• Czwartek, 9 kwietnia 2026

    imieniny: Marcelego, Dymitra

Sposób na gender

Niedziela, 24 sierpnia 2014 (15:03)

Jaka szkoła? – to pytanie znów nabiera znaczenia przy okazji ponawiających się dyskusji nad instrukcjami w stylu „Lekcja równości”. Wygląda to z dnia na dzień groźniej z uwagi na coraz mocniejsze poparcie rządowych struktur i narzucanie przez nie niebezpiecznych treści jako obowiązkowych w szkołach. Dotąd mogliśmy z przymrużeniem oka traktować sugestie, że bal studniówkowy jest przejawem dyskryminacji i wrogości wobec gejów i lesbijek, ale nakaz podejmowania tematyki LGBT podczas każdych zajęć – z literatury, historii, wiedzy o społeczeństwie, biologii, muzyki, plastyki, a nawet matema- tyki powinien wzmóc czujność rodziców i nauczycieli.

Narzucanie nauczycielowi poprawnego politycznie słownictwa, sugerującego np. mówienie, że „książę Wiliam był obiektem westchnień nastolatek i nastolatków”, staje się niebezpieczne. Bo gdzie jest prawda? Dlaczego pomija się ją i kiedy chora jest głowa, zamiast ją leczyć, każe się okaleczać ciało? Każdemu człowiekowi należy się szacunek, ale nie może mały odsetek społeczeństwa terroryzować większości. Nauczyciele, a także rodzice dzieci przedszkolnych i szkolnych muszą okazać czujność i bezkompromisowość.

Osobowość tolerancyjna?

Niebezpieczne i jednocześnie nieprawdziwe treści „schodzą” coraz niżej. Najpierw globalni ideolodzy narzucili je poprzez międzynarodowe agencje, jak ONZ i jej organy (UNESCO, WHO). Ich opracowania nowych „norm” dotarły do poszczególnych krajów na szczeblach rządowych, teraz to one – na razie na podstawie instrukcji – narzucają je w urzędach, szkołach i przedszkolach. Promowane i finansowo wspierane są organizacje szerzące ideologię gender, czego dobitnym przykładem jest warszawski magistrat dotujący genderowe organizacje.

Teraz w Polsce wprowadza się gender pod przykrywką równości. Jak mówi dr Monika Kacprzak, wykładowca WSKSiM w Toruniu, programy równościowe zakładają wychowanie do egalitaryzmu, niczym nieskrępowanej wolności i tolerancji wobec wszelkiego rodzaju postaw, zachowań i wartości.

– Według ideologów gender, jako przeszkody stojące na drodze do wychowania człowieka przedstawiane są: kształtowanie postaw patriotycznych, szacunku do historii, kultury i tradycji narodowej. To wszystko ma rzekomo rodzić nacjonalizm, rasizm i ksenofobię. Nauczanie, że istnieje wyraźna aksjologia zakładająca istnienie prawdy absolutnej, ma być źródłem fundamentalizmu, który prowadzi rzekomo do terroryzmu – wyjaśnia dr Kacprzak. I dodaje, że pożądanym efektem nowego wychowania ma stać się osobowość tolerancyjna. – Tolerancja jednak przestała być kategorią pedagogiczną, mającą swe źródła w wychowaniu i dobrych obyczajach, a stała się kwestią polityczną, regulowaną prawnie przez wskazywanie, wobec czego lub kogo człowiek powinien być tolerancyjny. Jednocześnie nie ma tolerancji dla takich wartości jak patriotyzm, odpowiedzialność czy prawość – mówi dr Monika Kacprzak.

Zamiast wychowywać dzieci i młodzież do dojrzałości, integralnego rozwoju, programy genderowe wielokrotnie zajmują się walką z chrześcijańskim systemem wartości. Przykładem może być zaznaczenie we wspomnianej publikacji „Lekcja równości”, że w debacie na temat „Czy homoseksualizm jest grzechem” razem z osobą homoseksualną w żadnym razie nie może uczestniczyć ksiądz, gdyż według autorów instrukcji, taka próba konfrontacji „jest sytuacją replikującą opresje społeczne, jakim poddane są osoby LGBT, a nie edukacyjną sytuacją równościową”.

