Antyrolnicza polityka
Wtorek, 25 marca 2014 (02:08)Bogactwo zasobów, jakimi dysponuje polska wieś: pracowitość, doświadczenie i przedsiębiorczość polskiego rolnika, oraz warunki naturalne sprzyjające rozwojowi produkcji rolnej nie przekładają się na ekonomiczny rozwój systemu polskiej gospodarki żywnościowej. Zachodzi proces odwrotny.
Zamiast się rozwijać, polskie rolnictwo i cały system gospodarki żywnościowej się zwija, podobnie jak pozostałe segmenty gospodarki narodowej. Maleje produkcja rolna, coraz więcej ziemi ornej i łąk zamienia się w ugory, Polska zaczyna importować żywność, a mieszkańcy wsi, nie mając pracy, emigrują z Polski.
Utrwala się groźna dla współczesnych i przyszłych pokoleń tendencja zmiany modelu polskiego rolnictwa. Tradycyjna, sprawdzona forma ustroju rolnego oparta na gospodarstwie rodzinnym zastaje zastępowana przez model rolnictwa wielkoobszarowego, typu latyfundialnego. Proces koncentracji w rolnictwie jest co prawda tendencją naturalną, ale nie może on mieć charakteru niekontrolowanego, poddanego wyłącznie presji gry rynkowej, gdyż wtedy bardzo szybko nastąpi zdecydowanie niekorzystna oligarchizacja ustroju rolnego polegająca na koncentracji ziemi i innych zasobów rolnych w rękach niewielkiej grupy osób lub firm. W takim modelu większość dotychczasowych rolników i mieszkańców wsi straci swą gospodarczą podmiotowość, stając się de facto ekonomicznymi niewolnikami, współczesnymi chłopami pańszczyźnianymi.
Od producenta do konsumenta
Rolnictwo, podobnie jak każdy inny segment gospodarki (rynku), nie jest układem wyizolowanym, zamkniętym, lecz funkcjonuje w układzie relacji poziomych (rynkowych) i pionowych (instytucjonalnych). Systemowy proces produkcji żywności składa się z następujących segmentów:
1. Rolnictwo rozumiane jako producent/dostawca płodów rolnych.
2. Obrót płodami rolnymi (rynek płodów rolnych).
3. Przetwórstwo płodów rolnych (przemysł rolno-spożywczy).
4. Handel hurtowy artykułami żywnościowymi.
5. Handel detaliczny artykułami żywnościowymi.
Ekonomiczna sprawność (efektywność) rolnictwa zależy nie tylko od samego rolnika, ale także od relacji zachodzących w segmentach obrotu, przetwórstwa i handlu.
W okresie PRL rolnictwo zam- knięte było w krzyżowym monopolu państwa totalitarnego. Z jednej strony państwo decydowało o dystrybucji, było jedynym dostawcą środków do produkcji rolnej (maszyny, środki ochrony roślin, nawozy itp.), z drugiej było jedynym odbiorcą płodów rolnych, co sprawiało, że rolnictwo poddane było ekonomicznemu dyktatowi z obu stron. Po stronie zaopatrzenia i zbytu. Był to de facto kolonialny wyzysk.
W krajach nowoczesnych, wysoko rozwiniętych rolnictwo jest zintegrowane w system gospodarki żywnościowej. Poprzez system komercyjnych (przedsiębiorstwa) i niekomercyjnych instytucji (organizacje), przy wsparciu rozumnej polityki własnego rządu, rolnicy poprzez swoje podmioty, organizacje mają znaczący wpływ na segment zaopatrzenia i zbytu.
Niestety, w Polsce pomimo ponad dwudziestu lat transformacji tak nie jest. Wpływy rolnika kończą się, podobnie jak w czasach PRL, na produkcji płodów rolnych. W segmentach zaopatrzenia i zbytu rządzą komercyjne, niezwiązane z rolnikiem podmioty, które w sposób brutalny go ogrywają (zaniżają ceny, wydłużają płatności, nie płacą za dostarczone płody rolne itd.). Ich interes jest wyłącznie krótkookresowy, zindywidualizowany. Sytuacja polskiego rolnika obecnie niewiele więc różni się od tej w okresie PRL. W PRL naczelnik gminy decydował o przydziale maszyn, dzisiaj jest partyjny funkcjonariusz PO – PSL, który decyduje np. o przydziale środków UE i innych. W konsekwencji rolnik dalej jest petentem władzy.
