Ponadczasowy charyzmat Jana Bosko
Sobota, 1 lutego 2014 (08:18)Z ks. prof. dr. hab. Kazimierzem Misiaszkiem SDB, dyrektorem Instytutu Teologii Praktycznej na Wydziale Teologicznym UKSW, autorem wielu opracowań na temat katechezy i nauczania religii w szkole, rozmawia Izabela Kozłowska
W kontekście problemów, z jakimi boryka się polskie szkolnictwo i sam proces wychowania, niezastąpiona wydaje się tzw. metoda prewencyjna, którą wypracował ks. Bosko...
- W metodzie świętego Jana Bosko uwaga zwrócona jest na prewencję rozumianą jako zapobieganie, uprzedzanie faktów, wydarzeń i sytuacji oraz pokazywanie wynikających z nich konsekwencji, także takich, które mogą płynąć z określonych wyborów. Salezjanie polscy system prewencyjny nazwali kiedyś uprzedzającym, zapobiegawczym. To dobra nazwa. Ma on pomagać wychowawcom, aby wychowanek miał właściwe rozeznanie tego, co chce wybierać. W metodzie tej rodzice i wychowawcy pokazują to, co jest dla dzieci oraz młodzieży dobre i złe.
W tym sensie system wypracowany przez św. Jana Bosko ma zapobiegać i pomóc wychowankowi ustrzec się przed ewentualnymi przykrymi, złymi konsekwencjami czynów. Metoda ta wiąże się z założeniami, które są określane w trójmianie: rozum, religia i miłość wychowawcza. Wskazują one na integralne, całościowe i realistyczne rozumienie wychowania, w przeciwieństwie do różnych jego redukcyjnych form, jakie się dzisiaj proponuje. W wychowaniu salezjańskim jest to wyjście nie od założeń religijnych, lecz od rozumu. Pokazuje ono, że najpierw trzeba poznać wychowanka w jego pełnej prawdzie: fizycznej, psychologicznej, duchowej, religijnej.
Trzeba wychowanka także postrzegać w kontekście, w którym żyje, właśnie w kontekście kulturowym, który niesie wiedzę o różnorodnych uwarunkowaniach: rodzinnych, środowiskowych, szkolnych itp. Potrzebne jest to do określenia metody postępowania z wychowankiem. Wychowawca powinien kierować się rozumem, a więc najpierw racjonalizować patrzenie na to, co robi wychowanek. Dalszym krokiem jest otwieranie go na religię. Religia jest dopełnieniem rozumu. Ona także dopełnia życie człowieka, nadaje mu pełne poczucie sensu, znaczenia, oczywiście znaczenia pozaempirycznego, ale równie istotnego dla życia, które staje się bogatsze poprzez wartości, jakie w niej są obecne. W Bogu bowiem jest pełnia życia.
Święty Jan Bosko wskazywał na miłość wychowawczą. Jak ją powinniśmy rozumieć?
- W chrześcijaństwie najważniejsza jest miłość. Stąd w wychowaniu zaproponowanym przez św. Jana Bosko jest miłość wychowawcza. Nie chodzi tu o miłość w znaczeniu miłości małżeńskiej, narzeczeńskiej czy miłości między kobietą a mężczyzną. Mówimy o miłości wychowawczej, która wychowankowi pokaże, że jest kimś niezwykle ważnym, jedynym, niepowtarzalnym, a zarazem tworzy w nim poczucie, że jest ktoś, kto się nim interesuje. Święty Jan Bosko wielokrotnie powtarzał, że wychowanek powinien mieć przekonanie, że jest kochany. Wtedy nie jest pozostawiony sam sobie, wtedy jest przekonany, że może rzeczywiście liczyć czy to na rodziców, czy wychowawców. Jest to miłość, w której wychowanek odnajduje pełnię człowieczeństwa, jego bogactwo. Ale jest to także miłość, która stawia wymagania, rozumne, idące po linii rozwoju młodego człowieka.
Wychowanie bezstresowe jest obecnie powszechną formą wychowywania dzieci i młodzieży. Jakie konsekwencje wynikają z tego rodzaju wychowania?
- Wychowanie to jest konsekwencją liberalnych zasad, jakie wkradły się do wychowania, które najczęściej przedstawiane jest jako propozycja wychowania bez stresu. Tymczasem nie ma czegoś takiego. Nie jest możliwe życie w przestrzeni, która nie rodzi stresów. Każdy rodzaj tego, co przeżywamy, oraz każdy rodzaj spotkań i wydarzeń niesie ze sobą jakiś rodzaj stresu. Rzecz w tym, aby umieć te stresy przyjąć i je przezwyciężać. Tymczasem wychowanie bezstresowe powoduje, że wychowanek znajduje się w pustce aksjologicznej i egzystencjalnej. Jest pozostawiony sam sobie. Wychowanie bezstresowe nie tylko nie stawia żadnych wymagań, ale nie proponuje wartości. Ponadto jeżeli nie stawia się młodemu człowiekowi wymagań, to nie pomaga mu się wybrać drogi rozwoju.
Tymczasem młodzi ludzie potrzebują takich wymagań, wyzwań, aby w ten sposób dorastać, dojrzewać, niejako sprawdzać się. Oni chcą, aby stawiać im wymagania, bo wtedy mają szansę rozwoju. Nie ma bowiem rozwoju bez wymagań, co potwierdza życie. Jeżeli na pewnym etapie nie zostanie im to zaproponowane, to zostawi się ich samych sobie, a wtedy mogą zrezygnować z wymagań względem siebie, co rodzi niebezpieczeństwo wejścia w różne obszary uzależnień czy patologii. Dlatego też w pedagogii prewencyjnej świętego Jana Bosko jest miłość wychowawcza, która stawia wymagania. Wtedy wychowanek nabiera przekonania, że jest traktowany podmiotowo, odpowiedzialnie, i ma szansę tej odpowiedzialności się nauczyć. A to jest niezmiernie istotna wartość życiowa. Taki jest też sens apelu, który swego czasu Jan Paweł II skierował do młodzieży, aby sama od siebie wymagała, gdy inni jej tych wymagań nie postawią.
Rodzice i wychowawcy często nie dostrzegają bądź bagatelizują problemy dzieci i młodzieży. Młodzi ludzie szukają wsparcia w grupach rówieśniczych, a często ulegają trendom i modom propagującym pełną wolność i wyzbycie się wszelkich wartości...
- Problem ten wiąże się z tym, co już mówiliśmy wcześniej, że rodzice nie mają czasu dla swoich dzieci. Jeżeli nie mają czasu, to i pojawiające się pytania, rozterki i problemy dzieci zwykle są niedostrzegane albo bagatelizowane. Rodzice, często dla tzw. świętego spokoju, pozwalają najczęściej dziecku na niekontrolowane przez nich, oglądanie telewizji, surfowanie po internecie, zajmowanie się różnymi elektronicznymi grami itp. Najczęściej rodzi to stan uzależnienia, a wtedy rodzice mogą się przekonać, że są wobec tych problemów bezradni.
Bywa i tak, że dziecko pozostawione samo sobie szuka wsparcia w grupach rówieśniczych. Jeżeli to środowisko jest już patologiczne, to łatwo przewidzieć skutki, np. w postaci zażywania narkotyków czy alkoholu czy też pójścia w kierunku działań niezgodnych z prawem, przestępczych. Dzisiaj obserwujemy, że rodzice oddali wychowanie szkole, która tymczasem przeżywa głęboki kryzys wychowania. Wystarczy obserwować wychodzącą ze szkoły młodzież i sposób jej zachowania, aby zauważyć jej agresję, wulgarność języka, lekceważenie osób starszych. Zresztą ten wulgaryzm języka młodych płynie od dorosłych, stał się powszechną niemal praktyką, o czym, na przykład w mediach, się nie mówi, a przecież należałoby! Gdyby szkoła umiała stawiać wymagania, z pewnością mniej byłoby takich zachowań. Z drugiej jednak strony, gdy nauczyciele stawiają wymagania, to napotykają sprzeciw rodziców.
Dotykamy tu trudnego problemu nadopiekuńczości rodziców, o czym też za mało się mówi i pisze, a tymczasem jest to postawa niszcząca rozwój dziecka. Reasumując, można powiedzieć, że w opisywanych sytuacjach młody człowiek rzeczywiście jest pozostawiony sam sobie i zaczyna poszukiwać na własną rękę, ulegając różnym trendom i modom niosącym dość często propozycję nieograniczonej wolności, najczęściej bez wartości.
Jaką rolę w wychowaniu pełnią media?
- Propagują one styl życia oderwany od systemu wartości, i to nie tylko chrześcijańskich, ale często również ogólnoludzkich. W ten sposób media pozostawiają młodego człowieka samego w jego rozterkach, pytaniach, problemach. Pod wpływem treści, które płyną z mediów, młody człowiek zaczyna mieć problemy i nie wie, co wybrać, gdyż stwarza mu się sytuację zamętu. Wówczas bardzo często po prostu idzie na łatwiznę. Oczywiście nie mówię tu o wszystkich mediach, ale tych proponujących wartości jest dużo mniej.
Charyzmat ks. Jana Bosko jest ponadczasowy?
- Uważam, że tak. Wielu biografów tego świętego kapłana podkreśla fakt, że nie ma w historii wychowania takiego drugiego człowieka, który by tak zdecydowanie i całościowo oddał się pracy wychowawczej, oddał się młodemu człowiekowi. I wciąż istnieje potrzeba autentycznych, oddanych, ofiarnych wychowawców, niezależnie od takich czy innych czasów. Ponadczasowość charyzmatu św. Jana Bosko jest także związana z integralnym charakterem jego wychowania. Święty Jan Bosko dał przykład Kościołowi i światu, jak można wychowywać pełnego człowieka. To zawsze nie tylko jest aktualne, ale wciąż potrzebne, szczególnie w takich czasach, jak nasze, gdy zniekształca się i degeneruje proces wychowawczy.
W jaki sposób księża salezjanie kontynuują charyzmat św. Jana Bosko?
- Na dzisiejsze czasy salezjanie proponują wiele form pracy z młodym człowiekiem. Bardzo ważne jest oratorium, jako miejsce klasyczne dla salezjanów. Jest to miejsce i sposób wychowywania całościowego. Tu łączy się wiara z kulturą, tu dokonuje się ważny proces inkulturacji wiary. Pragniemy bowiem w ten sposób przypominać w Kościele, że pełne wychowanie chrześcijańskie dokonuje się wtedy, gdy łączy się wiarę i kulturę. Wówczas wiara jest mocno osadzona w życiu, a kultura ma szansę odkryć w wierze wartość, która ją i uzdrawia, i doskonali.
Oprócz oratoriów na terenie całej Polski proponujemy nauczanie i wychowanie w szkole. Obecnie prowadzimy 65 szkół. Wśród nich są szkoły: podstawowe, gimnazja, szkoły średnie, zawodowe i artystyczne. Prowadzimy różnego rodzaju stowarzyszenia, grupy i ruchy ewangelizacyjne, jak Salezjański Ruch Ewangelizacyjny (SARUEL), Salezjańskie Wspólnoty Ewangelizacyjne, Pielgrzymka Ewangelizacyjna, Pustynia Miast, także sportowe, jakim jest Salezjańska Organizacja Sportowa, jak również ośrodki resocjalizacyjne. Chciałbym zaprosić także osoby świeckie do współpracy w różnych obszarach wychowania, jakie salezjanie proponują. Można wejść na stronę salezjanie.pl, aby uzyskać więcej informacji.
Dziękuję za rozmowę.
Była to druga część rozmowy z ks. prof. dr. hab. Kazimierzem Misiaszkiem SDB. Pierwsza dostępna jest tutaj.
Izabela Kozłowska