• Środa, 8 kwietnia 2026

    imieniny: Maksyma, Seweryna, Waltera

Dialog ze Stwórcą

Czwartek, 20 marca 2014 (02:00)

Staroangielski poemat „Sen o Krzyżu”, wystawiony przez „Nasz Teatr” w Galerii Porczyńskich w Warszawie, ujmuje głębią przedstawienia najważniejszych prawd wiary chrześcijańskiej, wkomponowanych w kulturowy kontekst naszej Ojczyzny, dzięki czemu to niezwykłe dzieło stało się jeszcze bliższe polskiemu odbiorcy.

Dzieła średniowieczne były kontemplacją Boga, wejściem w dialog ze Stwórcą, uznaniem boskości, piękna, mocy i wielkości Sacrum. Anonimowy autor „Snu o Krzyżu” oddaje hołd umęczonemu, ale zwycięskiemu Bogu, wznosi słowa czci do Krzyża, który przetrwał kaźń Zbawiciela, i w ten sposób został wywyższony razem z umarłym Chrystusem ponad inne przedmioty we wszechświecie. Poemat ukazuje Jezusa jako władcę, Pana świata, ale także – o czym często się zapomina – jako wojownika i zwycięzcę. Krzyż-narrator mówi o wielkim bohaterze, nakazuje też podmiotowi lirycznemu, aby niósł wieść o zwycięskim rycerzu ludziom, o Panu, który powróci w chwale ze swoim wojskiem. Uwypuklenie tego ważnego aspektu jest sednem cierpienia Golgoty, i właśnie rdzeń tej Prawdy został wyrażony w poemacie „Sen o Krzyżu”.

Minimalizm, skromność, prostota są w tej sztuce wielką siłą. Kierują wzrok na najważniejsze motywy misterium – mękę i śmierć Chrystusa. Wizja podmiotu lirycznego, Krzyż-narrator, treść przekazu poematu, pomimo że pochodzą z odległej epoki, bez problemu są odczytane we współczesności. Jest to zasługa doskonałego tłumaczenia utworu przez Monikę Opalińską. Ponadto gra aktorów (w rolach głównych Maciej Gąsiorek oraz Jan Kasprzyk) uniosła dzieło, nie zanurzając go w przesadnym patosie.

Ciekawym zabiegiem było także umiejscowienie utworu w naszej polskiej wyobraźni. Nie tylko za sprawą obecnych pieśni wielkopostnych. Po zdjęciu Chrystusa z Krzyża Matka Boża Bolesna (w tej roli Barbara Dobrzyńska) kroczy ze zwisającą żałobnie biało-czerwoną wstęgą. Słowa, które szczególnie mnie dotknęły, „głębokie doły męki”, nieodzownie przyniosły skojarzenie z mordem katyńskim.

Nieodłącznym elementem spektaklu jest muzyka. Subtelne dotknięcie melodyjnej oprawy niesie słowa ważne, mądre i refleksyjne. To potężny atut sztuki, porywający, towarzyszący swoją głębią. Opowieść z Golgoty przeplatana jest dźwiękami dwóch instrumentów, które podobnie jak występujące w sztuce postaci prowadziły ze sobą szczególny dialog. Obok harfy gotyckiej, starodawnego instrumentu, która oprócz dźwięków łagodnych odzywa się po śmierci Chrystusa szaleńczym lamentem, niemal złowieszczym w swym wyrazie, można było także usłyszeć melodię wydobywaną z egzotycznego instrumentu ormiańskiego, zwanego duduk. Nieprzypadkowo został wykorzystany w „Śnie o Krzyżu”. Trzeba pamiętać, że po pierwsze, Ormianie byli pierwszym narodem, który przyjął chrześcijaństwo, stało się to na początku IV wieku po narodzeniu Chrystusa, po drugie, urzekająca melodia duduka zamyka dzieło perfekcyjną klamrą muzyczną. Muzyczny prolog i epilog podkreślają uniwersalność przekazu Ewangelii oraz powszechność Kościoła, które nie dotyczą przecież wyłącznie cywilizacji Okcydentu, lecz jaśnieją w sztuce Wschodu i Zachodu.

„Sen o Krzyżu” spełnił w moim przypadku jeszcze jedno ważne zadanie. Niewątpliwie stanowił antidotum na bolesne doświadczenia, jakich doznałem w ostatnim czasie podczas wielu spektakli, np. Jana Klaty w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie. Dziś Polsce potrzeba artystów i sztuki, która uzdrowiłaby kulturę ze zdehumanizowanego nihilizmu i dekadentyzmu, w jakim tapla się teatr. Mamy teraz wybór. Jest „Nasz Teatr”. Tutaj nikt nie opluje wartości, historii, kultury, Narodu i religii katolickiej.

Dr Tomasz M. Korczyński