Polityka żywnościowa państwa
Prawidłowa polityka państwa powinna w maksymalnym stopniu wykorzystywać będące w dyspozycji zasoby: naturalne, ludzkie i rzeczowe, tak aby w stopniu maksymalnym realizować cele ekonomiczne w wymiarze ogólnospołecznym. Egalitarnie, a nie elitarnie. Polityka obecnie rządzących PO – PSL nie jest nastawiona na interes ogólnospołeczny, lecz na realizację interesów wąskiej grupy oligarchicznej, a jej kontynuacja sprawi, że polskie rolnictwo raczej wcześniej niż później stanie się obszarem skolonizowanym, podobnie jak niestety inne segmenty polskiej gospodarki.
Najwyższy czas na radykalną zmianę polityki rolnej. Państwo, mając w swoim arsenale zestaw instrumentów prawnych i ekonomicznych, powinno wspierać proces budowy zintegrowanego systemu gospodarki żywnościowej. Jego fundamentem musi być rodzinne gospodarstwo rolne powiązane kooperacyjną więzią z lokalnymi zakładami przetwórstwa rolno-spożywczego i dalej poprzez sferę handlu hurtowego i detalicznego docierać z gotowymi produktami do ostatecznego odbiorcy, konsumenta.
W procesie budowy zintegrowanego systemu gospodarki żywnościowej polityka państwa nie może stracić z pola widzenia segmentu handlu hurtowego i detalicznego artykułami żywnościowymi. Znaczenie segmentu handlu detalicznego dla budowy zintegrowanego systemu gospodarki żywnościowej jest niezwykle istotne. Ten segment rynku zamyka bowiem proces ekonomiczny biegnący „od producenta do konsumenta”, a jego monopolizacja oznacza bardzo mocne ograniczenie możliwości dystrybucyjnych.
W skrócie można stwierdzić, że opanowanie segmentu handlu detalicznego daje znaczące możliwości kształtowania relacji (korzystnych z punktu widzenia monopolisty, a nie efektywności systemu gospodarczego) zachodzących nie tylko w sferze produkcji artykułów żywnościowych, ale także w całym obszarze produkcji artykułów konsumpcyjnych.
Świadomość kluczowego znaczenia handlu detalicznego dla systemu gospodarczego mieli komuniści po roku 1945. Chcąc zapanować nad gospodarką, rozpoczęli tzw. bitwę o handel, która w skrócie polegała na administracyjnym „wycięciu” drobnego prywatnego handlu (tzw. ustawy H. Minca: o drożyźnie, komisjach podatkowych, zezwoleniach na prowadzenie działalności). W konsekwencji liczba prywatnych sklepów spadła z ok. 135 tys. w 1947 do ok. 60 tys. w 1949 roku.
Obecnie w Polsce postępuje proces podobny do „bitwy o handel”, tyle że rolę ustaw Minca odgrywają zachodnie sieci handlowe. Obecnie ich udział w segmencie handlu detalicznego wynosi już ponad 30 proc. z szybką tendencją wzrostową, maleje natomiast udział drobnego polskiego handlu. Rocznie znika przynajmniej kilka tysięcy drobnych polskich sklepów (w roku 2005 było około 363 tys. polskich sklepów o powierzchni do 99 m2, w roku 2011 już tylko około 310 tys.).
„Wycinanie” polskiego handlu, w konsekwencji jego monopolizacja przez zachodnie koncerny niesie bardzo negatywne konsekwencje nie tylko dla rolnictwa, lecz także dla całego polskiego systemu gospodarczego. Jeżeli nie powstrzyma się tego procesu, to na bardzo daleką przyszłość można odłożyć pomysły o tzw. reindustrializacji polskiej gospodarki, o rozwoju sektora rodzinnych firm. Zamknięcie (oddanie w ręce kapitału zagranicznego) handlu detalicznego domknie ostateczny proces kolonizacji polskiej gospodarki.
Reasumując: polską racją stanu jest rodzinne gospodarstwo rolne zintegrowane w system rodzimej gospodarki żywnościowej. Tylko wówczas rolnictwo może w sposób optymalny wypełnić swoje funkcje ekonomiczne i społeczne.
Dr Piotr Grabowski, ekonomista