Mistrz słowa
Piątek, 27 grudnia 2013 (02:14)Ciepłe w tonie, zatroskane, ale jakże trafnie i bez lukru wskazujące polskie bolączki słowo charakteryzuje płomiennego kaznodzieję i poetę, jakim jest ks. bp Józef Zawitkowski.
W 1980 roku przekonała się o tym cała Polska. Jego charakterystyczne „Kochani moi” mogliśmy usłyszeć podczas wywalczonej przez „Solidarność” Mszy św. transmitowanej przez Polskie Radio z kościoła pw. Świętego Krzyża w Warszawie.
„Kochany mój Księże Biskupie, po raz pierwszy usłyszałem Ciebie jako chłopiec, jak pozwoliła żelazna kurtyna nadawać transmisje z kościoła Świętego Krzyża w I Programie PR. W domu wszyscy byliśmy oczarowani Księdza homiliami i oczekiwaliśmy na kolejne. Tych transmisji Mszy św. słuchamy do dziś. Dziękuję za wiele pięknych homilii Księdza Biskupa, a te, które były udostępnione w internecie, były odsłuchiwane wiele razy” – tak przed kilkoma dniami napisał pan Piotr na stronie internetowej Radia Maryja.
„Jak długo żyję, nie słyszałam piękniejszych kazań, zawsze się popłaczę i pamiętam je długo” – taki wpis z kolei zamieściła pani Wiesława.
Rekolekcje dla młodzieży
Ale wszystko zaczęło się wcześniej. Ksiądz Wiesław Kądziela, przyjaciel ks. bp. Zawitkowskiego, wykładowca muzyki kościelnej w warszawskim seminarium duchownym i współautor pieśni księdza biskupa, wspomina jeden z wyjazdów z lat 70. w Tatry z młodzieżą z podwarszawskich Gołąbek, gdzie ksiądz Józef był proboszczem.
– Daleko było jeszcze do wszelkich „odwilży” solidarnościowych. Ksiądz z młodzieżą ściągał prawie zawsze lawinę szykan władz cywilnych. A myśmy czuli się bezpieczni i wolni z pozwoleniem od ks. kard. Wyszyńskiego na odprawianie Mszy św. polowej i pisemnym błogosławieństwem metropolity krakowskiego ks. kard. Karola Wojtyły.
Swobodniej nam się oddychało, gdy ks. Józef rozpoczynał kazanie z panoramą Tatr w tle od słów psalmisty: „Wznoszę swe oczy ku górom, skąd nadejdzie mi pomoc?” – mówi ks. Wiesław Kądziela, dodając, że ta pomoc zawsze przychodziła z rozmaitych miejsc.
– Z ewangelicznych przypowieści odczytanych jak nigdy dotąd, z naszej polskiej historii ukazanej inaczej niż w zakłamanych podręcznikach, z piękna ziemi ojczystej opisanej Mickiewiczowską czułością i Jeremiaszową lamentacją – wylicza przyjaciel ks. bp. Zawitkowskiego.
Przyznaje, że zarówno on, jak i młodzież słuchali zafascynowani wielką umiejętnością wydobywania rzeczy starych i nowych, a dobrych jak chleb. – Któryś z uczestników powiedział mi po jednym z kazań księdza Józefa: „Czuję się tak, jakbym dopiero co wrócił z Góry Błogosławieństw”. I była to chyba jedna z najtrafniejszych ocen tych „kazań na górze”, jak je wtedy nazywaliśmy – wspomina ks. Kądziela.
Świętokrzyskie kazania
Kiedy ks. kard. Stefan Wyszyński poprosił ks. Zawitkowskiego do redakcji Mszy Świętych radiowych, nie zmienił on wcale swojego stylu i sposobu mówienia.
– Ani trochę. Tylko audytorium było znacznie większe, a niektóre uszy bardziej nastawione na „pochwycenie w mowie”. Listy, anonimy, pogróżki, nawet upomnienia ludzi odpowiedzialnych za Msze św. radiowe. Zwyczajna odpłata dla kaznodziei, który ma wpisane mocno w swoją kaznodziejską powinność słowa Pana: „Powiadam wam: Jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą” – mówi ks. Wiesław Kądziela.
