• Wtorek, 19 marca 2019

    imieniny: Józefa, Bogdana

Krótko

20:52 - Ukraina dostanie od USA systemy przeciwczołgowe?
2019-03-18 20:52:24

Ukraina dostanie od USA systemy przeciwczołgowe?

Stany Zjednoczone mogą przekazać Ukrainie kolejne partie systemów przeciwczołgowych oraz uzbrojenie przeciwlotnicze i obrony wybrzeża – oświadczył w poniedziałek specjalny przedstawiciel USA do spraw Ukrainy Kurt Volker.

W ubiegłym roku w ramach wsparcia w obronie przed agresją Rosji Ukraina otrzymała od USA m.in. przeciwpancerne pociski kierowane Javelin wraz z wyrzutniami.

„Część tej pomocy polegała na dostarczeniu systemów przeciwczołgowych, by Ukraina mogła bronić się, gdyby czołgi przesunęły się dalej na jej terytorium” – powiedział na konferencji prasowej w Brukseli.

„Ukraina wyraziła zainteresowanie otrzymaniem większej liczby tych systemów. Jest to możliwe. Musimy także zbadać takie kierunki, jak obrona przeciwlotnicza i obrona wybrzeży” – poinformował Volker, cytowany przez agencję Interfax-Ukraina.

W marcu ub.r. Departament Stanu USA zawiadomił Kongres, że zamierza sprzedać Ukrainie przeciwpancerne pociski kierowane Javelin i ich wyrzutnie o wartości 47 mln dolarów. W liście do Kongresu Departament Stanu informował, że plany dotyczą sprzedaży 37 wyrzutni ze stanowiskami dowodzenia oraz 210 pocisków.

Javeliny dotarły na Ukrainę w kwietniu ub.r., a w maju ukraińska armia przeprowadziła pierwsze ćwiczenia z ich użyciem. W minionym roku Ukraina otrzymała także od USA dwa kutry patrolowe typu Island. Padła jednocześnie oferta przekazania ukraińskiej marynarce wojennej dwóch fregat rakietowych typu Oliver Hazard Perry.

W ubiegłym tygodniu ukraińska ambasada w Waszyngtonie poinformowała, że w projekcie budżetu obronnego Stanów Zjednoczonych na przyszły rok przewidziano 250 mln dolarów na wzmocnienie bezpieczeństwa i obrony Ukrainy.

 

RP, PAP
20:03 - Mozambik: W wyniku cyklonu Idai mogło zginąć nawet tysiąc osób
2019-03-18 20:03:38

Mozambik: W wyniku cyklonu Idai mogło zginąć nawet tysiąc osób

Liczba ofiar śmiertelnych cyklonu Idai i powodzi, które nawiedziły pod koniec ubiegłego tygodnia Mozambik i Zimbabwe, mogła wzrosnąć do około tysiąca – powiedział w poniedziałek w publicznym radiu prezydent Mozambiku Filipe Nyusi.

Dodał, że o ile na razie potwierdzono śmierć 84 osób, skala katastrofy jest „ogromna”. Przelatując helikopterem, widział wiele ciał na zalanych powodzią terenach i dziesiątki wiosek pod wodą, która wylała z dwóch rzek, Pungwe i Buzi.

Prezydent Nyusi zaapelował do obywateli, którzy mieszkają „w pobliżu rzek, aby opuścili teren, by ratować swe życie”. Dodał, że „ponad 100 tysięcy ludzi potrzebuje obecnie żywności”.

Rzecznik rządu Nick Mangwana poinformował później w poniedziałek, że w Zimbabwe „zginęło 89 osób, w tym 86 w regionie Wyżyny Wschodniej”.

Czerwony Krzyż podał, że drugie co do wielkości miasto w Mozambiku, półmilionowa Beira, oraz jej okolice zostały zniszczone przez cyklon w 90 proc. Kataklizm pozbawił Beirę elektryczności, spowodował zamknięcie lotniska i odciął drogi prowadzące do reszty kraju. W mieście zginęło co najmniej 55 osób.

