• Sobota, 17 listopada 2018

    imieniny: Elżbiety, Grzegorza, Zbysława

Krótko

18:12 - PŚ w skokach - Polska wygrała konkurs drużynowy w Wiśle
2018-11-17 18:12:11

PŚ w skokach - Polska wygrała konkurs drużynowy w Wiśle

Polska wygrała konkurs drużynowy Pucharu Świata w skokach narciarskich w Wiśle. Triumfatorzy inauguracyjnych zawodów sezonu wystąpili w składzie: Piotr Żyła, Jakub Wolny, Dawid Kubacki i Kamil Stoch.

To czwarte polskie zwycięstwo w konkursie drużynowym PŚ.

Drugie miejsce zajęli Niemcy ze stratą 11,1 pkt. Na trzeciej pozycji uplasowali się Austriacy, którzy stracili do Polaków 54,6 pkt.

Na 10. pozycji zostali sklasyfikowani Norwegowie po dyskwalifikacji za niezgodny z przepisami kombinezon Roberta Johanssona.

Zawodników z trybuny honorowej skoczni w Wiśle-Malince dopingował prezydent Andrzej Duda z małżonką.

W niedzielę odbędzie się konkurs indywidualny.

RP, PAP
17:48 - Powstał portal poświęcony tajnemu nauczaniu na Lubelszczyźnie
2018-11-17 17:48:23

Powstał portal poświęcony tajnemu nauczaniu na Lubelszczyźnie

Leksykon blisko 1,5 tys. nauczycieli tajnego nauczania na Lubelszczyźnie, wspomnienia uczniów, fotografie, fotokopie dokumentów zgromadzono na specjalnym portalu "Tajne nauczanie. Cisi bohaterowie” przygotowanym przez Ośrodek Brama Grodzka - Teatr NN w Lublinie.

Portal dokumentuje i przybliża okoliczności prowadzenia w Lubelskiem tajnego nauczania podczas II wojny światowej. "W okresie okupacji, obok walki zbrojnej, o zachowaniu polskości decydowała walka słowem, którą zapoczątkowali już w październiku 1939 roku cisi bohaterowie – nauczyciele tajnego nauczania. Członkowie Tajnej Organizacji Nauczycielskiej, ryzykując własne życie, stworzyli konspiracyjny system nauczania. Do dziś żyją uczniowie tajnych kompletów, którzy wspominają swoich nauczycieli z okresu okupacji. To właśnie te opowieści o miejscach, ludziach i wydarzeniach chcemy przybliżyć" – mówi koordynator projektu "Tajne nauczanie. Cisi bohaterowie" Piotr Lasota z Ośrodka Brama Grodzka - Teatr NN.

Na portalu umieszczony jest m.in. leksykon 1480 nauczycieli, którzy prowadzili tajne komplety w różnych miejscowościach Lubelszczyzny. Do części nazwisk dołączone są wspomnienia samych nauczycieli bądź uczniów lub inne materiały, jakie udało się zebrać na temat poszczególnych nauczycieli. Leksykon ten jest stale uzupełniany.

W dziale „Opowieści i tajnym nauczaniu” zamieszczono 51 relacji biograficznych uczniów i nauczycieli – są tam nagrane lub spisane wspomnienia tych osób – świadków historii. Na portalu jest też ponad 130 fotografii, przedstawiających m.in. uczniów biorących udział w tajnym nauczaniu, ale też rękopisy i dokumenty np. potwierdzające prowadzenie tajnych kompletów. Zamieszczono też obszerny tekst ukazujący historię i warunki prowadzenia tajnego nauczania na Lubelszczyźnie.

Od listopada 1939 r. na terenie Generalnego Gubernatorstwa mogły funkcjonować jedynie siedmioklasowe szkoły powszechne. Do 1940 r. niemal jedna trzecia szkolnych kadr została zwolniona, a z programów nauczania zniknęła historia i geografia Polski, zajęcia z literatury polskiej, muzyka, wychowanie fizyczne.

Początkowo organizacja tajnego nauczania była efektem indywidualnych inicjatyw rodziców i nauczycieli w różnych miejscach kraju. W październiku 1939 r. powstała Tajna Organizacja Nauczycielska (TON), będąca konspiracyjną komórką Związku Nauczycieli Polskich, która nadała tym staraniom kierunek. Na rzecz tajnego nauczania działała też Komisja Oświecenia Publicznego.

Konspiracyjne zajęcia na poziomie przedwojennej szkoły powszechnej odbywały się w prywatnych mieszkaniach, ale też w samych szkołach, gdzie np. nauczyciel wpisywał narzucony przez okupacyjne władze temat do dziennika lekcji, na ławkach uczniów leżały przyrządy i materiały używane na zajęciach technicznych, ale faktycznie lekcja dotyczyła czegoś innego. W niektórych szkołach tajne nauczanie organizowano po lekcjach, np. pod pretekstem nauki robótek ręcznych odbywały się zajęcia z geografii, historii czy języka polskiego. O ewentualnej nadchodzącej kontroli informował nauczyciela i dzieci zaufany woźny lub rodzic, a czasem nawet żołnierze polskiego podziemia.

Uczniowie, którzy chcieli kontynuować naukę na poziomie wyższym niż szkoły powszechne, musieli uczestniczyć w tajnych kompletach, które organizowano już tylko w mieszkaniach uczniów lub nauczycieli. Brakowało podręczników szkolnych, materiały edukacyjne tworzyli sami nauczyciele.