Mechanizmy obronne

Co należy zatem robić, by dać opór natarczywej ideologii? Odpowiedzi na to pytanie jest wiele, bo dużo jest możliwości działania. Najważniejsze to zacząć od siebie i swojego lokalnego środowiska. Na portalu internetowym www.niedlagender.pl znajdziemy informacje o zadaniach, jakie należy podjąć. Przedstawia je Piotr Zajkowski, koordynator krajowy inicjatywy Nie dla Gender w Polsce. Przede wszystkim trzeba informować swoich znajomych o zagrożeniach płynących z ideologii. Ale do tego potrzebna jest wiedza, którą wcześniej należy zgłębić.

W ostatnim czasie pojawiło się wiele publikacji omawiających zagrożenia ideologią gender, jak książki Marguerite Peeters, Marka Czachorowskiego czy pozycja „Rewolucja genderowa” wydana przez Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.

Ponadto rodzice nie mogą być bierni wobec treści, jakie są obecne w szkołach ich dzieci na każdym jej szczeblu. Muszą kontrolować, czego nauczane jest ich dziecko. Sprawdzanie podręczników, rozmowy z nauczycielami i dyrekcją powinny wejść w nawyk dorosłych, a jeśli zajdzie potrzeba, warto tworzyć grupy rodziców gotowych bronić swoich dzieci. Najprostszym sposobem jest włączenie się do trójek klasowych czy rad rodziców.

Jeśli rodzice zauważą, że treści genderowe jednak są w szkole wprowadzane, należy tworzyć lokalne struktury, koła lub stowarzyszenia sprzeciwiające się ideologii. W grupie łatwiej jest przeciwdziałać zagrożeniu.

Trzeba także naciskać na władze samorządowe i rządowe, aby dbały o zdrową edukację dzieci. Jeśli nie będzie z ich strony pomocy w tym względzie, należy protestować w kuratoriach, pisać petycje do Ministerstwa Edukacji Narodowej i władz niższego szczebla, sprzeciwiając się demoralizacji dzieci w szkołach.

Formą szerszego zaangażowania jest organizacja wykładów i konferencji na temat zagrożenia gender czy rozdawanie ulotek informacyjnych w szkołach, parafiach, wspólnotach i społecznościach lokalnych.

Wybór dobrej szkoły

Najlepszym sposobem na przeciwdziałanie gender jest wybór szkoły, do której nie ma wstępu zgubna ideologia. Takich szkół jest wiele, trzeba się rozejrzeć w swoim środowisku. O instrukcję „Lekcja równości” pytam Henryka Guta, dyrektora Gimnazjum i Liceum Klasycznego w Ostrołęce.

– W naszej szkole nie ma zgody na to, by w ten sposób deprawować młodzież. Jak można występować przeciwko naturze i przekazywać takie treści młodzieży? – pyta zdumiony dyrektor. – Jestem temu zdecydowanie przeciwny – dodaje z mocą, podkreślając, że w szkole, którą prowadzi, jest to nie do przyjęcia. – Dziecko musi czuć się bezpieczne. Szkoła, nauczyciele i rodzice są odpowiedzialni za bezpieczeństwo moralne młodego człowieka – zaznacza dyrektor Henryk Gut i podkreśla, że propozycja, jaką przedstawia pełnomocnik rządu ds. równego traktowania, nie ma do ostrołęckiej szkoły wstępu.

Warto dodać, że w ubiegłym roku Rada Miasta Ostrołęki wystosowała apel w sprawie obrony dzieci i młodzieży przed ideologią gender. Radni tym samym zamanifestowali odrzucenie presji ideologicznej i zażądali wycofania nakazów gender jako kryterium dotacji unijnych oraz zwrócili się do wszystkich, by przeciwstawić się ustawom, okradającym dzieci i młodzież z ich godności i okaleczającym moralnie i psychicznie.

Wielu nauczycieli oburzyła instrukcja „Lekcja równości”, wzbudza sprzeciw przemycanie treści o tematyce genderowej.

