Kłamstwo zniewala widza
Sobota, 25 stycznia 2014 (02:00)Z ks. bp. Adamem Lepą, członkiem Rady ds. Środków Społecznego Przekazu Konferencji Episkopatu Polski, rozmawia Katarzyna Cegielska
W Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu odbędzie się dziś konferencja „Oblicza wolności”, której Ksiądz Biskup jest współorganizatorem. Ekscelencja podejmie temat wolności w mediach…
– Refleksja nad „wzorcami” wolności w polskich mediach prowadzi wręcz do zaskakującego dla wielu wniosku. Oto okazuje się, że media, również w Polsce, nie tylko zakłamują prawdę czy manipulują społeczeństwem, lecz w swojej działalności zdolne są pójść dalej i dokonują zniewolenia człowieka. Będzie mowa o różnych formach tego zjawiska. Rzecz jasna, refleksji tej towarzyszyć będzie przekonanie, że media przede wszystkim są dobrem dla człowieka, o czym przypominają dokumenty Kościoła. Jednakże to nie może nam przesłaniać faktu, że płynie z mediów pewne zło, które jest coraz bardziej agresywnym zagrożeniem dla naszej wolności, a jednocześnie staje się prawie niewidoczne dla oczu zwykłego ich odbiorcy.
Wolności strzegliśmy zawsze jak źrenicy oka, nie godząc się na przemoc i ucisk. Czym charakteryzuje się ta nasza polska wolność?
– Przez całe wieki Polacy dawali wyraz swojemu wyjątkowemu umiłowaniu wolności. Stojąc na straży wschodnich granic Rzeczypospolitej, bronili Europy. Nie mógł o tym nie powiedzieć Jan Paweł II w Warszawie na początku pierwszej pielgrzymki do Polski przy Grobie Nieznanego Żołnierza. „Na ilu to miejscach Europy i świata ten żołnierz przemawiał swoją śmiercią, że nie może być Europy sprawiedliwej bez Polski niepodległej na jej mapie (…), ginąc ”za wolność naszą i waszą? Gdzie są ich groby, Polsko! Gdzie ich nie ma! Ty wiesz najlepiej – i Bóg wie na niebie„. Żołnierz polski walczący o wolność swojej Ojczyzny i narodów świata nie mógł usłyszeć słów większego uznania i podziwu dla swojego heroizmu od tych, jakie właśnie wtedy, 2 czerwca 1979 r., padły z ust Papieża Polaka, Następcy Piotra.
Wolność w oczach Polaków zyskiwała tym większą cenę, im częściej ją tracili. Było to dla nich (dla nas) tym bardziej dotkliwe, że sami innych narodów nigdy nie pozbawili wolności. Hasło ”Bóg, Honor, Ojczyzna„ wyznaczało kierunek myślenia i postępowania żołnierza polskiego, było ideowym fundamentem jego wierności i wytrwania w najtrudniejszych sytuacjach życia. Dlatego generał Stanisław Maczek mógł napisać w rozkazie do żołnierzy po zwycięstwie pod Falaise, że ”żołnierz polski bije się za wolność innych narodów, ale umiera tylko za Polskę„. Niespotykane gdzie indziej w takiej mierze przywiązanie do wolności sprawiło, że Polacy decydowali się na zrywy niepodległościowe nawet w sytuacjach, gdy wrogowie nie dawali im najmniejszych szans, a sojusznicy nie dotrzymywali umów i zdradzali.
Jednak wywalczonej wolności nie potrafimy uszanować. Poddajemy się kolejnym zniewoleniom.
– Najlepsi jesteśmy w walce, tak było zawsze. Już o wiele gorzej dawaliśmy sobie radę w dziele zagospodarowania uzyskanej wolności, gdyż wymagało to wspólnego, spokojnego i wytrwałego działania oraz realizowania dalekosiężnych planów. Jesteśmy narodem sangwiników i nie lubimy długo czekać na efekty przełomowych dokonań. Ponadto pozbawiano nas pełnej satysfakcji z osiągnięcia zwycięstw, do których walnie się przyczynialiśmy. Tak było z II wojną światową i tak się stało ze zwycięstwem nad komunizmem. Może też jest to efekt sytuacji, że zbyt łatwo lekceważymy autentycznych mężów stanu, a ulegamy wpływowi różnych maści kuglarzy, którzy coraz bezczelniej prowadzą społeczeństwo na manowce. I wreszcie wciąż za mało liczymy się z przesłaniem proroków, których posyła do nas miłosierny Bóg – a wśród nich przede wszystkim syna polskiej ziemi, Papieża Jana Pawła II. A jeżeli dodamy do tego postępujące zubożenie naszej wiedzy z zakresu historii, która jest niekwestionowaną nauczycielką życia, oraz zagubienie poczucia tożsamości narodowej, które buduje naszą dumę narodową, to wtedy przychodzi myśl, że dalej tak lekceważyć wolności nie można. Wszak jako pokolenie pod wieloma względami uprzywilejowane zostaniemy surowo osądzeni przez pokolenia następne.