Według raportów Biura Oświatowo-Szkolnego, dostarczającego informacji o funkcjonowaniu tajnych kompletów, do końca 1941 r. naukę na poziomie powyżej szkoły powszechnej w Lubelskiem prowadzono w pięciu miejscowościach, a ilość uczniów objętych tajnym nauczaniem na poziomie gimnazjalnym i licealnym była trudna do ustalenia - oscylowała między 200 a 1000. Raport z 1942 r. podaje, że mimo trudności tajne nauczanie, zarówno na poziomie szkół powszechnych jak i średnich oraz zawodowych, obejmuje kilka tysięcy uczniów.

Tajne nauczanie było działalnością konspiracyjną, za co groziło więzienie, śledztwo połączone z torturami, wyrok śmierci lub wywózka do obozu koncentracyjnego. Nauczyciele przyłapani na prowadzeniu tajnych kompletów byli osadzani m.in. w więzieniu na Zamku Lubelskim, gdzie stanowili jedną z najliczniejszych grup więźniów – w latach 1939 -1945 przebywało tam ok. 1200 nauczycieli.

Portal o tajnym nauczaniu na Lubelszczyźnie powstał we współpracy z Lubelskim Okręgiem Związku Nauczycielstwa Polskiego oraz Pracownią Muzealną przy Szkolnym Schronisku Młodzieżowym w Puławach. Projekt został dofinansowany przez Muzeum Historii Polski w ramach programu „Patriotyzm Jutra”.

RP, PAP
16:09 - Francja: Podczas manifestacji przeciwko wzrostowi akcyzy zginęła kobieta
2018-11-17 16:09:06

Francja: Podczas manifestacji przeciwko wzrostowi akcyzy zginęła kobieta

Podczas blokowania dróg we Francji w proteście przeciwko wzrostowi akcyzy na paliwo w sobotę zginęła kobieta, a 47 osób zostało rannych, w tym trzy poważnie – podało francuskie MSW. Policja aresztowała 24 ludzi.

Do śmierci uczestniczki blokady doszło 70 km od Lyonu na południowym wschodzie Francji. Została potrącona przez samochód, który przyspieszył na drodze blokowanej przez protestujących.

Jak podał minister Christophe Castaner, kobieta wioząca dziecko do lekarza wpadła w panikę, kiedy uczestnicy blokady w Pont-de-Beauvoisin, zaczęli uderzać w jej samochód. – Ludzie uderzali w samochód, kobieta spanikowała i przyspieszyła – powiedział minister, dodając, że przejechała jedną z protestujących.

W blokadzie w Pont-de-Beauvoisin uczestniczyło około 40 osób ubranych w odblaskowe żółte kamizelki, w jakie muszą być zaopatrzeni kierowcy w razie kłopotów na drodze. Od żółtych kamizelek z napisami na plecach w rodzaju „Macron, stop podatkom” protest przeciwko wzrostowi akcyzy nazywany jest „protestem żółtych kamizelek”.

Uczestniczy w nim, jak powiedział minister, około 124 tys. ludzi.

Protestujący domagają się, aby rząd zrezygnował z planu podniesienia akcyzy na benzynę o 15 proc., a na paliwo dieslowskie o 23 proc.

Protesty żółtych kamizelek – jak pisze portal The Local – symbolizują rozziew między rządzącą we Francji elitą a ludźmi głównie na wsi, w których najbardziej uderza wzrost akcyzy.

Protesty odbywały się w około 2000 miejsc; w Paryżu grupki ludzi usiłowały zablokować główne drogi na obrzeżach stolicy i – bez powodzenia – na reprezentacyjnych Polach Elizejskich. W wielu miejscach ludzie blokowali dojazdy do supermarketów. Wśród haseł umieszczanych na plecach kamizelek i plakatach było m.in. hasło „Za dużo podatków zabija naród”.

RP, PAP
15:16 - Potrzebna jest reakcja NATO
2018-11-17 15:16:46

Potrzebna jest reakcja NATO

NATO powinno zrobić coś z tym, że Rosja znacząco łamie traktat INF; nie powinniśmy udawać, że to się nie dzieje, że to nie ma miejsca – mówił premier Mateusz Morawiecki podczas konferencji FOTAR w Hamburgu. Dodał, że także Chiny „rzucają wyzwanie” światu demokracji oraz NATO.

Premier bierze w sobotę udział w konferencji Future of Transatlantic Relations (FOTAR). Szef polskiego rządu wraz z wicekanclerzem i ministrem finansów Niemiec Olafem Scholzem zabrał głos w dyskusji pt. „Europejska perspektywa na przyszłość stosunków transatlantyckich”.

Politycy zostali zapytani o zapowiedź prezydenta USA Donalda Trumpa, który 20 października poinformował o zamiarze wycofania się USA z traktatu INF (Intermediate-Range Nuclear Forces Treaty), uzasadniając to notorycznym łamaniem jego postanowień przez Rosję.

Traktat INF, o całkowitej likwidacji pocisków rakietowych pośredniego i średniego zasięgu, został zawarty w 1987 roku przez prezydenta USA Ronalda Reagana i przywódcę ZSRS Michaiła Gorbaczowa. Przewiduje likwidację arsenałów nuklearnych rakiet pośredniego i średniego zasięgu, a także zabrania ich produkcji, przechowywania i stosowania.

Morawiecki dopytywany, czy Stany Zjednoczone powinny wypowiedzieć traktat INF, skoro Rosja rzeczywiście go łamie, wskazał, że Polska rozumie, dlaczego Amerykanie chcą to zrobić. Jednocześnie zaznaczył, że jest potrzeba wypracowania w zamian nowego rozwiązania, może nawet nowego traktatu. – Tak szybko, jak to tylko możliwe, ponieważ potrzebujemy konstruktywnego rozwiązania. Brak traktatu INF doprowadzi do tego, że wszystkie kraje pójdą w swoim kierunku, i to też nie jest dobre – stwierdził szef rządu.