Według mozambickiego Instytutu ds. Katastrof Żywiołowych, w regionie Beiry bez dachu nad głową pozostaje ponad 10 tys. ludzi; 873 domy zostały całkowicie zniszczone.

W niedzielę wieczorem minister środowiska Mozambiku Celso Correia wyraził opinię, że była to „najgorsza katastrofa naturalna” w historii kraju, często nawiedzanego przez gwałtowne kataklizmy. W tym biednym południowoafrykańskim kraju powodzie w 2000 roku zabiły 800 osób.

Silne deszcze, które poprzedziły nadejście cyklonu, spowodowały w Mozambiku i sąsiednim Malawi śmierć co najmniej 122 osób.

W 15-milionowym Zimbabwe, które również nawiedził cyklon Idai, według pierwszego, wstępnego bilansu zginęło 89 osób. Zdaniem ministra transportu Zimbabwe Joela Matizy, jego kraj „nigdy nie doznał zniszczeń infrastruktury na taką skalę”.

Akcja ratunkowa koncentrowała się w poniedziałek w mieście Chimanimani na wschodzie Zimbabwe, gdzie w wyniku osunięcia się ziemi po powodzi została w znacznej części zniszczona szkoła; zginęły trzy osoby.

Z uwagi na rozmiar szkód spowodowanych cyklonem Idai prezydent Zimbabwe Emmerson Mnangagwa wrócił wcześniej w poniedziałek z podróży do Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

„Nasz naród jest głęboko pogrążony w żałobie. Powiedziano mi, że to nie koniec, a armia robi wszystko, co w jej mocy, aby dotrzeć do poszkodowanych rodzin” – oświadczył.

Władze zaapelowały, aby ochotnicy pospieszyli na pomoc bezdomnym. Wezwały też do zorganizowania zbiórki żywności, wody, odzieży i namiotów. 

RP, PAP
19:25 - Francja: Rząd zakazuje protestów „żółtych kamizelek” na Polach Elizejskich
2019-03-18 19:25:04

Francja: Rząd zakazuje protestów „żółtych kamizelek” na Polach Elizejskich

Po sobotnim marszu „żółtych kamizelek”, podczas którego doszło do zamieszek, podpaleń i zdewastowano blisko 100 sklepów, premier Francji Edouard Philippe ogłosił w poniedziałek, że protesty na Polach Elizejskich będą zakazane.

Rząd każe też zablokować każdy marsz „żółtych kamizelek”, w którym będą brały udział agresywne grupy, które zostały zidentyfikowane podczas wcześniejszych zamieszek – ostrzegł Philippe.

„Od przyszłej soboty zakażemy protestów »żółtych kamizelek« w dzielnicach, które najbardziej ucierpiały, jeśli tylko pojawią się grupy radykałów i jasne będzie, że ich zamiarem jest spowodowanie zniszczeń” – dodał premier.

Po sobotnim marszu „żółtych kamizelek”, podczas którego zdewastowano blisko 100 sklepów, paryska Izba Handlowa poprosiła rząd o pomoc.

Według firm ubezpieczeniowych, koszt zniszczeń spowodowanych przez demonstrantów od początku ruchu „żółtych kamizelek” to 170 mln euro, nie licząc ostatniej soboty.

Izba Handlowa domaga się pomocy od rządu po szczególnie niebezpiecznych zamieszkach w Paryżu, w czasie których podpalono budynki i kioski, zdewastowano kino, luksusowe sklepy, biura linii lotniczych i słynną restaurację Fouquet, zniszczono wiaty na przystankach i powybijano szyby eleganckich sklepów, a nawet firmowego butiku Disneya. Centrum tych zamieszek stały się Pola Elizejskie.

