Święty szlifowany cierpieniem
Sobota, 19 kwietnia 2014 (02:04)Z ks. abp. Zygmuntem Zimowskim, przewodniczącym Papieskiej Rady ds. Służby Zdrowia i Duszpasterstwa
Chorych, rozmawia Jolanta Tomczak
W przyszłym roku minie już 30 lat od utworzenia Papieskiej Rady ds. Służby Zdrowia i Duszpasterstwa Chorych. Był to czas intensywnej działalności, który wpisuje się w pontyfikat Jana Pawła II.
– Był, jest i będzie. W duszpasterstwie służby zdrowia i chorych jego wkład jest nie do przecenienia! Jan Paweł II jest twórcą naszej dykasterii. Przez kolejne lata pontyfikatu zawsze żywo interesował się pracą i rozwojem Rady. Jestem przekonany, że także dzisiaj towarzyszy nam z Nieba, dlatego że zawsze chorzy i cierpiący byli bliscy jego sercu. Również ci, którzy niosą chorym samarytańską pomoc, odczuwali i odczuwają szczególną bliskość Papieża. Ma w tym udział z pewnością jego brat Edmund, który jako młody lekarz oddał życie w służbie choremu człowiekowi.
Wiemy też, że jako pasterz Kościoła krakowskiego kardynał Wojtyła uczynił duszpasterstwo służby zdrowia jednym z priorytetów swej posługi. Świadczą o tym Akta Synodu Diecezji Krakowskiej, który przeprowadził po Soborze. Ten bagaż osobistego doświadczenia przyniósł z Krakowa do Rzymu. Od początku pontyfikatu szczególną troską otaczał chorych i personel medyczny. Podczas duszpasterskich wizyt i podróży zawsze starał się odwiedzać placówki służby zdrowia. Chorych uważał za wyjątkowo cenny skarb Kościoła i zawsze podczas spotkań to dla nich były zarezerwowane pierwsze miejsca. Na potrzeby cierpiących uczulał lekarzy, wzywając do bezkompromisowej służby człowiekowi i życiu. Pracownik służby zdrowia – podkreślał – „jest sługą tego Boga, który w Piśmie Świętym jest ukazany jako ’miłośnik życia’ (Mdr 11, 26)” (Przemówienie do włoskich lekarzy katolickich, 28.12.1978).
Po raz ostatni Jan Paweł II przemówił do naszej Rady 21 stycznia 2005 r. podczas VISesji Plenarnej zwołanej z okazji jej 20.rocznicy. Drżącym głosem z wysokości tronu-wózka inwalidzkiego wypowiedział znamienne słowa o potrzebie „nowej ewangelizacji” i „promocji nadziei” wobec ataków sekularyzmu i cywilizacji śmierci. Aby dać nadzieję chorym, szczególnie na AIDS i w najbiedniejszych zakątkach ziemi, utworzył wówczas Fundację Dobrego Samarytanina, która coraz prężniej działa w ramach Papieskiej Rady.
Moc świadectwa
W ostatnich dniach poprzedzających kanonizację założyciela Papieskiej Rady jej członkowie spotkali się w Watykanie na sesji plenarnej. Nicią przewodnią były myśli z listu apostolskiego Jana PawłaII „Salvifici doloris”. Ojciec Święty Franciszek z przejęciem mówił o osobistym świadectwie cierpienia błogosławionego Papieża i jego zaangażowaniu na rzecz chorych, stanowiącym „magisterium jego życia”. Rozumiemy dziś lepiej tę lekcję?
– VIII Sesja Plenarna naszej dykasterii odbywała się od 24 do 26 marca. Tematem naszych obrad było zdanie: „Czynić dobro przez cierpienie oraz czynić dobro cierpiącemu”, nawiązujące do 30. numeru listu apostolskiego „Salvifici doloris”. Dokument opublikowany dokładnie 30 lat temu, 11 lutego 1984 roku, stał się Magna Carta teologii cierpienia. Znamienne, że do Jana Pawła II żaden papież nie napisał odrębnego dokumentu traktującego całościowo temat chrześcijańskiego, zbawczego sensu cierpienia. On nie tylko ten tekst napisał, ale i do końca go potwierdził – poprzez swoje cierpienie i umieranie na oczach świata.