Premier wskazał ponadto, że w sprawie INF istotne są dwa aspekty. Jeden to Rosja, drugi to Chiny, które – jak zaznaczył – „oczywiście nie są częścią tego traktatu i teoretycznie mogą pracować nad czymkolwiek im się podoba”.

Jego zdaniem, „niezależnie, co myślimy o pokojowych i pięknych Chinach, to jest to kraj, który rzuca wyzwanie wolnemu światu demokracji i Sojuszowi Transatlantyckiemu”. – Naprawdę mam nadzieję, że dojdzie do przejścia do pokojowej demokracji, ale na tę chwilę „si vis pacem, para bellum” (jeśli chcesz pokoju, przygotuj się do wojny – PAP) – musimy znaleźć sposób, aby utrzymać właściwy poziom odstraszania, nie przeciwko siłom wolnego świata, ale Chinom i Rosji – podkreślił szef polskiego rządu.

Drugi aspekt, czyli Rosja – kontynuował Morawiecki – „znacząco łamie” traktat INF. – Nie powinniśmy udawać, że to się nie dzieje, że to nie ma miejsca. My, czyli NATO, powinniśmy coś z tym zrobić – oświadczył premier. 

RP, PAP
14:41 - Małopolskie: Awaryjne lądowanie awionetki
2018-11-17 14:41:01

Małopolskie: Awaryjne lądowanie awionetki

W Skawie w powiecie nowotarskim w sobotę awaryjnie lądował pilot awionetki. Maszyna w wyniku zderzenia z ziemią uległa złamaniu. Po dotarciu na miejsce ratowników pilot był przytomny, jednak doznał szeregu obrażeń – poinformował rzecznik małopolskiej straży pożarnej Sebastian Woźniak.

Jak podała rzecznik krakowskiego pogotowia ratunkowego Joanna Sieradzka, w wyniku wypadku pilot maszyny został poważnie ranny, ale jego stan nie zagraża życiu. Został karetką przewieziony do szpitala.

Za sterami awionetki siedział doświadczony pilot, który regularnie startował z prywatnego pasa startowego w Skawie. Po zderzeniu z ziemią niedaleko zabudowań odłamał się ogon awionetki oraz dziób maszyny. Zostało też uszkodzone podwozie i skrzydło.

Przyczyny wypadku wyjaśni Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych.

RP, PAP
13:44 - May broni się przed wotum nieufności
2018-11-17 13:44:14

May broni się przed wotum nieufności

Brytyjskie media podkreślają w sobotę, że premier Theresa May wciąż stoi w obliczu kryzysu rządowego, broniąc się przed wotum nieufności ze strony eurosceptycznego skrzydła Partii Konserwatywnej i kolejnymi rezygnacjami zwolenników brexitu w jej rządzie.

Tabloid „Daily Mail” opublikował rozmowę z szefową rządu, w której ta opowiedziała o wsparciu, jakie otrzymała w ostatnich dniach ze strony swojego męża, którego nazwała „opoką”. Jak ujawniła, po środowym pięciogodzinnym posiedzeniu rządu ws. brexitu czekał na nią w kuchni na Downing Street ze szklanką whisky i słowami otuchy.

May uderzyła w wywiadzie w swoich krytyków, odrzucając ich sugestie. Jej zdaniem, inne modele relacji z Unią Europejską – wzorowane na traktatach pomiędzy Wspólnotą a Kanadą lub Norwegią – nie rozwiązałyby fundamentalnego problemu zagwarantowania pokoju i braku granic na wyspie Irlandii.

– Niektórzy politycy tak się zatracają w zawiłościach swoich argumentów, że zapominają o tym, że w tym wszystkim nie chodzi o taką czy inną teorię ani o to, co sprawia, że będą dobrze wyglądali, ale o to, co będzie najlepsze dla ludzi – podkreśliła.

Szefowa rządu przyznała jednocześnie, że zaproponowane przez nią porozumienie z Unią Europejską nie jest idealne, ale zastrzegła, że zasługuje na uznanie za to, że doprowadzi do zakończenia swobody przepływu osób, w tym masowej imigracji do Wielkiej Brytanii z państw Wspólnoty.

– Jako minister spraw wewnętrznych przez sześć lat robiłam, co mogłam, by zredukować poziom imigracji, mając ręce związane tym, że nie mogłam nic zrobić z osobami przyjeżdzającymi z Unii Europejskiej. Teraz możemy. Swoboda przepływu osób się kończy – zadeklarowała.

Dopytywana o porównania do Margaret Thatcher, która została zmuszona do rezygnacji przez rosnące podziały w swoim ugrupowaniu, May powiedziała, że nie myśli o podobieństwach między obiema sytuacjami, ale skupia się na bieżących wyzwaniach.

– Bycie premierem jest walką o dobro kraju i jestem zdeterminowana, żeby to robić dalej – zapewniła.

„The Times” zaznaczył, że w piątek brytyjska premier rozmawiała z szefami lokalnych struktur Partii Konserwatywnej, próbując przekonać ich do proponowanego tekstu umowy wyjścia z UE.

Jak jednak zaznaczono, część eurosceptycznych deputowanych oceniło takie działanie Downing Street jako próbę wpływania na doły partyjne ponad ich głowami i brak szacunku dla ich mandatu demokratycznego.

Gazeta ujawniła, że krytycy szefowej rządu pracują jednocześnie nad ustaleniem wspólnego kandydata na jej ewentualnego następcę, gdyby udało im się zebrać głosy niezbędne do wyrażenia wotum nieufności wobec niej jako liderki Partii Konserwatywnej. Wśród faworytów pojawia się m.in. były minister ds. wyjścia z Unii Europejskiej Dominic Raab.