Uczestnicy manifestacji podpalili między innymi budynek w centrum miasta, w którym na parterze siedzibę ma bank. Strażacy uratowali matkę z dzieckiem w chwili, gdy pożar docierał do ich mieszkania na drugim piętrze. Dziewięć osób mieszkających w tym budynku i dwóch strażaków odniosło niegroźne obrażenia.

Skala zniszczeń jest tak duża, że – jak pisze Agencja Reutera – główna arteria Paryża stała się ponurą atrakcją, którą turyści zwiedzają również po to, by zobaczyć ślady po zamieszkach.

Według Izby Handlowej, w całej Francji odnotowano spowolnienie w handlu ze względu na powtarzające się co sobotę akty wandalizmu.

AFP przytacza poniedziałkowe nagłówki gazet: „Jak to zatrzymać?”, „To nie do wytrzymania!” czy „Impas”.

W poniedziałek rano prezydent Francji Emmanuel Macron spotkał się z szefem MSW Chiristophe’em Castanerem i minister sprawiedliwości Nicole Belloubet, by omówić metody poradzenia sobie z tym kryzysem. Według osoby z otoczenia prezydenta, Macron uznał, że „nie można prowadzić dialogu z ekstremistami” z ruchu „żółtych kamizelek”.

Przedstawiciel związku zawodowego policji Alliance, Frederic Lagache, powiedział dziennikarzom, że od policjantów oczekuje się teraz bardziej zdecydowanej reakcji na wybryki agresywnych demonstrantów, a to oznacza „pełną konfrontację i, być może, rannych”.

Minister gospodarki Bruno Le Maire oświadczył w poniedziałek, że chce, aby od tej pory „żaden handlowiec i żaden rzemieślnik nie musiał już zabijać gwoździami drzwi (do sklepu) z powodu powtarzających się protestów”.

Tygodnik „L’Obs” zauważa, że ruch „żółtych kamizelek”, który nadal nie ma „struktury ani programu”, przede wszystkim po to „rozbija sklepowe witryny i podpala kioski z gazetami, by być zauważonym”.

„Wszystko jest lepsze niż brak reakcji BFMTV” – kontynuuje „L’Obs”, odnosząc się do popularnej telewizji prywatnej.

Również w poniedziałek prokurator Orleanu poinformował, że przed sądem stanie pięć osób, które brały udział w sobotnich protestach na Polach Elizejskich, a następnie zostały zatrzymane w pociągu za posiadanie przedmiotów skradzionych ze zniszczonych sklepów, w tym naszyjnika od jubilera Swarovskiego, ekspresu do kawy marki Nespresso i ubrań marek Celio i Hugo Boss.

Protesty „żółtych kamizelek” rozpoczęły się w listopadzie 2018 roku. Ruch ten odrzuca politykę gospodarczą Macrona, nastawioną – jak twierdzi – na duże koncerny i bogatych kosztem zwykłych pracowników. Domaga się podniesienia płac, emerytur i zasiłków dla bezrobotnych. 

RP, PAP
14:41 - KE zatwierdziła plan rozbudowy terminalu LNG w Świnoujściu
2019-03-18 14:41:11

KE zatwierdziła plan rozbudowy terminalu LNG w Świnoujściu

Komisja Europejska zatwierdziła w poniedziałek, zgodnie z zasadami UE dotyczącymi pomocy państwa, polskie plany zwiększenia zdolności regazyfikacyjnych terminalu LNG w Świnoujściu z 5 do 7,5 mld m sześc. rocznie, a także rozwój dodatkowych funkcji gazoportu.

Komisja Europejska stwierdziła, że plany rozbudowy są zgodne z unijnymi regulacjami dotyczącymi pomocy państwa, w szczególności z wytycznymi KE z 2014 roku w sprawie tej pomocy udzielanej na ochronę środowiska i energetykę.

Zdaniem unijnych urzędników, polski projekt przyczyni się do zapewnienia bezpieczeństwa dostaw gazu w Polsce i krajach bałtyckich poprzez dywersyfikację dostaw i stworzenie nowych szlaków transportu gazu w regionie. 

