• Wtorek, 7 kwietnia 2026

    imieniny: Jana, Rufina, Donata

Czy zwykły Kowalski może być święty?

Sobota, 22 lutego 2014 (02:08)

Każdy powinien dążyć do świętości, ponieważ każdy człowiek jest do świętości powołany. Świętość nie jest czymś zastrzeżonym dla zakonnic i zakonników. Świętość jest dla wszystkich, dla dzieci, dla dorosłych i posuniętych w latach. W każdym okresie życia człowieka, w każdym zawodzie, w każdym stanie, zawsze i wszędzie.

Dlaczego zwykły Kowalski mało interesuje się, jeśli w ogóle, świętością? Dlaczego świętość uważa za coś obcego dla siebie? Coś, w czym nie czułby się dobrze?

Wiele jest tego przyczyn. Najczęściej w ludziach pokutuje stare przekonanie, że świętość dotyczy wyłącznie osób duchownych, natomiast ludziom świeckim w świętości nie jest do twarzy. Główna jednak przyczyna braku szerszego zainteresowania świętością tkwi chyba w stosunku ludzi do Boga. Świętość to bowiem bliskość i zażyłość z Bogiem. Intymne z Nim przestawanie na modlitwie. Tymczasem wielu ludzi lęka się Boga, widzi w Nim jedynie surowego Sędziego, który znając człowieka od początku do końca, będzie go sądził z każdej myśli, z każdego słowa, z każdego czynu. Mając świadomość swoich upadków i grzechów, ludzie wolą stać daleko od Boga i lepiej o Nim nie myśleć. Jest to postawa błędna, wypacza obraz Boga.

To prawda, że Bóg jest Sędzią Sprawiedliwym, ale dopiero nakońcu naszego życia. Dopóki żyjemy, do ostatniej chwili, Bóg jest dla nas Miłością Miłosierną, kocha nas wszystkich, zwłaszcza grzeszników. Jak bowiem mówi przez swego Syna Jezusa Chrystusa – nie zdrowi potrzebują lekarza, ale źle się mający. Jest niezwykle radosne, że w naszych czasach Bóg sam jakby zaangażował się, aby naprawić to fałszywe o Nim przekonanie. Wzbudza i posyła wybranych ludzi, by oni z mocą mówili o Jego Miłosierdziu, nawoływali do zawierzenia Jego miłości, którą tak dobitnie ukazał w męce i śmierci swojego Syna. Wśród wysłańców Nieba głoszących Boże Miłosierdzie wymienię choćby św. Siostrę Faustynę, św. Ojca Pio, bł. Matkę Teresę z Kalkuty i przede wszystkim Jana Pawła II – Papieża, który cały świat zawierzył Bożemu Miłosierdziu. Był głęboko przekonany, że tylko w miłosierdziu Boga świat znajdzie ratunek.

Wyłania się pytanie – czy możliwa jest świętość bez Boga? Trudne pytanie. Bóg po trzykroć święty jest źródłem wszelkiej świętości, On wszystko uświęca, czyli czyni świętym. Słusznie mawiał jeden z polskich biskupów, że „świętych robi Bóg”. Z tego by wynikało, że bez Boga nie ma świętości.

Wyczuwamy jednak, że takie stwierdzenie wykluczające możliwość świętości poza Bogiem nie odpowiada w pełni prawdzie.

Jeżeli bowiem wszyscy są powołani do świętości, to wszyscy powinni mieć możliwość osiągnięcia jej przez Tego, który do świętości ich powołał, a przynajmniej dążenia do niej. Z takim przekonaniem zdaje się korespondować nauka Soboru Watykańskiego II o powszechnym powołaniu do zbawienia. Chociaż wielu ludzi z różnych powodów nie należy do Kościoła ka- -tolickiego, który jest jedynym znakiem i narzędziem zbawienia, to ludzie ci mogą się zbawić, o ile żyją i postępują zgodnie ze swoim sumieniem, są ludźmi dobrej woli, otwartymi na prawdę i szczerze jej poszukującymi.

Można przyjąć, że wymieniona droga zbawienia dla tych, którzy żyją poza Kościołem, może poza Bogiem, jest też drogą wiodącą ich ostatecznie ku Bogu i ku pewnemu rodzajowi świętości, którą trzeba nazwać życiem zgodnie z człowieczeństwem i naturalnym prawem moralnym. W zasadzie jednak świętości nie można oddzielić od Boga. Świętość wyrasta ze zjednoczenia z Bogiem. Człowiek, chrześcijanin uświęca się o tyle, o ile jednoczy się z Bogiem. Dzieje się to przez wiarę, nadzieję i miłość oraz przez kształtowanie życia według nauki Ewangelii i budowanie relacji międzyludzkich w duchu przykazania miłości bliźniego.

Chociaż świętość w istocie swej jest jedna, to jednak różne są stopnie świętości odpowiednie do osiągniętego przez kogoś zjednoczenia z Bogiem i uczestniczenia w Jego świętości, czyli w Jego życiu. W innym stopniu uczestniczy w życiu Boga Maryja, w innym stopniu święty Józef, w innym poszczególni święci. W tym sensie mówimy o świętych zwyczajnych, o świętych wielkich, o największych świętych. Różne są drogi prowadzące do świętości. Wiele jest też form, w których świętość się wyraża. Inaczej zmierzają do świętości osoby duchowne, inaczej świeccy. Inny kształt przybiera świętość lekarza, nauczyciela, polityka, żołnierza, przedsiębiorcy itd. Pod tym względem świętość przedstawia niezwykłe bogactwo różnorodnej wielości.

Wszystkich Kowalskich, którzy z powodu swoich grzechów i upadków lękają się Boga, a tym samym lękają się świętości, niech podniosą na duchu słowa świętej Teresy od Dzieciątka Jezus: „Mam wielką ufność w dobrym Bogu, nie dlatego, że nie zgrzeszyłam. Chociażbym miała na sumieniu wszystkie grzechy i zbrodnie, które mogą być popełnione, pobiegłabym z sercem skruszonym żalem rzucić się w ramiona Jezusa, gdyż wiem, że kocha On marnotrawne dziecko, które do Niego powraca. Czułabym, że to mnóstwo grzechów byłoby jak kropla wody wrzucona do płonącego ognia”.

Święci wyciskają piętno na dziejach świata. Dla mnie jest to czytelne, gdy odmawiam Litanię do Wszystkich Świętych. Tam święci są zestawieni w kolejności chronologicznej, każdy wymieniony przenosi nas w inną epokę, która w jakiejś mierze została ukształtowana przez jego działalność.

W dziejach naszej Ojczyzny, które tak często przybliżał Jan Paweł II, każdy z nich wywarł wpływ na czas, w jakim żył. Tu wspomnieć należy choćby św. Maksymiliana Kolbego. On uratował ludzkość przed utraceniem godności. Każdy święty, nawet święty – jak to mówią – jednej doby wywiera wpływ na swoje otoczenie.

Ks. bp Stanisław Napierała