• Piątek, 8 maja 2026

    imieniny: Stanisława, Wiktora, Lizy

Odnalazła grób ojca

Poniedziałek, 31 marca 2014 (02:02)

Dzięki „Naszemu Dziennikowi” kolejne osoby odnajdują swoich bliskich. Zofia Smyrgała z domu Małek z Lisiej Góry, dziś blisko osiemdziesięcioletnia kobieta, odnalazła ojca. Władysław Małek figuruje na opublikowanej przez nas liście ofiar niemieckiego obozu z Przedzielnicy.

– To dla mnie wielka radość i wielkie wzruszenie. Bardzo chcę jeszcze stanąć nad mogiłą ojca, zapalić mu znicz i odmówić modlitwę nad jego grobem – wyznała w rozmowie z nami Zofia Smyrgała. Jej ojca na wydrukowanej 15 marca br. przez „Nasz Dziennik” liście odnalazł proboszcz parafii z Lisiej Góry. Na ogłoszeniach parafialnych w niedzielę poprosił, by do zakrystii zgłosiła się rodzina Władysława Małka.

– Kiedy to usłyszałam, od razu pomyślałam, że znalazł się grób tatusia. Ciarki mnie przeszły – mówi pani Zofia. Proboszcz przekazał rodzinie listę. Dane się zgadzały się, pomyłka była w jednym tylko zapisie. Na liście Władysław Małek figurował jako kawaler, tymczasem był on żonaty i miał sześcioro dzieci. Władysław Małek urodził się 4 marca 1894 roku w Lisiej Górze (powiat Tarnów). Zmarł 30 lipca 1942 roku.

W księdze zmarłych parafii w Nowym Mieście, na podstawie której powstała lista ofiar niemieckiego więzienia w Przedzielnicy, wpisano, że powodem śmierci było wyczerpanie. Jednak w rodzinie mężczyzny mówiło się, że został zastrzelony przez Niemców, kiedy wracał z robót do więzienia. – Ja miałam siedem lat. Pamiętam do dziś, jak Niemcy przyszli i zabrali nam tatusia. Wciąż go widzę, jak idzie przed domem prowadzony przez gestapowców. Najmłodsza moja siostra Maria miała wówczas dwa lata – opowiada pani Zofia. Wspomina, że Niemcy zabrali także jej najstarszą siostrę i wywieźli na roboty do Niemiec. Ona na szczęście wróciła po wojnie. – Moja mama zmarła 32 lata temu. Do dziś żyję tylko ja i moja młodsza siostra. Jest ona już bardzo schorowana – mówi. Pani Zofia wspomina, że jej mama jeździła i odwiedzała ojca w więzieniu. – Kiedyś przyjechała i powiedziała, że ojciec wróci do domu za tydzień. A w tym czasie zamiast niego doczekaliśmy się informacji, że nie żyje – wyznaje ze łzami w oczach.

W pamięci rodziny zatarła się nazwa więzienia, gdzie przebywał Władysław Małek. – Myśleliśmy, że został pochowany w Stanisławowie. Z taką informacją żyliśmy aż do teraz. Dziś jednak już wiemy, gdzie znajduje się mogiła tatusia. To takie ważne. Na pewno będziemy chcieli tam dotrzeć – mówi pani Zofia. Także wnuczka Władysława Małka – pani Józefa Smyrgała, potwierdza to, że będą chcieli się wybrać do Nowego Miasta. – Kiedy ksiądz proboszcz przekazał nam tę informację, najpierw byłam ogromnie zdziwiona. Minęło przecież tyle lat. Teraz wszyscy się cieszymy, a najbardziej mama. W listopadzie skończy już osiemdziesiąt lat i wreszcie doczekała się – wie, gdzie jest jej tata – zaznacza pani Józefa.

Rodzina Władysława Małka jest już trzecią, która odnalazła swoich bliskich od momentu opublikowania przez nas listy 266 polskich więźniów Niemieckiego Zakładu Karnego w Przedzielnicy. Zaniedbana zbiorowa mogiła, gdzie zostali pochowani, znajduje się na tzw. starym cmentarzu w Nowym Mieście. Ta miejscowość leży dziś na Ukrainie, ale bardzo blisko granicy z Polską. Staraniem tamtejszych duszpasterzy 7 czerwca br. na mogile zostanie postawiony prosty drewniany krzyż.

Małgorzata Pabis