Batalion w jednym grobie
Sobota, 27 września 2014 (02:00)Las w Nowojaworowsku na Ukrainie, niespełna 40 km od Lwowa. Na jednym z drzew wyryty krzyż. Miał tu spoczywać jeden polski żołnierz. Okazało się, że to zbiorowa mogiła.
Pracuje tu grupa osób, które z inicjatywy polskiego MSZ, konsulatu we Lwowie oraz Fundacji Wolność i Demokracja poszukują mogił polskich żołnierzy, poległych w wojnie obronnej 1939 roku.
Cały projekt, jak informuje Przemysław Mandela, koordynator dolnośląski Fundacji Wolność i Demokracja, nosi nazwę Strażnica Narodowej Pamięci na Odsiecz Lwowa. Od lipca tego roku przyjeżdżają tu wolontariusze, którzy szukają żołnierzy armii gen. Kazimierza Sosnkowskiego idącego na odsiecz Lwowowi.
– Nasze poszukiwania prowadzimy w wielu miejscach, przede wszystkim w Lasach Janowskich, gdzie toczyły się najcięższe walki. Szukamy też pojedynczych mogił żołnierzy, którzy poginęli niekoniecznie w wielkich bojach, lecz mogli zostać zabici np. przez mieszkańców niemieckich kolonii, których tutaj było dosyć sporo, lub ukraińskich nacjonalistów, którzy wywołali na tych terenach rebelię – mówi Mandela. Marcin Demcio, wchodzący w skład grupy poszukiwawczej, dodaje, że do poszukiwań zachęcił ich konsul Marcin Zieniewicz, który zabiega również o to, by w przyszłości ekshumowane ofiary zostały godnie pochowane na specjalnie stworzonym cmentarzu żołnierzy września 1939 roku.
Gdzie i kiedy miałby on powstać, jeszcze nie wiadomo.
– Nasze grupy jeżdżą po okolicznych miejscowościach i przeprowadzają wywiad wśród ludności i lokalnych władz, żeby dowiedzieć się, gdzie są pochowani żołnierze. Najgorsze jest to, że naszym sprzymierzeńcem nie jest czas, gdyż ci ludzie, którzy na ten temat coś wiedzieli, bardzo często już nie żyją. A ci, którzy mają dzisiaj po siedemdziesiąt kilka lat, byli wówczas dziećmi – relacjonuje Demcio.
Hełm z czaszką
Na szczątki żołnierza w lesie w Nowojaworowsku natrafiła osoba, która w 1996 r. chodziła tu z wykrywaczem metali. Człowiek znalazł hełm z czaszką, na której były jeszcze włosy, więc przestraszony zakopał znalezisko. Miejsce to oznaczył krzyżem na drzewie rosnącym obok. Polska grupa poszukiwawcza dotarła do osoby, która wiedziała o tym pochówku.
– Poznaliśmy lekarza z Janowa, który z zamiłowania jest również historykiem amatorem. Od razu wyszedł z gabinetu, wsiadł z nami do samochodu i zawiózł nas w to miejsce – opowiada Natalia Tarkowska, wolontariuszka, której grupa znalazła mogiłę w lesie w Nowojaworowsku. Tarkowska pomaga w odkopywaniu ciał żołnierzy.
Lekarz opowiedział polskiej ekipie, że w tym miejscu doszło do zaciętej bitwy z Niemcami. Znaleziono tutaj wiele polskich i niemieckich łusek.
– Ten pan pokazał nam jeszcze kilka podobnych miejsc, m.in. w Grabniku i Lelechówce, gdzie była gajówka, w której nocowali żołnierze. W Grabniku będą już większe wykopaliska, bo podobno jest ich tam znacznie więcej, gdyż zostali zbombardowani w sztabie i miejscowi ludzie złożyli ich ciała w jednym miejscu. W tej chwili jest tam coś w rodzaju małego kurhanu – dodaje Tarkowska.
– Bardzo dużo pomógł nam także proboszcz w Janowie ks. Adam Litwic, który wskazał na wiele miejsc i zawiózł do osób, które wiedzą o pochówkach – tłumaczy wolontariuszka.
Ekipa z Polski zaczęła kopać w lesie w Nowojaworowsku w czwartek rano. Ich oczom ukazał się hełm wraz z czaszką, o którym już wiedzieli. Szybko odkryli obok polskie guziki z orzełkiem, katolicki medalik z Matką Bożą i części osprzętu, m.in. maski gazowe, filtry, prawdopodobnie części z mauzera. Po krótkim czasie z ziemi wyłoniła się kolejna czaszka, a potem dwa następne szkielety. W sumie znaleziono siedem ciał. Leżały w dwóch warstwach, jedne na drugich. Nikt się tego nie spodziewał. Z pobieżnej analizy układu szczątków można wnioskować, że ktoś zabitych żołnierzy wciągał do grobu.
