• Środa, 8 kwietnia 2026

    imieniny: Maksyma, Seweryna, Waltera

Duch Święty uzdrawia

Piątek, 16 maja 2014 (02:00)

Z o. Jamesem Manjackalem, charyzmatykiem z Indii, rozmawiają Małgorzata Jędrzejczyk i Karolina Goździewska

Zakończyły się rekolekcje „Oto czynię wszystko nowe”. Uczestniczyło w nich 6 tys. osób. Co było najważniejszą myślą, jaką Ojciec pragnął zasiać w sercach nas wszystkich?

– Byśmy zakochali się w Duchu Świętym. On pokaże nam pewną drogę do świętości. Czytamy o tym w I Liście do Tesaloniczan. Nie jesteśmy powołani do nieczystości, lecz do świętości. A ten, kto o to nie dba, obraża Ducha Świętego, który jest w nas. Duch Święty jest Uświęcicielem, gdy jesteśmy na Niego otwarci – prowadzi nas do świętości.

Podczas tych rekolekcji wiele osób doświadczyło uzdrowień, jednak nie wszyscy otrzymali tę łaskę. Dlaczego?

– Nie wiem. Trzeba o to zapytać Pana Boga. On ma swój czas i swój sposób działania. Mogę tylko wskazać pewne przyczyny nieotrzymania tej łaski. Jedną z nich może być trwanie w grzechu, szczególnie w grzechu nienawiści, gniewu. Osoba, która jest daleko od Kościoła, nie przystępuje do sakramentów, może nie otrzymywać łask. Innym powodem jest brak wiary. Ale mogą być też inne przyczyny, o których nie wiemy. Czasem osoby bardzo świątobliwe nie otrzymują uzdrowienia. Powinny rozeznać wolę Bożą. Być może dzieje się tak dla ich uświęcenia. Doświadczenie z wielu rekolekcji pokazuje, że niektóre z osób, które były bardzo zawiedzione, że nie zostały uzdrowione np. z nowotworu czy ze stwardnienia rozsianego, z czasem, gdy zaakceptowały swoją chorobę, przyjęły swoje cierpienie, zrozumiały, iż jest ono wolą Bożą, dla ich uświęcenia.

Czy tak należałoby też uzasadniać cierpienie dzieci?

– Choroby, cierpienia dzieci mogą być spowodowane przez grzech własny, z powodu grzechu rodziców lub innych przodków. Dziecko może być niewinne, ale jest zrodzone z krwi swoich przodków, a każde złe działanie ma swoje konsekwencje. Grzech ma swoje skutki.

Jak możemy to naprawić?

– Przede wszystkim możemy wynagradzać za grzechy przodków. Modlić się za nich. Czynić pokutę w ich imieniu. Na przykład zamawiać Mszę św., ofiarować post, pomagać ubogim w intencji zadośćuczynienia. Możemy uzyskiwać dla nich odpusty. Wiele napisałem o tym w swojej książce „Uwolnienie od przekleństwa prawa”.

Podczas rekolekcji wiele razy Ojciec mówił o znaczeniu grzechu i przebaczenia. Stwierdził Ojciec, że my, Polacy, powinniśmy prosić o wynagrodzenie grzechów komunizmu. Dlaczego ma to takie znaczenie?

– Komunizm jest sprzeczny z religią. Waszej Ojczyźnie wyrządził wiele krzywd – ofiar w ludziach, śmierci. I chociaż minęło wiele lat od jego upadku, to jego skutki ciągną się przez pokolenia. Wiele osób straciło kogoś z rodziny, wielu zaginęło w niewiadomych okolicznościach albo też byli zmuszeni wyrzec się wiary. Wiemy, że prześladowano księży i wiernych. To składa się na waszą historię. Gdy czytałem biografię Jana Pawła II, zrozumiałem, jak Polacy cierpieli w czasie komunizmu i nazizmu. Ilekroć przyjeżdżam do Polski, współczuję Polakom. I modlę się, by Polacy zostali uzdrowieni wewnętrznie i wyszli z tego cierpienia, by w Polsce wyrosło nowe, zdrowe pokolenie, wolne od traumatycznych konsekwencji komunizmu. Duch Święty musi przyjść ze swoim uzdrowieniem, pomóc nam przebaczyć.

