• Środa, 8 kwietnia 2026

    imieniny: Maksyma, Seweryna, Waltera

Dzieci w dobrych rękach

Piątek, 21 marca 2014 (02:07)

Z Robertem Szewczykiem, tatą Zuzanny i Zofii, rozmawia Beata Falkowska

Od początku wiedzieli Państwo, że poślą córki do katolickiej szkoły, czy raczej dojrzewali Państwo do takiej decyzji?

– Można powiedzieć, że to rodzinna tradycja. Sam chodziłem do katolickiego liceum, wiedziałem zatem, jak funkcjonuje tego typu szkoła. Świadomie podjęliśmy decyzję o tym, żeby nasze córki uczęszczały do przedszkola Sióstr Niepokalanek, a potem do szkoły podstawowej prowadzonej także przez Siostry Niepokalanki.

Dziś starsza córka jest już uczennicą gimnazjum Sióstr Nazaretanek. Co jest dla Państwa głównym walorem szkół katolickich z perspektywy kilku lat edukacji dzieci?

– W tego typu szkołach ważne jest nie tylko samo dziecko, ale cała rodzina. Szkołę traktuje się jako część życia rodzinnego. Zawsze wskazuję, że rodzice, którzy nie mają dziecka w szkole katolickiej, w ogóle nie wiedzą, na czym polega szkolne życie, w które zaangażowani są także rodzice. W przypadku zwykłych szkół zabiegani rodzice najchętniej oddaliby dziecko pod opiekę nauczycieli na 10 godzin, by mieć je z głowy. U Sióstr Niepokalanek i obecnie w gimnazjum Sióstr Nazaretanek mamy ofertę dla całej rodziny. Taka integracja jest niezwykle ważna w dzisiejszych czasach. Organizowane są wykłady dla rodziców na tematy wychowawcze, kiermasze z okazji świąt, pikniki tematyczne, jest bogata oferta sportowa dla całych rodzin. Siostra dyrektor gimnazjum jest osobą bardzo otwartą na tego typu inicjatywy. W tym roku już po raz drugi odbył się bal karnawałowy dla rodziców. W wybrane niedziele w szkole po Mszy Świętej dla uczennic i ich rodzin są organizowane integracyjne spotkania przy kawie i słodkościach.

Na unikalną ofertę szkół katolickich składa się przede wszystkim klasyczny model wychowania i wysoki poziom edukacji.

– Gimnazjum i liceum Sióstr Nazaretanek niezmiennie plasują się w czołówce warszawskich szkół. Na podkreślenie zasługuje bardzo dobra oferta językowa – mamy klasy z rozszerzonym językiem angielskim, które realizują program międzynarodowej matury. Według niektórych, właśnie szkoła Sióstr Nazaretanek realizuje to na najwyższym poziomie. Atutem nie do przecenienia jest szeroki wachlarz zajęć pozalekcyjnych, wyjść, wyjazdów, które inspirują uczennice. Kwitnie współpraca z innymi szkołami.

 

Szkoły Sióstr Nazaretanek to placówki żeńskie. Brak koedukacji sprzyja edukacji i wychowaniu?

– Są badania i teorie wychowawcze, które wskazują, że koedukacja na tym etapie rozwoju niekoniecznie jest najlepszym rozwiązaniem. Oczywiście, są osoby, które tego nie popierają, ale ani my, ani córka, a także inni rodzice i uczennice nie mamy z tym problemu. Nie jest przecież tak, że dziewczęta nie mają kontaktu z chłopcami – organizowane są np. dyskoteki i bale, na które są zapraszani chłopcy. W czasie szkolnych zajęć natomiast uczennice mogą koncentrować się na nauce, nic ich nie rozprasza. Obok żeńskości placówki również nie jest dla naszej córki problemem noszenie szkolnego stroju.

 

Były opory ze strony córki?

– Córka była na dniu otwartym, wiedziała o szkolnym stroju. Dla uczennic to nie jest problem, a dzięki temu wizerunek szkoły kojarzy się z elegancją i szykiem. A jeżeli ktoś ma potrzebę indywidualnego doboru strojów, może ją realizować po lekcjach, w weekend, i dziewczyny spokojnie to robią. Te zewnętrze oznaki: strój, historyczne wnętrza szkoły, oddają to, co się dzieje się w szkole, przede wszystkim wysoki poziom wychowawczy i edukacyjny.

Dla wielu rodziców kluczową zaletą szkół katolickich jest spójność przekazu wychowawczego domu i szkoły.

– To prawda. Idziemy po prostu jednym torem. Powiedziałbym nawet, że szkoła dodatkowo rozwija nasz profil wychowawczy bazujący na wartościach wypływających z wiary katolickiej. W centrum uwagi są Bóg i człowiek, dobroć, uczciwość, poszanowanie godności drugiego człowieka. Dziewczęta mają możliwość pogłębiania wiary, w szkole organizowane są rekolekcje, a także wyjazdy na kilkudniowe dni skupienia. Myślę, że niezmiernie ważnym elementem w szkołach katolickich jest bardzo indywidualne podejście do dziecka. Nie ma masówki, dzieci nie są bezosobowe. Siostry i nauczyciele świeccy znają każdą uczennicę, wiedzą, jaki ma problem. Dziennik elektroniczny tego nie zastąpi, choć jest bardzo potrzebny. Jest jeszcze coś takiego wyjątkowego w tych szkołach prowadzonych przez siostry, mianowicie więcej kobiecego ciepła, co jest szczególnie ważne na każdym etapie edukacji.

To ważne nie tylko dla dzieci, ale i dla rodziców…

– Rodzicom daje to poczucie, że dzieci są w dobrych rękach. Przecież my swoje dzieci na wiele godzin w tygodniu oddajemy pod opiekę osób, do których chcielibyśmy mieć pełne zaufanie. Nie wspominam już o zagrożeniach typu narkotyki, alkohol. W szkołach katolickich mamy pewność, że takich rzeczy nie będzie. Dzieci i tak będą musiały się skonfrontować z zagrożeniami tego świata, ale nie jest to potrzebne już w tym wieku. Ochronienie ich na tym etapie przed tymi niebezpieczeństwami to bardzo dobra rzecz.

Dziękuję za rozmowę.

Beata Falkowska