Na tę moc świadectwa Jana Pawła II wskazał Papież Franciszek w przemówieniu do uczestników naszej sesji plenarnej. Stwierdził: „’Świadczyć dobro cierpieniem oraz świadczyć dobro cierpiącemu’: tymi słowami on żył i dał im świadectwo w wyjątkowy sposób. To było magisterium jego życia, na które Lud Boży odpowiedział wielką miłością i czcią, uznając, że Bóg był z nim. Prawdą jest, że nawet w cierpieniu nikt nigdy nie pozostaje sam, ponieważ Bóg w swej miłości miłosiernej do człowieka i świata obejmuje także najbardziej nieludzkie sytuacje, gdzie obecny w każdym człowieku obraz Stwórcy jest rozmyty lub zniekształcony. Tak było z Chrystusem podczas Jego Męki. W Nim każdy ludzki ból, każdy niepokój został przyjęty z miłości, z samego pragnienia, by być blisko nas, być z nami. Właśnie Pasja Jezusa jest największą lekcją dla tych wszystkich, którzy pragną poświęcić się służbie chorym i cierpiącym”.
Papież zachęcił też do dostrzegania Chrystusa w biednych, cierpiących, niepełnosprawnych i starcach, a także w dzieciach, również tych niechcianych. Przypomniał prawdę o godności i wartości każdego ludzkiego życia niezależnie od fazy jego rozwoju i stanu, w jakim się znajduje. Pod tym względem mamy wciąż wiele do zrobienia. W tej perspektywie zasmucają inicjatywy wypływające z pokusy całkowitego wyeliminowania cierpienia z życia współczesnych ludzi. Przybierają one konkretną postać praw, które pozwalają na eliminowanie chorych, szczególnie tych nieuleczalnie, z dziećmi włącznie, jak np. ostatnio w Belgii.
W swoich sercach przechowujemy obrazy Papieża, zwłaszcza podnoszącego Hostię i przytulonego do krzyża. W jednym z przemówień Ksiądz Arcybiskup podzielił się myślą, że „cały pontyfikat Jana Pawła II był pod znakiem krzyża”. Kiedy Papież był najbliżej krzyża?
– W Orędziu na XXII Światowy Dzień Chorego, którego tegoroczny temat brzmiał: „Wiara i miłość: ’My także winniśmy oddać życie za braci’” (1 J 3, 16), Ojciec Święty Franciszek ukazał sens cierpienia i wielką wartość człowieka chorego: „Kościół dostrzega w was, drodzy chorzy, szczególną obecność cierpiącego Chrystusa. Tak właśnie jest: obok, więcej, wewnątrz naszego cierpienia jest cierpienie Jezusa, który razem z nami niesie jego ciężar i wyjawia jego sens. Kiedy Syn Boży wstąpił na krzyż, położył kres samotności cierpienia i rozjaśnił jego mrok”.
Można powiedzieć, że również Karol Wojtyła od wczesnego dzieciństwa wstąpił na drogę krzyża. Utrata ukochanej matki, brata, ojca; czasy wojny, kolejna utrata przyjaciół i mistrzów życia, prześladowanie Kościoła w „wolnej Polsce” – to ogromne pasmo cierpienia. Jednak ten swój człowieczy los przyjmował zawsze jako wolę Bożą, bez buntu i narzekania. Przeżywał to swoje cierpienie w zjednoczeniu z Ukrzyżowanym. Tak przez całe życie, aż do końca, aż do złożenia siebie jak Hostię na ołtarzu cierpienia. Poruszające świadectwo przekazuje nam ks. abp Mieczysław Mokrzycki w książce „Miejsce dla każdego. Opowieść o świętości Jana PawłaII”.
Wspomina: „To było niezwykłe, bo sam to widziałem… Ojciec Święty w każdy piątek miał jakieś dolegliwości. A to głowa go bolała, a to wnętrzności, a to serce. Ktoś powie, że to przypadek. Nie sądzę”. Według papieskiego sekretarza, Jan PawełII „jako święty człowiek był bliżej Chrystusa niż ktokolwiek z nas. Dlatego dzielił z Nim Jego ból, Jego Mękę” (s. 134). „Jan PawełII miał pasyjną duchowość (…) każdego dnia, dosłownie i w przenośni stał pod krzyżem i cierpiał razem z Chrystusem” (s. 142). Wymownym obrazem tego zjednoczenia było zdjęcie z prywatnej kaplicy z ostatniego Wielkiego Piątku, kiedy przytulił twarz do krzyża, a sercem przylgnął do ukrzyżowanego Chrystusa.
