• Czwartek, 7 maja 2026

    imieniny: Ludmiły, Benedykty, Gizeli

Czy można liczyć na państwo?

Czwartek, 27 marca 2014 (19:28)

W Sejmie trwa 9. dzień protestu rodziców dzieci niepełnosprawnych, dzisiaj dołączyli do nich opiekunowie dorosłych osób niepełnosprawnych. Domagają się oni sprawiedliwego i równego traktowania, a także zwiększenia wypłacanych świadczeń oraz przywrócenia ubezpieczenia zdrowotnego.

Opiekunowie dzieci niepełnosprawnych otrzymują 800 zł, a chore dzieci nieco ponad 150 zł zasiłku pielęgnacyjnego. Każdy z nas powinien zadać sobie pytanie, w jaki sposób można przeżyć za te środki. Jak za tak niewielkie pieniądze można normalnie wychowywać dziecko? Zaznaczam, że nie są to osoby o lekkim stopniu niepełnosprawności, ale ludzie praktycznie niezdolni do samodzielnego funkcjonowania. Przeważnie nie nadają się do rehabilitacji ze względu na ciężkie upośledzenie.

Są państwa, które ten problem próbowały rozwiązać za pomocą eutanazji. Myślę, że nie jest to właściwa droga. Na szczęście w Polsce nie ma zgody społeczeństwa na eutanazję. Przypuszczam, że wszyscy się zgodzimy z tym, że solidarność społeczna ma być pomocą w życiu, a nie stwarzaniem warunków, które tak naprawdę są zabójstwem niepełnosprawnych dzieci.

Możemy mówić o tym, że są to sytuacje tragiczne, ale tak naprawdę trzeba solidaryzmu społecznego, który rozumiemy przez to, że potrzebująca osoba wyciąga rękę do państwa po to, aby mogła godnie żyć, przecież każdemu może się zdarzyć, że w jego rodzinie pojawi się dziecko niepełnosprawne i nie może ono być skazane na śmierć głodową.

Wrócę do pojęcia, które stało u początku transformacji naszego kraju – solidaryzm społeczny. Potrzebujący człowiek ma dostać pomoc od państwa. Ośrodki opiekuńcze wydają znacznie więcej na dziecko niż to, co otrzymują rodzice czy opiekunowie. A przecież powinniśmy doceniać osoby, które zdecydowały się otoczyć opieką swoje chore dzieci.

Premier tłumaczy odmowę przyznania dodatkowych środków dla rodziców i opiekunów osób niepełnosprawnych tym, że inne środowiska również zaczną domagać się podwyżek. Premier ma rację, że nas na to nie stać, ale pytanie brzmi: co zrobić, aby zmienić politykę gospodarczą na prorozwojową? Otóż jedyną drogą naprawy sytuacji w Polsce jest aktywna polityka gospodarcza i wzrost gospodarczy w Polsce. Problemem są także jednoroczne budżety. Zdajemy sobie sprawę z tego, że aby coś przyniosło dochód, nie może być to inwestycja, która zamyka się w ciągu roku. Aby wzmacniać gospodarkę, potrzeba wielu lat pracy, a nie jednorocznej polityki. Chciałbym przypomnieć, że chociażby w okresie PRL mieliśmy plany wieloletnie.

Wczoraj Rzecznik Praw Dziecka ostro skrytykował protestujących rodziców. Zarzucił im łamanie praw dziecka m.in. dlatego, że w sejmowym holu dzieci leżą i siedzą na posadzkach. Ci biedni ludzie przez wiele lat spokojnie domagali się środków na normalne życie. Niestety, władze problemy tych osób zauważyły dopiero podczas protestu. Jeśli zostaliby w domach, nikt nie dostrzegłby ich trudnej sytuacji. Rodzi się kolejne pytanie: komu byłoby dobrze, jeśli dzieci zostałyby w domach – tym dzieciom czy urzędnikom?

Obowiązkiem społeczeństwa jest zapewnienie osobom niepełnosprawnym oraz ich opiekunom godziwych warunków do życia. Z trudem mi to przechodzi przez gardło, ale czasy Polski Ludowej były bardziej opiekuńcze niż obecna liberalna III Rzeczpospolita. Dzisiaj człowiek ma pełną wolność wypowiedzi, ale władza go nie słucha. 

 

 

Wypowiedź pochodzi z „Aktualności dnia” w Radiu Maryja z 27 marca br.

 


Autor jest prezesem Stowarzyszenia Pacjentów Primum Non Nocere.

dr Adam Sandauer