• Środa, 8 kwietnia 2026

    imieniny: Maksyma, Seweryna, Waltera

Opieram się na polskich sercach

Wtorek, 22 kwietnia 2014 (09:30)

Stale jestem świadomy, ile zawdzięczam dziedzictwu wiary, kultury i historii, jakie wyniosłem z mojej ojczystej ziemi –mówił Ojciec Święty Jan Paweł II do młodzieży polskiej w Gnieźnie na Wzgórzu Lecha w czerwcu 1979 roku. Było to wielkie i ważne wyznanie: „Mam dług wdzięczności wobec szkoły polskiej – to, co w niej otrzymałem, owocuje do dzisiaj. Uniwersytetowi zawdzięczam zamiłowanie do prawdy i wskazanie dróg jej poszukiwania. Ja się stale opieram na polskich sercach, na polskich modlitwach, na Jasnej Górze. Wszędzie podkreślam moje polskie pochodzenie w poczuciu wdzięczności dla historii mego narodu, ponieważ czuję się jego synem i dziedzicem”.

„Myśląc Ojczyzna”

W poezji swej mówił: „Ziemia (…) rozdarta na mapach świata! (…) ziemia poprzez rozdarcie zjednoczona w sercach Polaków jak żadna”. „I wznosimy ciebie, ziemio dawna, jak owoc miłości pokoleń, która przerosła nienawiść”. „Ziemio polska! Ziemio moja! Bądź pozdrowiona!”.

Do tej ziemi wołał w swej poezji jako młody kapłan:

Wyznanie Ci dziś niosę, o ziemio (…)

Wśród Twoich ścieżyn kwietnych biegałem jak pasterze

ziemio moja rodzima – i łączyłem z Bogiem (…)

O ziemio, moja ziemio! Tyś mi obrodziła (…) najpierwszą pieśnią i młodością

twoim chlebem się sycił (…)

Tum się nauczył, matko, odmiennej nauki (…)

by mi na czoło Pańskie zeszło pomazanie.

Matko moja ziemio…

 

Z Rzymu, gdzie studiował jako młody kapłan, napisał: „Łączność duchową z Ojczyzną zachowuję bez przerwy myślami, modlitwą, czytaniem”.

Słowo „Ojczyzna”, które przypominał już jako wielki hierarcha Kościoła, wywodzi się ze słowa „ojciec” i oznacza ową „ojcowiznę”, wielkie dziedzictwo, jakie otrzymaliśmy po ojcach. Ale mówimy też: „Ojczyzna – matka”.

Ileż razy, począwszy od inauguracji swojego pontyfikatu, wyznawał, iż jest właśnie tej Matki synem – synem Polski!

Nosił oficjalne tytuły: Jan PawełII, Biskup Rzymu, Wikary Jezusa Chrystusa, Następca Głowy Apostołów, Najwyższy Kapłan Kościoła, Patriarcha Zachodu, Prymas Włoch, Arcybiskup i Metropolita Prowincji Rzymskiej, Głowa Państwa Watykańskiego.

Miłujący Go wierni wszystkich narodowości nadawali Mu tytuły: Pasterz Świata, John Paul Superstar, Pielgrzym Nadziei, Przyjaciel Boga, Dar Nieba, Pielgrzym Wolności, Jan Boży, Skrzydlaty Papież, Sumienie Świata, Przywódca Świata, Apostoł Braterstwa, Król Dzieci.

W Meksyku wołano: „Juan Paolo Secundo – Ama Te toto Mundo!” (Janie Pawle II –kocha Cię cały świat). Ten, którego miał pokochać cały świat, wołał w październiku 1978 roku do Polaków z Rzymu: „Jestem całym sercem z umiłowaną Polską. Umiłowani moi rodacy! Proszę Was – bądźcie ze mną”. I byli!

Znakomita dziennikarka Caroline Pigozzi o życiu prywatnym Ojca Świętego napisała: „Zobaczyłam Papieża zupełnie innego! W obecności rodaków zrzucał maskę dostojeństwa. Żartował i śmiał się z nimi. Usłyszałam nawet, jak śpiewa dźwięcznie jakąś polską piosenkę. Zrozumiałam, że chcąc się zbliżyć do Ojca Świętego, należy zagrać tylko jedną kartą –polską kartą!”.