RP, PAP
13:35 - Litwa: Myśliwce NATO startowały w celu rozpoznania rosyjskich samolotów
2019-03-18 13:35:46

Litwa: Myśliwce NATO startowały w celu rozpoznania rosyjskich samolotów

Myśliwce NATO, które chronią przestrzeń powietrzną państw bałtyckich, w ubiegłym tygodniu cztery razy startowały w celu rozpoznania rosyjskich samolotów. Polska pełni obecnie rolę państwa wiodącego w natowskiej misji Baltic Air Policing.

Dwukrotnie, 11 i 12 marca, natowskie maszyny zostały poderwane w celu rozpoznania rosyjskich myśliwców Su-35, Su-27, które eskortowały rosyjskie samoloty pasażerskie Tu-134.

13 i 14 marca maszyny startowały do rozpoznania dwóch rosyjskich samolotów transportowych An-26 i jednego Ił-18.

Przestrzeń powietrzną Litwy, Łotwy i Estonii chronią obecnie polskie myśliwce stacjonujące w litewskiej bazie w Szawlach oraz myśliwce niemieckie stacjonujące w estońskiej bazie Amari.

Od początku roku, kiedy to polskie F-16 przejęły na cztery miesiące nadzór nad przestrzenią powietrzną państw bałtyckich, odnotowano kilkanaście incydentów z udziałem samolotów rosyjskich, głównie maszyn wojskowych.

Misja Baltic Air Policing trwa od 2004 roku. Trzy kraje bałtyckie wstąpiły wtedy do NATO, a ponieważ nie dysponują własnymi samolotami myśliwskimi, Sojusz postanowił zagwarantować ochronę ich przestrzeni powietrznej. Myśliwce NATO stacjonują od tamtej pory w Szawlach, a w 2014 roku misję wzmocniono, włączając do niej bazę w Amari.

RP, PAP
11:51 - Sędzia rozpoznający zażalenia ws. KNF wyłączony
2019-03-18 11:51:50

Sędzia rozpoznający zażalenia ws. KNF wyłączony

Sędzia szczecińskiego sądu okręgowego, który rozpoznawał zażalenia na zatrzymanie i środki zapobiegawcze dla byłego kierownictwa Komisji Nadzoru Finansowego, został na wniosek prokuratury wyłączony od rozpoznania kolejnych zażaleń. Nowy sędzia zostanie wyznaczony w losowaniu.

Szczeciński sąd uwzględnił pod koniec lutego br. zażalenia na zatrzymanie i środki zapobiegawcze złożone przez byłego przewodniczącego KNF Andrzeja Jakubiaka i byłego zastępcę przewodniczącego KNF Wojciecha Kwaśniaka. Prokuratura zarzuca im, że od października 2013 r. do września 2014 r. działali na szkodę interesu publicznego oraz na szkodę interesu prywatnego.

„W związku ze złożeniem przez prokuraturę wniosku o wyłączenie sędziego Macieja Piotrowskiego od rozpoznania kolejnych zażaleń na zatrzymanie i zastosowanie środków zapobiegawczych wobec podejrzanych w sprawie dotyczącej nieprawidłowości w funkcjonowaniu KNF i uwzględnieniem tegoż wniosku co do większości podejrzanych, sprawy wyznaczone do rozpoznania w dniu dzisiejszym oraz w dniu 26 marca 2019 r. zostały odwołane” – poinformował w poniedziałek rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Szczecinie Michał Tomala.

Jak podał Tomala, powodem wyłączenia Piotrowskiego była „okoliczność związana z tym, iż w rozpoznanych uprzednio zażaleniach dotyczących Andrzeja J. i Wojciecha K. zawarł swoją ocenę prawną w zakresie postawionych ww. zarzutów oraz okoliczności związanych z ich zatrzymaniem i zastosowaniem środków zapobiegawczych, która jest bardzo zbliżona do pozostałych podejrzanych”.

