Misje dla każdego
Sobota, 15 marca 2014 (02:06)Można wspierać misje przez internet i telefon, modląc się i ofiarując datek, narażając życie w dżungli lub organizując misyjne zaplecze. Misjonarzem można być wszędzie, niekoniecznie trzeba wyjeżdżać w odległe strony. Kościół stworzył niezwykle szerokie możliwości spełniania tego powołania, ogłaszając równorzędnymi patronami misji św. Franciszka Ksawerego i św. Teresę z Lisieux – przemierzającego świat tytana dzieł misyjnych oraz zatopioną w klauzurowej modlitwie zmarłą za młodu karmelitankę.
Pojechać na misje
Święty Franciszek Ksawery należał do elity umysłowej swoich czasów. Wykładał teologię, był zaprzyjaźniony ze św. Ignacym Loyolą, któremu pomagał w tworzeniu Towarzystwa Jezusowego. Przez ostatnie 10 lat życia aż do śmierci z wyczerpania prowadził misje w Indiach, Singapurze, Wietnamie, Japonii i Chinach. Rezygnował z wygód i przywilejów, dzielił życie ze znajdującymi się na dnie, nieustannie się modlił, pokutował, nauczał i docierał do potrzebujących, nie bacząc na trudności i zostawiając po sobie ogromne dzieło misyjne.
Jego śladem podąża obecnie ponad 3 tys. polskich misjonarzy – mężczyzn i kobiet – z których 2016 posługuje na misjach „Ad gentes”, czyli na terenach uznanych za misyjne przez Kongregację Ewangelizacji Narodów. Pozostali pracują na Wschodzie – w krajach byłego bloku sowieckiego. Na misjach przebywa 50 misjonarzy świeckich.
Polscy misjonarze pracują w 97 krajach. Najwięcej w Afryce – 828 osób, w Ameryce Południowej i Środkowej – 786, w Azji – 314, w Oceanii – 70.
Przygotowaniem do misji zajmuje się Centrum Formacji Misyjnej oraz szereg zakonów prowadzących działalność misyjną. By wyjechać na misje, trzeba spełniać szereg wymogów formalnych, ale przede wszystkim – jak to ujmuje Centrum Formacji Misyjnej – „misjonarz nie może być zwykłym człowiekiem. Chcąc się dzielić z innymi Bogiem, sam musi być Bogiem przepełniony. To musi być człowiek żyjący wiarą na co dzień”.
Istnieje cały katalog cnót, którymi powinien odznaczać się misjonarz. Według dekretu Soboru Watykańskiego II o działalności misyjnej Kościoła, misjonarz to człowiek: skory do podejmowania inicjatywy; stały w wykonywaniu pracy; wytrwały w trudnościach; cierpliwie i mężnie znoszący samotność, zmęczenie i bezowocną pracę; otwarty; chętny do podejmowania powierzonych zadań; wspaniałomyślny w dostosowaniu się do obyczajów danego narodu; solidarny; zgodny; który ma w duchu miłości, trzeźwości i ofiary swoją postawą życia odzwierciedlać życie Jezusa, tak aby w gorliwości o zbawienie duszy gotowy był chętnie ofiarować wszystko, nawet swoje życie.
Nie każdy jest powołany do tego, by być misjonarzem gdzieś na krańcach świata. W zasadzie misje są wszędzie, gdyż wystarczy choć jedna osoba nieznająca jeszcze Boga. Dlatego każdy z nas może realizować to powołanie bez konieczności opuszczania rodzinnego kraju. Każdy chrześcijanin powinien ewangelizować świadectwem życia, słowem, zachowaniem i czynem.
Przede wszystkim modlitwa
Święta Teresa od Dzieciątka Jezus nie studiowała, nie widziała świata, nie nawracała pogan. Wstąpiła do Karmelu w wieku 15 lat. Tak zrozumiała i odniosła do siebie misyjny nakaz Jezusa: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię” (Mk 16, 15), że najpierw została uznana za świętą, potem za patronkę misji, a w końcu za Doktora Kościoła. Swoją modlitwą ogarniała misjonarzy, pisała do nich listy, traktując ich jak najdroższych braci, ofiarowywała Panu Jezusowi wszystko – zwłaszcza swoje cierpienia w chorobie – za zbawienie ludzi, którzy jeszcze nie znają Dobrej Nowiny. Oddała się Bogu jako ofiara za zbawienie świata.