„Telegraph” skupił się z kolei na tym, że pięciu eurosceptycznych ministrów w rządzie May, którzy – pomimo namów ze strony innych zwolenników brexitu – nie zrezygnowali w piątek ze swoich stanowisk, planuje spotkać się na początku tygodnia i przedstawić premier swoje żądania dotyczące zmian w proponowanej umowie wyjścia.

Redakcja dziennika napisała w komentarzu, że wersja robocza porozumienia „jest głęboko wadliwa i jeśli premier chce przepchnąć ją przez Izbę Gmin, to z pewnością będzie musiała ją zmienić”.

Jak argumentowano, „jedną opcją jest zignorowanie sprzyjających brexitowi rozłamowców w Partii Konserwatywnej i porozumienie się z Partią Pracy”, ale – jak ostrzeżono – „to byłoby przepisem na katastrofę” i doprowadziłoby do zobowiązania Wielkiej Brytanii do przestrzegania unijnych przepisów w przyszłości.

„Poprawienie wszystkich błędów musi być priorytetem zwolenników brexitu zasiadających w ramach rządu i muszą oni przedstawić swoje racje stanowczo. W pewnym momencie w przyszłości każdy minister będzie musiał się zmierzyć z pytaniem: »a co ty zrobiłeś w trakcie kryzysu wokół brexitu, tato?«” – podkreślał „Telegraph”.

„Jeśli chodzi o May, to jeśli dojdzie do głosowania nad wotum nieufności i (premier) je przetrwa, to musi mieć świadomość, że to daje jej wyłącznie tymczasową iluzję stabilności. To, co naprawdę ma znaczenie, to głosowanie nad samym porozumieniem i podjęłaby znacznie lepszą decyzję, przegłosowując je ze wsparciem posłów, którzy opowiadają się za brexitem, a nie wymuszając szkodliwy kompromis w ramach szerokiej koalicji posłów, którzy zasadniczo chcieliby powstrzymać brexit” – napisano.

Jak zastrzeżono, „obecna propozycja stanowi ryzyko zdrady wyniku referendum” z 2016 roku, w którym Brytyjczycy zdecydowali o wyjściu ze Wspólnoty.

Kryzys polityczny wokół czwartkowych rezygnacji dwojga ministrów skomplikował sytuację May, której rząd nie dysponuje samodzielną większością głosów w Izbie Gmin. Wspierająca ją dotychczas w kluczowych głosowaniach północnoirlandzka Demokratyczna Partia Unionistyczna (DUP) zapowiedziała głosowanie przeciwko porozumieniu w sprawie brexitu, twierdząc, że proponowany mechanizm awaryjny (tzw. backstop) dla Irlandii Północnej narusza integralność terytorialną Wielkiej Brytanii.

Swój sprzeciw zasygnalizowała także grupa 60 eurosceptyków w Partii Konserwatywnej, co oznacza, że szefowa rządu musiałaby liczyć na głosy opozycji.

Nieuzyskanie większości w parlamencie mogłoby oznaczać, że Wielka Brytania opuści UE bez żadnego porozumienia. Eksperci ostrzegali od miesięcy, że taki scenariusz miałby bardzo poważne negatywne konsekwencje dla gospodarki całej Europy.

RP, PAP
12:44 - Prezydent Iraku o relacjach z Iranem
2018-11-17 12:44:07

Prezydent Iraku o relacjach z Iranem

Prezydent Iraku Barham Salih rozpoczął w sobotę dwudniową wizytę w Iranie, gdzie podkreślił, że bliskie relacje iracko-irańskie są „niezmienną zasadą”. Na granicy obu państw ma powstać strefa wolnego handlu. Wcześniej Salih odwiedził Kuwejt, ZEA oraz Jordanię.

Salih zaczął swoją wizytę w Iranie od spotkania z prezydentem tego kraju Hasanem Rowhanim. Na wspólnej konferencji prasowej iracki przywódca podkreślił, że „przybył do Teheranu z jasnym przesłaniem, że Irakowi zależy na relacjach z Iranem, które są głęboko zakorzenione w historii, religii i geografii”.

Poinformował również, że Irak rozpoczął prace nad utworzeniem strefy wolnego handlu na granicy iracko-irańskiej. W czasie wizyty Saliha w Iranie przewidziane jest również podpisanie szeregu umów dwustronnych.

Iracki prezydent podkreślił też, że Irakijczycy nigdy nie zapomną o pomocy, jaką uzyskali z Iranu w walce z dyktaturą Saddama Husajna, a następnie w wojnie z Państwem Islamskim (IS).

Rowhani stwierdził natomiast, że oba kraje będą dążyć do zwiększenia obrotów handlowych z obecnego poziomu 12 mld USD rocznie do 20 mld USD. Irak jest drugim po Chinach największym rynkiem eksportowym dla Iranu.

Rowhani dodał, że w czasie jego rozmowy z irackim prezydentem omówiono współpracę w sektorach energetyki i wydobycia ropy naftowej, a także stworzenie połączenia kolejowego między krajami.

Wizyta irackiej głowy państwa w Iranie ma miejsce niespełna dwa tygodnie po przywróceniu przez USA sankcji gospodarczych na Iran. USA wyłączyły jednak Irak spod ich obowiązywania w zakresie importu gazu i energii elektrycznej z Iranu przez 45 dni pod warunkiem, że rozliczenia nie będą prowadzone w dolarach amerykańskich. Bagdad uważa jednak, że jest to niewystarczające, i chce, by USA zgodziły się na to, by Irak dalej kupował gaz i energię elektryczną z Iranu, płacąc za to żywnością i pomocą humanitarną.

