Swoje życie zawdzięczam Papieżowi
Piątek, 25 kwietnia 2014 (02:05)
Dnia 3 czerwca 1997 r. w czasie pielgrzymki do Polski Jan Paweł II przejeżdżał obok jednego z poznańskich szpitali. Znajdowało się w nim wiele ciężko chorych dzieci. Ojciec Święty pobłogosławił szpital. Następnego dnia stan małych pacjentów znacznie się polepszył…
Katarzyna Potarzycka, teraz siedemnastoletnia dziewczyna, była jednym z nich. Liczącej zaledwie 2 dni dziewczynce lekarze dawali tylko 3 procent szans na przeżycie…
W niedzielę będziemy przeżywali wielkie wydarzenie w dziejach Kościoła i świata. Przez dwadzieścia siedem lat swojego pontyfikatu Ojciec Święty Jan Paweł II uczył nas miłości do najsłabszych. Wskazywał, że mamy obowiązek pochylać się nad chorymi i cierpiącymi. Walczył, by godność osoby ludzkiej była szanowana w każdym poczętym dziecku. Jan Paweł II pozostawił nam odpowiedzialne zadanie, jakim jest obrona nienarodzonych dzieci. W encyklice „Evangelium vitae” napisał: „Obrona i promocja życia ludzkiego jest przejawem uczestnictwa w misji królewskiej Chrystusa i dlatego powinna mieć charakter posługi miłości, która wyraża się przez świadectwo osobiste, różne formy wolontariatu, działalności społecznej i zaangażowania politycznego”.
W Polsce stale wzrasta armia obrońców życia, którzy realizując papieskie zadanie, głoszą światu cywilizację życia i miłości. Z całą pewnością należy do nich Katarzyna Potarzycka, autorka bloga „Młodzi Chrystusowi” i inicjatorka akcji Szturm Modlitewny STOP ABORCJI.
Historia życia Katarzyny nabiera szczególnego znaczenia w kontekście niedzielnej kanonizacji Jana Pawła II. – Przyszłam na świat w 30. tygodniu ciąży. Ważyłam zaledwie 1240 gramów. Z ludzkiego punktu widzenia nie miałam szans na przeżycie, a już na pewno nie na pełnię zdrowia. To, że jestem osobą sprawną umysłowo i fizycznie, jest ogromnym cudem, jest realizacją Bożego planu. Moi rodzice w czasie licznych Eucharystii zawierzali mnie i moje życie Panu Bogu. Przez całą ciążę moja mama musiała leżeć, żeby mnie nie stracić, i było to z jej strony ogromne poświęcenie. Kiedy już przyszłam na świat żywa – co było zaskoczeniem – lekarze dawali mi zaledwie 3 procent szans na przeżycie. Kilka razy byłam reanimowana, a podczas przetaczania krwi dostałam wstrząsu. Kiedy miałam zaledwie dwa dni, lekarze wykryli u mnie sepsę i zapalenie płuc – opowiada Katarzyna Potarzycka. Ta wiadomość była wstrząsająca dla jej rodziców. Katarzyna wierzy, że ogromny wpływ na to, że żyje, miał sam Jan Paweł II. – 3 czerwca 1997 roku, czyli zaledwie dzień po moich narodzinach, w drodze z lotniska na Mszę św. Papież Jan Paweł II przejeżdżał obok Ginekologiczno-Położniczego Szpitala Klinicznego Uniwersytetu Medycznego im. K. Marcinkowskiego w Poznaniu. Mijając szpital, w którym leżałam, papieski samochód zwolnił, a Ojciec Święty błogosławił dzieci, rodziców i personel medyczny. Moja mama była przy mnie i przyjęła to błogosławieństwo. Następnego dnia lekarze i pielęgniarki mówili, że poprawił się stan zdrowia wszystkich ciężko chorych dzieci. W grupie tych dzieci byłam także i ja. Od tamtego czasu minęło prawie 17 lat, lecz przeżycia te są dla mnie i mojej rodziny wciąż żywe i bardzo wzruszające –podkreśla nasza rozmówczyni, która sama aktywnie działa na rzecz obrony każdego poczętego życia.
– Chciałabym, żeby moja historia dodawała siły wszystkim rodzicom, których dzieci walczą o życie w szpitalach, a także pokazywała potęgę modlitwy i cudów dokonywanych za wstawiennictwem bardzo ważnego dla mnie człowieka, Jana Pawła II – mówi Katarzyna.
– Jestem Mu niezmiernie wdzięczna za wszystko, co dla mnie zrobił. Bóg obdarzył mnie ogromną wrażliwością na krzywdę drugiego człowieka. Dał mi też możliwość wychwalania Go śpiewem w poznańskim chórze Gospel Joy – wierzę w to, że Bóg to zaplanował. Słowo „gospel” znaczy Ewangelia i wykonywanie takiej właśnie muzyki przyczynia się do wielu zmian w sercach ludzi, zarówno słuchających, jak i samych chórzystów. Dlatego wychwalanie Boga w tym chórze jest dla mnie bardzo ważne i wywołuje we mnie wiele emocji. Cieszę się, że swoim talentem mogę służyć Bogu i ludziom – podkreśla Katarzyna. – Wielu osobom może wydawać to się dziwne, ale dla mnie Pan Bóg jest najlepszym Przyjacielem. Wiem, że każdego dnia On mi towarzyszy, wspiera mnie w moich decyzjach, a czasem – jak na Ojca przystało – przywołuje mnie do porządku. Co więcej, w swoim codziennym życiu dostrzegam Jego działanie, to jest niesamowite – wyznaje Katarzyna i dodaje: – Pan Bóg uczynił wiele zmian w moim życiu.
Młoda obrończyni życia zaznacza, że w codziennej modlitwie dziękuje Panu Bogu za to, że dał jej szansę na życie. – Swoim zachowaniem chcę dawać świadectwo wiary. Chcę krzyczeć do ludzi, że Bóg jest, że zmienia serca ludzi, że jest ponad całe otaczające nas zło i że za Jego przyczyną dzieją się cuda. Dziękuję Bogu także za moich rodziców, bo oni ten Boży plan realizują, opiekując się mną i otaczając modlitwą. Moi rodzice nigdy nie brali pod uwagę aborcji, mimo że życie mojej mamy było zagrożone, a ja – zakładając, że przeżyłabym – miałam być upośledzona –wskazuje nasza rozmówczyni.
Jako rodacy Jana Pawła II – niestrudzonego i gorliwego obrońcy każdego poczętego życia – musimy realizować to zadanie pozostawione przez Niego i otaczać ochroną tych najsłabszych, którzy sami bronić się nie mogą.
Izabela Kozłowska