Ksiądz Zawitkowski zmieniał treść świętokrzyskich kazań w trakcie głoszenia, ponieważ do 1989 roku teksty trzeba było przedstawić redakcji na dwa tygodnie przed transmisją do zatwierdzenia przez komunistyczną cenzurę. Jedną wersję ksiądz Józef przedstawiał, drugą głosił.
I te kazania pozostały takie do dziś, poprzedzone zawsze serdecznym wstępem: „Kochani moi”. – Jest to rodzaj klucza otwierającego zawsze gościnny Dom Ewangelii, w którym człowiek czuje się bezpiecznie. Dom, gdzie jest gospodarny i miłosierny Ojciec, oczekujący nawet marnotrawnych synów, gdzie pod słowem „Matka” można rozpoznać Tę, która jest Królową, ale zarazem zatroskaną o swoich poddanych Panią Siewną, Zagrzewną, Jagodną i Zielną – mówi ksiądz Wiesław Kądziela.
Budowanie duchowości
Wiele osób docenia posługę ks. bp. Józefa. Jedną z nich jest Monika Grajewska, piosenkarka, która zawdzięcza mu kształt swojej artystycznej drogi. – Od dzieciństwa, kiedy śpiewałam w scholi przy klasztorze Ojców Karmelitów Bosych w Lublinie, moim pragnieniem było śpiewać pieśni i utwory religijne. Poszukiwałam swojej drogi w klimacie wykonywania utworów dotyczących tego, co dla mnie było istotne: religii i wartości moralnych – wspomina artystka.
I właśnie tę drogę pomógł jej odnaleźć ks. bp Józef Zawitkowski. Nadał jej odpowiedni kształt. To właśnie on napisał teksty wielu pieśni, jakie ma w repertuarze Monika Grajewska.
– Czułam, że teksty, które ksiądz biskup pisze, są dla mnie do śpiewania, w nich też odnajdywałam inspirację do budowania swojej duchowości. Zawdzięczam księdzu biskupowi bardzo dużo i jestem mu za to ogromnie wdzięczna – podkreśla Grajewska, która ma w repertuarze około 50 pieśni autorstwa ks. bp. Józefa Zawitkowskiego.
Często je śpiewamy w kościołach, urzekają nas swoimi pięknymi tekstami, a nie zawsze wiemy, że wyszły spod pióra ks. bp. Józefa. Są to zatem pieśni eucharystyczne, np. „Abyśmy byli jedno”, wielkopostne: „Jezu dobry i cichy”, maryjne: „Pieśń do Matki Bożej Łaskawej – Patronki Stolicy”, kolędy: „Betlejemski i Łowicki”, a także pieśni o bł. Janie Pawle II: „Subito Santo” czy „Janie Pawle, teraz przyjdź”.
Teksty od serca
W twórczości poetyckiej, jaką uprawia ksiądz biskup, ważny jest warsztat pracy. On – jako poeta – nosi słowo w sercu. – Czasem wystarczył jeden telefon i moja prośba, a ksiądz biskup właściwie natychmiast przysyłał tekst na podany przeze mnie temat – wspomina Monika Grajewska.
– Tak było w przypadku pożegnalnej zwrotki do pieśni „Panience na dobranoc”, którą ksiądz biskup napisał w momencie odejścia do Domu Ojca Jana Pawła II – dodaje artystka. Ta zwrotka brzmi: „I daj mi sen o łąkach umajonych, gdzie jest Twój tron z Papieża złotych róż, a Ojciec nasz Różańcem Ci wyznaje, Maryjo, już na zawsze Jestem Twój”.
Jak przyznaje ks. Wiesław Kądziela, każda z pieśni napisanych przez księdza biskupa jest nadzwyczajna, bo odnosi się do konkretnych wydarzeń, jak np. pielgrzymki Jana Pawła II do Polski czy kongresy eucharystyczne. – Każde z tych wydarzeń miało swój temat i było „ośpiewane” w pięknym, poetyckim tekście, jak to ksiądz biskup Józef potrafi, piękną poetycką mową odnieść się do rzeczywistości. Są to pieśni pełne serdecznego uniesienia religijnego – mówi ks. Wiesław Kądziela.