Iran jest czwartym krajem odwiedzonym przez irackiego prezydenta w trakcie trwającej od niedzieli serii wizyt regionalnych, pierwszej po jego wyborze na urząd irackiej głowy państwa. W niedzielę Salih odwiedził Kuwejt, skąd następnego dnia udał się do Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

W czwartek iracki przywódca odwiedził natomiast Jordanię, która uważana jest za jednego z najbliższych sojuszników USA w regionie. W trakcie rozmów z jordańskim królem Abdullahem II omówiono współpracę w zakresie energetycznym, w tym budowę ropociągu z irackiej Basry do jordańskiej Akaby, a także dostawy energii elektrycznej z Jordanii do Iraku.

Rozmowy iracko-jordańskie spotkały się ze wsparciem ze strony USA. Specjalny wysłannik USA ds. koalicji przeciw IS Brett McGurk podkreślił, że kraj ten popiera współpracę „tych dwóch kluczowych partnerów koalicji antyterrorystycznej” w zakresie bezpieczeństwa i energetyki.

W niedzielę iracki prezydent uda się natomiast do Arabii Saudyjskiej, będącej głównym regionalnym rywalem Iranu.

 

RP, PAP
10:46 - Kanadyjczycy krytyczni wobec wielkich inwestycji
2018-11-17 10:46:35

Kanadyjczycy krytyczni wobec wielkich inwestycji

Kanadyjczycy krytycznie patrzą na wielkie inwestycje, na co dowodem jest m.in. fakt, że Toronto przegrało w wyścigu o inwestycje Amazona czy że mieszkańcy Calgary wypowiedzieli się przeciwko organizacji zimowych igrzysk olimpijskich.

Gdy we wtorek pojawiła się informacja, że Toronto przegrało w wyścigu o budowę tzw. HQ2, drugiej głównej siedziby Amazona, kanadyjskie media komentowały, że „Toronto, przegrywając w walce o siedzibę Amazona, wygrało”. 50 tys. miejsc pracy obiecywanych przez tę firmę powstanie w Nowym Jorku i Arlington (w stanie Wirginia).

Toronto i miasta wielkiej aglomeracji wokół stolicy Ontario to siedziby wielu innowacyjnych firm technologicznych i ośrodki uniwersyteckie, więc – jak zwracali uwagę komentatorzy – pojawienie się tak dużego gracza jak Amazon oznaczałoby kłopoty ze specjalistami dla już działających podmiotów. Jak szacowała firma analityczna CBRE, w ostatnich dwóch latach Toronto i tak było najszybciej rosnącym w Ameryce Północnej rynkiem technologicznym i tylko w ciągu 2017 r. przybyło tu prawie 29 tys. miejsc pracy w sektorze.

Jak wyliczała publiczna telewizja CBC, aglomeracja Toronto jest atrakcyjna zarówno ze względu na dużą liczbę wykwalifikowanych pracowników, jak i np. kanadyjski system bezpłatnej opieki zdrowotnej. Ale stolica Ontario nie starała się o zachęcenie Amazona ulgami podatkowymi, podczas gdy zwycięzcy w wyścigu o inwestycję obiecali łącznie ponad 2 mld dol. ulg podatkowych i innych zachęt inwestycyjnych.

Jak wskazywali specjaliści, Toronto i tak jest atrakcyjne i od lat zmaga się z problemem rosnących cen domów i mieszkań oraz czynszu za wynajem. W ciągu minionych ośmiu lat ceny nieruchomości w Toronto wzrosły o ponad 100 proc. Dopiero w ostatnich miesiącach wzrost ten zahamował. W czwartek agencja Bloomberga opublikowała analizę kanadyjskiego rynku nieruchomości, wskazując, że najnowsze dane świadczą o trwającym właśnie „miękkim lądowaniu”.

Z kolei burmistrz miasta John Tory w ubiegłym tygodniu informował, że już samo przygotowanie oferty dla Amazona się opłaciło, bo pakiet informacyjny o Toronto przygotowany dla tej firmy pobrało dodatkowo ponad 17 tys. osób potencjalnie zainteresowanych.

Tego samego dnia, gdy ukazała się informacja o przegranej Toronto, w Calgary, trzecim co do wielkości kanadyjskim mieście, odbywało się referendum w sprawie zorganizowania zimowych igrzysk olimpijskich w 2026 r. 56,4 proc. mieszkańców – według wstępnych wyników – nie chce zimowej olimpiady, choć Calgary już gościło taką imprezę w 1988 r. Olimpijska inwestycja miała objąć ponad 5 mld dolarów kanadyjskich.

Oficjalny komentarz radni Calgary przedstawią dopiero w poniedziałek, ale burmistrz Naheed Nenshi już powiedział, że pomysł „upadł”. Francuski dziennik „L’Equipe” cytował przedstawicieli Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, którzy nie byli zdziwieni rezultatem referendum, wskazując na wcześniejsze „dyskusje polityczne i brak pewności do ostatniej chwili”.

Media cytowały przeciwników zimowej olimpiady w Calgary, którzy wskazywali na potrzeby miasta związane z budową zabezpieczeń przeciwpowodziowych (w 2013 r. Calgary doświadczyło największej w swojej historii powodzi), rozbudową transportu publicznego, budownictwem komunalnym czy wreszcie na ryzyko podniesienia podatków w chwili, gdy Calgary potrzebuje długoterminowych inwestycji. 25 proc. powierzchni biurowych w mieście stoi puste. Jak podkreślano w mediach, mieszkańcy Calgary wolą się skoncentrować na lokalnych potrzebach, wskazują też na zniechęcające do olimpijskiej idei doniesienia z minionych lat o niejasnościach wokół finansowania igrzysk.

