Z ziemi polskiej do włoskiej
Piątek, 16 maja 2014 (02:00)Pod patronatem „Naszego Dziennika”
Pociągiem do Rzymu wielokrotnie podróżował kardynał Karol Wojtyła. Podobną drogę koleją przebyli pielgrzymi w liczbie prawie 3 tysięcy osób z całej Polski, udający się na kanonizację dwóch wielkich Papieży – Jana Pawła II i Jana XXIII. Przedsięwzięciu medialnie patronował „Nasz Dziennik”, honorowy patronat zaś objął ksiądz kardynał Stanisław Dziwisz, metropolita krakowski.
– Nie mogło zabraknąć Polaków na placu świętego Piotra podczas kanonizacji. Jeden z bardzo bliskich współpracowników Jana Pawła II mówił, że kiedy u końca jego pontyfikatu współpracownicy sugerowali, by oszczędzał swoje siły, Ojciec Święty odparł, że Papież nigdy nie może się oszczędzać. I to przede wszystkim zmobilizowało nas do organizacji tego przedsięwzięcia – mówi ojciec Waldemar Gonczaruk. – Skoro Ojciec Święty nigdy się nie oszczędzał dla nas, to my też nie możemy oszczędzać się dla niego, nie możemy szczędzić sił i wysiłków, żeby być razem z Ojcem Świętym w takim wielkim wydarzeniu w skali całego świata i Kościoła powszechnego, a także naszej Ojczyzny oraz w wymiarze bardzo indywidualnym – dodaje ojciec Waldemar.
Bezprecedensowe wydarzenie
Ojciec Waldemar Gonczaruk razem z senatorem Stanisławem Kogutem postanowili umożliwić jak największej liczbie Polaków obecność na placu świętego Piotra i poprzez oficjalnego organizatora, biuro Koltur, złożyli zamówienie w PKP Intercity na pięć pociągów z miejscami do leżenia. Chodziło o to, by podróż do Rzymu przebiegła w jak najbardziej komfortowych warunkach i by jak największa liczba osób mogła uczestniczyć w kanonizacji.
– Okazało się, że żaden kraj nie przyjechał specjalnie zamówionym pociągiem, a liczba chętnych przerosła nasze oczekiwa- nia. Było więcej zgłoszeń niż taboru, którym dysponowało PKP – podkreśla ojciec Waldemar. Specjalne pociągi musiały się wpisać w rozkłady jazdy Polski, Czech, Austrii i Włoch i było to wydarzenie bezprecedensowe w historii polskich kolei czy turystyki pielgrzymkowej. – Nigdy też z Bydgoszczy nie wyjeżdżał pociąg do stacji Rzym – zaznacza ojciec Waldemar Gonczaruk.
Oprócz składu jadącego z Bydgoszczy wyjechały także trzy składy z Warszawy i jeden z Krakowa. Każdy z nich miał swoją nazwę (Nasz Dziennik, W naszej Rodzinie, Polonia, Karol Wojtyła, Jan Paweł II) oraz kolor.
Warto dodać, że do stacji początkowych pielgrzymki przyjeżdżali z odległych miejsc, np. z Wrocławia, Białegostoku, Przemyśla, Rzeszowa, Szczecina, ale także z bardzo małych miejscowości. Oferta wyjazdu pociągiem okazała się tanią i wygodną formą pielgrzymowania. Ceny były negocjowane z kolejami poszczególnych państw, a także z Warsem. – Chcieliśmy trafić do ludzi skromnych, kochających Ojca Świętego, którzy nie mają możliwości lecieć do Rzymu samolotem, który jeśli nawet był tani, to wymagał drogich noclegów w samym Rzymie. Zatem zapadła decyzja, by wszystkie składy były wyłącznie z miejscami do leżenia – podkreśla ojciec Waldemar.
Z modlitwą na ustach
Organizatorom zależało, by charakter tego wyjazdu był pielgrzymkowy, modlitewny. I znów wszystko się udało, dzięki samym pielgrzymom oraz kapelanom, których kilku jechało w każdym składzie. Stąd też od samego rana w każdym pociągu oprócz służby medycznej podróżującym służyli kapłani. Piel- grzymce do Rzymu towarzyszyła modlitwa, począwszy od tego, co typowo polskie, czyli Godzinek ku czci Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, poprzez Różaniec, Koronkę do Bożego Miłosierdzia, Apel Jasnogórski, a także Eucharystię.
– Koronka do Bożego Miłosierdzia szczególny wymiar miała w pociągu jadącym z Krakowa, bo właśnie Kraków stał się centrum Bożego Miłosierdzia i z Krakowa też Ojciec Święty wyjechał do Rzymu na konklawe, co powiedział nam ksiądz kardynał Stanisław Dziwisz, który przyjął patronat honorowy nad pociągami. Powiedział nam także, że kard. Karol Wojtyła jeszcze jako metropolita krakowski często wyjeżdżał pociągami. To nadało jeszcze większego znaczenia naszej pielgrzymce – podkreśla organizator.
Pielgrzymi nie ukrywali, że modlitwa w czasie drogi miała dla nich ogromne znaczenie. – Jestem wdzięczna księdzu Mariuszowi Pietrzykowskiemu, który animował modlitwy w pociągu jadącym z Bydgoszczy – mówi pani Barbara, która jechała do Rzymu ze specjalną misją. Wiozła papieską fla- gę, na której swoje podpisy wraz z zapewnieniem o modlitwie złożyły klauzurowe siostry klaryski od wieczystej adoracji. Same nie mogły udać się na uroczystości, ale chciały podkreślić swoją obecność na placu św. Piotra w ten sposób.
