Wezwanie na całe życie
Sobota, 8 marca 2014 (02:00)W Środę Popielcową rozpoczęliśmy Wielki Post. Czy jednak dzisiejszy świat nie ucieka od popiołu i postu?
Czytamy w Piśmie Świętym o trąbach nawołujących ludzi, aby myśleli; dziś trąbią po to, aby nie myśleć. Pomimo to jako ksiądz wciąż jestem zdumiony i jest dla mnie głębokim przeżyciem, jak rzesze wiernych: starsi, dzieci, młodzież, klękają, pochylają głowy i przyjmują dar i te słowa: „Pamiętaj, że z prochu powstałeś i w proch się obrócisz”.
Popielec bez ceregieli mówi prawdę w oczy, mówi o grzechu i mówi o śmierci. To dwie prawdy, od których nie powinniśmy uciekać, ale mamy sobie nasz grzech uświadomić: kogo krzywdzimy, kogo obrażamy – zawsze Boga, ale i człowieka, i umniejszamy siebie. Kapłan może też przy posypywaniu głów popiołem wypowiedzieć słowa, które brzmią delikatniej: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. Taki Popielec, jak mówił ksiądz Jan Twardowski, w „rękawiczkach”. Tymczasem urokiem Popielca jest chyba to, że Pan Jezus nie jest dyplomatą, że jest prawdziwym nauczycielem i każe jasno spojrzeć na rzeczywistość grzechu, który prowadzi do śmierci duchowej, a ta jest najtragiczniejsza. Grzech jest chorobą.
Liturgia ukazuje Wielki Post jako czas przebudzenia, rozbudzenia wszystkich sił duchowych człowieka. Może stać się umiejętnością nowego odkrywania spojrzenia na Boga, siebie i drugiego człowieka. „Nagle na wszystko spojrzał inaczej”. Tak więc główny nurt Wielkiego Postu winien płynąć poprzez człowieka wewnętrznego, poprzez serce i sumienie. Na tej drodze nawrócenia się ku Bogu człowiek spotyka się z miłosierdziem, łaską przebaczenia, wyzwolenia. Jest to ogromna radość odnalezienia siebie, spotkania z Bogiem. Radość prawdziwej wolności.
Często w czasie Wielkiego Postu docierają do nas słowa: modlitwa, post, jałmużna. Przywykliśmy często myśleć o nich jako o uczynkach pobożnych i dobrych, które wypada spełniać każdemu chrześcijaninowi, zwłaszcza w tym czasie. Ten sposób myślenia jest poprawny, ale nie kompletny. Należy przypomnieć, że chodzi tutaj nie tylko o doraźne „praktyki”, ale o trwałe postawy, które kształtują nasze nawrócenie do Boga również w sposób trwały. Zmieniają nasze myślenie, działania.
Wielki Post jako okres liturgiczny trwa tylko czterdzieści dni w ciągu roku. Natomiast do Boga stale dążymy, wciąż mamy się nawracać. Przypomina Psalmista: „Z mocy w moc wzrastać będę”. Mogę być tym, kim jestem, w sposób lepszy. Modlić się to znaczy odnajdywać się całym swoim życiem w Jedynym Odwiecznym Słowie, którym przemawia Ojciec. To Słowo stało się Ciałem, aby łatwiej nam było odnaleźć się w Nim również w naszych słowach modlitwy.
Błogosławiona Matka Teresa z Kalkuty powiedziała: „Mój sekret jest całkiem prosty. Modlę się i przez swoją modlitwę staję się jedno w miłości z Chrystusem. Przecież modlić się do Niego znaczy kochać Go, a to znaczy wypełniać Jego słowa: ’Byłem głodny, a daliście Mi jeść… byłem chory, a odwiedziliście Mnie’”. Inaczej może nam grozić niebezpieczeństwo: „lud ten czci Mnie wargami”; można odmówić pacierz, a nie modlić się. Znakiem modlitwy jest przemiana życia.
Podobnie jest z postem, który kształtuje naszą osobowość. W czasie Wielkiego Postu przeżywamy wydarzenia Męki Chrystusa. Oblubieniec jest od nas wzięty. Pojmany, więziony, policzkowany, biczowany, koronowany cierniem, ukrzyżowany. Post w tym okresie jest wyrazem naszej solidarności i miłości z Chrystusem. Dlaczego post? Święty Augustyn odpowiada: „Ciało na skutek swej skazitelności posiada pożądliwości mu właściwe: przeciw nim dane ci jest prawo do używania hamulca. Masz władzę nad twoim ciałem… nie idź za pożądaniami ciała do granic rzeczy niedozwolonych, ale opanuj je także w dziedzinie tego, co dozwolone. Istotnie, kto nie powstrzymuje się w rzeczach dozwolonych, staje na skraju tego, co niedozwolone”. Przez post odkrywam prawdę o swojej godności, jestem panem, a nie niewolnikiem rzeczy czy różnych zachcianek. Odmawianie sobie przyjemności, a także pokarmu i napoju nie jest samo w sobie celem, jest jedynie środkiem do prawdziwej miłości i wolności.
Prawdziwa miłość otwiera umysły i serca ludzi. Tak należy rozumieć i praktykować jałmużnę, która jest otwarciem na potrzeby bliźniego w naszym domu, sąsiedztwie, w pracy. Jałmużna jest postawą człowieka miłosiernego, spieszącego z pomocą. Jest darem otwartych oczu i rąk. Taka postawa jest nieodzownym elementem nawrócenia, tak jak modlitwa i post. Bóg szybko wysłuchuje modlitw tych, którzy czynią dobrze. Ojcowie Kościoła przypominają: „Dłoń ubogiego jest skarbem Chrystusa, cokolwiek otrzymuje biedny, Chrystus otrzymuje”. Biedę należy rozumieć nie tylko w wymiarach materialnych. Jak wielką biedą jest nie umieć kochać. Widzimy, jak szerokie, a równocześnie głębokie pole pracy otwiera się przed nami. Nie tylko na Wielki Post, ale na co dzień. Na całe życie, do chwili spotkania z Chrystusem Zmartwychwstałym.
Ks. Feliks Folejewski SAC