O języku ojczystym powiedział: „Gdy dokoła mówią językami, dźwięczy pośród nich jeden: nasz własny (…) i staje się dachem domu, w którym jesteśmy razem”.

Nade wszystko pragnął, by – jak powiedział – „posługiwanie Piotra przysłużyło się szczególnie Ojczyźnie mojej, kulturze polskiej, nauce polskiej, narodowi polskiemu, wszystkiemu, co Polskę stanowi”. A gdy przybył do Polski, powiedział, „że każdy powrót do niej jest jak powrót pod strzechę rodzinnego domu. (…) Dziękuję Bogu, że dane mi było ujrzeć znowu Polskę, ziemię błogosławioną i żyzną, w której zapuściłem korzenie, czerpiąc z niej życiodajne i bogate soki”.

O tej ziemi powiedział w swoim „Renesansowym psałterzu”:

Tęsknotą się zejdziem z ziemią – my, z niej wyrosłe topole –

Widzimy na co dzień o matko – twój ból, nasz ból i twą wiarę (…)

Polonez przejdzie po drzewach (…) – i będę odgłosy ostatnie

jak kwiaty po halach zbierał

(…) W wiejskim kościółku co dnia

śpiewa chór –

by od powietrza i głodu, i ognia,

i wojny –

od Bielan w drugą po północy

godzinę-dzwony,

dźwiękiem przebaczeń, potęgą, mocą

błogosławione

 

Wszyscy pamiętamy ten głęboko wzruszający moment, gdy Ojciec Święty całował ziemię kraju, do którego przybywał. Przypomniał, jak został skierowany do pracy w parafii w Niegowici i wędrował ścieżką wśród pól. Gdy przekroczył granicę swej parafii, ukląkł i ucałował ziemię. A szedł wśród łanów zbóż, tak jak w swoim wierszu: „Ojczyzna – kiedy myślę – słyszę jeszcze dźwięk kosy, gdy uderza o ścianę pszenicy”.

Gdy jako Papież przyklękał, by ucałować ziemię ojczystą, powiedział: „Pocałunek złożony na ziemi polskiej ma jednak dla mnie sens szczególny. Jest to jakby pocałunek złożony na rękach matki – albowiem Ojczyzna jest naszą matką ziemską”.

Ojczyzna – kiedy myślę – wówczas wyrażam siebie i zakorzeniam,

Mówi mi o tym serce (…)

Gdy myślę Ojczyzna – by zamknąć ją w sobie jak skarb.

Pytam wciąż jak go pomnożyć…

 

„Więź z Królami Duchami”

Wielkość i wartość dzieł ojczystej literatury jest stale obecna w życiu Karola Wojtyły, a potem Jana Pawła II. Podczas okupacji pisze: „Życie krakowskie składa się teraz z ogonka za chlebem, z czarnej tęsknicy za węglem, ale na szczęście też i z czytania. Obłożyłem się książkami, obwarowałem sztuką i nauką. Pracuję, czytam, piszę, uczę się, myślę, modlę się i walczę”. Ma nauczycielkę „rozkochaną w Słowackim, w Żeromskim, w Conradzie. Więc mamy o czym gadać (…). Przeczytałem całą prawie mistykę Słowackiego, wiele z Mickiewicza, Wyspiańskiego…”.

Na Wzgórzu Lecha w Gnieźnie wsłuchany w tony majestatycznej pieśni Jan Paweł II mówi: „’Bogurodzica’ jest najstarszym pomnikiem polskiej literatury. Historia literatury pozwala nam ustalić najstarsze zapisy tej wspaniałej pieśni-orędzia na wiek XV. Mówię: pieśni-orędzia, ponieważ ’Bogurodzica’ jest nie tylko pieśnią. Jest równocześnie wyznaniem wiary, jest polskim symbolem, polskim credo (…) jest dokumentem życia. Jakub Wujek, najstarszy polski biblista, tłumacz Pisma Świętego, nazwał ją ’Katechizmem polskim’. (…) Wychowywały się na tych starych wersetach pokolenia naszych praojców”.

Wybierając kryptę św. Leonarda w katedrze na Wawelu jako miejsce swoich pierwszych Mszy Świętych, powiedział: „Chciałem dać wyraz szczególnej więzi mojej ze wszystkimi, którzy tu spoczywają Królami Duchami prowadzącymi Naród przez stulecia”. Wśród tych Królów Duchów najczęściej cytowanym przez Ojca Świętego jest Adam Mickiewicz. „Panno Święta, co Jasnej bronisz Częstochowy” – tak zaczął homilię na Jasnej Górze, mówiąc, że te słowa poety z inwokacji do „Pana Tadeusza” znajdują się we wszystkich polskich sercach, bo Mickiewicz przemawia językiem wiary i tradycji narodowej.

Mówiąc o rozmowie z Bogiem, odwoływał się do Mickiewiczowskiej frazy: „Panie, czymże jestem przed Twoim obliczem? Prochem i niczem”. I tak trzeba rozmawiać z Bogiem – mówił Ojciec Święty – jak przykazuje poeta: ze czcią i pokorą. A gdy przyjmował urząd Najwyższego Pasterza, napisał do rodaków: „Niełatwo jest zrezygnować z powrotu do Ojczyzny, ’do tych pól malowanych zbożem rozmaitem, wyzłacanych pszenicą, posrebrzanych żytem’ – jak pisał Mickiewicz”.

Częstokroć przywoływał słowa z inwokacji „Pana Tadeusza”. Prosił: „Nie przestawajcie być z papieżem, który dziś prosi słowami poety: ’Matko Boża, co Jasnej bronisz Częstochowy i w Ostrej świecisz Bramie’. (…) Dane mi było spojrzeć w Oblicze Matki Bożej Ostrobramskiej w Wilnie, mówiłem do niej słowami polskiego wieszcza Adama Mickiewicza: ’Panno Święto, co Jasnej bronisz Częstochowy i w Ostrej świecisz Bramie, jak mnie do życia powróciłaś cudem’”.

Do młodzieży przed kościołem św. Anny w Warszawie mówił: „Człowieka trzeba mierzyć miarą ’serca’. Sercem! Serce w języku biblijnym oznacza ludzkie duchowe wnętrze, oznacza w szczególności sumienie. Należycie do tego społeczeństwa, którego największy poeta napisał w swojej młodości: ’Miej serce i patrzaj w serce’! I myślę, że Mickiewicz, chociaż pisał w duchu swojej epoki romantycznej, jednak nie był daleki od biblijnego znaczenia serca”.

I wszyscy pamiętamy, że to Król Duch Juliusz Słowacki przepowiedział naszego Papieża:

Pośród niesnasek Pan Bóg

uderza

W ogromny dzwon,

Dla słowiańskiego oto papieża

Otworzył tron. (…) On rozda miłość, jak dziś

mocarze

Rozdają broń…

 

Ale oto jakie proroctwo, rzadko cytowane, znajduje się w genialnych „Dziadach” Adama Mickiewicza:

… I od stóp jego wionęła

Biała jak śnieg szata –

Spadła, – szeroko – cały świat się w nią owinął. (…)

To namiestnik wolności na ziemi widomy!

On to na sławie zbuduje ogromy

Swego kościoła!

Nad ludy i nad króle

podniesiony;

Na trzech stoi koronach,

a sam bez korony:

A życie jego – trud trudów

A tytuł jego – lud ludów

 

I jeszcze ciekawostka – proroctwo… Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego kończące się strofami:

Maryjo, gwiazdo dla Piotrowej łodzi,

w Tobie jedynie i trud, i zapłata,

uczyń Watykan nową wiosną

świata,

który nadchodzi!

O to, Królowo, schodząc w serca głębię,

błagam, słuchając, co mówi duch Boży:

nowe papiestwo jak dąb się

rozłoży

przy polskim dębie.

 

Nad Wadowicami króluje kościół pod wezwaniem Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny, a ze złocistego ołtarza patrzy na nas oblicze Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Tu 20 czerwca 1920 roku ochrzczono Karola Wojtyłę. A tuż obok głównego wejścia widnieje tablica, którą w 1925 roku Katolicki Związek Polek uczcił „Najlepszego Syna Kościoła i Ojczyzny” – Henryka Sienkiewicza. Jako młody, 26-letni ksiądz Karol Wojtyła, przygotowując się do wyjazdu do Rzymu, studiował „Quo vadis”. Ileż razy odwoływał się do twórczości Sienkiewicza. Gdy wyrażał zgodę na decyzję kardynałów, by zostać Papieżem, co wiązało się z bolesnym wyrzeczeniem się życia w Ojczyźnie, porównał tę sytuację do sceny z arcydzieła Sienkiewicza, gdy uchodzącego z Rzymu św. Piotra spotyka Chrystus… W Klinice Gemelli po zamachu czytał znów „Quo vadis”.