Wśród możliwości wspierania dzieła ewangelizacji Kościoła na czoło wysuwa się modlitwa za misje, czyli przede wszystkim za misjonarzy, ewangelizatorów tych wszystkich, którzy Chrystusa jeszcze nie znają. Możemy też w tej intencji pościć, ofiarowywać cierpienia, umartwienia czy niewygody.
Tradycyjnie Kościół katolicki kieruje szczególną modlitewną uwagę na misjonarzy w czasie Tygodnia Misyjnego rozpoczynającego się świętem ustanowionym przez Piusa XI w 1926 r. w przedostatnią niedzielę października. Jest to czas modlitwy i solidarności z misjonarzami na całym świecie obchodzony w każdej parafii.
W modlitwach za misje pomagają papieskie intencje misyjne na każdy miesiąc odczytywane w kościołach. W marcu br. Ojciec Święty Franciszek poleca modlitwę o to, „aby liczni młodzi ludzie odpowiedzieli na wezwanie Pana do poświęcenia życia głoszeniu Ewangelii”.
Dzieci łączą się w modlitwie za misje w patronalne święto Papieskiego Dzieła Misyjnego Dzieci obchodzone w uroczystość Objawienia Pańskiego. Przebrane w stroje symbolizujące pięć kontynentów stają się kolędnikami misyjnymi. Naśladując Trzech Króli, pukają do domów i proszą o datki, które przekazują swoim rówieśnikom z krajów misyjnych.
Szczególnym czasem troski o misje jest okres Wielkiego Postu. W najbliższą, II niedzielę Wielkiego Postu obchodzony jest Dzień Modlitwy, Postu i Solidarności z Misjonarzami, służący odnowieniu świadomości, że „wszyscy jesteśmy misjonarzami i każdy powinien dzielić się wiarą”.
Od 1993 r. obchodzony jest Dzień Modlitwy i Postu za Misjonarzy Męczenników zaproponowany przez Młodzieżowy Ruch Papieskich Dzieł Misyjnych we Włoszech w rocznicę śmierci ks. abp. Oscara Romero, zamordowanego 24 marca 1980 r. w Salwadorze podczas sprawowania Eucharystii. W ubiegłym roku na misjach zginęły 22 osoby duchowne i świeckie, o 9 więcej niż w 2012 roku.
Wśród wielkopostnych inicjatyw pozwalających wziąć udział w modlitwie misyjnej nowatorską propozycję stanowi „Misjonarz na Post” – internetowy projekt katolickich mediów misyjnych oraz Papieskich Dzieł Misyjnych i Komisji Episkopatu Polski ds. Misji mający na celu objęcie duchową troską polskich misjonarzy. Aby zadeklarować chęć modlitwy czy postu w ich intencji, wystarczy wypełnić formularz zgłoszeniowy na stronie www.misjonarznapost.pl, wpisując imię i nazwisko, adres e-mail, i wybrać kraj pobytu misjonarza, który zostanie objęty modlitwą. Osoba konkretnego misjonarza zostaje wytypowana w sposób losowy, ale istnieje opcja modlitwy za wskazaną osobę.
W projekcie „Misjonarz na Post” może wziąć udział każdy. Nie ma też ograniczeń w wyborze modlitw, poza tym, aby była to codzienna modlitwa, np. odmówienie Różańca, Koronki do Bożego Miłosierdzia czy uczestnictwo we Mszy Świętej. Wspierać misje można również, odmawiając Różaniec misyjny.
– Moje doświadczenie misyjne pokazało mi, że – wiadomo – potrzebna jest tam pomoc materialna, ale im człowiek starszy i bardziej dojrzały, tym wyraźniej widzi, że w trudnych chwilach sił dodaje właśnie czyjeś wsparcie duchowe – wyjaśnia ideę akcji jej pomysłodawca o. Marcin Wrzos OMI. – Kiedy na przykład przychodzi malaria czy jakieś inne choroby i misjonarz zaczyna się zastanawiać, po co w ogóle tu przyjechał, to świadomość, że ktoś gdzieś modli się za niego, niezwykle pomaga.
1 proc., SMS-y i adopcje na odległość
Misje nie byłyby możliwe bez osobistego zaangażowania chrześcijan działających niejako na zapleczu, w tzw. grupach misyjnych, przy organizowaniu różnorakiej pomocy misjom czy też po prostu składających na ten cel ofiarę materialną.
