• Wtorek, 7 kwietnia 2026

    imieniny: Jana, Rufina, Donata

Trucizna na talerzu

Piątek, 31 stycznia 2014 (02:14)

Nie ulega wątpliwości, że im mniej przetworzony jest dany produkt, tym korzystniej dla nas. Bo procesy technicznej obróbki wiążą się ze stratami wartości odżywczej i pogarszają walory smakowe żywności, które producenci nadrabiają chemicznymi dodatkami. Często trującymi przez lata nasz organizm.

Zmęczenie, senność, złe samopoczucie, brak koncentracji, alergia – to tylko niektóre skutki uboczne przetworzonej żywności. Chemia dodawana do żywności określana jest mianem dodatków spożywczych. Wiąże się z nią ryzyko wielu chorób, często zwanych cywilizacyjnymi, które rozwijają się na tle wyhodowanej przez nią otyłości czy niskiej odporności. Chociaż decydenci krajowi i zagraniczni chcą nas przekonać, że dodatki spożywcze, które uzyskały pozytywne atesty, nie szkodzą, o ile przestrzega się dopuszczalnych norm, to jak obliczyć normy sumy wszystkich syntetycznych dodatków spożywanych w ciągu dnia, miesiąca, lat?

Po co komu aromaty?


Niespójność i niekompletność systemu prawnego umożliwia producentom stosowanie terminologii, która usypia czujność konsumentów. Tak dzieje się przy okazji nazewnictwa np. aromatów. Widząc zapis na opakowaniu jogurtu truskawkowego, który w składzie zawiera aromat naturalny truskawkowy – możemy zastanawiać się, czy ów aromat pochodzi właśnie z truskawek. Większe jednak kontrowersje budzi aromat naturalny, jego „naturalność” wcale nie oznacza, że pochodzi on od składnika, którym pachnie czy smakuje. A tak się niekiedy dzieje. Aromat truskawkowy może pochodzić np. z wiórów drewnianych lub grzybów pleśniowych, które choć nie są truskawką, nadal są nośnikiem naturalnym, bo przecież nie są wytwarzane sztucznie. Czyż nie? A my to jemy, ciesząc się z „naturalności” produktu, ponieważ zgodnie z prawem aromaty naturalne nie muszą być produkowane z surowca, którym smakują. Substancje, które w większych ilościach są truciznami, w odpowiednich normach są dopuszczone przez prawo i trafiają na nasze talerze, a kumulując się przez lata w organizmie, czynią w nim spustoszenie.
Dodatki do żywności poza rolą technologiczną pełnią także funkcje ekonomiczne. Ich stosowanie pozwala zaoszczędzić na surowcach i składnikach, przez co obniżają się koszty produkcji. Już kilkoma kroplami aromatu można zastąpić kilogramy świeżych owoców. Dlatego niektórzy producenci tak chętnie korzystają z dodatków do żywności.
W domowej kuchni nie używa się dodatków do żywności, gdyż bez nich można przygotować równie smaczny posiłek. Jest to możliwe, gdy zamiast dodatków do żywności używa się naturalnych, świeżych składników, które nie tylko smakują, ale i służą naszemu zdrowiu.

Anna Zalech