Kanadyjczycy patrzą krytycznie na gigantyczne inwestycje pojedynczych firm czy organizacji nie tylko ze względu na oferowane im np. ulgi podatkowe. Zajmujący się dziennikarstwem śledczym internetowy magazyn „The Intercept” pisał we wtorek o rosnących wątpliwościach w sprawie planowanej przez firmę Google zabudowy terenów w południowo-wschodniej części śródmieścia Toronto. To „inteligentne miasteczko” zbierałoby olbrzymią liczbę danych nie tylko o swoich mieszkańcach, ale także o przypadkowych przechodniach. Jak podkreślał „The Intercept”, wątpliwości budzi umożliwienie Google przejęcia zarządzania nad organizmem miejskim. Jak dodał magazyn, w Toronto powstała organizacja łącząca specjalistów i mieszkańców w próbie dyskusji na temat ryzyka traktowania danych osobowych jako towaru na sprzedaż. W minionych tygodniach z udziału w pracach nad projektem zrezygnowała była szefowa nadzoru nad ochroną danych osobowych w Ontario Ann Cavoukian. – Sądziłam, że będziemy tworzyć inteligentne miasto prywatności, a nie inteligentne miasto nadzoru – stwierdziła.

RP, PAP
09:51 - Pierwsze rozpalenie kotła nr 5 w Elektrowni Opole
2018-11-17 09:51:11

Pierwsze rozpalenie kotła nr 5 w Elektrowni Opole

Pierwsza próba rozpalenia kotła nr 5 w Elektrowni Opole zakończyła się sukcesem. Tym samym rozpoczął się gorący rozruch jednego z dwóch budowanych bloków energetycznych zakładu – poinformowała Sandra Apanasionek, rzecznik PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna.

W przesłanym PAP komunikacie prasowym spółka ocenia stan zaawansowania prac przy budowie dwóch nowych bloków w Opolu na 95 proc.

– Prace na budowie bloków 5 i 6 o łącznej mocy 1800 MW w Elektrowni Opole, należącej do spółki PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna z Grupy Kapitałowej PGE, wchodzą w finalną fazę realizacji. [...] Sukcesem zakończyło się pierwsze rozpalenie kotła parowego bloku nr 5 na oleju lekkim. Tym samym rozpoczął się gorący rozruch jednego z dwóch budowanych bloków energetycznych. Ten etap z kolei zakończy się synchronizacją turbozespołu nr 5 o mocy 900 MW z systemem elektroenergetycznym kraju – poinformowała Apanasionek.

Budowa nowych bloków w Elektrowni Opole to największa inwestycja infrastrukturalna w Polsce po 1989 roku. Po jej zakończeniu opolska elektrownia uplasuje się w czołówce najnowocześniejszych elektrowni na świecie. Zwiększy się także jej rola w gwarantowaniu bezpieczeństwa energetycznego kraju. Po oddaniu nowych jednostek Elektrownia PGE w Opolu zaspokajać będzie 8 proc. obecnego krajowego zapotrzebowania na energię elektryczną i będzie trzecią co do wielkości polską elektrownią, po Bełchatowie i Kozienicach.

Według zapewnień spółki, dzięki zastosowaniu nowoczesnych technologii sprawność netto nowych układów energetycznych przy produkcji prądu osiągnie poziom 46 proc. przy jednoczesnej redukcji emisji dwutlenku węgla o blisko 20 proc.

Realizacja inwestycji rozpoczęła się w lutym 2014 roku. Od tego momentu na placu budowy wykonano szereg prac budowlanych, w tym zamontowano konstrukcje kotłowni i części ciśnieniowe kotłów obu bloków, zamontowano konstrukcje maszynowni i wybudowano płaszcze chłodni kominowych o wysokości przeszło 185 metrów. W połowie listopada 2018 roku nastąpił kolejny istotny etap realizacji inwestycji – pierwsze rozpalenie kotła nr 5, które miało na celu zabezpieczenie przed korozją części ciśnieniowej kotła. Po ustabilizowaniu pracy kotła opalanego olejem lekkim i uzyskaniu warstwy magnetytowej zostanie podane paliwo główne, czyli węgiel kamienny.

Poprzedzone testami przekazanie bloku nr 5 do eksploatacji zgodnie z harmonogramem nastąpi do 15 czerwca 2019 roku. Zakończenie budowy bloku nr 6 nastąpi cztery miesiące później, tj. 30 września 2019 roku. Inwestycja o wartości 11,6 mld zł realizowana jest przez konsorcjum w składzie: Rafako, Polimex-Mostostal, Mostostal Warszawa oraz GE Power, który jest generalnym projektantem, dostawcą kluczowych urządzeń oraz pełnomocnikiem konsorcjum. 

RP, PAP
09:09 - Argentyna: Zlokalizowano zaginiony przed rokiem okręt podwodny
2018-11-17 09:09:29

Argentyna: Zlokalizowano zaginiony przed rokiem okręt podwodny

Władze Argentyny podały, że udało się określić położenie zaginionego 15 listopada 2017 r. okrętu podwodnego ARA San Juan obsługiwanego przez 44-osobową załogę. Okręt znajduje się 800 m pod powierzchnią wody w pobliżu półwyspu Valdes w argentyńskiej Patagonii.

Został on zlokalizowany na południowym Atlantyku dzięki zdalnie sterowanej sondzie podwodnej – zaznaczono w komunikacie ministerstwa obrony i marynarki wojennej Argentyny.

Centrum operacyjne poszukiwań mieściło się na pokładzie amerykańskiego okrętu Ocean Infinity, który został wynajęty we wrześniu br. dla prowadzenia dalszych poszukiwań.

Komunikat o odnalezieniu wraku okrętu podwodnego San Juan został wydany dwa dni po zakończeniu uroczystości upamiętniających zaginięcie okrętu z udziałem rodzin załogi – zauważa agencja Associated Press.

