• Poniedziałek, 22 kwietnia 2019

    imieniny: Łukasza, Leona, Gajusza

Krótko

12:23 - Kambodża: Rośnie niechęć do Chińczyków i ich inwestycji
2019-04-22 12:23:24

Kambodża: Rośnie niechęć do Chińczyków i ich inwestycji

Napływ Chińczyków i chińskiego kapitału do Kambodży pomaga utrzymać wysokie tempo wzrostu gospodarczego, ale chińskie inwestycje pogłębiają problemy społeczne i podsycają antychińskie tendencje wśród Kambodżan – powiedzieli PAP obserwatorzy w Kambodży.

Relacje Kambodży z Zachodem w ostatnich latach ochłodziły się z powodu niedemokratycznych posunięć premiera Hun Sena, który rządzi azjatyckim krajem od ponad 30 lat. Premier zwraca się więc w stronę Chin w poszukiwaniu wsparcia finansowego i inwestycji. Jeden z europejskich dyplomatów pracujących w regionie określił Kambodżę w rozmowie z PAP jako "zewnętrzną prowincję Chin".

Według ekspertów zwrot w stronę Pekinu sprzyja dyktatorskim tendencjom Hun Sena. "Chiny potrzebują silnego przywódcy, by z nim negocjować. Chcą dyktatora, zupełnie odwrotnie niż Europa" - powiedział PAP europejski przedsiębiorca pracujący w Phnom Penh od blisko 20 lat. Ze względu na zajmowane stanowisko zastrzegł sobie anonimowość.

"Kambodża jest najbardziej otwartym i liberalnym krajem w regionie. Możecie zainwestować (w spółki należące do kapitału zagranicznego w) 100 proc. we wszystkich sektorach, w tym w bankowości, finansach, ubezpieczeniach, liniach lotniczych i telekomunikacji" - przekonywał niedawno chińskich inwestorów sekretarz generalny Rady Rozwoju Kambodży (CDC) Sok Chenda Sophea.

"Nie stosujemy też żadnej kontroli kapitału; możecie sprowadzić tyle pieniędzy, ile chcecie, a kiedy rozwiniecie biznes i osiągniecie zyski, możecie zabrać pieniądze z powrotem do Chin lub do innych krajów bez żadnych restrykcji" - mówił Sok cytowany przez chińską agencję prasową Xinhua.

Komentatorzy w Kambodży oceniają, że chińskie inwestycje, które znacznie nasiliły się w ostatnich pięciu latach, w niewielkim stopniu przekładają się na dobrobyt zwykłych mieszkańców kraju, a korzystają z nich głównie mający ziemię i władzę członkowie elit wojskowych i politycznych.

"Współpraca z Chinami jest korzystna dla naszego rządu, ale niekorzystna dla zwykłych ludzi" - powiedział PAP ok. 40-letni kierowca motorikszy, wożący turystów po Phnom Penh. Podobne zdanie wyraziła większość Kambodżan, z którymi PAP rozmawiała w stolicy i mieście Sihanoukville na wybrzeżu.

Wielu lokalnych obserwatorów podejrzewa, że dzięki łapówkom, wykorzystując wszechobecną korupcję państwowych urzędników, Chińczycy są w stanie ominąć lokalne prawo i kupować w Kambodży ziemię.

"Ludzie są coraz bardziej negatywnie nastawieni do chińskich inwestycji. Chińczycy windują ceny ziemi, a Kambodżan nie stać już na mieszkania w mieście" - powiedział PAP proboszcz anglojęzycznej parafii w Phnom Penh o. Charles Dittmeier. Ocenił, że Chińczycy robią interesy w taki sposób, że większość pieniędzy krąży pomiędzy nimi, a niewiele trafia do lokalnej społeczności.

Jeszcze w 2000 roku w Kambodży znajdował się tylko jeden budynek z windą. Obecnie w Phnom Penh jest już wiele wysokościowców, a dziesiątki innych są w budowie. Wiele z nich powstaje dzięki chińskim inwestycjom i wiele jest budowanych przez chińskich deweloperów.

Część obserwatorów zwraca uwagę, że w ostatnich tygodniach wstrzymano pracę nad niektórymi projektami realizowanymi w Phnom Penh przez spółki chińsko-kambodżańskie. Niektórzy spodziewają się w najbliższym czasie zmniejszenia napływu chińskiego kapitału w związku ze spowolnieniem gospodarczym Chin.

Wiceprezes Europejskiej Izby Handlowej w Kambodży Tassilo Brinzer zauważył w rozmowie z PAP, że choć wielu Kambodżan czuje się wykluczonych z boomu gospodarczego, inwestycje przełożą się ostatecznie na wzrost dobrobytu mieszkańców kraju. "Jeśli ktoś inwestuje 50 mln dolarów w wieżowiec, tworzy się siedmiokrotnie więcej majątku peryferyjnego", który wzbogaca okolicznych restauratorów, sprzedawców czy kierowców – powiedział.

Chińską dominację gospodarczą widać szczególnie w mieście Sihanoukville nad Zatoką Tajlandzką. Mieści się tam jedyny głębokowodny port w kraju i dlatego miasto jest szczególnie istotne dla lansowanej przez Pekin globalnej logistycznej Inicjatywy Pasa i Szlaku (BRI). W ciągu ostatnich dwóch lat senne miasteczko, popularne wśród zachodnich turystów, zmieniło się w wielki plac budowy. Chińczycy budują tu centrum hazardu, określane przez komentatorów jako "nowe Makau".