Zdaniem sądu, „mogłyby wystąpić uzasadnione wątpliwości co do jego [sędziego Macieja Piotrowskiego – PAP] bezstronności przy rozpoznawaniu kolejnych spraw. Zatem, aby taką sytuację wykluczyć, inny sędzia wyznaczony w drodze losowania uwzględnił wniosek prokuratury o wyłączenie sędziego Piotrowskiego od dalszego orzekania” – dodał.

Kolejny sędzia, który będzie rozpoznawał sprawy zażaleń, zostanie wyznaczony w losowaniu.

Obrońca Andrzeja Jakubiaka Bartłomiej Jankowski powiedział dziennikarzom pod koniec lutego br. zaraz po decyzji sądu ws. zażalenia na zatrzymanie i środki zapobiegawcze wobec jego klienta, że w uzasadnieniu sąd wskazał, iż w jego ocenie Jakubiak nie dopuścił się żadnego czynu zabronionego, a jest to przesłanka niezbędna do tego, by zastosować jakiekolwiek środki zapobiegawcze.

„Sąd uznał, że na tym etapie postępowania nie było żadnych przesłanek do stawiania Kwaśniakowi zarzutów przez prokuraturę tej treści, jakie zostały mu przedstawione, a w związku z tym stosowanie wobec niego rygoru w postaci znanej państwu jest również od samego początku bezzasadne” – mówił z kolei obrońca Wojciecha Kwaśniaka Jerzy Naumann.

Sam Kwaśniak powiedział dziennikarzom, że sąd „jasno stwierdził, że prokuratura w żaden sposób nie uprawdopodobniła jakichkolwiek działań, które by naruszały procedurę prawną ze strony mojej czy pozostałych pracowników KNF ws. nadzoru nad SKOK Wołomin”.

Tego samego dnia do decyzji sądu ustosunkował się minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro. „Jest to decyzja [o uwzględnieniu zażalenia na zatrzymanie – PAP] niesłuszna w naszej ocenie, rażąco niesłuszna” – powiedział Ziobro. Ocenił, że „prokuratura słusznie prowadzi postępowanie wobec strat sięgających przeszło 2 mld zł w wyniku niefrasobliwości, nierzetelności i braku należytych działań ze strony KNF-u”.

6 grudnia ubiegłego roku CBA zatrzymało byłego przewodniczącego KNF Andrzeja Jakubiaka i sześcioro innych byłych urzędników KNF. Wśród zatrzymanych byli też: Wojciech Kwaśniak, Dariusz Twardowski (b. dyrektor Departamentu Bankowości Spółdzielczej i Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych UKNF), Zbigniew L. (b. zastępca dyrektora), Halina M. (b. zastępca dyrektora), Adam O. (b. naczelnik) i Dorota C. (b. naczelnik).

Zatrzymanych doprowadzono do szczecińskiej prokuratury regionalnej. Zarzuca się im przestępstwo, które – jak podała Prokuratura Krajowa – „polegało na tym, że urzędnicy nie zakończyli prowadzonego postępowania administracyjnego sporządzeniem projektu decyzji administracyjnej o ustanowienie zarządcy komisarycznego w SKOK w Wołominie do dnia 22 października 2013 roku. Tym samym nie przedłożyli takiego projektu wraz z wnioskiem o ustanowienie zarządcy na posiedzeniu Komisji Nadzoru Finansowego”.

Podejrzanym zarzuca się, że w okresie od 22 października 2013 r. do 15 września 2014 r. działali na szkodę interesu publicznego, dopuszczając do powstania szkody w kwocie ponad 1,5 mld zł, oraz na szkodę interesu prywatnego, w kwocie ponad 58 mln zł.

Prokurator zdecydował o zastosowaniu wobec wszystkich podejrzanych środków o charakterze wolnościowym w postaci zakazu kontaktowania się z innymi podejrzanymi, poręczeń majątkowych i dozorów policyjnych. 

RP, PAP