Ksiądz biskup Zawitkowski ma wykształcenie muzyczne, ukończył muzykologię na Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie. Oprócz pisania poetyckich tekstów także komponuje. Jednak najczęściej korzysta z pomocy swojego przyjaciela – księdza Wiesława Kądzieli, z którym zna się od wielu lat. Dlatego rozumieją się doskonale i od początkowej fazy powstawania tekstu do gotowej pieśni niedługa droga.
– Teksty, które dostaję od biskupa Józefa, są tak muzyczne, że właściwie muzyka jest już w nich obecna i tylko trzeba ją wydobyć i zapisać – mówi ks. Wiesław Kądziela.
Jak dodaje, czytając tekst, już wie, jak on powinien brzmieć, jakimi splotami dźwięków powinien być wyrażony. Gdy telefonuje do księdza biskupa z prośbą, by napisał tekst „od serca”, bo trzeba jakiś temat „ośpiewać”, nigdy takiej posługi nie odmawia. Czyni to z ochotą i niemal natychmiast. Tak właśnie powstały pieśni „Panie dobry jak chleb”, „Jezu, ufam Tobie” czy „O, Miłosierna z Ostrej Bramy”. Jest ich około stu.
Słowo uwiecznione
Słowo ks. bp. Józefa Zawitkowskiego jest utrwalane i powielane. W formie dźwiękowej czyni to Radio Maryja. Kto ze słuchaczy nie przypomina sobie zamyśleń wielkopostnych czy adwentowych. „Dziękujemy za udostępnienie przez księdza biskupa głębokich i pełnych miłości rozważań. Dziękujemy, że ksiądz z taką dobrocią się nimi z nami dzielił. Mam nadzieję, że ksiądz biskup, mając więcej czasu, napisze dla nas jeszcze niejedno rozważanie” – napisał na stronie Radia Maryja pan Piotr.
W formie książkowej prace księdza biskupa rozpowszechnia Wydawnictwo Sióstr Loretanek.
– Książki księdza biskupa są poczytne, bo on pięknie pisze, posługuje się poezją, cytatami z Pisma Świętego i odnosi to bezpośrednio do życia. Dzisiejszy człowiek bardzo tego potrzebuje. A ksiądz biskup robi to w cudowny sposób – mówi siostra Andrzeja Biała, dyrektor Wydawnictwa Sióstr Loretanek.
Siostry współpracują z ks. bp. Józefem Zawitkowskim od jego święceń kapłańskich. Wszystko zaczęło się od wydania modlitewnika dla dzieci. Potem były kolejne modlitewniki „Jezu, ufam Tobie” i książki: „Wierzysz jeszcze w Boga?’ ”Pobłogosław mi, proszę„, ”Za chleb powszedni dziękuję Ci, Boże, Ojcze nasz„.
Jak zapowiada siostra dyrektor, obecnie ksiądz biskup pracuje nad kolejnym modlitewnikiem dla dzieci. – Ksiądz biskup jest wielkim przyjacielem naszego wydawnictwa, ale także całego zgromadzenia. Wszystkie cenimy go za otwartość, serdeczność, no i twórczość, a przede wszystkim za jego kapłaństwo i biskupstwo. To prawdziwy kapłan oddany Panu Bogu, Kościołowi i ludziom – mówi siostra Andrzeja Biała. Dyrektor Wydawnictwa Sióstr Loretanek zwraca uwagę także na inną niezwykłą cechę księdza biskupa – że potrafi zwrócić się do każdego człowieka, małego i dużego, a przy tym jest bardzo bezpośredni.
I choć 9 grudnia Papież Franciszek przyjął rezygnację ks. bp. Józefa z urzędu biskupa pomocniczego diecezji łowickiej, na pewno nie będzie on bezczynnym emerytem. Jako ceniony kaznodzieja ma wiele zaproszeń do głoszenia Słowa Bożego i jako pracowity kapłan z pewnością będzie spieszył z tą posługą. Czekają na to tysiące wiernych.
Katarzyna Cegielska