Mówił, że Naród jest wielką wspólnotą, którą łączą różne spoiwa, ale nade wszystko kultura. „Jestem synem Narodu, który wielokrotnie skazywali na śmierć, a on pozostał przy życiu, bo jego własna kultura okazała się potęgą największą”.

Wiele razy mówił o tym, iż ta kultura ukształtowała jego osobowość. Do młodzieży na Wzgórzu Lecha w Gnieźnie powiedział: „Te słowa mówi do Was człowiek, który swoją duchową formację zawdzięcza od początku polskiej kulturze, polskiej literaturze, polskiej muzyce, plastyce, teatrowi – polskiej historii, polskim tradycjom chrześcijańskim, polskim szkołom, polskim uniwersytetom. (…) Pragnę przede wszystkim spłacić dług, jaki zaciągnąłem wobec tego wspaniałego dziedzictwa ducha, jakie zaczęło się od ’Bogurodzicy’. (…) Pozostańcie wierni temu dziedzictwu, uczyńcie je przedmiotem szlachetnej dumy! Przechowajcie to dziedzictwo! Pomnóżcie to dziedzictwo, przekażcie je następnym pokoleniom”.

Pielgrzymował do grobu Wincentego Kadłubka „żeby nabrać oddechu”. Przystawał przy sarkofagu królowej Jadwigi, mówiąc, iż naszą wielką nadzieją jest przeszłość spleciona z teraźniejszością. Tysiącletnia tradycja chrześcijańska i polska splecione z katedrą wawelską. „Tradycją jest to, co było wielkie, prawdziwe i dobre – i dlatego zasługuje, ażeby żyło dalej”.

Często cytował słowa „Roty”, iż stanowimy „królewski szczep Piastowy”.

Na Jasnej Górze Ojciec Święty przypomniał jeszcze jednego poetę bliskiego naszym sercom: „Pragnę przywołać w Apelu Jasnogórskim wszystkich, którzy cierpią, niosąc z wiarą i nadzieją swój krzyż. O takich pisze nasz wielki poeta Jan Kasprowicz: ’Błogosławieni, którzy w czasie gromów nie utracili równowagi ducha, którzy wśród nocy nieprzebytej cieni – nie tracą wiary w blask rannych płomieni – błogosławieni!’”.

Wielki hołd złożył Jan Paweł II Cyprianowi Kamilowi Norwidowi, którego nazwał „jednym z największych poetów i myślicieli, jakich wydała chrześcijańska Europa”. Do przedstawicieli świata kultury zgromadzonych w Teatrze Wielkim w Warszawie w czerwcu 1991 r. mówił: „Zmartwychwstanie jest zasadą życia chrześcijańskiego (…) przez Norwida zostało przetłumaczone na wymóg życia narodowego: jak być narodem zmartwychwstałym, to znaczy narodem, który żyje pełnią życia (…) tego zmartwychwstania przetłumaczonego przez Norwida na wymóg życia narodowego życzę Tobie, Polsko, Ojczyzno moja!”.

Koronną pracą Norwida jest „Promethidion” – poetyckie dialogi o sztuce narodowej.

Bo nie jest światło,

by pod korcem stało

Ani sól ziemi przypraw

kuchennych,

Bo piękno na to jest,

by zachwycało

Do pracy – praca,

by się zmartwychwstało…

 

Te słowa nader często cytował Ojciec Święty: „Pieśń o pięknie, miłości i o pracy, ’Promethidion’, wskazuje na sam akt stworzenia, w którym Bóg odsłania ludziom więź łączącą pracę z miłością, w pracowitej miłości człowiek się rodzi i zmartwychwstaje”.

„Chciałem rzetelnie spłacić mój osobisty dług wdzięczności dla poety, z którego dziełem łączy mnie bliska, duchowa zażyłość, datująca się od lat gimnazjalnych. Podczas okupacji niemieckiej myśli Norwida podtrzymywały naszą nadzieję pokładaną w Bogu, a w okresie niesprawiedliwości i pogardy, z jaką system komunistyczny traktował człowieka, pomagały nam trwać przy zadanej prawdzie i godnie żyć. Cyprian Norwid pozostawił dzieło, z którego emanuje światło pozwalające wejść głębiej w prawdę naszego bycia człowiekiem, chrześcijaninem, Europejczykiem i Polakiem.