Okręt podwodny ARA San Juan zaginął 15 listopada ub.r.

Rzecznik ministerstwa obrony Rodolfo Ramallo przypomniał, że próby zlokalizowania zaginionego okrętu podejmowały jednostki z wielu krajów. W poszukiwaniach uczestniczyły okręty i samoloty z 13 państw. – Teraz zaczyna się dla nas nowy etap, który zależy od tego, w jakim stanie znajduje się okręt podwodny. Z tego wyniknie, jak będziemy postępować – ocenił.

Krótko przed zaginięciem dowództwo okrętu sygnalizowało krótkie spięcie w baterii akumulatorów, kiedy wracał on z Ushuai na południu Argentyny do macierzystego portu Mar del Plata, 400 kilometrów na południe od Buenos Aires. Potem w okolicach, gdzie znajdował się okręt, odnotowano echo silnej eksplozji. Co naprawdę stało się z okrętem, wykaże śledztwo.

RP, PAP
22:08 - Ukraina: MSZ wezwało ambasadora Węgier
2018-11-16 22:08:26

Ukraina: MSZ wezwało ambasadora Węgier

MSZ Ukrainy wezwało w piątek ambasadora Węgier Istvana Ijgyarto w związku z wypowiedziami premiera Viktora Orbana, który oświadczył, że Budapeszt nie jest w stanie porozumieć się z władzami w Kijowie i że Ukraina nie ma perspektyw wejścia do UE i NATO.

„W rozmowie z węgierskim dyplomatą podkreślono konieczność wstrzymania działań, które negatywnie wpływają na rozwój stosunków dwustronnych, szczególnie w kontekście ustaleń między szefami resortów spraw zagranicznych z października, dotyczących rozwiązania problemów między Ukrainą i Węgrami” – ogłosiła ukraińska dyplomacja w krótkim komunikacie.

Ministrowie spraw zagranicznych Ukrainy i Węgier, Pawło Klimkin i Peter Szijjarto, ustalili w październiku w Warszawie, że Budapeszt zmieni nazwę pełnomocnika swojego rządu ds. Zakarpacia na Ukrainie, a szef MSZ Węgier zaproponował zawarcie porozumienia o ochronie mniejszości narodowych. Ustalono także, że w Budapeszcie odbędą się ukraińsko-węgierskie konsultacje konsularne.

Orban oświadczył tymczasem w poniedziałek, że rozmowy z obecnym kierownictwem w Kijowie są niemożliwe, a Budapeszt kontaktuje się z potencjalnymi zwycięzcami przyszłorocznych wyborów na Ukrainie, by to z nimi omawiać sposoby rozwiązania wzajemnych problemów.

„Oczekujemy, że Ukraina będzie państwem sojuszniczym i nie będzie prześladowała Węgrów, którzy są obecnie obywatelami Ukrainy, oraz wykorzysta możliwości związane z gotowością Węgier do uczestniczenia w rozwoju Zakarpacia (…) i sprzyjania stabilizacji i rozwojowi Ukrainy” – powiedział Orban, cytowany przez ukraińskie media.

Orban wskazał, że Ukraina „nie ma widocznej perspektywy wejścia do NATO czy UE” – podkreśla ukraiński portal Europejska Prawda.

Po rozmowach Klimkina z Szijjarto w trakcie warszawskiego Security Forum w „Monitorze Węgierskim” poinformowano, że nazwa pełnomocnika odpowiedzialnego za rozwój Zakarpacia oraz rozwój przedszkoli w Kotlinie Panońskiej zmieni się na pełnomocnika odpowiedzialnego za rozwój współpracy między komitatem (województwem) Szabolcs-Szatmar-Bereg i obwodem zakarpackim oraz za koordynację programu rozwoju przedszkoli w Kotlinie Panońskiej.

Spór między Ukrainą a Węgrami trwa od jesieni 2017 roku, gdy ukraiński parlament przyjął nową ustawę oświatową. Budapeszt oświadczył, że uderza ona w prawa mniejszości węgierskiej na ukraińskim Zakarpaciu, gdyż ogranicza prawo do nauczania w języku ojczystym. Z powodu sporu Węgry blokują m.in. posiedzenia Komisji NATO – Ukraina na najwyższym szczeblu.

Ukraina ze swojej strony domagała się od Węgier zmiany nazwy pełnomocnika ich rządu do spraw Zakarpacia. Kijów zagroził w sierpniu, że uzna pełnomocnika za osobę niepożądaną, jeśli Budapeszt nie wyjaśni, w jakim celu został on powołany, i nie będzie zmieniona nazwa jego funkcji.

Konflikt między dwoma krajami pogłębił się po publikacji w mediach filmu wideo, który dokumentuje wydawanie paszportów mniejszości węgierskiej na Ukrainie. Nagranie zostało wykonane w konsulacie węgierskim w mieście Berehowe; jego pracownicy proszą na nim nowych posiadaczy paszportów, by ukrywali przed władzami ukraińskimi fakt uzyskania drugiego obywatelstwa. W związku z tą sprawą Ukraina wydaliła węgierskiego konsula, na co Węgry zareagowały wydaleniem jednego z ukraińskich konsulów w Budapeszcie.

RP, PAP
20:26 - UE przeprowadzi ćwiczenia na wypadek ataku hybrydowego
2018-11-16 20:26:13

UE przeprowadzi ćwiczenia na wypadek ataku hybrydowego

W poniedziałek Unia Europejska rozpocznie cywilno-wojskowe ćwiczenia zarządzania kryzysowego mające wzmocnić jej zdolności do reagowania na zagrożenia hybrydowe. Po raz pierwszy „28” przeprowadzi próbę reagowania na taką skalę.

