Z więzienia do Gostynina?
Czwartek, 13 lutego 2014 (02:03)Produkcja ustaw przez Sejm przybiera zaskakujące rozmiary nie tylko co do ilości, ale także co do ich merytorycznej jakości. Tworzy się prawo, które ma służyć realizacji bieżących pomysłów premiera i rządu.
Sypiący się budżet ma uratować ustawa, która faktycznie pozwola na przerzucenie do budżetu Skarbu Państwa pieniędzy zgromadzonych w otwartych funduszach emerytalnych. Obawiam się, że nawet zaskarżenie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego nie zmieni intencji rządu. Nie tak dawno usłyszałem, że „stabilność budżetu” jest wartością konstytucyjną. Co mniej więcej oznacza, że w ratowaniu budżetu ustawodawca ma znaczną swobodę.
Sejmowe „pendolino”
Jest inny przykład sejmowego „pendolino” ratującego budżet. 7 stycznia br. trafił do laski marszałkowskiej rządowy projekt zmian w ustawie o lasach, który zobowiązuje zarząd Lasów Państwowych do przekazania budżetowi państwa z kapitału własnego po 800 mln złotych w latach 2014 i 2015, a od roku 2016 – 2 proc. przychodów pochodzących ze sprzedaży drewna. Projekt błyskawicznie w styczniu uchwalił Sejm i Senat. Banalnie prosta metoda na łatanie budżetowych dziur.
Równie szybko potoczył się proces legislacyjny nad ustawą o udziale zagranicznych funkcjonariuszy lub pracowników we wspólnych operacjach lub wspólnych działaniach ratowniczych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Tej ustawy co prawda prezydent jeszcze nie podpisał, ale zapewne uczyni to niebawem.
Oczywiście to ekspresowe tempo nie dotyczy każdego projektu ustawy. Ponad 170 projektów czeka w sejmowej „zamrażarce” i wiele z nich zapewne nie doczeka się rozpatrzenia podczas bieżącej kadencji.
Wyrodni mordercy na wolności
Przyglądając się ostatnio pracy Sejmu, moją uwagę – starego praktyka – zwróciła ustawa, której szybkość parlamentarnego procedowania także była zadziwiająca. I podejrzewam, że gdyby nie głosy mediów, do jej uchwalenia mogłoby nie dojść. Mowa o ustawie o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie dla życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób.
O co tu konkretnie chodzi? 20 lat temu znowelizowany został kodeks karny, który przewidywał zamianę orzeczonej kary śmierci na karę 25 lat pozbawienia wolności. Nikt wówczas nie zastanawiał się, co się stanie z tymi najgroźniejszymi przestępcami po opuszczeniu zakładu karnego. Niedawno temat stał się aktualny, gdy okazało się, że 11 lutego br. opuści więzienie Mariusz Trynkiewicz – zwyrodniały morderca czterech chłopców z Piotrkowa Trybunalskiego.
Zdaniem psychologów, Trynkiewicz może popełnić kolejne zbrodnie. Całą sprawą Ministerstwo Sprawiedliwości wydawało się zaskoczone. W wyjątkowo szybkim tempie opracowano projekt ustawy, Sejm uchwalił, Senat zaklepał, prezydent podpisał i od 22 stycznia ustawa obowiązuje. To szybkie tempo legislacyjne niestety odbiło się na jakości ustawy, jej przepisy są niejasne i budzą liczne kontrowersje wśród prawników, psychiatrów i psychologów.
Dla kogo ustawa?
Przede wszystkim trzeba wyjaśnić, kogo ustawa dotyczy. Są to osoby, które spełniają łącznie następujące warunki:
– odbywają prawomocnie orzeczoną karę pozbawienia wolności lub karę 25 lat pozbawienia wolności w systemie terapeutycznym;
– w trakcie postępowania wykonawczego występowały u nich zaburzenia psychiczne w postaci upośledzenia umysłowego, zaburzenia osobowości lub zaburzenia preferencji seksualnych;
– stwierdzone u nich zaburzenia psychiczne mają taki charakter, że zachodzi co najmniej wysokie prawdopodobieństwo popełnienia czynu zabronionego z użyciem przemocy lub groźby jej użycia przeciwko życiu, zdrowiu lub wolności seksualnej, zagrożonego karą pozbawienia wolności, której górna granica wynosi co najmniej 10 lat (art. 1 ust. 1 ustawy).