– W tym rejonie rozgrywało się wiele bitw, mamy więc dosyć precyzyjny obszar poszukiwań. Zazwyczaj nasze grupy są 3-osobowe. Ta praca to dla mnie spełnienie marzeń, bo chciałam być archeologiem, ale niestety nie było możliwości. Jak tylko usłyszałam o tym projekcie, od razu się zgłosiłam, bo interesuję się II wojną światową – opowiada Tarkowska. I zapewnia, że upamiętnienie tych żołnierzy jest dla ich grupy sprawą arcyważną. – Przykre jest to, że leżą gdzieś po lasach czy rowach, a przecież zasłużyli sobie w pełni na to, by stworzyć dla nich godne miejsce pamięci – kwituje nasza rozmówczyni.
Śmietnik na mogile
W piątek grupa poszukiwawcza miała pojechać do wsi Nowosiółki, gdzie na miejscowym cmentarzu ma znajdować się zbiorowa mogiła ponad stu polskich żołnierzy, jednak nie dopisała pogoda. Miejsce to będzie już badać inna ekipa. Na razie nie wiadomo, kiedy to nastąpi. Termin zależy od konsulatu we Lwowie i Fundacji Wolność i Demokracja. Jest tam zwykły plac, na którym stoi zniszczony krzyż, nie ma żadnej tabliczki informującej o tym, kto tu spoczywa. Przez lata na miejscu tym znajdowało się wysypisko śmieci.
– W Nowosiółkach udało nam się odnaleźć panią Julię Mulaszczyk, która opiekowała się mogiłą. Będziemy się starali sprawdzić to miejsce, by potwierdzić, że faktycznie spoczywają tu nasi żołnierze – deklaruje Przemysław Mandela.
W jego ocenie, byli to żołnierze 1. Batalionu 96. Pułku Piechoty z 38. Rezerwowej Dywizji Piechoty, którymi dowodził mjr Leon Kardaś. Według zachowanych przekazów, mieli oni wpaść w Nowosiółkach w zasadzkę i zostać zmasakrowani przez Niemców z broni maszynowej i moździerzy.
– Nie wiedzieli, że we wsi i okolicach znajdują się Niemcy, maszerowali praktycznie bez rozpoznania. Ojciec pani Julii, który był wówczas wójtem Nowosiółek, zorganizował im pochówek na cmentarzu. Przez dłuższy czas miejsce to służyło jako wysypisko śmieci. Dopiero pani Julia zadbała o to, by stanął tu krzyż i zostały posadzone kwiaty – mówi Przemysław Mandela. Pani Julia twierdzi, że spoczywają tu żołnierze polegli w całej okolicy. Jest pewna, że byli to Polacy. – Mamy potwierdzenie, że praktycznie cały batalion został tam pochowany. Tylko kilku zdołało się uratować. Wiemy też, że mjr Kardaś, który został ranny, zmarł w szpitalu polowym, więc nie jest powiedziane, że tam spoczywa – dodaje Mandela.
Podobnych miejsc jest tutaj więcej. Mieszkanka Sambora powiadomiła grupę, że na wzgórzu Janówek też toczyły się walki. Polski pluton urządził zasadzkę na Niem- ców i ostrzelał kolumnę, która jechała drogą. W trakcie manewru wycofywania polski oddział został rażony artylerią. – Na wzgórzu zginęło wtedy 5 lub 6 polskich żołnierzy, w tym dowódca ppor. Jan Szwarc. Zostali pochowani na miejscowym cmentarzu, tuż przy jego bramie. W tym momencie zaczęły się na tym miejscu współczesne pochówki, bo nikt o tej mogile już nie pamiętał. To bolesny fakt, przypominający powązkowską Łączkę – zaznacza Mandela.
Szczątki żołnierzy odkryte w lesie w Nowojaworowsku zostały podjęte z dołu do badań. Zazwyczaj jest jednak tak, że przy większych grobach, szczególnie tych zlokalizowanych na cmentarzach, odkopywane szczątki są opisywane, poddawane oględzinom i ponownie zasypywane. Pełna ekshumacja w takich przypadkach wymaga zgody Kijowa.– To biurokracja. Na ekshumacje w Nowosiółkach nie ma jeszcze pozwolenia. Naszym zadaniem jest sprawdzenie tylko, czy faktycznie polscy żołnierze tam spoczywają – mówi Demcio.
Piotr Czartoryski-Sziler Nowojaworowsk