Przepisy ważniejsze niż życie dziecka
Niedziela, 12 sierpnia 2012 (20:00)Lotnicze Pogotowie Ratunkowe odmówiło transportu rannego 5-latka. Kierownictwo LPR przekonuje, że na przewiezienie dziecka śmigłowcem nie pozwalały przepisy, które dopuszczają transport międzyszpitalny tylko z udokumentowanych miejsc i lądowisk.
Wczoraj po południu do szpitala w Gostyniu przywieziono rannego w wypadku 5-letniego chłopca. Po zdiagnozowaniu przez lekarza dyżurnego szpitala dziecko z licznymi obrażeniami miało trafić do Instytutu Pediatrii w Poznaniu.
- Dwukrotnie prosiłem lotnicze pogotowie o jak najszybsze przetransportowanie rannego chłopca do Poznania i dwukrotnie odmówiono mi, zasłaniając się przepisami - powiedział lekarz dyżurny szpitala w Gostyniu Maciej Górzyński.
Dziecko trafiło do szpitala w Poznaniu dopiero po czterech godzinach. Zostało przewiezione karetką. Przeszło operację, jego stan jest ciężki.
Według rzecznik Lotniczego Pogotowia Ratunkowego Justyny Sochackiej, na przewiezienie dziecka śmigłowcem nie pozwalały przepisy, które dopuszczają transport międzyszpitalny tylko z udokumentowanych miejsc i lądowisk.
- W przypadku tego szpitala w jego pobliżu nie ma takiego udokumentowanego miejsca i dlatego nie mogliśmy dziecka przewieźć. Gdyby nas wezwano na miejsce wypadku, to takiego problemu by nie było i to pilot zadecydowałby, gdzie wylądować, aby rannego odebrać - powiedziała Sochacka.
Jednak co innego mówią przedstawiciele szpitala. Według nich, pobliskie boisko jest w rejestrze lądowisk dla śmigłowców.
- Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz poprosił szefa Lotniczego Pogotowia Ratunkowego o wyjaśnienie, dlaczego LPR odmówiło transportu rannego 5-latka - poinformowała rzecznik tego resortu Agnieszka Gołąbek.
Postępowanie w tej sprawie, w związku z podejrzeniem narażenia życia i zdrowia dziecka, wszczęła Prokuratura Rejonowa w Gostyniu.
- Na polecenie prokuratora zebraliśmy dokumentację medyczną poszkodowanego. Zamierzamy też przesłuchać dyspozytora pogotowia, lekarza dyżurnego i inne osoby, które mogą mieć wiedzę na temat tej sprawy - powiedział rzecznik policji w Gostyniu Sebastian Myszkiewicz.
Sprawę wyjaśniać będzie także oddział wojewódzki NFZ w Poznaniu.
MM, PAP