Pracownie rodzinne
Sobota, 5 lipca 2014 (11:50)W pierwszym odcinku opisałam, jak zakładać pracownię rodzinną i jakie ma ona znaczenie dla wszechstronnego rozwoju dzieci oraz budowania więzi rodzinnych. W kolejnych artykułach chciałabym ukazać metody rozwijania procesów poznawczych, uspokajania nadmiernie pobudzonej psychiki dziecka, sposoby pracy z dyslektykami.
Teraz wyjaśnię szerzej, jakie znaczenie w wychowaniu i nauczaniu ma praca. Już pierwsi benedyktyni widzieli konieczność harmonii między modlitwą a pracą i wykorzystywali tę ostatnią jako środek ascezy. Zachowywali odpowiednie proporcje między pracą fizyczną (na roli, w ogrodzie) a pracą umysłową, którą łączyli z manualną i artystyczną (przy przepisywaniu ksiąg). Tym sposobem przyczynili się do ratowania cywilizacji podczas wędrówek ludów. Podobne zasady możemy przyjąć przy wychowywaniu dzieci.
W proponowanej metodzie dążymy do równowagi między pracą fizyczną i umysłową, twórczą i odtwórczą. Działanie u dziecka powinno być wszechstronne, łączyć się zarówno z ruchem, jak i momentem spokojnego wyszukiwania, kompletowania, opracowywania. Wiążemy myślenie z działaniem, a także spojrzeniem na wszystkie sprawy z punktu widzenia światopoglądu katolickiego i życiem wewnętrznym.
Warto jest włączać dzieci w zajęcia domowe od najwcześniejszych lat. To oczywiście wymaga od rodziców dużo cierpliwości, bo przecież sami mogą wszystko zrobić szybciej i lepiej, a czasu jest ciągle mało. Jednak gdy zaniechają tego trudu, często później żałują. Jak przykro jest matce, gdy dorastająca córka nie widzi potrzeby pomagania w kuchni i przy sprzątaniu, usprawiedliwiając się nadmiarem nauki i zajęciami dodatkowymi. A przecież gdy była mała, prace te były dla niej bardzo atrakcyjne. Dzieci cieszą się, gdy mogą uczestniczyć w życiu dorosłych. Jeśli w porę nie wykorzysta się ich zapału i nie wdroży do obowiązków domowych, nie nabiorą dobrych nawyków. Potem nakłonienie ich do pracy staje się trudniejsze.
Zabawę i naukę także staramy się połączyć z pracą – odtwórczą i twórczą. Odtwórcza ma działanie uspokajające; twórcza pobudza aktywność, mobilizuje i scala siły psychiczne.
Jak prowadzić zajęcia z dziećmi w różnym wieku?
W rodzinie, zwłaszcza wielodzietnej, pojawia się problem, jak przerobić ten sam temat, gdy mamy dzieci na różnym poziomie rozwoju. Czy można wykonać jedną grę z czteroletnią córeczką i dwunastoletnim synem? Jest to możliwe, gdy w ramach tego samego projektu będą opracowywane różne – łatwiejsze i bardziej ambitne – zadania.
Dla zilustrowania podam przykład: W czasie wakacji zwiedzamy wiele ciekawych miejsc, które mogą stać się inspiracją do wykonania gry planszowej. Zdarza się, że rodzice mają to szczęście, by odbyć pielgrzymkę do Ziemi Świętej lub do Rzymu, i chcą się podzielić przeżyciami z dziećmi. Inni cieszą się ze wspólnego nawiedzenia sanktuariów na terenie Polski. Nie wystarczy tylko o tym opowiadać, pokazywać zdjęcia, filmy. Dziecko najlepiej zapamiętuje treść i rozumie ją, gdy coś wykonuje. Zajęcia manualne uspokajają i pomagają przedłużyć okresy koncentracji uwagi. Wielokrotne powracanie do tej samej pracy pozwala pogłębić temat, sprzyja refleksji.
Jeśli zdecydujemy się na zaprojektowanie gry pt. „Pielgrzymka po Ziemi Świętej”, robimy ksero mapy (w powiększeniu). Starsze dzieci można nauczyć, jak wykreśla się mapę konturową, wyznaczając punkty za pomocą południków i równoleżników. Na mapie-planszy pomijamy szczegóły, a zaznaczamy tylko miejsca związane z Ewangelią. Przez te miejsca rysujemy trasę z kółeczek.
W tym momencie najmłodsze dzieci wykazują się swoimi umiejętnościami manualnymi, obrysowując guzik, który w odpowiednim punkcie przyciska palcem do planszy jeden z rodziców. Potem kolorują kółka, wyróżniając kolorem ważne miejsca. Gdy pionek zatrzyma się na jednym z nich, gracz otrzymuje zadanie do wypełnienia, aby zdobyć punkt. Trzeba więc przygotować kilka wersji poleceń o różnym stopniu trudności. Każdy z „projektantów” opracowuje je na swoim poziomie.
