• Środa, 8 kwietnia 2026

    imieniny: Maksyma, Seweryna, Waltera

Aborterzy są zgodni: aborcja jest zabójstwem

Czwartek, 10 lipca 2014 (13:16)

W czasopiśmie „American Medical News” pojawił się swego czasu artykuł, który z pewnością nie był adresowany do obrońców życia. Aborterzy z całych Stanów Zjednoczonych dzielili się swoimi emocjonalnymi rozterkami. Jeden z nich powiedział:

Jestem zły na siebie, gdy zauważam swoje zadowolenie po sprawnym złapaniu główki, zadowolenie z mojej technicznej biegłości w trakcie procedury, która niszczy płód, zabija dziecko.

Dziecko? Ten lekarz chyba nie przeczytał wytycznych. Aborcyjni aktywiści wiedzą, że nigdy nie powinni określać „płodu” mianem dziecka.

Inny lekarz-aborter szczerze opisał swoją pracę:

Późny zabieg nigdy nie jest przyjemny i trudno od tego uciec. Oprócz dobra matki i dziecka nie widzę żadnego innego powodu, dla którego miałbym to robić.

Znów pojawia się słowo „dziecko”. Czy to możliwe, żeby ci aborterzy mieli pełną świadomość faktu, że zabijają żywe dzieci?

Jeśli ktoś wątpi w to, że przynajmniej niektórzy aborterzy są świadomi tego, że zabijają dziecko, wypowiedź brytyjskiej aborterki Judith Arcana rozwiewa wszelkie wątpliwości:

Przeprowadzanie aborcji bez świadomości, co one oznaczają, jest moralnie i etycznie złe. Ja dokonywałam aborcji, sama miałam aborcję i jestem za tym, żeby kobiety mogły mieć aborcję na żądanie. Ale nigdy nie powinniśmy lekceważyć faktu, że bycie w ciąży oznacza obecność dziecka, które rozwija się we wnętrzu matki, dziecka, którego życie się kończy. Nie możemy udawać, że jest inaczej.

Takie jednoznaczne stwierdzenie musi wywołać konsternację u zwolenników aborcji czytających te słowa. Niewielu z nich przyjmuje do wiadomości prawdę o aborcji.

Inny anonimowy aborter jest autorem następującej wypowiedzi zamieszczonej w książce na temat lekarzy różnych specjalności:

Nikt nie chce dokonywać aborcji po dziesiątym tygodniu, ponieważ wtedy już widać charakterystyczne cechy dziecka, dłonie, stópki. To prawdziwe barbarzyństwo. Aborcje są bardzo wyczerpujące, męczące, drenują emocjonalnie. Towarzyszy im wiele łez… Dokonując ich, zakładam, że kobiety, które chcą pozbyć się dzieci, zasługują na takie samo traktowanie jak te, które chcą urodzić dziecko… Przeprowadziłem już kilka tysięcy aborcji i dały mi one spory zastrzyk gotówki, ale jestem również przekonany, że to ważna służba. Aborcję mogę przeprowadzić tylko wtedy, gdy za pacjentkę uznam kobietę i wyprę ze swojej świadomości dziecko.

Zauważmy, że w tym krótkim tekście słowo „dziecko” pojawia się aż cztery razy.

Jasne staje się, że wielu aborterów ma świadomość tego, że odbierają życie. Na ekranie ultrasonografu widzą, jak dzieci kopią i ruszają się, a następnie widzą te same dzieci rozszarpane na kawałki w pokoju na zapleczu kliniki.

Cały artykuł wraz z przypisami jest dostępny tutaj.

tłum. GAW