Polska szkoła wykluczania zabójstw i zamachów
Czwartek, 14 sierpnia 2014 (09:55)Fragment najnowszego wpisu mec. Janusza Wojciechowskiego opublikowanego na blogAID
Niepotrzebne są sekcje zwłok, drobiazgowe badania, ekspertyzy. Wystarczy rzut oka na zwłoki – i jest diagnoza – udział osób trzecich wykluczony!
Polska szkoła wykluczania zabójstw rozwinęła się twórczo. Adepci tej szkoły – prokuratorzy, funkcjonariusze śledczy, członkowie komisji lotniczych – zadziwiają świat umiejętnością błyskawicznej diagnozy, że nie mamy do czynienia z zabójstwem czy zamachem, lecz z samobójstwem albo wypadkiem nieszczęśliwym. Polska szkoła wykluczania zabójstw nie potrzebuje wnikliwych, szczegółowych badań.
Nie są jej potrzebne sekcje zwłok, przesłuchania świadków, drobiazgowe oględziny, pomiary, wyliczenia analizy. Polska szkoła wykluczania zabójstw potrafi błyskawicznie wykluczyć zabójstwo nawet wtedy, gdy wszelkie okoliczności podstępnie wskazują, że zabójstwo jednak było. Nawet jeśli samobójca strzela do siebie trzy razy, gdy strzela sobie w plecy, albo wieszając się, ponabija sobie guzów i wybije kilka zębów – polska szkoła wykluczania zabójstw natychmiast wykrywa podstęp samobójcy i bezbłędnie orzeka – udział osób trzecich wykluczony. Na nic zdają się też czynione przez niektórych samobójców misterne intrygi, żeby samobójstwo zamaskować.
Taki samobójca wiedzie przykładne życie, snuje plany na przyszłość, nie zdradza żadnych objawów załamania, wszystko po to, aby śledczych wprowadzić w błąd – ale próżny trud. Adeptów polskiej szkoły wykluczania zabójstw takie zabiegi nie zmyla, oni przyjeżdżają na miejsce zabójstwa, a po trzech minutach już idzie w media oficjalny komunikat – udział osób trzecich wykluczony...
Cały wpis dostępny TUTAJ