W czasie pielgrzymek do Polski Jan Paweł II często mówił o krzyżu. Pragnę przypomnieć fragment przemówienia z kościoła Wszystkich Świętych w Warszawie z 8czerwca 1987 r.: „Ziemio polska! Ziemio ojczysta! Uwielbiaj Chrystusowy Krzyż! Niech on wszędzie świadczy o Tym, który do końca nas umiłował. ’Dzięki śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa –mówił śp. ks. Jerzy Popiełuszko –symbol hańby i poniżenia stał się symbolem odwagi, męstwa, pomocy i braterstwa. W znaku krzyża ujmujemy dziś to, co najbardziej piękne i wartościowe w człowieku. Przez krzyż idzie się do zmartwychwstania. Innej drogi nie ma. I dlatego krzyże naszej Ojczyzny, krzyże nasze osobiste, naszych rodzin, muszą doprowadzić do zwycięstwa, do zmartwychwstania, jeżeli łączymy je z Chrystusem’ (Kazania patriotyczne)”.
Cierpiący wśród cierpiących
A do jakich słów i zdarzeń związanych z Janem Pawłem II powraca najczęściej Ksiądz Arcybiskup w związku z pracą w dykasterii?
– Najczęściej przy różnych okazjach przywołuję obraz Jana Pawła II jako nieustraszonego, nieugiętego obrońcy ludzkiego życia, sługi chorych i cierpiącego wśród cierpiących. Często przypominam sobie świadectwo, które zostawił nam ks. kard. Roberto Tucci, bliski współpracownik i wieloletni organizator podróży Papieża Polaka. Na pytanie, czy pamięta jego spotkania z chorymi i cierpiącymi, tak odpowiedział: „Jak możemy zapomnieć o czułości Jana Pawła II wobec chorych, zwłaszcza dzieci, osób niepełnosprawnych, osób starszych?
Jakakolwiek byłaby ich liczba, chciał przywitać każdego, jednego po drugim dotykał ich, starając się wysłuchać i pocieszyć, mówiąc im, że liczy na ich modlitwy i dar ich cierpień. Była widoczna w tych spotkaniach intensywność uczestnictwa, która ukazywała, jak bardzo dostrzegał w nich cierpienie i oblicze Chrystusa ukrzyżowanego. Od pierwszej podróży Papieża byłem pod wielkim wrażeniem jego postawy: zdawał się niemal być w ogromnej czci przed każdym chorym. Jeszcze bardziej przejmujące dla mnie stało się to, gdy zobaczyłem, w jaki sposób Papież nosi w sobie oznaki cierpienia”.
Inny bliski współpracownik Jana Pawła II, kardynał Joseph Ratzinger, w swoim pierwszym przemówieniu bożonarodzeniowym do pracowników Kurii Rzymskiej jako Papież Benedykt XVI wypowiedział głębokie słowa o życiu, cierpieniu i śmierci swojego poprzednika na Stolicy Piotrowej: „W tym roku przeżyliśmy doniosłe wydarzenia, które wywarły głęboki wpływ na życie Kościoła. Myślę przede wszystkim o odejściu naszego umiłowanego Ojca Świętego Jana Pawła II, które poprzedziło długotrwałe cierpienie i stopniowa utrata mowy.
Żaden papież nie pozostawił nam tak wielkiej liczby tekstów jak on; żaden z poprzednich papieży nie mógł jak on podróżować po całym świecie i bezpośrednio przemawiać do ludzi na wszystkich kontynentach. Na koniec jednak przyszło mu iść drogą cierpienia i milczenia. Zachowaliśmy w pamięci niezatarte obrazy z Niedzieli Palmowej, kiedy to Papież z gałązką oliwną w dłoni, z widocznym cierpieniem, błogosławił nam z okna w imię Chrystusa, który wkrótce miał wkroczyć na drogę krzyżową.
