Śmiercionośna konwencja
Czwartek, 4 września 2014 (02:00)Tydzień temu kontrowersyjna Konwencja Rady Europy o zapobieganiu i przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (CAHVIO) była przedmiotem obrad podczas I czytania w komisjach sejmowych. Tocząca się w czasie posiedzenia połączonych komisji debata wyraźnie pokazuje, że dyskusja na temat zasadności związania się przez Polskę przepisami konwencji nie została zakończona. Przeciwnie, podnoszone dotychczas zarzuty względem dokumentu RE są aktualne i dodatkowo pojawiają się nowe okoliczności dyskredytujące wręcz proces ratyfikacyjny. W kontekście zaplanowanych dalszych prac legislacyjnych nad ustawą o ratyfikacji warto poświęcić zagadnieniu przeciwdziałania przemocy względem kobiet więcej uwagi niż dotychczas.
Przemocy nie można tolerować, w szczególności gdy jest wymierzona w słabszych. Dlatego przemoc wobec kobiet zawsze była i wciąż jeszcze jest przedmiotem społecznego potępienia i stygmatyzacji w kulturze polskiej, o czym świadczy choćby pogardliwe określenie „damski bokser”. Tradycyjnie akceptowany jest – jako wyraz najwyższego oburzenia zachowaniem mężczyzny – policzek wymierzony mu przez kobietę. Jednocześnie tradycyjnie wiadomo było, że mężczyźnie nie wolno go odwzajemnić.
Nie budzi też wątpliwości fakt, że dopóki przemoc wobec kobiet istnieje, dopóty należy z nią walczyć. Jednak sukces w tej mierze jest uzależniony od właściwego rozpoznania przyczyn przemocy. W tym zakresie spór pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami związania Rzeczypospolitej Polskiej postanowieniami konwencji ujawnił dwojaki sposób podejścia do problemu przemocy.
Przyczyny przemocy
Pierwszy z nich – empiryczny – uznaje przemoc za patologię życia społecznego, uwarunkowaną wieloma innymi zjawiskami patologicznymi. Mowa tu m.in. o czynnikach obniżających samokontrolę człowieka, zwłaszcza uzależnieniach (alkoholizm, pracoholizm, narkomania, seksoholizm), rozpadzie trwałych struktur społecznych (zwłaszcza rodziny), będących czynnikiem chroniącym przed przemocą, oraz o oswajaniu z przemocą i jej banalizacji w przestrzeni publicznej. Przy tym podejściu wskazuje się dane empiryczne ilustrujące korelację pomiędzy występowaniem czynników warunkujących przemoc i przypadkami przemocy. Czynniki te determinują przemoc względem wszystkich, w największym stopniu wobec najsłabszych, dlatego też najczęściej jej ofiarami padają kobiety. Jednocześnie jednak nie wolno zapominać, że – obok kobiet – grupami szczególnie narażonymi na akty przemocy są także dzieci obu płci, osoby sędziwe obu płci czy osoby niepełnosprawne. Jak należy zatem zapobiegać i przeciwdziałać tak pojmowanej przemocy?
To rodzina i inne wspólnoty wzajemnego wsparcia i akceptacji są pierwszorzędnym czynnikiem chroniącym przed zachowaniami przemocowymi. Silne i zdrowe relacje w rodzinie są tym czynnikiem, który zapobiega wielu patologiom. Te właśnie elementy polskiej kultury, które wpajały zawsze szacunek do kobiet jako matek, żon i pań domu, pozwalają Polkom czuć się bezpiecznie. Wreszcie to walka z uprzedmiotawiającym traktowaniem kobiet jako obiektu żądz oraz ochrona przed przekazem medialnym upowszechniającym i afirmującym przemoc chroni też godność kobiety.
Walka z naturą
Jednak istnieje też drugi – ideologiczny punkt widzenia. Zgodnie z nim przemoc jest immanentnym, strukturalnym składnikiem życia społecznego, rozróżniającego pomiędzy męskimi i żeńskimi rolami społecznymi. Przemoc jawi się wówczas jako zjawisko uwarunkowane płcią pojmowaną jako „rodzaj” (gender). To społecznie skonstruowane role, zachowania i atrybuty uznawane w danym społeczeństwie za kobiece lub męskie mają być czynnikiem generującym agresję.
Tak pojmowana przemoc ma być wymierzona niemal wyłącznie w kobiety, a zróżnicowanie ról społecznych ma być elementem historycznie utrwalanej męskiej dominacji. Walka z tak rozumianą przemocą wymaga zatem walki z pojmowaniem kobiecości przez pryzmat naturalnych kobiecych ról społecznych, które określone zostają mianem „stereotypów płciowych”. W szczególności macierzyństwo przedstawia się jako „stereotyp” służący podporządkowaniu kobiety. Usprawiedliwia się „odwrotną dyskryminację” mężczyzn walką z ich dominacją i promuje wszystko, co rozmywa tożsamość kobiecości i męskości, zacierając różnice pomiędzy kobietą i mężczyzną w życiu społecznym. W skrócie – walka z tak rozumianą przemocą wymaga walki z zastaną strukturą społeczną, która (rzekomo) ma być źródłem przemocy wobec kobiet.
