Górnicy zakończyli protest
Niedziela, 28 września 2014 (11:19)Po ponad 11 godzinach negocjacji podpisano nad ranem porozumienie w sprawie kopalni „Kazimierz-Juliusz”, a górnicy zakończyli protest.
Dokument zapewnia m.in. przedłużenie działania kopalni i gwarantuje pracownikom zatrudnienie w przyszłości w innych zakładach.
– Zwyciężyła ekonomiczna racjonalność i społeczna wrażliwość – ocenił wiceminister gospodarki Jerzy Pietrewicz. Związkowcy mówią o sukcesie wszystkich stron.
Rozmowy w sprawie przyszłości sosnowieckiej kopalni toczyły się w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim od wczoraj od godz. 16.00. Ze związkowcami negocjowali m.in. przedstawiciele resortu gospodarki, kancelarii premiera i Katowickiego Holdingu Węglowego (KHW).
Rozmowy miały bardzo burzliwy przebieg. Początkowo uczestnicy negocjacji zapowiadali rychłe zakończenie rozmów, by po kilku godzinach przekazać dziennikarzom, że do zawarcia porozumienia w ogóle może nie dojść. Spór dotyczył szczegółowych zapisów. Dokument ostatecznie udało się podpisać ok. godz. 3.00 w nocy po powrocie związkowców z kopalni.
Na wynik rozmów czekali tam górnicy, którzy wczoraj przerwali prowadzony od środy podziemny protest. Szef śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” Dominik Kolorz ocenił, że zawarte porozumienie to sukces zarówno górników, którzy podjęli akcję strajkową, jak i wszystkich stron.
Z satysfakcją podpisanie porozumienia przyjął też wiceminister gospodarki Jerzy Pietrewicz. – Wszyscy pracownicy tej kopalni mają zagwarantowane miejsce pracy w strukturach KHW. Wobec pracowników zostaną uregulowane wszystkie zaległe zobowiązania do 15 listopada. Rozwiązaliśmy też kwestie mieszkaniowe – powiedział po rozmowach.
Zdaniem przedstawicieli resortu gospodarki, wszystkie mieszkania zakładowe górników z „Kazimierza-Juliusza” są „bezpieczne i nie trzeba się o nie martwić”.
Według porozumienia, kopalnia „Kazimierz-Juliusz” będzie fedrowała dalej. Zakład zostanie przejęty przez Spółkę Restrukturyzacji Kopalń (SRK), który wygasi jej działalność. Jak zaznaczyli uczestnicy negocjacji, przejęcie kopalni przez SRK musi być poprzedzone nowelizacją ustawy o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego. Chodzi o przedłużenie okresu, w którym spółki mogą korzystać z dobrodziejstw ustawy. Poprzednio nakreślony termin kończył się w 2007 roku. Projekt nowelizacji ma trafić do Sejmu w przyszłym tygodniu, a potem w trybie pilnym ma być przyjęty przez parlament. Może to nastąpić w ciągu kilku tygodni.
Wejście w życie zmian w ustawie umożliwi dofinansowanie SRK na ok. 100 mln złotych. Dzięki temu górnicy z „Kazimierza-Juliusza” mają otrzymać zaległe pensje do 15 listopada i zagwarantowane mieszkania pracownicze. Zatrudnieni w kopalni od 1 października staną się pracownikami KHW, na takich samych zasadach jak pozostali pracownicy tej spółki. Około 500 z nich nadal będzie pracowało w „Kazimierzu-Juliuszu”, a później przejdzie do innych kopalń KHW.
Zygmunt Łukaszczyk, który obejmie obowiązki prezesa KHW, po odwołanym w piątek Romanie Łoju, był pytany przez dziennikarzy, jak długo potrwa wygaszenie kopalni. Odpowiedział, że zgodnie z zapisem porozumienia wydobycie węgla będzie kontynuowane w warunkach ekonomicznie uzasadnionych. – To będzie limitowało ten ostateczny termin – powiedział.
„Kazimierz-Juliusz” to spółka zależna KHW i ostatnia czynna kopalnia węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim. Górnicy, którzy rozpoczęli protest, domagając się m.in. wypłaty zaległych wynagrodzeń, w piątek dostali część zaległych wypłat. Inne wysunięte przez nich żądania to przedłużenie żywotności kopalni, wykup mieszkań zakładowych oraz – po całkowitym wyczerpaniu węgla i zakończeniu działania kopalni – przejście do innych zakładów KHW na dotychczasowych warunkach.
Zarząd KHW deklarował wielokrotnie, że wszyscy pracownicy kopalni – ok. tysiąca osób – znajdą zatrudnienie w innych zakładach Holdingu. Związkowcy domagali się gwarancji na piśmie. Pierwotnie kopalnia miała działać dłużej; przyspieszenie jej likwidacji zarząd Holdingu tłumaczył wyczerpaniem się dostępnych złóż oraz narastaniem problemów związanych z opłacalnością i bezpieczeństwem resztkowego wydobycia. Związkowcy odpowiadali, że w kopalni jest węgiel, który można wydobywać jeszcze przez kilkanaście miesięcy.
MPA, PAP