Działania antykościelne zbierają żniwo
Środa, 12 lutego 2014 (17:02)Z Andrzejem Maciejewskim, ekspertem w obszarze polityki z Instytutu Sobieskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Polityka nie znosi próżni. O czym świadczy akt oskarżenia wobec byłego ministra transportu Sławomira Nowaka?
– Widać sprawa się rozkręca. Trudno jednak komentować coś przed rozprawą sądową. Dobrze, żeby w tej sprawie wypowiedział się sąd, bo to jest najważniejsze. Na razie poszedł w kraj sygnał, że nie ma w Polsce świętych krów, że prawo musi być przestrzegane, tak samo działa i jest egzekwowane niezależnie od tego, czy ktoś jest politykiem, czy zwykłym człowiekiem. Z szerszym komentarzem wstrzymajmy się jednak do orzeczenia sądu.
Jak ocenia Pan wyniki najnowszych sondaży dotyczących udziału Polaków w zbliżających się wyborach do Parlamentu Europejskiego?
– Zadeklarowana przez respondentów 59-procentowa frekwencja jest bardzo wysoka, nie wiem, czy realna. Niestety, dzisiaj mamy do czynienia z dość dużą niechęcią wobec polityków, co w mojej ocenie będzie miało duży wpływ na realną frekwencję w majowych wyborach. Dlatego, według mnie, te wyniki sondażowych badań są zbyt optymistyczne. Bardziej realny jest wynik 30, maksymalnie 40 procent. Formalnie kampania jeszcze nie ruszyła i sondaże są pewnym przełożeniem na sympatie polityczne niż merytoryczne. Poszczególne partie nie zaprezentowały jeszcze szczegółowych programów, z jakimi będą się ubiegać o mandaty do Parlamentu Europejskiego.
Jeżeli zaś chodzi o poparcie dla poszczególnych ugrupowań…
– Jak już wspomniałem, jest to moim zdaniem wynik sympatii politycznych. 4 procent poparcia dla Solidarnej Polski i Polski Razem pokazuje, że są to partie, które, owszem, próbują walczyć o jak najlepszy wynik, ale bez koalicji, samodzielnie, ciężko będzie im cokolwiek zdziałać w tej rywalizacji. Myślę, że w przypadku tych ugrupowań ważne będzie też, czy uda im się przyciągnąć głosy jeszcze niezdecydowanych wyborców, których liczba zazwyczaj kształtuje się na poziomie 10-12 procent. Można zatem walczyć, ale nie sądzę jednak, żeby jednym czy drugim udało się ugrać coś więcej niż jeden czy dwa procent.
A jak ocenia Pan wynik sondażowy PiS – 25 proc. i PO o 5 proc. mniejszy?
– Ta różnica między obiema partiami PiS i PO powtarza się już w kolejnych sondażach. W przypadku PiS czy PO próg 30 proc. wydaje się maksimum, jakie dzisiaj mogą osiągnąć obie formacje. I trudno oczekiwać czegoś więcej. Każda z tych partii okopała się na swoich pozycjach, w swoich szeregach i na żelaznym elektoracie, niczym na kręgosłupie, opiera swoje funkcjonowanie. Wydaje się, że to tyle. Jeżeli nic szczególnego się nie wydarzy, jeżeli na firmamencie politycznym nie pojawi się jakaś nowa forma koalicji jako próba konsolidacji elektoratu solidarnościowo-patriotycznego, to wyniki sondażowe tych dwóch ugrupowań niewiele się zmienią i mogą się przełożyć na ostateczny wynik wyborów.
O czym świadczy 11-procentowy wynik komitetu wyborczego Europa Plus Twój Ruch?
– Poparcie dla elektoratu skrajnie lewicowego pokazuje wyraźnie, że działania czy kampanie antykościelne w mediach, z jakimi mamy ostatnio do czynienia w stosunku do Kościoła i duchowieństwa, mają swoje przełożenie. Z drugiej jednak strony społeczeństwo ma okazję zobaczyć, kto jest kim w Polsce i ku czemu tak naprawdę zmierza. Można też powiedzieć, że komitet wyborczy Europa Plus Twój Ruch to w gruncie rzeczy podobne formacje do SLD, która w sondażu osiągnęła poparcie 10 proc. wyborców. Formacje lewicowe czy socliberalne są bądź co bądź pewną siłą na polskiej scenie politycznej, z drugiej jednak strony poważną pozycję mają formacje prawicowo-patriotyczne.
Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki