• Niedziela, 5 kwietnia 2026

    imieniny: Wincentego, Ireny

Rocznica soborowego dekretu

Sobota, 7 grudnia 2013 (21:01)

Szkoda, że ważna rocznica, miniona 4 grudnia, dodam 50. rocznica, powstania soborowej deklaracji „Inter mirifica” (Dekret o środkach społecznego przekazu) przeszła bez echa. Szkoda, bo zaznaczone w niej uwagi są niezwykle aktualne.

Szkoda też, bo w tych cennych słowach powinniśmy się stale przeglądać, my, publicyści, dziennikarze, komentatorzy tworzący w przestrzeni medialnej dla opinii publicznej.

W części pierwszej wymowę dokumentu skierowano do wszystkich ludzi dobrej woli, nie tylko chrześcijan, w części drugiej skupiono się na konkretnych zaleceniach dla duszpasterzy.

Nie będę omawiać tego dokumentu, zachęcam do jego lektury, to „tylko” 24 punkty zawarte we wstępie, dwóch rozdziałach i klauzulach. Dostępny jest on tutaj w całości.

Mnie uderzyły w tym tekście wciąż powtarzane słowa: „moralność”, „porządek moralny”, „miłość”, „sprawiedliwość”. Czy zalecenie sprzed pół wieku jest przez nas realizowane?

Przytoczę nieco obszerniejszą treść punktu 11, który mnie szczególnie dotknął.

„Szczególny obowiązek moralny odnośnie do właściwego korzystania ze środków przekazu społecznego ciąży na dziennikarzach, pisarzach, aktorach, reżyserach, producentach, nakładcach, dystrybutorach, wynajmujących lokale, agentach i sprzedawcach, na krytykach i w ogóle na wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób uczestniczą w przygotowywaniu i przekazywaniu programów.

Zupełnie bowiem jasną jest rzeczą, jakie i jak ważne obowiązki mają oni wszyscy w obecnych warunkach, skoro mogą przez informację oraz propagandę prowadzić rodzaj ludzki ku dobremu lub ku złemu.

Obowiązkiem ich przeto będzie tak układać czynniki ekonomiczne, polityczne czy artystyczne, by one nigdy nie sprzeciwiały się dobru wspólnemu.

Zawsze zaś niechaj pamiętają o tym, że większość czytelników i widzów stanowi młodzież, która potrzebuje takich pism i takich widowisk, które dawałyby godziwą rozrywkę, a jednocześnie pociągałyby umysły do wyższych rzeczy. Niech się ponadto starają, by opracowywanie programów o treści religijnej zalecane było osobom godnym i doświadczonym oraz by wykonywano je z należytym szacunkiem”.

Jako podsumowanie tego, jak równo po pół wieku wygląda, niestety, nasza współczesna rzeczywistość medialna, niech posłużą w tym miejscu celne słowa zawarte w diagnozie JE ks. abp. Henryka Hosera, który w wywiadzie udzielonym „Naszemu Dziennikowi” powiedział:

„Zjawisko szargania świętości komuś z takich czy innych względów się opłaca. To wiąże się w dużej mierze z tym, jak dziś funkcjonują media, które często służą siłom, którym Kościół przeszkadza, a szczególnie jego rola społeczna. Dobrze wiemy, że media są takie, jacy ich właściciele. To też jest środowisko komercyjne, więc buduje oglądalność i czytelność swoich produktów medialnych na bazie reakcji afektywnych, emocjonalnych. I w takich kategoriach należy odbierać epatowanie odbiorców wszystkim, co szokuje, pornografią czy okrucieństwem. Media dziś mają jeszcze jedną wadę – nim poinformują, już interpretują. Nim coś wyjaśnią, już wydadzą wyrok, choćby tytułem. Trzeba to dostrzegać”.

Dostrzegajmy więc manipulację i fałsz mainstreamu, zabiegajmy o wspieranie mediów katolickich, prawdziwie wolnych i niezależnych.

dr Tomasz M. Korczyński