A także inny obraz, gdy w swojej prywatnej kaplicy, trzymając wdłoni krucyfiks, uczestniczył w Drodze Krzyżowej odprawianej w Koloseum, gdzie tylekroć jej przewodniczył, sam niosąc krzyż. I na koniec, milczące błogosławieństwo w Niedzielę Wielkanocną, kiedy poprzez ogrom cierpienia dostrzegaliśmy blask obietnicy odkupienia, życia wiecznego. Ojciec Święty przez swoje słowa i dzieła obdarzył nas wielkimi darami; ale nie mniej ważna jest lekcja, jakiej udzielił nam z katedry cierpienia i milczenia. W swej ostatniej książce ’Pamięć i tożsamość’ pozostawił nam interpretację cierpienia, która nie jest teorią teologiczną czy filozoficzną, ale owocem, który dojrzewał w czasie jego drogi cierpienia, na której wsparciem dla niego była wiara w ukrzyżowanego Chrystusa. Ta interpretacja, którą wypracował w świetle wiary i która nadawała sens jego cierpieniu przeżywanemu w zjednoczeniu z cierpieniem Pana, przemawiała przez jego niemy ból, przemieniając go w wielkie przesłanie”. Można więc stwierdzić, że Jan Paweł II osiągnął świętość, będąc ikoną ewangelii cierpienia.
Często ze wzruszeniem powracam do tych i wielu innych wspaniałych słów i wydarzeń związanych z Janem Pawłem II i kardynałem Ratzingerem, z którymi pracowałem przez 19 lat w Watykanie.
Bliżej dobrego Boga
Chorzy od początku znaleźli się w centrum posługi Jana Pawła II. Paradoksalnie po śmierci stał się dla nich nawet bardziej dostępny. Wskazują na to liczne świadectwa wysłuchanych próśb o uzdrowienie zanoszonych za przyczyną Papieża. Czy do Księdza Arcybiskupa również docierają takie relacje? O czym te znaki nam mówią?
– Jak wiemy, już na drugi dzień po wyborze Ojciec Święty zaskoczył wszystkich i udał się do Polikliniki Gemelli, by odwiedzić swojego przyjaciela ks. bp. Andrzeja M. Deskura, który w tym czasie doznał wylewu. Nie tylko fizycznie Jan Paweł II starał się zawsze być blisko chorych. Towarzyszył im także duchowo, modlił się za nich, wypraszał łaskę zdrowia i znoszenia cierpień. Są liczne świadectwa, że chorzy już za życia Papieża w niewytłumaczalny sposób wracali do zdrowia, kiedy się za nich pomodlił czy włożył na nich ręce. Osobiście mogę przywołać świadectwo uzdrowienia niemieckiego chłopca. Jego ojciec jest moim przyjacielem. Jako właściciel firmy przewozowej w dowód wdzięczności za cud umieszcza na swoich autobusach papieski herb Jana Pawła II.
Nic dziwnego, że tak jak na ziemi, tak i w Niebie Jan Paweł II troszczy się o chorych, i pewnie z większą jeszcze skutecznością. Jest przecież bliżej dobrego Boga. Ostatnie uzdrowienie, w dzień beatyfikacji, 1 maja 2011 r., którego doznała Kostarykanka, żona i matka czworga dzieci, było tego wspaniałym dowodem.
Niedawno przybyły do Watykanu dzieci i młodzież z Wrocławia, cierpiący na białaczkę i różnego typu nowotwory. Uderzyło mnie szczere wyznanie jednego z małych uczestników pielgrzymki, który powiedział, że spotkał tego dnia dwóch Papieży: na audiencji prywatnej Franciszka i Jana Pawła II przy jego grobie. Czyli on nie umarł! Żyje w naszej świadomości zawsze gotowy do pomocy. To dlatego na jego grobie, który stał się ołtarzem, składa się nie tylko kwiaty, ale również zdjęcia i karteczki z prośbami o potrzebne łaski.
Szpital dla serc i sumień
Jan Paweł II przy wielu okazjach uwrażliwiał nas, że to instytucje powinny służyć człowiekowi, a nie odwrotnie. Koordynując globalną sieć katolickich szpitali, Papieska Rada znajduje przykłady, że coraz lepiej potrafimy myśleć kategoriami nowej wyobraźni miłosierdzia?
– Około 120 tysięcy – to przybliżona liczba placówek służby zdrowia na świecie, którymi kieruje Kościół katolicki. Od wspaniałych nowoczesnych klinik uniwersyteckich do najmniejszych ambulatoriów w najdalszych zakątkach globu. Sekretarz naszej Papieskiej Rady, który pochodzi z Afryki, podzielił się niedawno swoim doświadczeniem z Wietnamu. Kościół nie może tam legalnie posiadać szpitali i prowadzić działalności medycznej. Szpitalem staje się tam rodzina albo pojedynczy człowiek, który został dotknięty cierpieniem. Ale i tam, w Wietnamie, Kościół nie opuszcza człowieka w jego słabości i cierpieniu. Jak mówi Papież Franciszek, Kościół jest rzeczywiście „szpitalem polowym”, który leczy ludzkie rany.
