• Środa, 8 kwietnia 2026

    imieniny: Maksyma, Seweryna, Waltera

Strażnicy swobód obywatelskich czy pupile totalitaryzmu

Piątek, 9 maja 2014 (02:02)

Głównym przedmiotem rozważań podjętych w niniejszym artykule są prawa polityczne i odpowiedzialność moralna współczesnych środków komunikowania. Pod pojęciem „praw politycznych” rozumiem taki zakres wolności, który obejmuje wolność wypowiedzi niezagrożoną przez ingerencję polityczną. Skoro wolność polityczna polega na podejmowaniu przez człowieka działań skierowanych ku innym ludziom oraz skoro cnota moralna stanowi rozgraniczenie pomiędzy dobrym i złym działaniem skierowanym ku innym ludziom, to przez „odpowiedzialność moralną” rozumiem granice wyznaczane nieskrępowanej wolności słowa w mediach, których to granic sprawiedliwość wymaga w każdym porządku politycznym.

Aby w miarę precyzyjnie odpowiedzieć na powyższe pytanie, powinniśmy najpierw w ogóle zrozumieć naturę ludzkiej wolności, naturę organizacji politycznej i podstawowe funkcje rządu w panującym ładzie politycznym.

Podobnie jak czynimy to w większości przypadków we własnych językach ojczystych, używając słowa „wolność”, odnosimy to pojęcie głównie do jakiejś cechy istniejącej w podmiocie wykonującym daną czynność. Na przykład, używając pojęcia „zdrowie”, zwykle rozumie się je jako związane z pewną właściwością żywego organizmu wynikającą z wewnętrznej harmonii narządów ciała. Niemniej w szerszym tego słowa znaczeniu odnosimy je także do medycyny, ćwiczeń, diety, a nawet książek. To samo odnosi się do pojęcia „wolność”. Mówiąc o nim, większość dorosłych ma zazwyczaj na myśli pewną wewnętrzną cechę istoty ludzkiej, która daje jednostce niezależność od wpływów zewnętrznych.

W tym znaczeniu, najdoskonalszym przykładem wolności jest cecha właściwa istocie ludzkiej, którą wielki francuski pisarz Yves R. Simon trafnie opisał jako „czynną obojętność wynikającą ze zdecydowanego wyboru”. Przytoczona definicja nawiązuje głównie do „wolności moralnej”, rodzaju wolności będącej cechą duszy osoby próbującej zrozumieć istotę otaczających ją rzeczy, ich elementy składowe, relacje między nimi, do których ta osoba potrafi się odnosić w zdrowy sposób.

Wolność działania

Obydwa powyższe znaczenia słowa „wolność” różne są także od trzeciego, które oznacza po prostu brak zewnętrznego ograniczenia w działaniu narzuconego przez czynnik zewnętrzny. W ten właśnie sposób młodzież w każdym pokoleniu zdaje się rozumieć wolność. Jest to jednak wolność w najbardziej ograniczonym i negatywnym znaczeniu tego słowa. Sama w sobie wolność działania jest niewiele warta, jeśli osoba jest zewnętrznie nieograniczona w działaniu, a jednak nie posiada wewnętrznej zdolności do działania, brak jej cech wewnętrznych, które nadają ludzkim działaniom siłę. Brak zewnętrznego ograniczenia nie stanowi jeszcze o wolności ludzkiego działania. O wolności działania stanowią głównie cechy wewnętrzne, a zwłaszcza zalety moralne i umysłowe.

Niemniej jednak skoro żaden człowiek nie jest w stanie doskonalić własnych wrodzonych zdolności, nie dysponując swobodą działania, bez pewnych granic nałożonych na nieograniczoną zdolność podejmowania zewnętrznych działań, oraz ponieważ wszystkie istoty ludzkie z natury ponoszą moralną odpowiedzialność i mają moralny obowiązek poszukiwania szczęścia, to wszyscy ludzie mają przyrodzone prawo i moralny obowiązek postępowania w ramach sprawiedliwych ograniczeń wolności.

