Państwo to nie prywatny folwark
Środa, 11 grudnia 2013 (20:08)Z Marzeną Dorotą Wróbel, posłem Solidarnej Polski, rozmawia Marcin Austyn
Większość sejmowa nie chciała dowiedzieć się, co rząd zrobił w sprawie usuwania krzyży w radomskich komisariatach. To dlatego, że żadnych działań ze strony rządu nie było?
– Rząd w związku z tą sprawą nie zrobił nic i zdaje się, że nie zamierza podjąć żadnych kroków, uznając to, co się stało, za sytuację normalną. W mojej ocenie, jest to hołdowanie zasadzie „Cuius regio, eius religio” (Czyj kraj, tego religia). Tyle że my nie funkcjonujemy w państwie feudalnym i są reguły, które powinny wszystkich obowiązywać, w szczególności dotyczy to szacunku dla krzyża. Niedopuszczalne jest, że w taki sposób można zarządzać policją. Także minister spraw wewnętrznych powinien pamiętać, że krzyż jest symbolem zarówno wartości chrześcijańskich, jak i państwowych. One w naszej historii są ze sobą powiązane i dziś, walcząc o krzyż, stajemy po stronie wartości, które były bliskie naszym przodkom.
Niedawno warszawski sąd apelacyjny uznał, że krzyż w Sejmie RP nie narusza dóbr osobistych. Wynika z tego, że na komisariatach krzyż też powinien zostać.
– Jeśli sala sejmowa jest miejscem, w którym może wisieć krzyż, to może być on obecny także w każdej szkole, komisariacie, w każdym miejscu publicznym w Polsce. Dla mnie to oczywiste.
Działania komendanta Karola Szwalbego bada prokuratura. Może to postępowanie przyniesie efekt?
– Ta sprawa ciągnie się już kilka miesięcy i wydaje się, że nie jest to dziełem przypadku. Proszę też pamiętać, że pisma kierowane w sprawie zdejmowania krzyży pochodziły od osób anonimowych. Jednak kiedy widzimy postawę ministerstwa spraw wewnętrznych, które nie reaguje na to, co się stało w Radomiu, to trudno dziwić się szeregowym policjantom, że nie ujawniają swoich personaliów, bo obawiają się utraty pracy. Wydaje mi się też, że gdyby stanowisko resortu było odmienne, także w prokuraturze sprawy mogłyby potoczyć się inaczej.
Dziękuję za rozmowę.