• Wtorek, 5 maja 2026

    imieniny: Ireny, Waldemara, Irydy

Miałam szczęście znać świętego człowieka

Sobota, 20 września 2014 (12:35)

Z Katarzyną Soborak – kierownikiem Ośrodka Dokumentacji Życia i Kultu Błogosławionego Jerzego Popiełuszki, członkiem składu Trybunału Beatyfikacyjnego ks. Popiełuszki rozmawia Agnieszka Paprocka-Waszkiewicz

 

Dziś biskup diecezji Créteil Michel Santier otwiera w miasteczku Thiais, w regionie Île-de-France proces kanonizacyjny ks. Jerzego Popiełuszki, a wszystko z powodu nagłego wyzdrowienia 56-letniego Françoisa Audelana, który umierał z powodu nietypowej odmiany białaczki…

 – Przeżywam wyjątkowy dzień, wyjątkową chwilę – rozpoczęcie procesu kanonizacyjnego naszego kochanego błogosławionego ks. Jerzego. Aczkolwiek o tym, że cud się wydarzył za przyczyną ks. Jerzego wiedziałam już rok temu, bo grób ks. Jerzego nawiedził ksiądz, który modlił się nad chorym z Francji, przy grobie ks. Jerzego była również siostra zakonna michalitka s. Rozalia i powiedzieli mi o szczegółach, o tym co się zdarzyło.

To było niesamowite wydarzenie dla mnie – wrażenie wielkie. Ale już zdołałam się oswoić  z tymi informacjami, natomiast teraz jestem niesamowicie poruszona, bo mam świadomość, że właśnie rozpoczyna się ten następny etap, czyli proces kanonizacyjny naszego błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki – wielkiego męczennika. I zastanawiam się nad tym, dlaczego  ks. Jerzy wyprasza aż tak wielkie łaski u Pana Boga. Przecież ten cud, który się zdarzył w podparyskiej miejscowości to jest jakby wskrzeszenie umarłego. Kojarzy mi się to z Ewangelią i moje serce jest dziś tak poruszone, że miałam szczęście znać osobiście świętego człowieka.

Od 20 lat kieruje pani  Kościelną Służbą Informacyjną przy parafii św.  Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu. Jest Pani związana z tą służbą od początku tzn. od chwili gdy powołał ją do życia ówczesny proboszcz parafii ks. prałat  Teofil Bogucki.

 – Uczestniczyłam w procesie beatyfikacyjnym ks. Jerzego, który rozpoczął się w 1997 roku  jako notariusz, ale to był pierwszy etap – etap do beatyfikacji. To był też bardzo ważny okres, dlatego, że w tamtych czasach trzeba było udowodnić kult prywatny ks. Jerzego. Od chwili śmierci ks. Popiełuszki, żeby przejść i oddać hołd ks. Jerzemu trzeba było się ustawić w bardzo długiej kolejce do jego grobu. Całymi tygodniami ludzie szli i szli, było naprawdę trudno bezpośrednio podejść do grobu ks. Popiełuszki.

Wtedy, kiedy ks. Teofil Bogucki zauważył, że jest takie wielkie poruszenie w naszym Narodzie, że tyle ludzi oddaje hołd ks. Jerzemu to w miesiąc po jego pogrzebie postanowił powołać Kościelną Służbę Informacyjną, której jestem współorganizatorką i od dwudziestutu lat jestem jej kierownikiem. Służba miała pomagać w udokumentowaniu kultu prywatnego ks. Jerzego. Pomagało nam wiele ludzi dobrej woli, wolontariuszy. Pomagały nam zaprzyjaźnione Siostry Loretanki, to one przywoziły materiały biurowe, których w latach osiemdziesiątych i na początku dziewięćdziesiątych brakowało.

Członkowie Służby otaczają troską pielgrzymów, przybliżają im historię posługi kapłańskiej błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki, gromadzą dokumentację i pamiątki po nim. Mówią o Pani „pani Kasia od księdza Jerzego”. Proszę powiedzieć o swoich osobistych motywach i doświadczeniach pracy w Służbie.

 – Wszyscy uważaliśmy, że ks. Popiełuszko na pewno jest męczennikiem i że na pewno oddał życie za nas wszystkich. Ksiądz Bogucki powiedział, że aby ks. Jerzy był wyniesiony na ołtarze, to trzeba zbierać dowody na to. I dlatego nasza Służba trwa już 30 lat. Kiedy się zbliżała 10. rocznica męczeńskiej śmierci  ks. Jerzego Popiełuszki, my wcześniej postanowiliśmy opracować dokumentację dotyczącą właśnie prywatnego kultu.

Ponieważ do grobu ks. Jerzego przybywały pielgrzymki w grupach zorganizowanych to chcieliśmy wiedzieć ile w ogóle ludzi przybywa do grobu, również tych indywidualnych. Robiliśmy obliczenia statystyczne. Co pół godziny liczyliśmy przez pięć minut ile osób modli się przy grobie ks. Jerzego. Do grobu przybywali oczywiście też wielcy tego świata. Dostojnicy zarówno państwowi, jak i kościelni. Byli prymasi, prezydenci, premierzy, kardynałowie. 