Obecnie w mieście działa już ok. 80 chińskich kasyn. Odwiedzają je niemal wyłącznie chińscy turyści i biznesmeni, którzy mieszkają w chińskich hotelach, jedzą w chińskich restauracjach i kupują chińskie towary w chińskich sklepach. Według obserwatorów w Sihanoukville Chińczyków jest już więcej niż tubylców.

Inwestorzy korzystają m.in. ze słabej regulacji prawnej oraz niskiego efektywnego opodatkowania gier hazardowych. W Chinach hazard jest praktycznie zakazany, poza specjalnym regionem administracyjnym Makau, więc Chińczycy masowo przyjeżdżają do Kambodży, by grać tam w kasynach.

Wyłączność na rynku kasyn w Phnom Penh ma spółka NagaWorld, należąca do notowanej na giełdzie w Hongkongu firmy NagaCorp, kontrolowanej przez malezyjskiego miliardera chińskiego pochodzenia Chen Lip Keonga.

W 2017 roku kasyna NagaWorld w stolicy Kambodży osiągnęły dochód brutto z gier hazardowych (Gross Gaming Revenue - GGR) na poziomie 926 mln dolarów. Firma zadeklarowała, że odprowadziła z tego tytułu 8,12 mln dolarów podatku, co oznacza efektywną stawkę podatkową 0,87 proc. - podawał dziennik "Phnom Penh Post". Dla porównania, w Makau podatek od kasyn wynosi co najmniej 35 proc. GGR.

 

RP, PAP
12:07 - Trump pogratulował Zełenskiemu
2019-04-22 12:07:58

Trump pogratulował Zełenskiemu

Prezydent Donald Trump pogratulował zwycięzcy wyborów prezydenckich na Ukrainie, Wołodymyrowi Zełenskiemu i zapewnił go, że Stany Zjednoczone nadal będą wspierać ten kraj, poinformował w poniedziałek specjalny przedstawiciel USA do spraw Ukrainy Kurt Volker.

„Prezydent Trump zadzwonił, aby pogratulować Wołodymyrowi Zełenskiemu jego wyborczego zwycięstwa, a narodowi ukraińskiemu pokojowych i demokratycznych wyborów. Będziemy nadal wspierać ukraińskie wysiłki na rzecz przywrócenia jej integralności terytorialnej i odpierania rosyjskiej agresji” – napisał Volker na Twitterze.

Po przeliczeniu prawie 90 proc. głosów oddanych podczas niedzielnej drugiej tury wyborów prezydenckich na Ukrainie komik telewizyjny Wołodymir Zełenski zdecydowanie prowadzi, mając ponad 73-procentowe poparcie, natomiast dotychczasowy prezydent Petro Poroszenko uzyskał niespełna 24,5 proc. głosów.

Zwycięstwa Zełenskiemu pogratulowali już m.in. prezydent RP Andrzej Duda, przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg i prezydent Francji Emmanuel Macron.

RP, PAP
08:02 - W.Brytania: Zatrzymano 963 uczestników protestów klimatycznych
2019-04-22 08:02:58

W.Brytania: Zatrzymano 963 uczestników protestów klimatycznych

Londyńska policja poinformowała w niedzielę wieczorem, że liczba aktywistów zatrzymanych w związku z trwającymi protestami klimatycznymi w brytyjskiej stolicy wzrosła do 963 osób. Demonstrujący planują teraz zmianę taktyki i wystosowanie żądań politycznych.

Trwające od poniedziałku akcje protestacyjne są wymierzone przeciwko "bierności władz wobec zachodzących zmian klimatu".

Protesty paraliżowały Londyn w ostatnich dniach. W święta policji udało się przekonać protestujących do opuszczenia jezdni w pobliżu brytyjskiego parlamentu i przejścia na zielony plac, a także odblokować skrzyżowanie Oxford Circus przy ruchliwej ulicy handlowej Oxford Street.

Wciąż wyłączone z ruchu pozostawały jednak most Waterloo, skąd w niedzielę wieczorem usuwano ostatnich demonstrujących, a także wyznaczone jako legalne miejsce protestu okolice łuku triumfalnego na Marble Arch.

Brytyjska policja wcześniej podała, że z 963 zatrzymanych aż 40 osób dostało zarzuty dotyczące m.in. blokowania pasa ruchu i utrudniania pracy policji. Wcześniej pięcioro aktywistów było aresztowanych w związku z wyrządzeniem szkód w budynku brytyjsko-holenderskiego giganta paliwowego, Shell.

RP, PAP
19:18 - Kolumbia: Co najmniej 14 osób zginęło w lawinie błotnej
2019-04-21 19:18:11

Kolumbia: Co najmniej 14 osób zginęło w lawinie błotnej

Co najmniej 14 osób zginęło, a pięć zostało rannych w lawinie błotnej w departamencie Cauca na południowym zachodzie Kolumbii – podała krajowa agencja zarządzania kryzysowego.

Lawina, która zeszła w niedzielę rano, zniszczyła kilka budynków i zablokowała odcinek Autostrady Panamerykańskiej. Osunięcie się masy ziemi spowodowały ulewne deszcze.

Agencja podkreśliła, że na miejscu zdarzenia trwa akcja ratunkowa.

Lawiny błotne w Kolumbii nie są rzadkością, w szczególności w porze deszczowej – zauważa Agencja Reutera.

RP, PAP