Twierdzę również, że każda istota ludzka ma moralny obowiązek dążyć do szczęścia, ponieważ przyrodzona chęć dążenia do szczęścia, do podejmowania działań i doprowadzania ich do szczęśliwego końca jest koniecznym warunkiem korzystania z wolności moralnej, wolności ludzkiej w jej najwyższej formie. Prawa i obowiązki moralne są właściwościami ludzkiej wolności związanymi z najbardziej intensywnym poszukiwaniem naturalnego ludzkiego dobra.

Wolność jednostki jest pożądana tylko dlatego, że fundamentalnie uzdalnia człowieka do działania godnego przeżycia własnego życia. Ów moralny obowiązek dążenia do ludzkiego szczęścia przez korzystanie z wolności jednostki stanowi źródło wszystkich praw moralnych, w tym przyrodzonego prawa człowieka do stowarzyszania się w organizacjach politycznych i tworzenia środków komunikacji w celu zabezpieczenia się przed zakusami czynników rządowych skłonnych do przekraczania granic uzasadnionej władzy przysługującej im jako przedstawicielom państwa i samorządności.

Władza i państwo

Zrozumienie praw i obowiązków spoczywających na środkach komunikacji nie jest możliwe bez dogłębnego zrozumienia natury organizacji politycznych, a zwłaszcza państwa i państwa narodowego. Jednym z powodów tej sytuacji jest fakt, że ponieważ media są częścią owej organizacji, to zrozumienie, gdzie przebiegają uzasadnione granice działań mediów, zależy od poznania jej całości.

Wiele osób, w szczególności utopijnych socjalistów i polityków, popełnia błąd polegający na opacznym rozumieniu natury organizacji politycznej, do której należą media. Jest to spowodowane błędnym utożsamianiem państwa z rządem. W ten sposób osoby takie wpadają w pułapkę przyjmowania politycznego sposobu myślenia właściwego despotom.

Żaden rząd nie jest państwem. Rządy są przedstawicielami ludzi tak samo jak agenci w obrocie nieruchomościami czy maklerzy giełdowi. Politycy są przedstawicielami, przez których obywatele uczestniczą w zorganizowanym samorządzie.

Jednak zarządzającym w każdej organizacji bez wyjątku (a w szczególności dużej, scentralizowanej i biurokratycznej) towarzyszy pokusa myślenia, że to oni stanowią całość tej organizacji. Zamiast uzmysłowić sobie, że są jedynie najwyższą warstwą owej organizacji, często wpadają na abstrakcyjny pomysł, że to oni są całością, że nie stoją na straży prawa stanowionego przez innych, ale sami są prawem.

Istnienie niezależnych środków komunikowania w ramach organizmów politycznych ma kluczowe znaczenie w zapobieganiu takim nieporozumieniom i w podtrzymywaniu powszechnej świadomości istnienia relacji społecznych korzystnych lub szkodliwych dla całego organizmu politycznego. W minionych latach, przed nadejściem nowych technologii komunikacji, odpowiedzialność ta spoczywała głównie na barkach niezależnej prasy. Obecnie, w epoce komunikacji elektronicznej, sytuacja zmieniła się diametralnie; rozwijają się nowe formy mediów społecznościowych, które zaczynają konkurować z tradycyjną prasą, a czasami wręcz ją wypierać.

Zadanie wolnych mediów

Jedynym sposobem rozproszenia władzy jest jej podział. Za każdym razem oznacza to zapobieganie monopolizacji władzy w rękach jednej lub kilku osób. Wolne media mają do odegrania kluczową rolę w decentralizacji administracji rządowej jako wspomagające – przy stosunkowo ograniczonym wpływie władzy – rozdział ról przywódczych wśród podmiotów, części organizmu politycznego, posiadających odpowiednie po temu talenty i kompetencje.