Ojciec Święty Jan Paweł II bardzo przeżył śmierć ks. Jerzego. W czasie uprowadzenia ks. Popiełuszki, Papież zachęcał cały świat do modlitwy, aby ks. Jerzy do nas wrócił. Po pogrzebie ks. Jerzego to Ojciec Święty wypowiedział znamienne słowa: „ażeby z tej śmierci wyrosło dobro tak jak z krzyża zmartwychwstanie”.

5 listopada 1984 roku złożona została na ręce prymasa Józefa Glempa pierwsza prośba o rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego ks. Popiełuszki. W rok po śmierci ks. Jerzego do sekretariatu Stolicy Apostolskiej wpłynęło prawie 14 tys. imiennych próśb z 17 krajów o rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego ks. Popiełuszki.  Była pani świadkiem poszczególnych zdarzeń związanych z procesem beatyfikacyjnym ks. Jerzego?

 – Gdy zbliżała się 10. rocznica męczeńskiej śmierci ks. Jerzego, proboszczem parafii był wtedy ks. prałat Stefan Gralak, gdyż ks. prałat Teofil Bogucki zmarł trzy lata po śmierci ks. Jerzego. Delegacja Kościelnej Służby Informacyjnej 24 października 1994 roku udała się do kurii metropolitalnej na spotkanie z ks. Prymasem Józefem Glempem, w imieniu ks. Stefana, który leżał w szpitalu był z delegacją ks. Maciejewski. Ksiądz Prymas nas bardzo serdecznie przyjął, miałam okazję relacjonować, co dzieje się w służbie, ilu pielgrzymów przybywa do grobu ks. Popiełuszki i jacy dostojni goście. Wręczyliśmy mu całe sprawozdanie dotyczące ruchu pielgrzymkowego.

Pamiętam – przez 10 lat grób nawiedziło 11 mln ludzi. Docierały informacje o łaskach za wstawiennictwem ks. Jerzego, np. kobieta z Domu Emerytów z Rzeszowa, która się modliła przy grobie ks. Jerzego, otrzymała łaskę przywrócenia wzroku. Posiadaliśmy też całą jej dokumentację oraz zeznanie jej i świadków. Z tym, że w tamtym okresie do beatyfikacji ks. Jerzego nie były potrzebne cuda, bo był męczennikiem. Wystarczyło udowodnić kult prywatny. Dopiero po beatyfikacji potrzebny jest cud, żeby ks. Jerzego można było kanonizować. Dołączyliśmy materiał z fragmentami kazań ks. Jerzego i wpisy do ksiąg wielu osobistości oraz ponad  4 tysiące podpisów pielgrzymów pod listem z prośbą o rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego.

Żegnając się z nami, Prymas Polski powiedział, że to już jest punkt zaczepienia do rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego. Jako delegacja wyszliśmy z wielką nadzieją, że tak się stanie. I rzeczywiście w 1995 roku powstała komisja, która zapoznała się ze spuścizną po księdzu Jerzym. Gdy ta komisja przyszła do naszego archiwum Kościelnej Służby Informacyjnej przy parafii św. Stanisława Kostki, kiedy pokazaliśmy zgromadzony materiał, to komisja powiedziała, że my wszystko mamy. Wszystko skrupulatnie zebrane i opisane. Byli bardzo zadowoleni. Na podstawie tego materiału (zapewne sięgnęli jeszcze do telewizji i innych źródeł) nastąpiło przygotowanie do sporządzenia prośby do Ojca Świętego Jana Pawła II do Watykanu o nihil obstat.

Jesienią 1996 roku materiał wpłynął do Watykanu, dostaliśmy odpowiedź w przeciągu miesiąca, żeby już rozpoczynać proces beatyfikacyjny. Rozpoczął się on 8 lutego 1997 roku. I trwał na etapie diecezjalnym do 8 lutego 2001 roku. Później cała dokumentacja została przekazana do Watykanu, do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

Do Pani  jako notariusza zwrócono się także z prośbą, żeby przeprowadziła Pani kwerendę w MSW...

– Przeprowadziłam kwerendę w Archiwum Akt Nowych, w UOP, aby zdobyć materiał udowadniający, że ataki na ks. Popiełuszkę były tożsame z atakami na Kościół. Ojciec Gabriel, który był promotorem sprawiedliwości w procesie ks. Popiełuszki, mówił mi, że bardzo mu zależy na tym, żeby znaleźć dokumenty wskazujące na wydawanie instrukcji na prześladowanie Kościoła. Rzeczywiście, kiedy byłam w UOP na kwerendzie, takie instrukcje udało mi się w dokumentacji znaleźć. 19 grudnia 2009 roku Ojciec Święty Benedykt XVI, na podstawie materiału otrzymanego od Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych uznał ks. Jerzego za męczennika za wiarę i wyznaczył termin beatyfikacji na 6 czerwca 2010 roku.

