W czyich jesteśmy rękach?
Niedziela, 7 września 2014 (12:50)Najnowszy wpis mec. Janusza Wojciechowskiego opublikowany na blogAID
Z piersi skompromitowanych sędziów nadal zwisają orły, a Rzeczypospolitej „zwisa”, kto nas sądzi w jej imieniu.
Sędzia z Puław zajmował się lichwą, pożyczał na 40 procent rocznie, a opornego dłużnika nachodził i zastraszał – stwierdził ostatnio Sąd Apelacyjny w Lublinie, ale umorzył sprawę, bo nastąpiło przedawnienie. Sędzia lichwiarz ucieka co prawda przed dziennikarzami, ale nadal sądzi ludzi i zamyka ich do więzienia w imieniu Rzeczypospolitej.
Sędzia z Poznania stwierdzała nabycie w spadku kamienic na podstawie fałszywych testamentów, które podrabiał jej mąż. Sąd uznał, że robiła to nieumyślnie. Za karę została przeniesiona do sądu w Łodzi.
Inny sędzia, ze Świętokrzyskiego, wyprzedzał na podwójnej linii kilka samochodów, spowodował czołowe zderzenie i śmierć człowieka – za karę został przeniesiony służbowo do Warszawy.
Wszyscy ci sędziowie nadal sądzą i decydują o losach ludzi. Żaden nie palnął sobie w łeb ani nawet nie zrzucił z siebie łańcucha. Nadal mosiężne orły zwisają z ich piersi, a Rzeczypospolitej „zwisa”, kto w jej imieniu sądzi ludzi.
W czyich jesteśmy rękach? – pytał stary Nowowiejski stojącego nad nim z nożem Azję Tuhajbejowicza (mógłby to dzisiaj przeczytać pan prezydent, czytający Sienkiewicza).
A my – w czyich rękach jesteśmy dzisiaj?
PS W sprawie z Puław napiszę (w dwóch pozostałych już pisałem) do wszystkich świętych prokuratorów ogólnie nic niemogących, ministrów bezradności i niedorzeczników, ze skutkiem raczej wiadomym z góry – sądy są niezależne... bla, bla, bla... ble, ble, ble... i tak dalej i tym podobnie...
Jeśli ludzie nie wyciągną z tego wniosku w wyborach, to naprawdę będzie źle.
Wpis dostępny na blogAID
Mec. Janusz Wojciechowski