W scenariuszu przewidziano, że kraj sąsiedzki ma problemy ze stabilnością, w związku z czym UE zaczyna go wspierać. W tym czasie następują różnego rodzaju ataki w krajach członkowskich, nie tylko cybernetyczne, ale także związane z sektorem energii czy ochrony zdrowia.

„Ćwiczenia mają być reakcją na złożony kryzys, gdzie występują różne problemy, które nie są ze sobą powiązane. Musimy zobaczyć, jak różne struktury UE zadziałają” – mówił na piątkowym spotkaniu z dziennikarzami w Brukseli wysokiej rangi unijny urzędnik.

W ćwiczeniach wezmą udział eksperci z Komisji Europejskiej, Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych (ESDZ), Sekretariatu Generalnego Rady, a także z państw członkowskich i agencji UE, takich jak Europejska Agencja Straży Granicznej i Przybrzeżnej oraz Europol. Poza państwami unijnymi ćwiczyć będzie też Norwegia, a Szwajcaria będzie pełnić rolę obserwatora.

Rozpoczęcie ćwiczeń jest poprzedzone dwutygodniową fazą wstępną, w trakcie której Europejska Służba Działań Zewnętrznych zaplanowała rozmieszczenie cywilnej i militarnej misji wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony, aby pomóc fikcyjnemu państwu trzeciemu borykającemu się z poważnym zagrożeniem bezpieczeństwa.

W poniedziałek UE i jej państwa członkowskie będą testować swoje zdolności reagowania, odpowiadając na fikcyjne ataki hybrydowe o wysokiej intensywności wewnątrz Unii Europejskiej. Wykorzystane mają być jednocześnie wszystkie dostępne mechanizmy kryzysowe, w tym reagowania na szczeblu politycznym w sytuacjach kryzysowych (IPCR), mechanizmy ochrony ludności, energetyczne i zdrowotne.

Działania te mają być prowadzone równolegle z ćwiczeniem dowodzenia ze sztabem NATO. Celem ma być rozwijanie interakcji między obiema organizacjami, jeśli chodzi o „świadomość sytuacyjną”, reakcje kryzysowe i komunikację strategiczną w trudnych momentach.

UE i NATO postanowiły zintensyfikować współpracę w tych obszarach w deklaracjach z 2016 r. oraz 2018 r. Po raz pierwszy równoległe i skoordynowane ćwiczenia obu organizacji przeprowadzono w 2017 r. Wówczas jednak NATO było liderem ćwiczeń, a UE prowadziła równolegle mniejszą aktywność.

Celem ćwiczenia o nazwie „EU HEX-ML 18 (PACE)” ma być poprawa i zwiększenie zdolności reagowania w trudnym, ale jednocześnie kontrolowalnym środowisku na złożony kryzys o charakterze hybrydowym z wymiarem wewnętrznym i zewnętrznym. Ćwiczenia zakończą się 23 listopada.

RP, PAP
19:46 - Kreml: Działania Rosji na Morzu Azowskim są zgodne z prawem
2018-11-16 19:46:59

Kreml: Działania Rosji na Morzu Azowskim są zgodne z prawem

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył w piątek, że działania Rosji na Morzu Azowskim są zgodne z prawem i że Moskwa może podejmować kroki wobec Ukrainy „w celu ochrony praw” swoich marynarzy oraz osób fizycznych i prawnych.

Przedstawiciel Kremla nie wyjaśnił, jakie konkretnie działania Rosja może podjąć. Niemniej zapewnił, że „mogą być podejmowane kroki, ściśle zgodne z międzynarodowym ustawodawstwem i prawem morskim, w celu ochrony interesów marynarzy rosyjskich oraz osób fizycznych i prawnych”.

Pieskow ocenił, że kontrolowanie przez rosyjską straż graniczną okrętów ukraińskich na Morzu Azowskim jest „dopuszczalne” i „zgodne z ustawodawstwem”. Oświadczył także, że Rosja „uważnie śledzi” sytuację na Morzu Azowskim.

25 października Parlament Europejski uchwalił rezolucję o łamaniu przez Rosję prawa międzynarodowego na Morzu Azowskim. Zwrócono w niej m.in. uwagę na nielegalne wydobywanie przez Rosję ropy naftowej i gazu na ukraińskich wodach terytorialnych. Podkreślono także, że Moskwa dąży do przekształcenia Morza Azowskiego w „jezioro wewnętrzne” Federacji Rosyjskiej.

Według władz Ukrainy, Rosja od kwietnia zatrzymała na Morzu Azowskim ok. 200 zagranicznych jednostek, które płynęły do portów Ukrainy. Zatrzymań dokonywano na mocy porozumienia o współpracy i wspólnym korzystaniu przez Ukrainę i Rosję z Morza Azowskiego i Cieśniny Kerczeńskiej. Ukraińscy parlamentarzyści wystąpili z wnioskiem do prezydenta, by to porozumienie wypowiedział.

Specjalny wysłannik USA do spraw Ukrainy Kurt Volker powiedział kilka tygodni temu, że USA są gotowe przekazać Ukrainie dodatkową broń w celu wzmocnienia obrony przeciwlotniczej wybrzeża morskiego w warunkach, gdy Moskwa stara się „zwiększyć swą dominację” na Morzu Azowskim.

W poniedziałek minister energetyki USA Rick Perry oznajmił w Kijowie, że wiele amerykańskich koncernów zainteresowanych jest współpracą z Ukrainą w poszukiwaniu i eksploatacji źródeł gazu ziemnego i ropy naftowej. Wyraził też przekonanie, że Ukraina ma szansę stać się drugim Teksasem, „Teksasem w Europie”.

RP, PAP