Miłe spotkania
Droga upłynęła w miłej atmosferze. Dobrego humoru pielgrzymów nie zepsuł nawet fakt, że o trzeciej w nocy trzeba było opuścić pociąg, by udać się w kierunku placu świętego Piotra. Czas oczekiwania na rozpoczęcie uroczystości sprzyjał ciekawym spotkaniom i rozmowom.
W ogromnym ścisku spotkałam siostry zakonne ze Zgromadzenia Służebnic Słowa Wcielonego. Pochodzą z różnych krajów, o czym świadczą flagi. Była też z Polski siostra Maria od Czarnej Madonny. Charyzmatem sióstr jest służba Słowu Bożemu, a także reewangelizacja kultury. Duchowością zgromadzenia jest maryjność oparta na nauce św. Ludwika Marii Grignion de Montforta oraz św. Maksymiliana Marii Kolbego. – Powstanie naszego zgromadzenia w 1998 roku zawdzięczamy Janowi Pawłowi II, a nasze statuty oparte są w dużej mierze na jego nauczaniu – mówiła siostra Maria od Czarnej Madonny. Dodała, że ona szczególnie pragnie modlić się do świętego Jana Pawła II, aby zgromadzenie poszerzyło krąg działalności o Polskę, bo na razie obecne jest wyłącznie we Włoszech.
Z Wrocławia na kanonizację Jana Pawła II i Jana XXIII wybrał się pan Zbigniew. Jak mówił, uczestniczył w ważnych wydarzeniach za pontyfikatu Jana Pawła II od samego początku. Kiedy w 1978 roku, a był wówczas na studiach, dowiedział się o wyborze na Stolicę Piotrową kardynała Karola Wojtyły, razem kolegami postanowił pojechać na inaugurację pontyfikatu. – Nie wszyscy zdołali otrzymać wizy włoskie, ale dzięki uprzejmości austriackich celników i podpowiedzianemu przez nich fortelowi zdołaliśmy wszyscy przedostać się przez granicę – wspominał. Od tego momentu pan Zbigniew uczestniczył we wszystkich ważnych wydarzeniach w ciągu pontyfikatu Jana Pawła II, był także na jego pogrzebie, beatyfikacji, a teraz na kanonizacji.
Telewizja Trwam na Piazza Navona
Na polskich pielgrzymów obecnych na Piazza Navona czekała dodatkowa niespodzianka. Na ustawionych tam telebimach uczestnicy kanonizacji mogli obserwować jej przebieg za pośrednictwem Telewizji Trwam. – Ksiądz Sławomir Oder, postulator w procesie kanonizacyjnym Jana Pawła II, zwrócił się z pytaniem o taką możliwość – mówił o. Grzegorz Moj z Radia Maryja.
Okazało się, że technicznie jest to możliwe, więc nic nie stało na przeszkodzie, by umożliwić wiernym uczestnictwo za pośrednictwem Telewizji Trwam. Osoby, które znalazły się na Piazza Navona przed telebimami, zareagowały entuzjastycznie na fakt przekazania sygnału z placu świętego Piotra za pośrednictwem Telewizji Trwam.
Ciepło zostały przyjęte słowa Papieża Franciszka, o tym, że święty Jan Paweł II chciał być zapamiętany jako Papież życia i rodziny. On przecież zawsze stawał po stronie cywilizacji życia i wskazywał, że najlepszym miejscem wzrostu człowieka jest właśnie rodzina. – W tej posłudze ludowi Bożemu Jan Paweł II był Papieżem rodziny. Kiedyś sam tak powiedział, że chciałby zostać zapamiętany jako Papież rodziny. Chętnie to podkreślam w czasie, gdy przeżywamy proces synodalny o rodzinie i z rodzinami, proces, któremu na pewno on z Nieba towarzyszy i go wspiera – zaznaczył Franciszek.
– Bardzo dziękuję Ojcu Świętemu Franciszkowi za to podkreślenie, że Jan Paweł II jest Papieżem życia i rodziny. Przed kanonizacją zwracano uwagę na wiele charakterystycznych elementów pontyfikatu Papieża Polaka, ale jakoś tego aspektu zabrakło – mówił bezpośrednio po uroczystości kanonizacyjnej ksiądz biskup Stanisław Stefanek z Papieskiej Rady ds. Rodziny.
Święty bliski całemu światu
W Domu Pielgrzyma Sursum Corda po Liturgii spotkałam panią Kazimierę Kwiecińską, której mąż był ciotecznym bratankiem Jana Pawła II. Nie kryła radości z udziału w uroczystości kanonizacyjnej. – Cieszę się, że mogłam być tak blisko i uczestniczyć w tym wielkim wydarzeniu – mówiła. – To radosne widzieć, że ktoś z rodziny jest tak bardzo bliski tak wielu ludziom z różnych nacji i zakątków świata.
Pielgrzymi podróżujący na uroczystości kanonizacyjne pociągami spotkali się ponownie w Niedzielę Miłosierdzia na placu świętego Piotra – wieczorem o godzinie 21.00. Wszystkie grupy stanęły pod papieskim oknem i zaśpiewały Apel Jasnogórski. – Stanęliśmy pod tym oknem, pod mozaiką Totus Tuus, z którego nam często błogosławił, z którego na nas spoglądał. Pomachaliśmy Ojcu Świętemu, który błogosławił nam i znów spoglądał na nas, tym razem z okna Domu Ojca Niebieskiego – mówił ojciec Waldemar Gonczaruk. – Machaliśmy chustami, śpiewaliśmy, byliśmy tam jako jedyna zorganizowana grupa – zaznaczył organizator.
Katarzyna Cegielska