Tłok w czołówce
Poniedziałek, 29 września 2014 (22:12)Jagiellonia pokonała Podbeskidzie Bielsko-Biała 4:2 w ostatnim meczu 10. kolejki piłkarskiej ekstraklasy. Białostoczanie awansowali dzięki temu na szóste miejsce w tabeli, a do lidera, Legii Warszawa, tracą zaledwie trzy punkty. W czołówce panuje naprawdę spory ścisk.
Kiedy do przerwy „Jaga” prowadziła 3:0, wydawało się, że jedyną niewiadomą są rozmiary jej zwycięstwa. Jednym z bohaterów był wtedy Przemysław Mystkowski, rewelacyjny 16-latek, który asystował przy dwóch trafieniach kolegów. Dwa kolejne gole na swym koncie zapisał Mateusz Piątkowski, dzięki czemu umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji najlepszych strzelców. Od początku sezonu zdobył już osiem bramek. W drugiej połowie Podbeskidzie wzięło się do pracy, po trafieniach Roberta Damjena przegrywało już tylko 3:2, ale ostatnie słowo należało do gospodarzy.
Wydarzeniem 10. kolejki był mecz na Łazienkowskiej, w którym Legia zremisowała z Lechem 2:2. Długo wydawało się, że po komplet punktów sięgną doskonale dysponowani goście. Prowadzili 2:0 i mieli dwie kolejne, idealne sytuacje do podwyższenia wyniku. Nie wykorzystali ich jednak, a Legię pobudził fantastyczny gol Tomasza Brzyskiego. Nie wiadomo, czy chciał dośrodkować, czy dokładnie przymierzył, ale wyszło mu uderzenie, które mogłoby być okrasą każdego meczu w lidze hiszpańskiej czy angielskiej. Istne cudo. W doliczonym czasie gry wyrównał Dossa Junior.
Maciej Skorża, trener „Kolejorza”, był po wszystkim trochę niepocieszony, ale dodał, że pod koniec sezonu Lech będzie w stanie Łazienkowską skutecznie zdobyć. Pożyjemy – zobaczymy, na razie traci do mistrzów Polski sześć punktów. I będzie mu ciężko dystans utrzymać. „Kolejorz” to bowiem w tej chwili najbardziej zdziesiątkowana drużyna ligi. Na Łazienkowskiej straciła ostatniego zdrowego napastnika. Dawid Kownacki z powodu kontuzji będzie musiał pauzować trzy tygodnie, a na L4 są również Vojo Ubiparip oraz Zaur Sadajew. Być może w tym roku na boisko nie wyjdzie już obrońca Maciej Wilusz, rehabilitację przechodzą Karol Linetty i Kebba Ceesay, a na drobniejsze urazy skarżą się Darko Jevtić i Gergo Lovrencsics.
W ogóle sytuacja w czołówce jest niesamowicie wyrównana. Zajmująca szóste miejsce Jagiellonia zgromadziła zaledwie trzy „oczka” mniej od warszawian, a Bełchatów i Śląsk mają dorobek mniejszy o zaledwie punkt. Na razie jest zatem ciekawie i spełnia się życzenie wspomnienego Skorży, który po sobotnim pojedynku wyraził nadzieję, że do wyścigu o tytuł włączy się więcej drużyn.
Zadyszkę złapała Wisła. W ciągu tygodnia doznała trzech bolesnych porażek, 0:3 z Legią, 0:2 z Pucharze Polski z Lechem i w niedzielę 0:1 w debrach Krakowa z Cracovią. Wróble ćwierkają, że na Reymonta zastanawiają się nawet nad przyszłością Franciszka Smudy, ale brzmi to wręcz irracjonalnie. To „Franz” trzyma drużynę na powierzchni, a bez niego pewnie błyskawicznie poszłaby na dno. Tak czy inaczej, w niedzielę na Kałuży Wisła zaprezentowała się słabo, a gospodarze walczyli do końca i w ostatniej akcji meczu zapewnili sobie komplet punktów. W doliczonym czasie gry zwycięstwo Śląskowi zapewnił również Sebastian Mila, sprytnym uderzeniem z dystansu. Jak widać – opłaca się grać do końca.
Wyniki:
Korona Kielce – Piast Gliwice 1:0 (0:0). Przemysław Trytko (77. – głową);
Śląsk Wrocław – Górnik Łęczna 2:1 (0:0). Krzysztof Ostrowski (63.), Sebastian Mila (90.+3) – Bożok;
Zawisza Bydgoszcz – Ruch Chorzów 1:1 (1:1). Alvarinho (2.) – Filip Starzyński (31. – karny);
PGE GKS Bełchatów – Pogoń Szczecin 1:0 (1:0). Paweł Komołow (3.);
Legia Warszawa – Lech Poznań 2:2 (0:2). Tomasz Brzyski (76.), Dossa Junior (90.+1) – Marcin Kamiński (33.), Dariusz Formella (39.);
Górnik Zabrze – Lechia Gdańsk 2:2 (1:0). Mariusz Magiera (30.), Wojciech Łuczak (79. – głową) – Antonio Colak (48., 64.);
Cracovia Kraków – Wisła Kraków 1:0 (0:0). Miroslav Covilo (90.+3 – głową);
Jagiellonia Białystok – Podbeskidzie Bielsko-Biała 4:2 (3:0). Mateusz Piątkowski (12., 39.), Maciej Gajos (15.), Nika Dżalamidze (87.) – Robert Demjan (52., 70.).
Piotr Skrobisz