Kto ma rację? Czy ci, którzy uważają, że silna, tradycyjna rodzina, wolna od uzależnień i nałogów, zapewnia kobiecie i dziewczynie ochronę przed przemocą, czy też ci, którzy twierdzą, że ochronę tę stanowić może jedynie zniszczenie „patriarchalnych stosunków”, wyzwolenie kobiety z bycia żoną i matką i promocja niestereotypowych ról płciowych?
Ten drugi, genderowy sposób podejścia do przemocy ma zostać odgórnie upowszechniony w całej Europie przy pomocy Konwencji CAHVIO. Uznaje ona w preambule, że przemoc względem kobiet jest przejawem nierównych stosunków władzy między kobietami a mężczyznami na przestrzeni wieków, które doprowadziły do dominacji mężczyzn i dyskryminacji kobiet.
Definicje zawarte w art. 3 wskazują, że konwencja walczyć ma z aktami wymierzonymi w osobę ze względu na podejmowanie przez nią ról, zachowań, działań lub posługiwanie się atrybutami, które dane społeczeństwo uznaje za odpowiednie dla kobiety. Konwencja uznaje, że kobiety są bite dlatego, że są matkami, żonami, że chodzą w sukienkach i czytają prasę kobiecą.
Na gruncie prawa polskiego ten sposób pojmowania przemocy wobec kobiet jest obecny w niewielkim zaledwie stopniu, dlatego też środowiska feministyczne tak agresywnie dążą do ratyfikacji konwencji. Jednak inne kraje europejskie wcieliły te ideowe założenia już dawno. Są to Dania, Finlandia, Szwecja, Holandia, Francja. To te kraje zwolennicy ratyfikacji przedstawiają Polkom jako wzór do naśladowania. Jak zatem wygląda przemoc w krajach, które kierują się tym podejściem do zjawiska przemocy wobec kobiet?
Najbardziej przemocowe kraje
Agencja Praw Podstawowych Unii Europejskiej – skądinąd wielka promotorka wszelkiego postępu – przeprowadziła badania nad przemocą wobec kobiet w Krajach UE. Wzięło w nich udział ponad 42 tysiące kobiet powyżej 15. roku życia. We wszystkich krajach prowadzone były w oparciu o tę samą metodologię, zatem wyniki dla poszczególnych państw są w pełni porównywalne. Respondentkom stworzono atmosferę zaufania i szczerości, by mieć pewność, że badania dadzą wiarygodne efekty. Na pytanie o bycie ofiarą przemocy pozytywnej odpowiedzi udzieliło 52 proc. Dunek, 47 proc. Finek, 46 proc. Szwedek, 45 proc. Holenderek i 44 proc. Francuzek. To najbardziej przemocowe kraje w Unii. Średnia unijna wynosi 33 proc., natomiast odsetek ten w Polsce to zaledwie 19 procent.
Ponieważ badania te nie opierały się na statystykach policyjnych, więc nie ma sensu podważać ich dyżurnymi twierdzeniami, że w Polsce bardzo niewiele przypadków przemocy jest raportowanych policji. Jeśliby jednak ktoś zechciał chwycić się tego argumentu niczym tonący brzytwy, spotka go bolesna niespodzianka. Polska należy bowiem do grupy krajów, w których policja najczęściej dowiaduje się o przypadkach przemocy względem kobiet. Co więcej, stosunkowo najrzadziej policja jest o nich informowana w tych państwa, w których jest najwięcej przemocy, czyli w tych, które kierują się genderowym na nią poglądem.
A zatem w Danii, podobnie jak i w Finlandii, policja dowiaduje się (w zależności od rodzaju przemocy) o 10 lub 16 proc. przypadków przemocy, w Szwecji odpowiednio o 14 lub 17 proc., we Francji o 18 proc. przypadków przemocy. Średnia unijna jest wyższa i stanowi odpowiednio 19 i 20 procent. W Polsce to 28 lub 29 proc., zatem znowu dwa lub trzy razy częściej niż te kraje, które feministki stawiają nam za wzór i w których przemoc jest niemal trzykrotnie częstsza.
Dane te powinny być brane pod uwagę przy ocenie tego, czy ratyfikacja Konwencji CAHVIO rzeczywiście może ograniczyć przemoc wobec kobiet, czy też raczej przyczyni się do jej wzrostu. Kolejny raz bowiem okazać się może, że lekarstwo jest bardziej śmiercionośne niż choroba, którą miało leczyć.
Dr Joanna Banasiuk