Celowo zacytowałem dosłownie ten przepis, aby wykazać, jak trudno będzie ustalić, że skazany jest „osobą stwarzającą zagrożenie”. Wszyscy ci sprawcy podczas postępowania karnego musieli być poddawani obserwacjom psychiatrycznym. Skoro zostali prawomocnie skazani, to znaczy, że biegli psychiatrzy nie dopatrzyli się znamion takich zaburzeń, które ograniczałyby świadome kierowanie swoim postępowaniem.
Zatem jakie mają być te podstawowe warunki zastosowania ustawy wobec tych skazanych? Oczywiście długotrwały pobyt w zakładzie karnym może wywołać zaburzenia psychiczne, ale jak ustalić, w oparciu o jakie medyczne kryteria, że zachodzi wysokie prawdopodobieństwo popełnienia czynu zagrożonego karą pozbawienia wolności co najmniej 10 lat.
Jednocześnie ustawa ogranicza jej stosowanie do osób, które odbywały karę w systemie terapeutycznym. Pojęcie systemu terapeutycznego wyjaśnia kodeks karny wykonawczy. Karę w tym systemie odbywają skazani z zaburzeniami psychicznymi, upośledzeni umysłowo, uzależnieni od alkoholu albo innych środków odurzających lub psychotropowych oraz skazani niepełnosprawni – wymagający oddziaływania specjalistycznego, zwłaszcza opieki psychologicznej, lekarskiej lub rehabilitacyjnej (art. 96 kkw).
Jak długa kara?
Definicja wydaje się jasna, tylko rodzi się pytanie, jak długi ma być okres odbywania kary w systemie terapeutycznym. Przez cały okres pobytu w więzieniu? Czy może przez część tego okresu?
Na te pytania w ustawie nie ma odpowiedzi. Ostatecznie będą to określali psychiatrzy lub psychologowie podczas postępowania sądowego w sprawie umieszczenia „osoby stwarzającej zagrożenia” w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym (taki ośrodek już powstał w Gostyninie).
Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że państwo ma obowiązek walki z przejawami wszelkiej patologii, a zagrożeniami dla życia i zdrowia w szczególności. Sama ustawa tego nie rozwiąże. Trzeba też brać pod uwagę inny aspekt rozwiązań przewidzianych w ustawie. O wolności człowieka nie będą decydowały jego czyny, lecz stan psychiczny (prawdopodobieństwo popełnienia poważnego przestępstwa), który ocenią biegli lekarze i to oni faktycznie wydadzą ten „wyrok”. I co ważne, umieszczenie skazanego w ośrodku jest bezterminowe.
Trzeba jednak dodać, że co najmniej co 6 miesięcy sąd na podstawie opinii psychiatrycznej decyduje, czy dalszy pobyt osoby w ośrodku jest wskazany. Opisywany ośrodek w Gostyninie faktycznie jest zakładem izolacyjnym – zamknięte pomieszczenia, kraty w oknach, stały monitoring.
Ustawa przewiduje także inny sposób kontroli osób opuszczających zakład karny – nadzór prewencyjny. Przy stosowaniu nadzoru obowiązuje podobna procedura jak w przypadku umieszczenia w ośrodku. Natomiast faktyczny nadzór nad zachowaniem „osoby stwarzającej zagrożenie” ustawa powierzyła policji.
Jest jeszcze sprawa pieniędzy. Kto Krajowy Ośrodek będzie utrzymywał? Ustawa obciąża wydatkami Ministerstwo Zdrowia. Przewiduje, że w tym roku limit wydatków wyniesie 5 milionów złotych, w latach następnych po 7 milionów, pod warunkiem, że liczba osób skierowanych do ośrodka nie przekroczy 10. Tylko skąd Arłukowicz ma zdobyć te pieniądze, skoro wydatki na ten rok ma zamknięte? A co się stanie, jeżeli ten limit zostanie przekroczony? Przewiduje się inny system obliczania budżetu. Nieco skomplikowany.
To kilka uwag prawnika o nowej ustawie.
Autor jest sędzią Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku.
Wiesław Johann