• Środa, 6 maja 2026

    imieniny: Filipa, Jakuba, Judyty

Pieniądze się skończyły

Wtorek, 11 lutego 2014 (02:08)

Nie należy się spodziewać większej ilości środków na narodowe programy zdrowotne.

Rząd zapowiada skoncentrowanie się na profilaktyce. Ewentualna zmiana czy powstanie nowych narodowych programów zdrowotnych ma się odbywać bez decyzji o automatycznym zwiększeniu puli środków na realizowane programy.

– Nad strategiami leczenia chorób powinniśmy się zastanowić, ze świadomością, że na ich realizację nie będzie automatycznie więcej pieniędzy – oświadczył premier Donald Tusk podczas rozpoczętego w przededniu Światowego Dnia Chorego VIII Forum Liderów Organizacji Pacjentów, które odbywa się w Kancelarii Premiera.

Tusk podkreślał, że w większości dyskusji, kiedy rozmawia się o narodowych programach i o specjalnych strategiach na rzecz jakiegoś schorzenia, z reguły pierwszy pada wniosek o konieczności zwiększenia środków na zwalczanie, przeciwdziałanie czy rehabilitację danego schorzenia, które ma być objęte narodowym programem.

– Kłopot polega na tym, że narodowy program powstaje dlatego, że niesie jakieś dramatycznie negatywne skutki społeczne wynikające z faktu, że walka z daną chorobą nie jest priorytetem. I z reguły za tym idzie oczekiwanie, żeby dać więcej środków – w jakimś sensie uzasadnione, skoro uważamy, że jakaś choroba jest największym nieszczęściem społecznym, dotyczy największej grupy ludzi (…). Ale dzisiaj nauczyliśmy się „doceniać” praktycznie wszystkie schorzenia – mówił Tusk.

Pacjencie, lecz się sam

Premier stwierdził, że zaproponowałby ministrowi zdrowia zastanowienie się nad takimi projektami, które „niekoniecznie wiążą się z wyasygnowaniem większej ilości pieniędzy”.

– Powinniśmy się zastanowić, w jaki sposób pracować nad strategiami na rzecz tylu chorób, ze świadomością, że to nie może oznaczać automatycznie większej ilości środków, bo inaczej weszlibyśmy w kolizję z innymi chorobami. Tego strumienia pieniędzy byśmy nie poszerzyli, chyba żeby w skutek debaty narodowej była zgoda, aby łożyć więcej pieniędzy na zdrowie – dodał.

Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz już zapowiedział realizację zasygnalizowanej przez premiera koncepcji. Nawiązując przede wszystkim do narodowego programu zwalczania chorób nowotworowych, stwierdził, że szpitale i instytuty zostały już doposażone w niezbędny sprzęt i teraz nadszedł czas, aby „pieniądze wydawać w sposób bardzo wyważony”.

– Przy kontynuacji kolejnych programów, rozumiejąc konieczność doinwestowania kolejnych szpitali, instytutów, stawiać będziemy na profilaktykę, na edukację, na zapobieganie – mówił minister zdrowia.

– Możemy dyskutować godzinami o sposobach leczenia różnych chorób, ale cały świat już to wie, że dużo tańsze i bardziej efektywne jest zapobieganie, edukacja i odpowiednia profilaktyka – dodał. Z tego względu, zaznaczył, należy zmienić rozumienie funkcjonowania programów.

– Taką deklarację z tego miejsca mogę złożyć, że dalsza kontynuacja programów narodowych będzie zmierzała do tego, żeby – rozumiejąc potrzeby doinwestowania szpitali – położyć zdecydowany nacisk na profilaktykę i edukację – stwierdził minister Arłukowicz.

Podczas spotkania z organizacjami pacjentów premier Donald Tusk zadeklarował, że ich przedstawiciele będą dopuszczeni do dyskusji w sprawie tego, jak powinien funkcjonować system ochrony zdrowia w kraju, oraz że „powinni mieć wpływ na podejmowanie decyzji w sprawie ochrony zdrowia”.

Sytuację pacjenta w polskim systemie ochrony zdrowia krytycznie oceniło m.in. Stowarzyszenie Pacjentów Primum Non Nocere, zaznaczając, że społeczeństwo nadal ma utrudniony dostęp do leczenia finansowanego ze środków publicznych, choćby z uwagi na to, że mimo częściowego refundowania leków wielu pacjentów odchodzi od okienek aptecznych, nie dokonując zakupu, gdyż ich na to nie stać, oraz na często ograniczony dostęp do leczenia.

Do lekarza specjalisty czy na leczenie szpitalne trzeba w wielu przypadkach czekać w wielomiesięcznej kolejce. Stowarzyszenie zwróciło uwagę, że mimo ogromnych nadziei związanych ze zmianami obowiązującego prawa dotyczącego błędów i wypadków medycznych sytuacja poszkodowanych się nie poprawiła. Skrytykowało również umiejscowienie Rzecznika Praw Pacjenta jako elementu administracji rządowej, co – według Primum Non Nocere – jest błędem, gdyż utrudnia ewentualne bronienie interesu pacjenta, jeśli trzeba będzie wystąpić przeciwko administracji czy instytucjom państwowym.

Artur Kowalski