Księże Biskupie, jak poznać naruszanie czy ograniczanie naszej wolności, przecież nie zawsze to odczuwamy, chociaż tak się dzieje?
– Każda imitacja wolności czy wręcz pseudowolność może być rozszyfrowana, gdy konkretnym propozycjom przyjrzymy się wnikliwie i zdobędziemy się na ich krytyczną ocenę, a co za tym idzie – gdy będziemy o tym rozmawiać i dyskutować z innymi. Wtedy okaże się, że to tylko opakowanie narzucanej oferty może budzić zainteresowanie, a nawet chwilowo zafascynować. Jej zawartość zaś okazuje się grubym nieporozumieniem zawierającym chytre zakłamanie, choć wszystkie media mainstreamowe nie ustają w zachwycie i prześcigają się, żeby zwerbować jak najwięcej zwolenników. Należy też zaufać naturalnemu wyczuciu Polaków wychowanych na nauce Kościoła. Przykładem może być szybkie odwrócenie się społeczeństwa od ponętnego hasła: ”Róbta co chceta!„. Należy też wypracować w sobie umiejętność koncentrowania się na sprawach ważnych. Tu niestety poważną przeszkodę stanowi duch beztroskiej i głupkowatej rozrywki, który dominuje w większości kanałów telewizyjnych.
Warto wspomnieć w związku z tym książkę – przestrogę napisaną przez znakomitego medioznawcę i pisarza amerykańskiego Neila Postmana ”Zabawić się na śmierć„. Szał zabawy, który ma rzekomo zapewnić człowiekowi wyzwolenie z różnych kompleksów i zahamowań, w rzeczywistości jednak zniewala go i blokuje pełne zrozumienie najważniejszych zjawisk i życiowych problemów.
Skąd obecnie bierze się ta wypaczona forma wolności – zniewolenia pod płaszczykiem wolności? Już Platon pokazał, jak zabójcze jest hasło ”pijani wolnością„.
– Wolność jest tak wysokiej rangi wartością, że dziś stała się kartą przetargową również w propagandzie, a także w hałaśliwej reklamie. Jeżeli więc wszczepi się społeczeństwu głębokie przeświadczenie o upojeniu wolnością, będzie mogło przyjąć każdą namiastkę wolności, a z czasem nawet jej karykaturę. Będzie też innych przekonywało do jej przyjęcia. Wtedy przy wsparciu odpowiedniej reklamy każda samowola, nawet prowadząca do anarchii, znajdzie licznych zwolenników. Tym bardziej że nagłaśniany ideał ”człowieka postępowego„ zakłada jego pełną wolność, a nawet jej szeroki margines i jakąś ”furtkę„ wiodącą do samowoli. Jeżeli zaś, jak się szacuje, 90 proc. mediów w Polsce znajduje się w rękach środowisk liberalnych i lewicowych, to wtedy każdy model wolności z tych środowisk przynajmniej budzi zainteresowanie i zaspokaja potrzebę nowości.
Wolność przez działania niektórych grup staje się wytartym hasłem, samo słowo jest nadużywane – wolny wybór źle rozumiany, prowadzący do mordowania czy to nienarodzonych, czy chorych i starszych ludzi. Ciągle powraca tzw. wolność w sztuce pozwalająca na bluźnierstwa, wolność słowa odbierająca dobre imię ludziom. Trudno się przed tym bronić?
– Istotnie, w niektórych środowiskach głosi się hasło wolności niemal bez ograniczeń, a więc takiej wolności, która na wszystko pozwala i wszystko usprawiedliwia. W tak pojętej ”wolności„ mieści się zgoda na kolejny rozwód ze współmałżonkiem, na aborcję, na zaprzestanie praktyk religijnych, a nawet na apostazję. To nic, że niszczone jest życie nienarodzonego dziecka, że rozwód wysoce krzywdzi dzieci, a odstępstwo od wiary staje się wyjątkowo straszliwym antyświadectwem, bo dokonanym przez rodzonego ojca i matkę. Tych traumatycznych doznań dzieci nigdy nie zapomną i nie wybaczą. A próba usprawiedliwienia takich poczynań prawem do wolności jest żałosną farsą, wszak prowadzi ostatecznie do zniszczenia rodziny i zachwiania równowagi w życiu społecznym.