– W ramach jednego z kursów dla nauczycieli, w którym uczestniczyłam kilka lat temu, próbowano wmówić uczestnikom, że w ich szkołach na pewno występuje zjawisko dyskryminacji ze względu na płeć. Kazano podać konkretne przykłady takich zachowań i zaproponować sposoby przeciwdziałania funkcjonującym w szkołach „stereotypom płciowym w edukacji”. Nie wykonałam tego kursowego zadania, ponieważ ani w mojej szkole, ani w żadnej innej znanej mi placówce oświatowej nikt nikogo nie dyskryminuje z powodu płci ani z żadnego innego powodu – mówi Małgorzata Sagan, doradca metodyczny i nauczyciel języka polskiego w Gimnazjum nr 16 im. Fryderyka Chopina w Lublinie.

– Imputowana obecnie społeczeństwu polskiemu z coraz większą natarczywością ideologia gender, wspomagana ostatnio publikacją „Lekcja równości”, opiera się na tym samym apriorycznym i niedorzecznym założeniu, że w każdej polskiej szkole powszechnie występuje dyskryminacja płciowa, że środowiska LGBT są obecne we wszystkich polskich szkołach i zasługują na szczególną afirmację. Absurdalność tych założeń jest tak porażająca, że nie sposób uwierzyć, iż formułują je ludzie posługujący się rozumem – dodaje Małgorzata Sagan. Jak podkreśla, dedykowanie tej publikacji (wraz z odpowiednią stroną internetową) nauczycielom z sugestią zastąpienia stereotypów rzetelną wiedzą jest niegodziwe, ponieważ insynuuje, że polscy nauczyciele nie odwołują się w pracy dydaktyczno-wychowawczej do wiedzy popartej rzetelnymi badaniami naukowymi.

Nauczyciele w trosce o dobro swoich uczniów muszą być świadomi realnego zagrożenia dla szkolnego środowiska ze strony ideologów gender.

– Ostatecznym kryterium weryfikującym posiadaną wiedzę specjalistyczną, jak i wiedzę ogólną o człowieku i świecie, jest prawda – zaznacza Małgorzata Sagan. – Uczniowie w większości prezentują w różnych sytuacjach dydaktycznych naturalną ciekawość i dociekliwość, pomimo medialnej propagandy, pomimo promowania opcjonalności zachowań, różnorodności równościowej i innych niedorzeczności, chcą wiedzieć, jak jest naprawdę, czyli kto ma rację, a kto się myli albo świadomie trwa w błędzie w danej kwestii – dodaje nauczycielka języka polskiego.

Zaznacza, że nauczyciel powinien zatem zawsze mówić uczniom prawdę, np. w sprawie domniemanych skłonności homoseksualnych pisarzy, artystów, ludzi nauki, o ile ma to jakieś znaczenie w szkolnym kursie historii literatury, muzyki, matematyki czy historii. – To sfera prywatności i intymności, której nie powinna akcentować podręcznikowa biografia, bo nie ma takiej potrzeby – konstatuje.

Utopia pozostanie utopią

W ciągu wieków upadło wiele utopijnych wizji. Tak musi się stać również z ideologią gender, która stoi w sprzeczności z naturą. Jak dowodzi Marguerite Peeters, dyrektor Instytutu na rzecz Dynamiki Dialogu Międzynarodowego w Brukseli, nawet jeśli wszystko wskazuje na to, że sekularystyczny program nowej etyki zdobył uznanie większości podmiotów zarządzania sprawami świata, patrząc na jego owoce, można zauważyć utopijny charakter jego propozycji.

– Wytwory postmodernistycznego radykalizmu, zbudowane, jak się przekonaliśmy, na ruchomych piaskach, mogą się zawalić w ten sam sposób jak mur berliński, a prawdopodobnie nawet szybciej – na skutek cichego samozniszczenia – podkreśla Peeters.

Żeby tak się stało, trzeba włożyć sporo pracy. Ale należy to zrobić dla dobra dzieci, by w szkole, mediach i wszelkich miejscach, w których przebywają, nie były osaczone przez demoralizujące treści.

Katarzyna Cegielska