Z tego też względu wszystkie media mają przyrodzone prawo do wolności, niezbędnej do pełnienia swoich funkcji: nie mniejszej niż to konieczne do wykonywania ich politycznej misji, ale też nie większej niż wolność innych kluczowych instytucji politycznych powołanych do wspierania samorządności.

Aby móc należycie wykonywać swoją pracę i dokładnie zrozumieć granice wolności, podmioty medialne muszą dokładnie rozumieć naturę państwa i doniosłą rolę, którą mają do odegrania jako strażnicy w ramach organizmu państwa.

Co się zaś tyczy natury państwa, muszą oni zrozumieć, że rząd nie jest tożsamy z państwem. Państwo jest wolnym stowarzyszeniem osób, w tym pracowników wolnej prasy, którzy usiłują tworzyć coraz doskonalszą unię na drodze pokojowej współpracy. W tym sensie państwo jest wolnym stowarzyszeniem osób zaangażowanych w zbiorowy samorząd, w oparciu o przepisy prawa, umowy lub samoregulację, przy czym korzystają z usług przedstawicieli administracji.

Zadaniem rządu jest głównie reprezentowanie narodu w procesie zapewniania pokoju przez egzekwowanie praw ustanowionych przez obywateli za pośrednictwem swoich przedstawicieli. W tym kontekście rząd, podobnie jak media, jest jedynie przedstawicielem obywatela w procesach regulacyjnych, zaś rolą środków komunikacji w państwie jest reprezentowanie narodu jako politycznej całości i zabezpieczenie go przed przekroczeniem przez rząd granic wolności, którą obdarzyli go obywatele, aby ich reprezentował. Ponadto media mają niezbywalne moralne prawo i obowiązek (i żaden rząd nie ma moralnego prawa go ograniczać) informować obywateli o każdym zagrożeniu politycznym nadciągającym nad nich i nad państwo oraz o każdym dobru, które może przyczynić się do utrzymania pokoju i współpracy w społeczeństwie.

W okowach nowego totalitaryzmu

Niestety obecnie, pod wpływem szerzonego przez utopijnych socjalistów błędnego rozumienia natury ludzkiej, natury stowarzyszania politycznego i politycznej autonomii, członkowie różnych mediów często popadają w podobnie błędne myślenie o sobie, według którego zamiast spełniać odpowiedzialną rolę strażników wolności jednostek, zostają propagandowymi pupilami swoich totalitarnych panów.

Założeniem przyjętym przez dzisiejsze elity na Zachodzie, a zwłaszcza przez biurokratów z sektora finansowego i edukacyjnego kontrolujących współcześnie największe media, jest przekonanie, że stanowią oni jakiś ogólnoświatowy ład polityczny. Mając dobrze opanowaną socjologię i pojmując naturę wolności jako naukową kontrolę nad działalnością jednostki, są zdeterminowani, aby wytępić każdy przejaw wolności obywatelskiej i suwerenności narodowej, w zamian zaprowadzając własną, oświeconą, naukowo regulowaną i technologicznie kontrolowaną wolność, która wreszcie wyrwie nas, biednych i zacofanych głupców, z okowów drobnomieszczańskiego, filisterskiego rozumienia wolności.

Co stwierdziwszy, należy uznać, że głównym obowiązkiem moralnym i powinnością zawodową mediów jest trzymanie czujnej straży nad wolnością jednostki i sprawiedliwym prawem narodów do samostanowienia. Zaś głównym złem moralnym czającym się w mediach jest uleganie despotom w celu przyspieszenia własnej kariery lub z podobnie egoistycznych przesłanek, jako że oświeceni panowie-despoci starają się wpoić obywatelom przekonanie, że szczytem wolności jest bycie oświeconym chłopem pańszczyźnianym.

Prof. Peter Redpath Tłum. P. Braniecki