Cyprian Norwid był człowiekiem nadziei. Dzięki niej mógł żyć godnie na tej ziemi niezależnie od trudnych warunków, w jakich się znajdował”.

Wskazując na źródła naszej narodowej siły, Ojciec Święty powiedział: „Naród polski przeszedł przez ciężką próbę utraty niepodległości, która trwała z górą sto lat – a mimo to pośród tej próby pozostał sobą, pozostał duchowo niepodległy (…) Kultura polska stale płynie szerokim nurtem natchnień mających swoje źródło w ewangelii – to czyni ją tak autentycznie ludzką, ’albowiem – jak pisze Mickiewicz w Księgach Pielgrzymstwa Polskiego – cywilizacja, prawdziwie godna człowieka musi być chrześcijańska’”.

Źródła powołania

Mówiąc o źródłach swego powołania, Ojciec Święty wskazał postać Adama Chmielowskiego – dziś świętego Brata Alberta – „człowieka pełnego odwagi, uczestnika Powstania Styczniowego (1863), który w powstańczej bitwie stracił nogę”. I stał się niezwykłym jałmużnikiem, „człowiekiem, który daje całego siebie, aby wydziedziczonym ludziom służyć”. To właśnie w postaci Brata Alberta odnalazł Karol Wojtyła „szczególne duchowe oparcie i wzór wyboru drogi powołania”. Dług wdzięczności spłacił jako młody ksiądz, pisząc dramat „Brat naszego Boga”. A już jako Papież powiedział, że „jedną z najważniejszych radości” było to, iż mógł „wynieść krakowskiego biedaczynę w szarym habicie do chwały ołtarzy”.

A drugie źródło powołania, które wskazał, jest szczególnie wzruszające: „Powstanie Warszawskie było zrywem pokolenia moich rówieśników, którzy swoje młode życie rzucili na płonący stos. Chcieli potwierdzić, że dorastają do wielkiego i trudnego dziedzictwa, jakie otrzymali, i heroizm tych moich rówieśników dopomógł mi w odkryciu mojego powołania”.

Do młodzieży na placu Mickiewicza w Poznaniu w czerwcu 1997 r. powiedział: „Na placu Adama Mickiewicza stał kiedyś pomnik Najświętszego Serca Pana Jezusa – widomy znak zwycięstwa Polaków odniesionego dzięki wierze i nadziei. (…) Ileż to razy wiara i nadzieja narodu polskiego były wystawiane na próbę. (…) Wystarczy przypomnieć I wojnę światową i związaną z nią determinację tych wszystkich, którzy podjęli zdecydowaną walkę o odzyskanie niepodległości. Wystarczy przypomnieć międzywojenne dwudziestolecie, w czasie którego trzeba było wszystko budować od początku. A potem przyszła II wojna światowa i straszliwa okupacja w wyniku układu między Niemcami hitlerowskimi a Rosją sowiecką, który przesądził o wymazaniu Polski jako państwa z mapy Europy. (…) Pokolenie IIwojny światowej spalało się na wielkim ołtarzu walki o utrzymanie i zapewnienie wolności Ojczyzny”.

W księdze pamiątkowej Grobu Nieznanego Żołnierza napisał: „Nieznanemu Żołnierzowi Polski – syn tej ziemi”.

Tatry – „dar ziemi polskiej”

„Jestem człowiekiem gór! Chociaż moją Ojczyzną jest cała Polska wszędzie, gdzie jest Polska, i wszystko, co jest polskie” – wyznawał Ojciec Święty. „Z tą częścią Ojczyzny jestem szczególnie związany. Byłem góralskim biskupem, góralskim kardynałem i wreszcie zostałem góralskim Papieżem. Człowiekowi potrzebne jest piękno naszych Tatr, które same chwalą Boga. Przemierzałem rosnące na zboczach gór lasy, podziwiając piękno natury, a przede wszystkim mogłem modlić się”.

