Bóg jest z nami
Poniedziałek, 18 sierpnia 2014 (10:42)Pod patronatem „Naszego Dziennika”
Relacja Jolanty i Piotra Mitko z czternastego dnia rowerowej wyprawy NINIWA Team w Nieznane:
Dziś druga niedziela Wyprawy w Nieznane. „Jest Duch w narodzie” – tak przywitał nas o. Tomasz, co od razu nastroiło nas na dobre wieści. I faktycznie – po wczorajszym deszczu i pewnych trudnościach ze znalezieniem miejsca na nocleg (w kraju turystycznym poszukiwanie darmowego miejsca dla kilkunastu namiotów było nie lada wyzwaniem) noc okazała się łaskawa. Chmury ustąpiły miejsca czystemu niebu, które zwiastowało piękną pogodę w dzień Pański. Dziś między innymi: kąpiel w morzu na darmowej plaży, kreatywne podejście do tematu zmywania z siebie soli (wodą z węża ogrodowego, bowiem prysznice są tylko na plażach płatnych) czy też użycie sakwy jako pralki (częsta jazda w deszczu bynajmniej nie dodała ubraniom świeżości). Do tego gorące słońce, które w mig wysuszyło, co trzeba. Bóg im ewidentnie błogosławi – „Nie martwcie się więc i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? O to wszystko zabiegają poganie. Przecież wasz Ojciec Niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Szukajcie najpierw królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie wam dodane. Nie martwcie się o jutro, bo dzień jutrzejszy zatroszczy się o siebie” (Mt 6,31-34).
Koniec drugiego tygodnia to także czas pewnych podsumowań. Spore wrażenie zrobił na nas średni dystans, z jakim jadą rowerzyści – to dotąd 179 km dziennie. „Nie było jeszcze takiej średniej, a warunki cięższe niż np. na Syberię” – powiedział nam o. Tomek. Co ich tak pcha? Co motywuje? Co dodaje sił każdego dnia?
Intencja – o niej często wspomina nasz rozmówca. I spotkanie z żywym Chrystusem podczas Mszy Świętej. Każdego dnia, niezależnie od pogody i miejsca. Ola, z którą mieliśmy przemiłą rozmowę, niezwykle podekscytowana podzieliła się z nami kilkoma swoimi myślami. „Piękne jest to, że Eucharystię mamy codziennie, Pan Jezus jest ciągle z nami. Msze Święte są w różnych miejscach – raz prawie w slumsach, raz w przecudnej scenerii morza, ale Bóg jest zawsze ten sam i taki sam, na wyciągnięcie ręki. Z Nim wszystko nabiera sensu, bez Niego jazda byłaby o wiele trudniejsza. Niesamowita jest też ta ciągłość w czytaniach, której nie można dostrzec, będąc w kościele raz na tydzień. Tu wszystko jest po kolei, nowe nawiązuje do czegoś już znanego, można więcej zrozumieć”.
Jako że telefony odmawiały dziś posłuszeństwa, nasza rozmowa była kilkakrotnie przerwana. To uświadomiło nam, że ekipa może mieć kłopoty z łącznością, co potwierdziła Ola. Przekazaliśmy jej kilka ważniejszych informacji ze świata, zapewniając, że ich intencja jazdy „o pokój” jest, szczególnie teraz, niezwykle ważna i potrzebna.
W tym miejscu pozwolimy sobie na małą dygresję. Dwa dni temu pisaliśmy naszą drugą relację z wyprawy. Mieliśmy męczący dzień, a pisać przyszło nam nieoczekiwanie w głośnym otoczeniu i na małym tablecie. Zmieniliśmy też „taktykę” pisania przyjętą podczas pierwszej relacji, by było szybciej. Cóż… Nie było. Pisanie szło jak krew z nosa, wena zupełnie nas opuściła. Kłótnia wisiała na włosku (i byłaby to nasza pierwsza małżeńska kłótnia:)), ale na szczęście intencja Pokoju na Świecie nas przed tym skutecznie powstrzymała. Tamten wyjątkowo męczący wieczór sprawił, że poczuliśmy się częścią pedałującego teamu. Wena czy nie, trzeba było przelać relację na klawiaturę, a oni – codziennie, bez względu na warunki pogodowe, formę, ochotę czy cokolwiek innego, wsiadają na rowery. I jadą te 150 czy 200 kilometrów, dając z siebie wszystko na swojej zmianie w tej „Sztafecie Pokoju”. A potem my – „Pióra Pokoju”, którzy nie kiwnęliśmy nawet pedałem, a w dodatku nie widzieliśmy ich trudu, podjazdów, awarii i kontuzji – na swojej zmianie możemy cały ten ich wysiłek „zmarnować” – relacją, która pominie coś, co ważne. Ale najważniejsza jest intencja – o pokój na świecie. Nie dlatego, że jakąś trzeba było wymyślić, czy po to, by to ładnie brzmiało, ale dlatego, by nie ginęli ludzie na Ukrainie, w Syrii, Palestynie, Iraku czy w Polsce. Nigdzie.
Teraz przekazujemy pałeczkę Tobie… Pomódl się dziś o Pokój.
I jeszcze jedna refleksja. A gdyby pokój jednak nie zapanował na całym świecie? Gdyby chwila spotkania z Bogiem była realnie bardzo bliska – jakimi ludźmi chcielibyśmy być w chwili spotkania? Czego jeszcze nam brakuje, by stanąć z Ojcem twarzą w twarz z radością, ufnością i takim ludzkim poczuciem, że jesteśmy (byliśmy) dobrymi dziećmi? Że kochaliśmy prawdziwie i z całych sił, że oddaliśmy Mu całe swoje serce? Że wszystko, co robimy (robiliśmy), sławiło Jego Imię?
Czy jestem gotowa/gotowy na spotkanie z Panem?
Bilans dnia:
0 km
Nocleg:
Chorwacja