Ekscesy w ”sztuce„ mają różnorakie cele – są drogą do zaistnienia na rynku medialnym, mają upokorzyć ludzi, dla których sacrum zajmuje w hierarchii wartości miejsce najwyższe i nadaje ich życiu głęboki sens, ale nade wszystko dla autorów są jedyną szansą, żeby nadsztukować ich małość. Szkoda, że nie chcą wiedzieć, iż prawdziwa kultura jest tym wszystkim, przez co człowiek jako człowiek staje się bardziej człowiekiem, bardziej jest, jak mówił Polakom i światu Jan Paweł II. Tym bardziej że narodowa rupieciarnia ze swoimi ”dziełami„ dawno już przekroczyła granicę przyzwoitości i smaku.
Obrona przed tą utratą wolności jest trudna, coraz więcej praw np. do wychowywania dzieci rości sobie państwo m.in. poprzez ”chore„ programy propagujące gender. Dzieciom narzuca się poprawny politycznie tok myślenia. W jaki sposób walczyć z wypaczaniem najmłodszych?
– Pod pretekstem ”postępowego„ wychowania oraz odpowiednio interpretowanych wolności rodzicielskich i obywatelskich przemyca się liberalny model edukacji, począwszy już od przedszkola. Rzecznicy tych działań narzucają uczniom i rodzicom zupełnie obcy styl wychowania, propagując gender i inne idee politycznie poprawne. Specjaliści takie działania nazywają wprost ”wychowaniem dla manipulacji„, które mieści się również w ramach zajęć dydaktycznych. Zmanipulowany w taki sposób mały człowiek staje się później podatny na inne próby zniewalania ze strony agresywnych mediów. Jest to szczególny rodzaj zagrożenia ze strony mediosfery. Istotnie, tego rodzaju próby są skutecznie kamuflowane w obszarze prawdziwych celów przez ludzi prowadzących takie eksperymenty. Jest to więc naruszenie podstawowych praw rodziców i obywateli. W odpowiedzi na takie poczynania należy stosować zasadę głośnego nazywania rzeczy po imieniu, formułować przemyślane protesty, a nawet sprawy oddawać do sądu.
Dlaczego tylko prawda może uchronić przed utratą wolności?
– Dlatego że prawda wyzwala, a zakłamanie zniewala człowieka. Do tej prawidłowości nawiązuje Chrystus, który najpierw mówi, że kto trwa w Jego nauce, staje się Jego uczniem. I tylko prawdziwy uczeń Chrystusa zdolny jest poznać prawdę, a ona może go wyzwolić (J 8, 32). Uprawianie kłamstwa, zwłaszcza w mediach, czyni niewolnikiem samego kłamcę oraz adresata zakłamanych informacji. Jeżeli przyjąć powszechne przekonanie, że kłamstwo jest metodą w polityce i propagandzie, to nie ulega wątpliwości, że w zakłamaniu społeczeństwa media mają szczególny udział. Proceder ten trafia na podatny grunt i przynosi oczekiwane rezultaty. Przede wszystkim dlatego, że Polacy żyli ponad 40 lat w systemie zakłamania i zdążyli się nauczyć tolerancji czy wręcz świadomej pobłażliwości wobec różnych przejawów zakłamania. Ponadto od niepamiętnych czasów daje znać o sobie przeświadczenie, że ”lud chce być okłamywany„, gdyż woli nie znać całej prawdy o sobie. Dlatego prorocy wszystkich czasów, także nam współcześni, są ludźmi, których przedstawiciele różnych ”poprawności„ organicznie nie cierpią, a nawet w wyszukany sposób prześladują. I jest jeszcze jedna okoliczność, która ułatwia zakłamywanie społeczeństwa, tzn. jego zniewalanie. Jest nią znana zasada obowiązująca przede wszystkim w mediach i coraz bardziej skuteczna: ”Gdzie mówią pieniądze, tam milczy prawda„. Gdy więc mówimy o zniewoleniu człowieka w mediach i przez media, nie można nie dostrzec w tym istotnej roli zakłamania.