• Poniedziałek, 11 maja 2026

    imieniny: Lutogniewa, Mamerta

A wtedy Pan Bóg odpoczął…

Poniedziałek, 1 września 2014 (10:50)

 

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

 

Relacja Pauliny i Wojciecha Zakowiczów z 28. dnia pielgrzymki rowerowej grupy NINIWA Team w Nieznane

Niedzielne świętowanie zaczęło się od leniuchowania. Nieprzyzwyczajone do tak późnego wstawania powieki trzeba było podnosić zapałkami. Pierwsze otwarcie oczu o własnych siłach nastąpiło na bardzo uroczystej Mszy Świętej o godzinie 10.00. Radosne śpiewy wzbogaciły dźwięki gitary w rękach Oli „Krupson” Krupy. Eucharystia była najbardziej niedzielną z niedzielnych, bez pośpiechu, z zasłuchaniem i sercami otwartymi na Boże Słowo. A skoro serca są otwarte, to Bóg chętnie korzysta… i uwodzi! Tak jak Jeremiasza w dzisiejszym czytaniu. I podobnie jak wszystkich nowych uczestników NINIWA Team. „Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść; ujarzmiłeś mnie i przemogłeś” (Jr 20,7). Trzyminutowy filmik z poprzedniej wyprawy na Syberię nie pokazywał długich godzin jazdy pod górę, potu, brudu, błota i zimna. 2D nie jest w stanie przekazać też zapachów, nie zawsze nastrajających do miłości bliźniego. Ale kiedy gdzieś w środku rodzi się bunt – przecież miało być tak pięknie! – „wtedy zaczyna trawić moje serce jakby ogień nurtujący w moim ciele. Czyniłem wysiłki, by go stłumić, lecz nie potrafiłem” (Jr 20,9). I jedzie się dalej.

Ojciec Tomek podzielił się przez telefon refleksją na temat bliskości Jezusa, której doświadczają w trakcie jazdy szczególnie mocno. Nieważne, gdzie jesteś, wśród jakich ludzi, ważne, żebyś kochał. Nawet jeśli Twoja droga biegnie w nieznane, ważne, żeby iść po śladach Jezusa.

Po Mszy św. nastąpiło wieeelkie pranie. Duży ukłon w stronę Sióstr, które udostępniły rowerzystom pralkę i sznurek. Ukłon tym większy, że była to pierwsza pralka od trzech tygodni.

O godz. 13.00 wspólny obiad przygotowany przez niewiasty. 4 kg makaronu, 6 słoików sosu bolognese, 3 paczki sera, 4 paczki boczku i pomnożone wczoraj kulinarne talenty wystarczyły, by rowerzyści poczuli się jak w jednej z najlepszych restauracji świata – w końcu są w Paryżu! Po obiedzie sjesta, pierwszy hiszpański akcent tego dnia. Następny wydarzył się w trakcie zwiedzania stolicy Francji, oczywiście na dwóch kółkach. Jadąc w kierunku centrum miasta, ekipa natknęła się na manifestację przeciwko korridzie. Rowerzyści, dołączając do pikietujących, trzykrotnie powiększyli ich szeregi. Dzięki temu mieli zapewniony triumfalny wjazd z eskortą pod wieżę Eiffla! Trzmetrowa flaga Górnika była znacznie bardziej widoczna niż transparenty, a stosunkowo mało francuskie pieśni „Polska! Biało- Czerwoni” zdecydowanie zdominowały charakter protestu. Jednak od grupy biła taka radość, że nikt nie miał nic przeciwko. Ogólnej wesołości nie zakłócił nawet wypadek Górnika, który tym razem wcale nie popisywał się taneczną zwinnością na rowerze (wspominamy pierwszą i jedyną aż do dzisiaj wywrotkę Sławka, którą zaliczył w trakcie wyprawy do Jerozolimy, lądując w rowie po próbie powtórzenia kroków Belgijki na dwóch kółkach i siodełku), a lekko zjechał na drugi pas, co zakończyło się nieplanowanym „glebowaniem”. Na szczęście nikomu nic się nie stało.

Flaga Górnika pod wieżą zrobiła wielką furorę. Przyciągnęła wielu Polaków, którzy z mediów dowiedzieli się o wyprawie. Zupełnie obcy ludzie witali rowerzystów pytaniami: „czy to wy jesteście tymi od obory, co spali z krowami?”, „czy to was zawrócili do Polski?” i „kto Wam za to płaci?”. Fajnie czasem poczuć się jak gwiazda srebrnego ekranu!

Ekipa przesyła serdeczne pozdrowienia dla Ani z Estoni, która przyjechała do Paryża na rowerze, także z sakwami. Przede wszystkim jednak pragną gorąco podziękować Siostrom Nazaretankom, które otoczyły ich prawdziwym ciepłem, opieką, pomocą, szczerym uśmiechem i modlitwą.

Bilans dnia:

– Niedzielny odpoczynek w stolicy Francji

Nocleg:

– Francja. Paryż

Przejechanych do tej pory kilometrów: 4168

Źródło: NINIWA Team