Każdy ma swoją Lampedusę
Wtorek, 1 kwietnia 2014 (14:26)Chcemy skierować oczy świata na codzienny dramat dokonujący się na granicy między Meksykiem a Stanami Zjednoczonymi. Jest to także nasze wołanie do Kongresu USA o sprawiedliwą reformę prawa imigracyjnego – w ten sposób ks. kard. Sean O’Malley wyjaśnia cel wizyty solidarności amerykańskich biskupów na pograniczu.
Hierarchowie będą tam dziś koncelebrować Mszę św. w intencji 6 tys. emigrantów, którzy w ciągu minionych 15 lat zginęli, próbując dostać się do lepszego świata. Liturgia sprawowana będzie w mieście Nogales leżącym po połowie w Meksyku i Stanach Zjednoczonych. To główny punkt przerzutowy nielegalnych migrantów – podaje Radio Watykańskie.
– Pustynia leżąca na pograniczu między Meksykiem a Arizoną jest naszą Lampedusą – powiedział ks. bp Eusebio Elizondo, wskazując na codzienny dramat emigrantów, jaki ma tam miejsce. Szacuje się, że co roku granicę tę pokonuje 30 tys. dzieci pozbawionych jakiejkolwiek opieki. Wędrują w dwu- lub trzyosobowych grupkach rówieśników mających po ok. 9-10 lat. Każdego roku przy próbie dotarcia do lepszego świata ginie ok. 400 osób.
Amerykański hierarcha podkreśla, że władze i Kościół nie mogą ignorować tych niewinnych „ofiar nadziei”. Ksiądz biskup Elizondo przypomina, że aktualnie jedna trzecia z 70 mln amerykańskich katolików ma latynoskie korzenie.
Biskupi USA zdają sobie sprawę z roli mediów w kreowaniu opinii publicznej. Dlatego też arcybiskup Los Angeles przywiózł ze sobą na audiencję środową w Watykanie 10-letnią Meksykankę, której rodzina zagrożona jest deportacją ze Stanów Zjednoczonych. Papież Franciszek rozmawiał z dziewczynką. Znalazło to duży oddźwięk w USA, tym bardziej że dzień później Ojciec Święty przyjął na audiencji Baracka Obamę i jednym z tematów rozmów była reforma prawa migracyjnego – informuje rozgłośnia watykańska.