W jego wspomnieniach znajdujemy refleksje z górskich wędrówek: „Wróciliśmy z gór… było pięknie… żywica się sączy po konarach, trawy wysokie, człowiek może się zaszyć i dumać. Potem sosny i potok…”.

W „Tryptyku Rzymskim” jest srebrzysta kaskada tatrzańskiego potoku z pytaniem „Co mi mówisz górski strumieniu?” i odpowiedź: „Jeśli chcesz znaleźć źródło, musisz iść do góry, pod prąd. Przedzieraj się, szukaj, nie ustępuj. Znajdziesz źródło”.

W swych wędrówkach tatrzańskich spotykał się z góralami. W „Renesansowym psałterzu” znajdujemy strofy brzmiące jak góralska pieśń:

– Hej, graj, juhasie, na hali,

rozdzwoń się tonów kierdelem

– głos twój się niesie po fali,

potokiem mknie w dół wesele…

i gdzieś tam grają pastuszkowie,

i gdzieś tam grają po dolinie

– czy też to przyszli aniołkowie

zwiastować? – piosenka płynie…

 

Znane jest sławne wydarzenie, które towarzyszyło koronacji Matki Bożej Ludźmierskiej, nazwanej przez ks. kard. Wojtyłę „prawdziwą Gaździną podhalańską”. Z rąk Madonny nagle wypadło berło, które ocalił od upadku, chwytając je w dłonie przyszły Papież.

W czerwcu 1983 roku Ojciec Święty wylądował na Siwej Polanie u wejścia do Doliny Chochołowskiej i powędrował do Doliny Jarząbczej. Nad potokiem zamoczył prawą rękę i w skupieniu się przeżegnał. Nazwał ten moment spotkania z Tatrami „darem ziemi polskiej”, gdzie mógł „odetchnąć powietrzem młodości”.

W najpiękniejszym filmie poświęconym postaci Jana PawłaII „Szukałem was” w reżyserii Jarosława Schmidta powtarzającym się symbolem urody polskiej ziemi jest łąka kwitnących krokusów w Dolinie Chochołowskiej.

Harcerskie natchnienie

Ojciec Święty i młodzież. Podczas studiów koledzy prorokowali żartobliwie: „Poznajcie Lolka Wojtyłę – wnet poruszy ziemi bryłę”. A na drzwiach jego pokoju w akademiku przypięli wizytówkę: „Karol Wojtyła – początkujący święty”.

Kontakty Ojca Świętego z młodzieżą są legendarne i znane, ale chciałabym przypomnieć, że harcerze polscy mieli zaszczyt i szczęście spotkań z Ojcem Świętym. „Moje natchnienie harcerskie wciąż działa! – powiedział Ojciec Święty na spotkaniu z naszymi instruktorami w Castel Gandolfo –To jest natchnienie potężne, twórcze, wychowawcze, ono kształtuje człowieka. Radością wielką była dla mnie obecność harcerzy na wszystkich etapach mego pielgrzymowania po Polsce”. Pełnili oni ofiarnie i pięknie białą służbę przy Papieżu.

Przypomnijmy, że w czasie okupacji Karol Wojtyła należał do tajnej organizacji „Unia”, którą stworzył Jerzy Braun, harcerz, filozof, poeta, autor pieśni „Płonie ognisko”, i że ks. kard. Karol Wojtyła odprawiał na Wawelu uroczyste Msze Święte za twórców polskiego harcerstwa – Oleńkę i Andrzeja Małkowskich. „Tradycje waszego związku są wspaniałe” – mówił do harcerzy. „W Apelu Jasnogórskim słowo ’czuwam’ jest słowem harcerskim, a ognisko to coś niezwykłego, gdziekolwiek zapłonie, zbliża ludzi. Wiele wieczorów spędziłem przy ognisku i jestem związany z tradycją harcerską i z harcerskimi pieśniami, które są mi dobrze znane”. Iprzypomniał Ojciec Święty, co znaczy słowo „czuwam”. „Czuwać – to znaczy strzec wielkiego dobra. Czuwać – to znaczy pamiętać o tym wszystkim, jak wielkim dobrem jest nasza wiara i jak wielkim dobrem jest całe to dziedzictwo ducha, które z niej bierze początek w naszych dziejach”.

Czuwajmy nad dziedzictwem Ojca Świętego Jana Pawła II.

Barbara Wachowicz