• Czwartek, 20 września 2018

    imieniny: Eustachego, Filipiny

Krótko

20:00 - Węgry nie wycofają pakietu ustaw „Stop Soros”
2018-09-19 20:00:09

Węgry nie wycofają pakietu ustaw „Stop Soros”

Węgry nie wycofają pakietu ustaw antyimigracyjnych nazwanych przez władze „Stop Soros” – oświadczył w środę wiceminister sprawiedliwości Pal Voelner w odpowiedzi na skierowanie przez KE sprawy przeciwko Węgrom do Trybunału Sprawiedliwości UE.

Węgry nie wycofają i nie zmodyfikują ustaw, które bronią Węgier i Europy – zaznaczył Voelner na konferencji prasowej w Budapeszcie. Taka jest według niego istota odpowiedzi, którą Węgry przesłały w środę Komisji Europejskiej w reakcji na jej zastrzeżenia. Węgry miały od 19 lipca dwa miesiące na udzielenie odpowiedzi.

Voelner powiedział, że rząd Węgier ubolewa, iż KE nadal otwarcie reprezentuje proimigracyjne stanowisko, zamiast stać na straży prawa. Według niego, KE prowadzi działalność polityczną i atakuje posunięcia ułatwiające ochronę granicy, czego najnowszym przejawem jest – jak to określił – chęć odebrania prawa do ochrony granicy przy pomocy Fronteksu.

Chodzi o sugestię kanclerz Niemiec Angeli Merkel, by państwa, których granica jest granicą zewnętrzną UE, przekazały część swych kompetencji narodowych, tak aby unijna agencja Frontex mogła bez przeszkód działać na ich terytorium.

KE uznała w lipcu, że węgierskie przepisy antyimigracyjne – przyjęty w czerwcu pakiet „Stop Soros”, a także zmiany w konstytucji – są sprzeczne z prawem unijnym.

Zmiany w konstytucji stanowią m.in., że w kraju nie wolno osiedlać obcej ludności, o ile osoby te nie mają prawa pobytu i swobodnego przemieszczania się. Natomiast zgodnie ze znowelizowanym w ramach pakietu „Stop Soros” kodeksem karnym osobom, które finansują wspomaganie bezprawnej imigracji albo prowadzą taką działalność regularnie, podobnie jak tym, którzy dopuszczają się tego w celu osiągnięcia zysku materialnego albo w pasie 8 km od granicy, grozi kara do roku pozbawienia wolności. Nie można też przyjmować wniosków o azyl od osób, które przybyły na Węgry z kraju, w którym nie są narażone na prześladowania albo dostały się na Węgry przez państwo, które zapewniłoby im odpowiednią ochronę, gdyby o to wystąpiły.

RP, PAP
19:41 - Węgierskie MSZ wezwało ambasadora Hiszpanii
2018-09-19 19:41:59

Węgierskie MSZ wezwało ambasadora Hiszpanii

Węgierskie ministerstwo spraw zagranicznych i handlu wezwało ambasadora Hiszpanii w związku z wypowiedzią szefa hiszpańskiej dyplomacji Josepa Borrella krytykującą Węgry – powiedział dziennikarzom wiceminister spraw zagranicznych Levente Magyar.

Według niego, „skrajnie lewicowy minister spraw zagranicznych hiszpańskiego rządu” skierował pod adresem Węgier na forum publicznym „obraźliwy i grubiański atak”.

Magyar oświadczył, że mogą istnieć różnice zdań między dwoma krajami i w obecnej „burzliwej sytuacji politycznej w Europie” są formułowane słowa krytyki wobec niektórych państw, ale ich ton nie powinien wykraczać poza ramy uczciwej i poprawnej współpracy, tym bardziej w sytuacji, gdy strona węgierska nie jest w stanie na to merytorycznie zareagować.

Według wiceministra, Borrell zarzucił Węgrom ksenofobię, nierozdzielanie poszczególnych rodzajów władzy i brak wolności słowa oraz nazwał Węgry i inne państwa regionu pseudodemokracjami.

Magyar zaznaczył, że Węgry odrzucają twierdzenia Borrella, gdyż każdy może się przekonać, że na Węgrzech panuje pełna wolność słowa, rodzaje władzy są rozdzielone, a Węgrzy nie czują nienawiści do obcych.