Dlatego gdy prowadzę modlitwę o uzdrowienie wewnętrzne, to proszę, byśmy przebaczyli wszystkim. Abyśmy przebaczyli swoim osobistym wrogom.

Przestrzegał też Ojciec, byśmy nie mówili źle o kapłanach, biskupach. Dlaczego jest to tak ważne?

– Oni zostali wybrani przez Chrystusa. W wielu miejscach w Biblii czytamy, że Pan będzie ze swymi kapłanami i prorokami. W Księdze Koheleta są słowa: „Nie czyńcie krzywdy swoim kapłanom”. Są to bowiem osoby, które poświęciły się całkowicie na służbę Bogu, wybrały drogę celibatu, opuściły swój dom, krewnych, by pracować w winnicy Pana. Owszem, mogą mieć wady, nie zawsze mogą się sprawdzać, ale musimy pamiętać też, że nie spadli z nieba. Do tych, którzy krytykują kapłanów, często mówię: to jest problem rodzin, z których wychodzą kapłani. Dobrze spełniający swą posługę kapłani pochodzą z dobrych rodzin. Wszyscy powinniśmy się modlić za kapłanów. A jeśli mają jakieś przewinienia, powinniśmy im to wybaczyć i tym więcej za nich się modlić.

Poprzez swoje cierpienie, kilkumiesięczne przebywanie w stanie śpiączki jest też Ojciec świadkiem życia. Co chciałby Ojciec przekazać tym, którzy sprzeciwiają się eutanazji, aborcji?

– Bądźcie silni i bądźcie świadkami. Żyjemy w zsekularyzowanym świecie, który nie rozumie wartości religijnych, moralnych. Ci, którzy bronią tych wartości, na pewno doświadczą prześladowań. W wielu krajach europejskich, jak np. w Hiszpanii, Portugalii, Belgii, nie mogę głosić swojej opinii na temat eutanazji, aborcji, homoseksualizmu, transseksualizmu… Jeśli ktoś mówi krytycznie o tych problemach, na przykład radzi homoseksualiście, by zmienił swoje życie, może zostać aresztowany. Jeżeli zatem kapłan zgodnie z nauczaniem Kościoła ocenia homoseksualizm, popełnia wykroczenie wobec prawa cywilnego i może zostać aresztowany.

Są jednak ludzie, którzy chcą bronić wartości. Modlitwa i pokuta mają wielką moc. Często podkreślam: wszyscy potrzebujemy uzdrowienia na poziomie narodowym.

Przestrzegał też Ojciec przed jogą, akupunkturą, które szczególnie otwierają nas na działanie złego ducha.

– Jest to wielki problem we wszystkich Kościołach na całym świecie. Wielu ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy. Znam nawet księży, którzy ćwiczą jogę. Hinduiści uważają, że człowiek przez odpowiednią medytację może stać się Bogiem. Joga jest jednym z rodzajów takiej medytacji. Są różne stopnie na tej drodze. Jest to całkowicie sprzeczne z chrześcijaństwem, bo przecież nikt nie może być Bogiem.

Elementy jogi wykorzystuje się w różnych ćwiczeniach. Możemy nieświadomie z nich korzystać. Czy to również jest niebezpieczne?

– Tak. Ci, którzy je praktykują, mogą mieć problem ze słuchaniem Słowa Bożego. Bardzo wyraźnie mówię na swoich rekolekcjach o rozpoznaniu duchów. Duch Święty uwalnia od złego ducha, a zły duch wydziera ludzi Duchowi Świętemu. Na ostatnich rekolekcjach mówiłem o wpływie New Age, który wywodzi się z hinduizmu i buddyzmu. Wszystkie praktyki ezoteryczne są częścią New Age, odciągają chrześcijan od Kościoła, od wiary. Jaki był Kościół w Europie zachodniej 50 lat temu? Francja była bardzo katolicka, Portugalia, Hiszpania były katolickimi krajami. A teraz nawet 6 proc. katolików nie uczęszcza na niedzielną Mszę Świętą. Prawie 60 proc. małżeństw kończy się rozwodem. To również skutki tych praktyk.

