• Poniedziałek, 4 maja 2026

    imieniny: Floriana, Moniki

Ciężki stan kobiety po przeszczepie twarzy

Czwartek, 12 grudnia 2013 (15:27)

Stan 26-letniej pacjentki, która 4 grudnia przeszła całkowity przeszczep twarzy w Centrum Onkologii w Gliwicach, jest ciężki, ale stabilny – podali lekarze. Psychicznie czuje się dobrze, jest pełna optymizmu.

Pani Joanna jest drugą osobą w Polsce, której przeszczepiono twarz, 27. na świecie. Jak poinformowano podczas konferencji prasowej w Gliwicach, kobieta od ponad 20 lat cierpi na nerwiakowłókniakowatość – łagodny nowotwór o podłożu genetycznym, który rozrastając się, może jednak zagrażać życiu i jest uznawany za jedno z głównych wskazań do przeprowadzenia przeszczepu twarzy. – Nikt z nas nie spotkał się wcześniej z tak rozległym i niszczącym schorzeniem – powiedział szef zespołu rekonstrukcyjnego prof. Adam Maciejewski.

Pani Joanna wcześniej przeszła 35 operacji plastycznych w innych ośrodkach. W ostatnim czasie choroba jednak szybko postępowała. – Było coraz gorzej, miała problemy z jedzeniem, mowa była coraz bardziej niewyraźna. Gdyby nie ta operacja, te funkcje mogłyby być zupełnie wyłączone – nie mogłaby mówić, nie mogłaby samodzielnie nawet oddychać, bo ta narośl w środku by to uniemożliwiła – powiedziała matka pani Joanny.

Pacjentka przebywa wciąż na oddziale intensywnej opieki medycznej. – Czuje się dobrze, jej stan jak w tego typu przypadkach jest ciężki, ale stabilny. Poprawia się w takim zakresie, w jakim oczekiwaliśmy. Jej funkcjonalność przed kwalifikacją do zabiegu była tragiczna – naszym celem jest nie tylko poprawa wizerunku, ale przede wszystkim funkcjonalności. Mamy nadzieję, że to będzie można zaobserwować w najbliższej przyszłości – stwierdził prof. Maciejewski.

Mama pacjentki powiedziała: – Kontaktujemy się z nią, pisze literki na ręce. Czuje się dobrze, jest pełna optymizmu i mam nadzieję, że będzie szybko wracała do zdrowia, chociaż wiemy, że to jest bardzo długi proces.

Podkreśliła, że decyzja o poddaniu się zabiegowi była świadomym wyborem córki, która wiedziała o wszystkich potencjalnych zagrożeniach z nim związanych. Dodała, że córka mimo choroby prowadziła normalne życie, skończyła studia. – Jest bardzo mocną dziewczyną i bardzo wierzy w lekarzy – dodał ojciec.

23-godzinną operację poprzedziły kilkumiesięczne przygotowania pacjentki, których celem było m.in. ograniczenie ryzyka odrzutu. – Musieliśmy spowodować najpierw oszołomienie układu odpornościowego, a potem zniszczyć te najbardziej niebezpieczne elementy układu odpornościowego, które przez długie miesiące i lata będą się dopiero odbudowywały – wyjaśnił prof. Sebastian Giebel, kierownik Kliniki Transplantacji Szpiku i Onkohematologii Centrum Onkologii.

Lekarze usunęli ponad 80 proc. powłok tkanek miękkich twarzoczaszki i dokonali mikronaczyniowej rekonstrukcji z zastosowaniem przeszczepu. Kobiecie przeszczepiono 80 proc. powłok regionu głowy i szyi, bez struktur kostnych – skórę, tkankę podskórną, mięśnie, elementy nerwowe i naczyniowe, część jamy ustnej.

Nie obyło się bez komplikacji – doszło do krwawienia, konieczne było przetoczenie pacjentce krwi. – Ta choroba polega na patologicznym rozroście tkanki nerwowej i towarzyszących jej innych tkanek, tworzą się też nowe naczynia krwionośne, które odżywiają tę patologiczną strukturę i z perspektywy tego zabiegu stwarzały dodatkowe zagrożenie – mówił prof. Giebel.

Profesor Maciejewski podziękował rodzicom dawczyni, pani Joannie i jej rodzicom za wiarę i zaufanie oraz wszystkim osobom, które przyczyniły się do przeszczepu. – To wspaniały zespół, wspaniali ludzie, którzy potrafią w dobry, ciepły sposób pomóc chorym – zaznaczyła matka pacjentki.

Pani Joanna jest trzecią osobą na świecie, która przeszła przeszczep twarzy z powodu nerwiakowłókniakowatości. Według prof. Maciejewskiego, dwaj pozostali pacjenci funkcjonują obecnie dobrze. Ze względu na pionierski charakter tych zabiegów trudno przewidywać, jak potoczą się ich dalsze losy, ale lekarze są dobrej myśli.

IK, PAP