– Tradycyjnie od lat misje wspierane były w formie jałmużny składanej w kościołach na ten cel albo też, jak to robiła bł. Maria Teresa Ledóchowska, przez aktywizowanie różnych grup społecznych, zbiórki po znajomych, urządzanie loterii, kwest publicznych, wydawanie broszur – wskazuje ks. Zbigniew Sobolewski, dyrektor Dzieła Pomocy „Ad Gentes”, jednej z agend Komisji Episkopatu Polski ds. Misji. Te tradycyjne sposoby nadal funkcjonują w różnych postaciach, ale pojawiło się wiele nowszych sposobów wspierania misji.
Taką współczesną formą jest zbiórka pieniędzy na realizację konkretnych projektów, które – jak to czyni Dzieło Pomocy „Ad Gentes”, ale też wiele innych organizacji działających na rzecz misji – prezentowane są na stronach internetowych tych organizacji. Można je wesprzeć, wpłacając określoną sumę na podane konto albo wysyłając misyjnego SMS-a. W przypadku „Ad Gentes” jest to SMS o treści „Misje” na numer 72032 (koszt 2,46 zł z VAT).
– Zbiórkę publiczną SMS-ową prowadzimy przez cały rok. W ubiegłym roku udało się w ten sposób dofinansować sześć projektów, a w tym zamierzamy wspomóc kolejnych pięć – wskazuje ks. Sobolewski.
W 2014 roku dzięki SMS-om Dzieło Pomocy „Ad Gentes” planuje sfinansować: projekt alfabetyzacji podstawowej w Tibga (Burkina Faso), budowę świetlicy dla dzieci ubogich i osieroconych w Ayos (Kamerun), zakup aparatu Reflotron Plus do ośrodka zdrowia Muxima wa Jezu w Luandzie (Angola), wyposażenie przedszkola w Subukia (Kenia) oraz sali komputerowej dla dzieci, ofiar terroryzmu w Huancabamba (Peru).
Inną całkowicie bezkosztową formą wsparcia misji jest odpis 1 proc. podatku na rzecz organizacji pożytku publicznego. Status taki ma większość z głównych katolickich stowarzyszeń i fundacji pomagających misjom.
Zakony misyjne przez lata wypracowały szereg pomysłowych sposobów zdobywania funduszy na misje, niewymagających nakładów finansowych ze strony osób wspomagających. Od blisko 30 lat Księża Werbiści pod hasłem „Każdy znaczek wspiera misje” prowadzą zbiórkę ostemplowanych znaczków pocztowych wycinanych z kopert, które następnie są umiejętnie odklejane, segregowane i sprzedawane na masowym rynku filatelistycznym. W akcję angażują się całe grupy parafialne, harcerze, uczniowie, także osoby starsze. Werbiści apelują również o przekazywanie im starych i bezużytecznych telefonów komórkowych zalegających szuflady w niejednym domu, bo i z nich udaje się uzyskać środki na prowadzenie misji. Podobne zbiórki znaczków i komórek organizują także Pallotyni.
– Polacy są hojni, zwłaszcza gdy dowiadują się o jakiejś ekstremalnie trudnej sytuacji gdzieś na świecie – przyznaje ks. Sobolewski. – Gorzej jest z systematyczną pomocą, która dawałaby misjonarzom poczucie stabilności materialnej i pozwalała coś zaplanować – dodaje.
Takim z założenia długofalowym działaniem na rzecz misji jest adopcja serca, zwana też adopcją na odległość lub adopcją misyjną. Ta nowatorska forma pomocy, możliwa dzięki łatwości w przepływie informacji i pieniędzy, polega na pomocy duchowej i materialnej konkretnemu żyjącemu w kraju misyjnym dziecku. Nie jest to pomoc jednorazowa, ale trwająca przynajmniej kilka lat, aż dziecko stanie się dorosłe i niezależne. Jednym z jej głównych celów jest umożliwienie mu edukacji.
Adopcje serca, obejmujące już tysiące dzieci w Afryce i Azji, możliwe są dzięki obecności misjonarzy, którzy znając prawdziwe potrzeby i sytuację materialną dzieci i ich rodzin, kontrolują właściwe wydatkowanie przesyłanych pieniędzy oraz postępy edukacyjne adoptowanych dzieci.
– Najczęściej darczyńcy pomagający misjonarzom nie są ludźmi szczególnie bogatymi, przeciwnie, często z trudem wiążą koniec z końcem – podkreśla ks. Zbigniew Sobolewski. – My akcentujemy to, że nie potrzeba być zamożnym, żeby być dobrym, wrażliwym czy miłosiernym.