VIII Sesja Plenarna służyła podsumowaniu pracy naszej dykasterii w ciągu ostatnich pięciu lat, co pokrywa się z moim mandatem przewodniczącego Rady. Omawialiśmy obecność Kościoła wśród chorych i cierpiących w różnych kontekstach lokalnych. Delegatem Episkopatu Polski był ks. bp Stefan Regmunt, odpowiedzialny za duszpasterstwo służby zdrowia. Przywołam jego słowa, gdyż dobrze oddają sens naszej misji: „Kościół zwraca uwagę na to, że trzeba widzieć całego człowieka, który doświadcza choroby. Nie można tylko patrzeć od tej strony, żeby miał zaspokojone potrzeby fizyczne, żeby był sprzęt, leki. Trzeba widzieć go też w sferze duchowej. Jednak gdybyśmy jako Kościół myśleli wyłącznie o sferze duchowej, a ignorowali to, że szpitalom brakuje środków, że lekarze, pielęgniarki nie mogą spokojnie pełnić swojej funkcji, bo nie są zabezpieczone pewne rzeczy, to też nie pełnilibyśmy swojej misji. My musimy budzić sumienia”.
Budzeniu sumień będzie służyć między innymi nasza przyszła międzynarodowa konferencja, która odbędzie się w Watykanie w dniach 20-22 listopada br. Podejmie ona temat autyzmu jako syndromu o różnych obliczach ludzkich i społecznych. Chodzi o przełamywanie odosobnienia i barier, o wzmacnianie relacji międzyludzkich oraz o wsparcie i promocję odnowionej nadziei, aby nie izolować osób z autyzmem ani ich rodzin.
Świętość Jana Pawła II przejawiała się z jednej strony w solidarności z cierpiącymi, z drugiej – w bezkompromisowym sprzeciwie wobec nieludzkich aktów aborcji czy eutanazji. Wielu katolickich lekarzy „zaraził” tą swoją odwagą, dodawał skrzydeł duszpasterzom. Jakimi świadectwami dzielą się z Księdzem Arcybiskupem chorzy, lekarze, kapelani szpitalni, gdy przywołują autora „Evangelium vitae”?
– Wobec nakłaniania do aborcji i eutanazji pracownicy służby zdrowia mogą i powinni korzystać z klauzuli sumienia. Jan Paweł II był jej wielkim obrońcą i orędownikiem. Uczestnikom II Konferencji Naukowej na temat „Sprzeciw sumienia w praktyce medycznej – aspekty etyczne i prawne”, która odbyła się na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim 28 listopada ub.r., przypomniałem właśnie nauczanie z encykliki „Evangelium vitae”: „Stanowczy nakaz sumienia zabrania chrześcijanom, podobnie jak wszystkim ludziom dobrej woli, formalnego współudziału w praktykach, które zostały co prawda dopuszczone przez prawodawstwo państwowe, ale są sprzeczne z Prawem Bożym. Z moralnego punktu widzenia nigdy nie wolno formalnie współdziałać w czynieniu zła (…). Oznacza to, że lekarze, personel medyczny i pielęgniarski oraz osoby kierujące instytucjami służby zdrowia, klinik i ośrodków leczniczych powinny mieć zapewnioną możliwość odmowy uczestnictwa w planowaniu, przygotowywaniu i dokonywaniu czynów wymierzonych przeciw życiu. Kto powołuje się na sprzeciw sumienia, nie może być narażony nie tylko na sankcje karne, ale także na żadne inne ujemne konsekwencje prawne, dyscyplinarne, materialne czy zawodowe” (nr 74).
Popieram całym sercem apel prof. Wandy Półtawskiej, jaki z okazji kanonizacji Jana Pawła II wystosowała w liście otwartym do lekarzy i studentów medycyny. Prosi w nim o jednoznaczne przyznanie się do Jana Pawła II i jego nauki jako wotum wdzięczności dla Boga za kanonizację. Chodzi o podpisanie „Deklaracji Wiary” i przyznanie się, że jest się lekarzem w służbie życia od naturalnego poczęcia do naturalnej śmierci (zob. www.deklaracja-wiary.pl). Jan Paweł II wielokrotnie powtarzał –pisze prof. Półtawska –„stwórzcie mocny związek lekarzy katolickich, żeby zapanować nad opinią publiczną”. Myślę, że kanonizacja Jana Pawła II jest sprzyjającą okazją, aby on wreszcie powstał.
