Trzy dni Ostachowicza
Sobota, 27 września 2014 (02:00)Na pokładzie statku pływającego pod banderą Platformy Obywatelskiej widać już oznaki paniki przed wyborami samorządowymi. Co prawda sondaże nieco udało się podgonić dzięki brukselskiemu awansowi Donalda Tuska i zmianie premiera i kilku ministrów (niewielki efekt „świeżości” i kredytu zaufania), ale rząd jest nadal bardzo krytycznie oceniany przez Polaków. Tylko że te plusy szybko zostały zniweczone, bo najpierw premier Ewa Kopacz spaliła się podczas prezentacji rządu, a potem zaczęła zachowywać się jak wystraszona debiutantka, która boi się mediów i odpowiadania na pytania dziennikarzy.
Jakby tego było mało, rząd i PO zaczęły obciążać inne sprawy. Najpierw Polacy dowiedzieli się, że minister infrastruktury i rozwoju Maria Wasiak dostanie 500 tys. zł odprawy z PKP za to, że przeszła do rządu. A potem pojawiła się informacja, że Igor Ostachowicz, były doradca Donalda Tuska, dbający o wizerunek publiczny byłego premiera, został członkiem zarządu PKN Orlen z pensją około 200 tys. zł miesięcznie. Pieniądze w obu przypadkach ogromne, ale nie o wysokość wynagrodzeń tu w zasadzie chodziło. Nie wiem, na co liczyła PO, premier Kopacz i sami zainteresowani, ale jeśli zakładali, że wyborcy przejdą nad tymi sprawami do porządku dziennego, to się pomylili. Ludzie bardzo źle odebrali premię dla minister Wasiak, a jeszcze gorzej biznesowy awans Ostachowicza. Uznali to za bezczelne dzielenie partyjnych łupów i hojne nagradzanie ludzi, którzy przysłużyli się rządowi i PO. W rządzącej partii szybko sobie zdano sprawę, jakie to może mieć konsekwencje dla PO podczas wyborów samorządowych i jak poważnie może uderzyć w wizerunek Platformy, który i bez tego był kiepski i trzeba było wiele poświęcić, żeby próbować go ratować. To dlatego minister Maria Wasiak poinformowała o przekazaniu odprawy na cele społeczne, Igor Stachowicz na trzeci dzień po nominacji zrezygnował zaś z zasiadania w zarządzie Orlenu. Dzięki temu Iwona Sulik, rzecznik rządu, mogła obwieścić, że „premier Ewa Kopacz z satysfakcją przyjęła decyzję Igora Ostachowicza o rezygnacji z zasiadania w zarządzie Orlenu”. Pewnie z równą satysfakcją w środę pani premier przyjęła informację, że Ostachowicz został członkiem zarządu Orlenu. No ale od środy wiele się zmieniło i trzeba było wycofywać się z podkulonym ogonem z wcześniej podjętych decyzji. Gdyby nie wybory, premier i PO wzięliby nas na przeczekanie, ale teraz czasu na to nie mieli.
Krzysztof Losz