Uniewinniony, ale czy niewinny?
Środa, 30 kwietnia 2014 (19:59)Sąd Okręgowy w Warszawie w 2012 r. orzekł, że stan wojenny nielegalnie wprowadziła tajna grupa przestępcza o charakterze zbrojnym pod wodzą gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Na dwa lata więzienia w zawieszeniu skazano byłego szefa MSW Czesława Kiszczaka, jednak byłego szefa partii komunistycznej Stanisława Kanię uniewinniono.
Instytut Pamięci Narodowej podnosił w kasacji, że sąd apelacyjny, który uniewinnił Kanię, pomimo przedstawienia dwóch dokumentów przygotowujących stan wojenny, które podpisał Kania jako I sekretarz – w 2013 r., oddalił apelację od uniewinnienia Kani.
Ta sytuacja ma dla mnie już tylko charakter symboliczny. Moim zdaniem symbolizuje to, że III Rzeczpospolita absolutnie nie podjęła się rozliczenia zbrodni i przestępstw komunistycznych.
Decyzja uniewinnienia Stanisława Kani tylko to unaocznia, ponieważ jak wiemy, nawet gdyby zapadł inny werdykt w tej sprawie proces toczyłby się pewnie latami. Trudno oczekiwać, nawet gdyby bardzo długo żyli, ci którzy mają stanąć przed sądem – architekci stanu wojennego, żeby zostali osądzeni. Można się raczej spodziewać co najwyżej przeciągania tej procedury, a nie ostatecznego osądzenia. Przecież o to chodzi. Czy to przypadek, czy jest gdzieś element konstytuujący III Rzeczpospolitą, który polega na tym, że architektów stanu wojennego, a później twórców Okrągłego Stołu po prostu się nie osądza?
Niekończące się procedury co do twórców stanu wojennego (trwające już kilkadziesiąt lat) nie doprowadzą do szczęśliwego końca, bez względu na to jaki będzie wyrok Sądu Najwyższego. Natomiast niezwykle bolesne jest szczególnie dla ofiar stanu wojennego, dla środowisk patriotycznych, to co się dzieje i w sprawie stanu wojennego i w sprawie całego komunizmu w Polsce.
Nieosądzenie winnych prowokuje środowiska lewicowe, nie tylko do stwierdzenia, że zrobiono źle, ale że to były trudne czasu, ale także do stwierdzenia, że to byli bohaterowie. Warto tu sobie przypomnieć w jaki sposób w kręgach SLD i nie tylko mówi się o tym, żeby odznaczać, upamiętniać czy jakkolwiek inaczej wyróżniać generała Jaruzelskiego. Mówi się o nim jako o architekcie Okrągłego Stołu, tym który uratował Polskę i tak dalej. Jesteśmy na tym etapie nierozliczeni, wchodzimy we wczesny etap stawiania na pomnika. Jest to rzecz zupełnie kuriozalna.
prof. Mieczysław Ryba