Dodał, że po spotkaniu premiera Viktora Orbána z wicepremierem i szefem MSW Włoch Matteo Salvinim pod koniec sierpnia, a potem po przyjęciu w zeszłym tygodniu przez Parlament Europejski rezolucji dotyczącej uruchomienia art. 7 traktatu UE wobec Węgier o kraju tym dużo się mówi na europejskim forum publicznym i niemal każdy rząd jakoś komentuje węgierską politykę, ale „jeśli ktoś robi to tak jak Josep Borrell, to węgierski rząd nie może tego przyjąć”.

RP, PAP
19:40 - Premier Morawiecki na spotkaniu V4 w Salzburgu
2018-09-19 19:40:20

Premier Morawiecki na spotkaniu V4 w Salzburgu

Premier Mateusz Morawiecki wziął dzisiaj w Salzburgu udział w spotkaniu szefów rządów państw Grupy Wyszehradzkiej, które odbyło się przed nieformalnym spotkaniem unijnych liderów. Jutro natomiast premier weźmie udział w nieformalnym szczycie UE.

Na zaproszenie Sebastiana Kurza, kanclerza mającej przewodnictwo w Radzie UE Austrii, Mateusz Morawiecki, wraz z unijnymi przywódcami, weźmie udział w kolacji wydawanej przez szefa austriackiego rządu oraz przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska.

Przed kolacją Mateusz Morawiecki spotkał się z premierami państw Grupy Wyszehradzkiej: Węgier, Słowacji i Czech – Viktorem Orbánem, Peterem Pellegrinim i Andrejem Babiszem.

Spotkanie liderów krajów UE ma być z kolei okazją do rozmowy m.in. na temat brexitu. W czasie kolacji szefowa brytyjskiego rządu Theresa May ma przekazać pozostałym przywódcom unijnym informacje o stanie przygotowań po stronie brytyjskiej. Później, w czwartek, już w gronie 27 państw, szefowie państw i rządów będą rozmawiać o tym, w jakim punkcie są rokowania z głównym negocjatorem Michelem Barnierem.

Czwartkowy nieformalny szczyt ma pomóc załagodzić napięcia między państwami członkowskimi w sprawie migracji. Według źródeł UE, nie zanosi się jednak na przełom np. w sprawie planowanych centrów do wysadzania uratowanych na morzu, które miały powstać poza Unią Europejską.

RP, PAP
16:19 - Wyrok w procesie KOD przeciwko „Solidarności” 3 października
2018-09-19 16:19:46

Wyrok w procesie KOD przeciwko „Solidarności” 3 października

3 października Sąd Okręgowy w Gdańsku ogłosi wyrok w procesie z powództwa Komitetu Obronny Demokracji przeciwko NSZZ „Solidarność”; chodzi o twierdzenie władz związku zawodowego, że w szeregach KOD są m.in. byli funkcjonariusze SB i Wojskowych Służb Informacyjnych.

Proces KOD przeciwko „Solidarności” zakończył się w środę podczas jednej rozprawy trwającej około pięciu godzin.

Oprócz przeprosin w prasie ogólnopolskiej KOD żąda od Związku zadośćuczynienia w wysokości 50 tys. zł przeznaczonego na WOŚP.

Sprawa ma związek ze sporem wokół organizacji ubiegłorocznych obchodów 37. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych na placu Solidarności w Gdańsku.

Organizujący własne uroczystości pomorski KOD zaprosił wówczas „Solidarność” do udziału w nich. W odpowiedzi na to prezydium Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” przyjęło stanowisko, w którym zaproszenie KOD uznało za „bezczelną prowokację”. Jak podkreślono, centralne uroczystości Związku dla uczczenia Sierpnia '80 zaplanowano na 31 sierpnia w Lubinie (Dolnośląskie) z okazji 35. rocznicy protestów przeciwko stanowi wojennemu w tym mieście – 31 sierpnia 1982 r. zostały tam śmiertelnie postrzelone trzy osoby.

„Będziemy przypominać ofiary tych ludzi, którzy tak chętnie zasilają dzisiaj szeregi KOD-u. Mamy tu na myśli tak widocznych i aktywnych prominentnych działaczy KOD, jak byli SB-cy, funkcjonariusze WSI, TW i liczni przedstawiciele resortowej PRL-owskiej nomenklatury. Słowem: nie potrafimy sobie wyobrazić wspólnego świętowania z ludźmi, dla których refleksją nie jest słowo przepraszam, a jedynie rozpacz, że nie da się wyżyć za 2 tys. po zmniejszeniu SB-eckiej emerytury” – stwierdziły władze „Solidarności” w sierpniu 2017 r.

Pomorski KOD przeniósł miejsce organizacji obchodów 37. rocznicy Sierpnia '80 z placu Solidarności przed pomnikiem Poległych Stoczniowców w okolice pobliskiej Sali BHP Stoczni Gdańskiej. Był to skutek decyzji wojewody pomorskiego, który w odpowiedzi na pismo władz komisji zakładowej NSZZ „Solidarność” Stoczni Gdańskiej zgodę na organizowanie "„zgromadzeń cyklicznych” w rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych przyznał „Solidarności”.

RP, PAP
13:48 - Chińskie MSZ odrzuca oskarżenia Trumpa
2018-09-19 13:48:06

Chińskie MSZ odrzuca oskarżenia Trumpa

Rzecznik chińskiego MSZ Geng Shuang oświadczył w środę, że Chiny nie ingerują w wewnętrzne sprawy innych krajów, gdy na konferencji prasowej zapytano go o zarzuty ze strony prezydenta USA Donalda Trumpa, że ChRL usiłuje wpłynąć cłami na wybory w jego kraju.

We wtorkowym wpisie na Twitterze Trump zarzucił Chinom, że „otwarcie i aktywnie” próbują wpłynąć na amerykańskie wybory, atakując rolników i pracowników przemysłowych „z powodu ich lojalności” wobec niego. Najbliższe wybory parlamentarne w USA odbędą się 6 listopada.

Według amerykańskiego przywódcy, Chiny „od wielu lat wykorzystują USA w handlu”, a na wprowadzane przez Waszyngton karne cła odpowiadają taryfami wymierzonymi w określone grupy społeczne w USA – szczególnie w farmerów i robotników, których głosy znacznie przyczyniły się do zwycięstwa Trumpa w wyborach prezydenckich w 2016 roku.

W poniedziałek Trump ogłosił, że w przyszłym tygodniu wejdą w życie cła na kolejne chińskie produkty warte 200 mld dolarów rocznie. W odwecie Pekin zapowiedział taryfy na amerykańskie produkty wartości 60 mld dolarów rocznie. Wcześniej oba kraje ocliły już wzajemny eksport wart po 50 mld dolarów rocznie.

Na liście towarów objętych już odwetowymi cłami Pekinu jest m.in. soja – największy rolniczy produkt eksportowy USA do Chin. W ubiegłym roku do najludniejszego kraju świata trafiła ze Stanów Zjednoczonych soja warta 12 mld dolarów.

Choć rzecznik MSZ zaprzeczył w środę próbom „ingerencji w wewnętrzne sprawy” USA, ściśle kontrolowane przez władze państwowe media ChRL sugerowały wcześniej zamiar uderzenia w elektorat Trumpa w związku z nasilającym się konfliktem handlowym pomiędzy krajami. Chiński resort handlu określał ten spór jako największą wojnę celną w historii gospodarki.

Na przykład w lipcu, po wejściu w życie pierwszych taryf Trumpa, państwowa chińska telewizja opublikowała w internecie krótką kreskówkę propagandową w języku angielskim, w której animowane nasionko soi „tłumaczy” widzom sytuację w sporze handlowym. Filmik – stylizowany na edukacyjny – w rzeczywistości niesie przekaz polityczny z Pekinu.

„Chińskie środki odwetowe wpłyną na 10 amerykańskich stanów produkujących najwięcej soi, z czego dziewięć głosowało na Trumpa” – mówi nasionko, dodając, że trzy z tych stanów to tzw. swing states, czyli stany, które nie mają zdecydowanej preferencji partyjnej, a zdobycie ich głosów może przesądzić o wyniku wyborów.

„Czy więc tamtejsi wyborcy poprą Trumpa i Republikanów, gdy zostaną uderzeni po kieszeni?” – pyta nasionko na chińskiej kreskówce.

RP, PAP