• Środa, 6 maja 2026

    imieniny: Filipa, Jakuba, Judyty

Bieszczadzkie misie już nie śpią

Środa, 12 lutego 2014 (10:16)

Wzrost temperatury i topniejący śnieg zakłócają zimowy sen niedźwiedzi. Od niedawna leśnicy znów spotykają je, wędrujące po leśnych stokówkach.

Dodatnie temperatury sprawiły, że niedźwiedzie, które w połowie listopada zapadły w zimową drzemkę, obudziły się i znów przejawiają aktywność. Jak podkreśla Edward Marszałek, rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie, część niedźwiedzi zapadła tylko w krótki zimowy sen, o czym świadczy fakt, że w Nadleśnictwie Stuposiany przez całą zimę zaglądały do karmisk dla zwierzyny płowej karmy, uprzedzając w żerowaniu jelenie i dziki.

– W Nadleśnictwie Lutowiska zaobserwowano żerujące dwie matki, każda wędrowała z trzema rocznymi niedźwiadkami – mówi Edward Marszałek.

Tropy niedźwiedzi najczęściej pojawiają się w okolicach zimowych paśników dla zwierzyny, skąd misie zazwyczaj wyjadają kukurydzę.

Zdaniem Marszałka, dłuższe ocieplenie może sprawić, że aktywność niedźwiedzi potrwa nawet przez kilka następnych tygodni i trzeba się liczyć z możliwością ich spotkania w terenie. Choć z reguły bieszczadzkie misie unikają ludzi, ale w okresie niespotykanej zimowej aktywności tych zwierząt należy zachować ostrożność.

– Warto pamiętać, że o tej porze niedźwiedzie mogą być groźne dla człowieka. W ostatnich kilkunastu latach wielokrotnie dochodziło do bliskich spotkań człowieka z niedźwiedziem, kończących się obrażeniami u ludzi, a nawet pobytem w szpitalu – przestrzega Edward Marszałek.

Mariusz Kamieniecki