Czy spowiedź jest wystarczającym środkiem, by uwolnić się od wszelkich wpływów tych praktyk?

– Jest też potrzebna modlitwa o uwolnienie. Egzorcyści prowadzą również modlitwy o uwolnienie. Nie jestem egzorcystą, ale modlę się o uwolnienie. W 2001 roku głosiłem rekolekcje w Medjugorie. Po konferencji, kiedy modliłem się nad jedną z kobiet, zamanifestował się zły duch. Mówił: „Ty cholerny Hindusie, co ty tu robisz, ja pochodzę z Indii”. Przepraszam za to wulgarne słowo. Kobieta była Angielką. Zapytałem: „Kim jesteś?”. „Ja jestem panem joga. Pochodzę z Indii” – odpowiedział. Po raz pierwszy widziałem, że ten duch się uosobił. To była trudna modlitwa. Podczas tych samych rekolekcji modliłem się też nad innym człowiekiem. Siedział na podłodze, w pozie medytacji, miał długie, rozpuszczone włosy. Gdy się nad nim modliłem, zły duch poprzez niego powiedział, że jest Sai Babą. Był bardzo trudny do wypędzenia. Kiedy już po modlitwie ten człowiek został uwolniony, opowiedział mi swoją historię. Był uczniem Sai Baby, choć nigdy nie był w Indiach. Otrzymał jego ducha. Regularnie wysyłał mu pieniądze, przestał chodzić do kościoła, przystępować do sakramentów, rozwiódł się z żoną. I w tym stanie z ciekawości przyjechał do Medjugorie i znalazł się na rekolekcjach.

Wierzę, że istnieje duch rozwodów, separacji. Znam wielu ludzi, którzy się rozwiedli, a wcześniej praktykowali buddyzm, jogę, reiki. Szatan zawsze stoi w opozycji do Ducha Świętego, siejąc niezgodę, dążąc do konfliktów.

Czyli rozwody mogą być też skutkiem praktyk ezoterycznych?

– W chwilach kryzysu ludzie szukają pomocy, w desperacji korzystają z różnych źródeł. Szukają pomocy u jakichś uzdrowicieli, którzy obiecują im pomoc.

Rodzina Hübnerów, która tu ze mną przyjechała, była już na granicy rozpadu. Po mojej konferencji Helena – żona i matka, zrozumiała swój błąd. Wcześniej praktykowała jogę, o czym nie wiedział jej mąż. W swojej klinice oboje używali homeopatii. Korzystała z rad guru. Ich starszy syn cierpiał na ADHD. Radzili się wielu lekarzy, aż wreszcie udali się do ezoteryka. Ich syn Johanes nie jest do końca wyleczony, jest bardzo nieśmiały, wycofany, jakby stracił wiele ludzkich cech. Podczas rekolekcji Pan Bóg dał im łaskę zrozumienia, dlaczego ich małżeństwo się rozpadało. Wyrzekli się homeopatii, jogi. Pogodzili się. Teraz codziennie uczestniczą we Mszy św., wspólnie się modlą, są szczęśliwi.

To, czego najbardziej potrzebujemy, to głoszenie Słowa Bożego oraz pomocy od Ducha Świętego. Czy to w Polsce, czy w innym kraju potrzebujemy głoszenia Słowa Bożego z mocą. Jeśli zaprzestaje się głoszenia Słowa Bożego i wzywania Ducha Świętego, moc złego się ujawni. Ja nie mówię, że każdy powinien być charyzmatykiem, ale wszyscy powinniśmy żyć w Duchu Świętym.

 

Dziękuję za rozmowę.

Małgorzata Jędrzejczyk, Karolina Goździewska