• Wtorek, 5 maja 2026

    imieniny: Ireny, Waldemara, Irydy

Drugi po Łączce zbiór DNA

Czwartek, 19 grudnia 2013 (02:08)

Z dr. Marcinem Zwolskim, historykiem z białostockiego oddziału IPN, rozmawia Adam Białous

Co udało się ustalić podczas prac poszukiwawczych przeprowadzonych na terenie dawnego więzienia komunistycznego przy ul. Kopernika w Białymstoku?

– Prace poszukiwawcze odbywały się w ramach śledztwa prowadzonego przez Oddziałową Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN w Białymstoku i były prowadzone pod kierunkiem prokuratora Zbigniewa Kulikowskiego, szefa komisji. Śledztwo to zostało wszczęte po lipcowych badaniach sondażowych, podczas których grupie kierowanej przez prof. Krzysztofa Szwagrzyka udało się odkryć szczątki trzech osób na terenie dawnego więziennego ogrodu. Już podczas prowadzonych na miejscu badań specjalista z zakładu medycyny sądowej stwierdził, że jedna z czaszek ma ślad po postrzale, metodą katyńską, w tył głowy. Wszystkie szczątki trafiły do białostockiego zakładu medycyny sądowej. Nasze prace poszukiwawcze nie zostały jeszcze zakończone. Kolejny, trzeci już etap mamy zamiar rozpocząć wiosną 2014 roku. Dlatego nie możemy jeszcze podać ostatecznych i pełnych wyników.

Dawny więzienny ogród to cmentarz, gdzie w tajemnicy grzebano ludzi mordowanych przez komunistów.

– To, co udało się znaleźć na terenie dawnego ogrodu więzienia, nazwałbym rozległym polem grobowym, na którym w jamach grobowych pogrzebano bardzo wiele osób. Te jamy grobowe, które udało się jesienią sprawdzić, kryją kilkanaście szkieletów ludzkich. Pod koniec października udało nam się wydobyć i zabezpieczyć 6 szkieletów. Pobrano z nich próbki DNA. Dwa szkielety należą do kobiet. Pozostałe w jamach szkielety, których nie mogliśmy w październiku podjąć, zostały zabezpieczone, a jamy grobowe tymczasowo zasypane, do czasu rozpoczęcia kolejnego, wiosennego etapu prac. Udało się też zlokalizować, poprzez wykopy sondażowe, kolejne jamy grobowe, z nieznaną jeszcze liczbą szkieletów.

Równocześnie IPN prowadzi akcję pobierania próbek DNA od członków rodzin żołnierzy niezłomnych m.in. z terenu dawnego województwa podlaskiego. Ile osób się do Państwa zgłosiło?

– Do tej pory pobraliśmy próbki materiału genetycznego od członków rodzin ponad 60 poszukiwanych ofiar z Białostocczyzny. Liczba osób, które je przekazały, jest o wiele większa, bo często swój materiał do Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów przekazuje kilku członków rodziny danej ofiary, której szczątków szukamy. Szef Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów dr Andrzej Ossowski twierdzi, że pod względem ilości jest to drugi po powązkowskiej Łączce zbiór próbek DNA. Cały czas odbieramy zgłoszenia od osób, które chcą przekazać próbkę swojego materiału genetycznego. Ta akcja dynamicznie się rozwija.


Ilu żołnierzy mogło zostać pogrzebanych w dołach śmierci na terenie więzienia?

– Na podstawie zebranych w ciągu kilkunastu lat materiałów historycznych liczbę osób, które mogły być pierwotnie pochowane na terenie więzienia, określiłbym w przedziale od kilkudziesięciu do ponad dwustu. Przede wszystkim były to osoby zamordowane w latach 1944-1956 na terenie więzienia oraz te, które zginęły w potyczkach i obławach na terenie dawnego województwa białostockiego, a później ich ciała przewieziono do białostockiego więzienia. Z naszych ustaleń wynika jednak, że w latach późniejszych wiele ciał tych osób mogło być wydobytych, przewiezionych i pochowanych w innych miejscach. Dlatego podczas prac poszukiwawczych mieliśmy obawy, czy uda się nam znaleźć jakiekolwiek szczątki ludzkie. Wielu nie dawało wiary, że może się to udać. Tak więc odkrycie jesienią tego roku nawet nie pojedynczych mogił, ale rozległego pola grobowego uważam za ogromny sukces tych, którzy mieli odwagę podjąć się przeprowadzenia prac poszukiwawczych, po to aby znaleźć szczątki ofiar zbrodni totalitaryzmów, a potem przywrócić im, okryte chwałą, imiona i nazwiska.

Dziękuję za rozmowę.

Adam Białous