Co to znaczy w praktyce wypełniać testament Papieża wobec chorych?
– Przede wszystkim: dostrzegać w cierpiącym człowieku osobę, dostrzegać w jego twarzy cierpiące oblicze Chrystusa, okazywać mu samarytańską pomoc, nie przechodzić obojętnie wobec sytuacji cierpienia i odrzucenia. Papież Franciszek stale nam przypomina, że jako wyznawcy Chrystusa musimy zdecydowanie przeciwstawić się „kulturze odrzucenia”, deptania godności drugiego człowieka, szczególnie bezbronnego, chorego, starszego, niesprawnego, biednego. Trzeba natomiast promować kulturę przyjmowania, otwartości, solidarności. Do uczestników naszej sesji plenarnej powiedział: „Doświadczenie braterskiej wspólnoty z tym, kto cierpi, otwiera nas na prawdziwe piękno życia ludzkiego, w które wpisana jest także jego kruchość. W ochronie i promocji życia, na każdym jego etapie i w każdej jego kondycji, powinniśmy uznać godność i wartość każdej ludzkiej jednostki od poczęcia do śmierci” (24.03.2014).
Jak widzimy, testament Jana Pawła II wobec chorych jest także testamentem Papieży Jana XXIII, Pawła VI, Benedykta XVI i Franciszka… I tak będzie w przyszłości, bo jest to w istocie testament Jezusa Chrystusa, który po swoim zmartwychwstaniu ukazał się jedenastu i powiedział: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą i ci odzyskają zdrowie” (Mk 16, 15-18).
W tym ewangelicznym duchu życzę wszystkim, szczególnie chorym i cierpiącym oraz tym, którzy się nimi opiekują i ich leczą, radosnych świąt Zmartwychwstania Pańskiego. Niech wstawia się za nami i wyjedna nam obfite błogosławieństwo Święty Jan Paweł II Wielki.
Często wołajmy do niego w modlitwie, którą przygotowała nasza Papieska Rada z myślą o pracownikach służby zdrowia i ludziach chorych:
Boże w Trójcy Jedyny,
dziękujemy Ci, że dałeś Kościołowi
Świętego Jana Pawła II,
który kontemplując Święte Oblicze,
działał zawsze pod natchnieniem Ducha Świętego.
Dziś zwracamy się do Niego, prosząc o wstawiennictwo. Święty Janie Pawle II,
nieustraszony obrońco życia ludzkiego,
Ty powołałeś do istnienia Papieską Radę ds. Służby Zdrowia i Duszpasterstwa Chorych, Światowy Dzień Chorego i Fundację Dobrego Samarytanina
jako cenne narzędzia apostolstwa miłosierdzia,
czuwaj nad pracownikami służby zdrowia i tymi wszystkimi,
którzy pracują w różnych sektorach duszpasterstwa chorych,
aby oddali się bez reszty diakonii miłości,
która jest podstawową misją Kościoła. Święty Janie Pawle II,
który zawsze byłeś blisko chorych,
Ty poznałeś cierpienie we wszystkich jego dramatycznych odcieniach,
ale przezwyciężyłeś je mocną wiarą i szczerą miłością.
Choroba wdarła się do Twojego życia, odbierając Ci mowę i powstrzymując
Twój szybki i zdecydowany krok.
Jednak w Twoich oczach pozostał wciąż blask nadziei,
a Twoja dłoń czule dotykała cierpienia innych.
Pomóż nam być świadkami nadziei, również w chwilach bólu i cierpienia. Święty Janie Pawle II,
Wierny Synu Matki Bożej,
Ty ukochałeś Maryję, niewiastę, która była wierna w swoim „tak” aż do Krzyża.
Módl się za nami, abyśmy naśladując Maryję,
Uzdrowienie Chorych i Pocieszenie Cierpiących,
oddali się całkowicie Jezusowi,
aby przez Niego każdy Wielki Piątek cierpienia przemienił się w radość Niedzieli Zmartwychwstania i Miłosierdzia. Święty Janie Pawle II, módl się za nami! Amen.