Od „tęczy” po mord
Wtorek, 9 września 2014 (12:02)Nastał taki czas, że polityczny deal naszych rządzących, który ubijają oni z ideologizującymi środowiskami lewackimi, musi mieć prędzej czy później (najczęściej prędzej) swoją wysoką cenę. Życie konkretnego człowieka. Flirt ekipy Platformy Obywatelskiej z lewicą skończył się na przemocy i zabijaniu. Tragiczne wydarzenie w Szpitalu im. Świętej Rodziny (od 23 lipca br. nieoficjalnie imienia Herodów z PO), czyli pierwsza od lat aborcja dziecka pokazało aż nadto dobitnie, do czego prowadzi romans liberałów z lewicą.
Mieniąca się katoliczką prezydent Warszawy zwolniła bezlitośnie budowniczego wielkości szpitala na Madalińskiego prof. Bogdana Chazana. Dokonała tego z zimną krwią, z polecenia i na osobisty rozkaz Tuska. Po co? Dla poprawy sondaży i ratowania swojego stanowiska.
Konsekwencją zwolnienia prof. Chazana była pierwsza od lat aborcja dziecka w Szpitalu im. Świętej Rodziny. Gdyby prof. Chazan nie został zwolniony, nigdy by do tego nie doszło. Ta tragedia, nad którą cały czas płaczemy, musi nam wreszcie otworzyć oczy, z kim mamy do czynienia.
Od postawienia symbolu sodomii na placu Zbawiciela nie minęło wiele czasu, a polityka „miłości” i zgody budującej, która de facto jest wyrachowaną walką o głosy poparcia lewej strony sceny politycznej (a także lewackiej ekstremy), zakończyła się klęską i upadkiem w postaci przelania niewinnej krwi dziecka nienarodzonego.
Zanim jednak doszło do zabicia dziecka w Szpitalu im. Świętej Rodziny, na placu Zbawiciela doszło do bluźnierstwa. Na terenie bezpośrednio związanym ze świętym imieniem Jezus i chrześcijańskim kultem władze Warszawy ustawiły antychrześcijańskie logo LGBT (o tęczy fałszywce pisałem m.in. TUTAJ).
Hanna Gronkiewicz-Waltz, gwałcąc zasady wolności religijnej, z pełną premedytacją, dla podsycania wojny ideologicznej i burzenia spokoju w Stołecznym Mieście ustawiła za pieniądze podatników szkaradną prowokację gejów i lesbijek, do tego w miejscu szczególnym dla warszawiaków. Od tego aktu oddania się pod władzę zdeprawowanej i wulgarnej ekstremie rozpoczął się widoczny upadek autorytetu urzędu prezydenta stolicy. I tak naprawdę, czego jeszcze pani Gronkiewicz-Waltz nie wie, i czego zapewne nie zauważyła – jej schyłek. Skoro powiedziało się „a”, trzeba powiedzieć i „be”, stąd decyzja o zwolnieniu prof. Chazana i otworzenia furtki złu. Ale to „be” będzie w końcowym rozrachunku głośnym beczeniem kozłów, które wzniesie się na Sądzie Ostatecznym.
„Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: ‘Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! (…) Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: ‘Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! (…) Wówczas zapytają i ci: ‘Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie?’. Wtedy odpowie im: ‘Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili’. I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego” (Mt 25,31-46).
Czym zatem jest symbol pseudotęczy na placu Zbawiciela, jak nie paktem ze złym o zachowanie władzy za wszelką cenę? Flirt z wrogami Boga i Jego Kościoła zawsze kończy się tragicznie. Śmierć dziecka to za wysoka cena za utrzymanie władzy. Ta krew będzie wołać i domagać się sprawiedliwości jak krew zamordowanego Abla. I precyzyjnie wskaże winnych.
Dr Tomasz M. Korczyński