Potrzeba gromadzenia danych związanych z życiem ks. Popiełuszki nie słabnie?

– Nadal zbieramy materiały, ale zaistniała potrzeba, żeby archiwum, które tworzyła Kościelna Służba Informacyjna zmienić na Ośrodek Dokumentacji Życia i Kultu bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Stało się to za przyczyną dekretu ks. kard. Nycza, metropolity warszawskiego 20 czerwca 2011 roku. Żeby ten Ośrodek Dokumentacji funkcjonował, trzeba było go do tego przystosować tzn. zamówić odpowiednie szafy, wykonać remont, zamówić specjalne teczki, więcej stołów. Wszystko się to udało.

Do współpracy dołączyła pani doktor Zofia Krupska, która przed emeryturą pracowała w IPN. Ponieważ jest fachową siłą, w sposób profesjonalny opracowała zgromadzony materiał. Mamy przeprowadzoną ewidencję, inwentaryzację.  Zgromadziliśmy wiele zdjęć, do których wykupiliśmy prawa autorskie. Sprzedane nam klisze bardzo się przydały i są dość szeroko wykorzystywane. Ważna pozycja w naszym Ośrodku Dokumentacji to rękopisy ks. Jerzego. Kilka zeszytów zapisków, które prowadził, konspekty do Mszy Świętej, kazania przygotowane na Msze Święte za Ojczyznę, notatki, które były księdzu potrzebne na spotkania ze studentami Akademii Medycznej, którymi  się też opiekował.

Odnalazłam np. piękne słowa ks. Popiełuszki, które mogą być mottem życia: „Mamy wypowiadać prawdę, gdy inni milczą, wyrażać miłość i szacunek, gdy inni sieją nienawiść, modlić się, gdy inni przeklinają, pomóc, gdy inni nie chcą tego czynić, przebaczyć, gdy inni nie potrafią, szanować życie, gdy inni je lekceważą.”

Te słowa mnie rozczulają. Ksiądz Jerzy pozostawił po sobie pamiątki, które w człowieku rozkwitają. Jakieś refleksje, jakieś spojrzenie na to wszystko co się dzieje wokół. Poza tym człowiek bardzo często odnosi słowa ks. Popiełuszki do obecnej rzeczywistości. Czasem pojawia się żal, że nie doceniamy jako ludzie tego, co jest piękne i dobre.

Zawarcie małżeństwa przez Pani córkę pobłogosławił sam ks. Popiełuszko, a wnuczek, ma na imię Jerzy na cześć ks. Popiełuszko. Zatem ks. Jerzy zajmuje istotne miejsce w Pani rodzinie.

– Nigdy się nie spodziewałam, że będę miała okazję obcowania ze świętym. Zetknęłam się z ks. Jerzym w kryzysowym dla mnie momencie. Był stan wojenny, uczestniczyłam w strajku, zwolnili mnie z pracy. Zagubiona zaczęłam chodzić na Msze Święte za Ojczyznę odprawiane przez ks. Jerzego. Od maja 1982 roku uczestniczyłam we wszystkich Mszach Świętych za Ojczyznę. Nie mogłam żadnej opuścić, czułam się jak na skrawku wolnej Ojczyzny. Kiedyś przyszłam z mężem do ks. Jerzego – to był początek naszej znajomości z tym wielkim kapłanem.

Ksiądz Jerzy żalił się, mówił: „proszę państwa, dzisiaj w nocy ktoś wrzucił cegłę z materiałem wybuchowym, wszyscy na plebanii się zerwali, myśleli, że ja już nie żyję. Ja, to już nic nie szkodzi, bo ja już to wszystko przetrwam, ale najbardziej martwię się o ks. prałata Boguckiego – on jest chorym człowiekiem na serce, tak martwię się o niego”. Zawsze w chwili zagrożenia troszczył się nie o siebie, lecz o innych. Martwił się o drugiego człowieka codziennie.

Kiedyś ks. proboszcz Bogucki leżał w szpitalu, w tym czasie ks. Jerzy był w Częstochowie. Jest w dokumentach kartka, na której ks. Jerzy pisze do proboszcza, że jest na Jasnej Górze, że będzie się modlił w czasie Mszy Świętej, aby jemu Matka Boża troszkę zdrowia zabrała, a żeby dołożyła zdrowia ksiedzu proboszczowi. A wiadomo, że sam był chorym człowiekiem, po torturach jakie przechodził w obronie wiary w wojsku.

Dlatego do parafii przyszedł w charakterze rezydenta, aby odpoczywać z powodu nadwątlonego zdrowia. W parafii św. Stanisława Kostki miał podreperować zdrowie, tymczasem rozpoczął intensywną pracę duszpasterską w Duszpasterstwie Ludzi Pracy. W Hucie Warszawa spowiadał ludzi, którzy po 30 lat nie byli u spowiedzi. Sądzę, że to z powodu tak niewysłowionego cierpienia jakie go spotkało, dziś może tak skutecznie i intensywnie pomagać ludziom.

 Dziękuję za rozmowę.

Agnieszka Paprocka-Waszkiewicz