Młodsze dzieci wykonują układanki z pocztówek ze zdjęciem danego miejsca (tzn. zaklejają odwrotną stronę widokówki białym papierem, wykreślają linie cięć i po pocięciu wkładają do osobnej koperty z nazwą i numerem miejsca na planszy). Dzieci uczące się czytać przygotowują domina sylabowe z nazwami geograficznymi lub składanki wyrazowe. Starsze dzieci układają zagadki (pytania i odpowiedzi na kartach). Mogą też wypisywać wersety z Ewangelii wiążące się z danym sanktuarium, a potem dzielić na fragmenty, aby powstała układanka.
W ten sposób zostaje wspólnie wykonana gra planszowa, w którą mogą grać jednocześnie dzieci w różnym wieku z rodzicami i dziadkami. Opracowywanie jej wiąże się z wzajemną pomocą rodzeństwa przy pracach technicznych i rozmowami z rodzicami, co oczywiście kształtuje przyjazne relacje.
jak zachęcać do twórczej pracy
W Polsce mamy dużo dzieci z twórczymi zdolnościami. Gdy nie zapewni się im warunków do rozwoju, będą wyładowywały swoją energię w postaci bezmyślnych wybryków. Dzieci te często stają się przeciętne i bierne. Chociaż miały wiele pomysłów, nie spotkały osób, które nauczyłyby je, jak te pomysły realizować. Wspólne zajęcia w pracowni rodzinnej są okazją do nabycia umiejętności organizacji pracy. Rodzice zapisują datę rozpoczęcia i zakończenia danego „dzieła”. Radzą, jak pokonać trudności techniczne, zachęcają do wytrwałości. Stopień trudności zadań powinien być dostosowany do poziomu możliwości dziecka. Lepiej wykonać mniejszą całość, ale z radością, do końca i porządnie. Następnie, aby pogłębić zagadnienie, ujmujemy poszczególne małe wytwory w cykle tematyczne.
Musimy wyczuć, jak długo prowadzić zajęcia. Przerywamy je w momencie, gdy dziecko jest zainteresowane, ma entuzjazm. Wtedy będzie chciało wrócić do rozpoczętej pracy. Natomiast gdy zajęcia trwają za długo, dzieci zmęczą się, zniechęcą i trudno je będzie szybko namówić do wykończenia „dzieła”.
Już 2-3-letnie dzieci mogą brać udział w zajęciach rozwijających. Im wcześniej zaczniemy, tym łatwiej jest zainteresować dziecko, bo młodsze ma większe pragnienie poznawania. Unikajmy więc mechanicznych zabawek, bajek, które odciągają od świata realnego, ale w aktywny sposób uczmy odkrywać prawdę.
Nie wszystkie dzieci potrafią od razu projektować. Jedne są zahamowane, innym brak pomysłów, treści, wiadomości. Wtedy trzeba zacząć od pracy odtwórczej, pod kierunkiem. Stopniowo przechodzimy od kopiowania wzorów do realizacji własnych pomysłów. Początkowo proponujemy różne zmiany, uzupełnienia, a gdy dziecko zdobędzie potrzebne sprawności techniczne, pozna, co i jak można zrobić, zaczyna samodzielnie projektować.
Aby rozwinąć w dziecku postawy aktywne, twórcze, zostały wydane drukiem liczne pomoce służące temu celowi – różnorodne pod względem formy i bogate w treść (odsyłam do swoich książek). Ktoś może powiedzieć, że to nie jest dla współczesnych dzieci. One mają gry komputerowe, filmy w internecie…
Czy jednak bezduszna maszyna może zastąpić osobiste kontakty z rodzicami, rodzeństwem, kolegami, tę atmosferę ciepła, serdeczności, poczucie bezpieczeństwa? Czy potrzeba miłości, przyjaźni, która jest głęboko wpisana w naturę ludzką, może być bez bólu pominięta? Czy człowiek może być szczęśliwy bez zaspokojenia tej sfery?
Ponadto internet i inne media często przekazują negatywne treści, przed którymi chcemy uchronić dzieci, a właściwie ukształtować w nich takie postawy, aby same wybierały to, co jest wartościowe, a nie to, co powszechnie uznawane i reklamowane. Wydaje mi się, że twórcza praca, angażująca całego człowieka, może stać się bardziej atrakcyjna niż bierne odbieranie wrażeń.
Celowość i użyteczność pracy
Celowość i użyteczność pracy motywuje do czynu. Loteryjki i gry wykonane wspólnie są przechowywane w porządku. Tworzą własną biblioteczkę. Dzieci uczą się przez to szacunku do pracy. Mogą także podarować komuś w prezencie swoje „dzieła”, co sprawia radość nie tylko temu, kto otrzymuje, ale przede wszystkim temu, kto daje.
Własnoręcznie wykonana gra jest także narzędziem apostolstwa – ze względu na przekazywane przy zabawie treści.
Ewa Hanter