Zgodnie z naturą
Sobota, 26 października 2013 (02:17)Jednym z paradoksów współczesnego świata, mocno nasiąkniętego duchem konsumpcjonizmu i wygodnictwa, jest propagowanie przekonania, że każda decyzja jest właściwa, jeśli tylko jest wolnym wyborem. W postawie takiej przejawia się również kultura relatywizmu.
Niezwykle często okazuje się jednak, że wybory podyktowane presją społeczną czy pseudoideologiczną niosą za sobą bolesne skutki. Tak jest w przypadku zjawiska coraz bardziej dziś popularnego, czyli cesarskiego cięcia „na życzenie”. Paradoksem jest to, że przecież współczesny świat co chwila atakuje wręcz nas przymusem ekologicznego i zdrowego stylu życia.
Natomiast z drugiej strony wmawia również, że działania wprost uderzające w naturalny cykl życia są uzasadnione, jeśli tylko człowiek jest dzięki nim „szczęśliwszy”. W przypadku porodu taka mentalność jest zagrożeniem nie tylko dla matki, ale i dla dziecka. Poród siłami natury, jak podkreślają środowiska lekarskie, jest najbezpieczniejszy dla obojga. Poważnym błędem natomiast jest ignorowanie wpływu samego porodu na późniejszy rozwój dziecka i na kondycję zarówno fizyczną, jak i psychiczną i emocjonalną matki.
Naczelna Izba Lekarska w maju tego roku wydała specjalne stanowisko, w którym krytycznie odniosła się do zagadnienia cesarskiego cięcia „na życzenie”, czyli zabiegu przeprowadzanego w sytuacji, gdy nie istnieją wskazania medyczne uzasadniające wybór takiej metody porodu. Jak napisali w swoim oświadczeniu lekarze z NIL, niepokojący zwłaszcza jest fakt, że żądanie cesarskiego cięcia przybiera niekiedy agresywną formę, a w kierunku lekarza artykułowane są nawet groźby poniesienia odpowiedzialności prawnej za odmowę przeprowadzenia operacji.
Okazuje się, że w ostatnich latach w Polsce wzrosła liczba cesarskich cięć i obecnie około 37 proc. porodów odbywa się tą drogą. Jako źródło tego zjawiska najczęściej podaje się przedstawianie cesarskiego cięcia jako metody bezpieczniejszej, estetyczniejszej i bardziej komfortowej czy nawet mniej bolesnej. Jest to jednak nieprawda, bo – jak przekonują lekarze – dane wskazują, że cesarskie cięcie wiąże się z większym ryzykiem zdrowotnym niż poród naturalny. Wzrasta bowiem niebezpieczeństwo zakażeń czy zaburzenia oddychania.
Podczas porodu naturalnego układ pokarmowy noworodka i jego skóra zasiedlane są naturalną florą bakteryjną, a po porodzie dziecko kładzione jest od razu na piersi matki, co ma ogromne znaczenie, a co nie jest możliwe po cesarskim cięciu. Analogicznie rzecz ma się z karmieniem – po zabiegu operacyjnym noworodek przez pierwsze godziny jest pozbawiony najbardziej wartościowego pokarmu.
Dobry poród ściśle wiąże się z właściwym przygotowaniem kobiety do przyjęcia dziecka, do wyjątkowej roli matki. Coraz więcej położnych, lekarzy i samych kobiet – pomimo presji kulturowej – zdaje sobie sprawę ze znaczenia porodu dla rozwoju małego człowieka, dlatego też możemy zaobserwować wzrost zainteresowania porodami w domach czy w tzw. Domach Narodzin, czyli specjalnych miejscach, najczęściej ulokowanych w pobliżu szpitala.
Wszystkie one są przeznaczone dla kobiet, które pragną przeżyć narodziny swojego dziecka w warunkach zbliżonych do domowych, czyli – krótko mówiąc – marzą o porodzie niezmedykalizowanym. Naturalne metody łagodzenia bólu porodowego, możliwość wyboru dogodnej dla rodzącej pozycji podczas poszczególnych faz porodu, współpraca kobiety z położną – coraz liczniejsze są świadectwa matek, które przeżywając ten niezwykły, choć oczywiście trudny i wyczerpujący, czas w sposób całkowicie naturalny, przekonały się, jak ważne ma on znaczenie dla rodzącego się człowieka.
„Żyjemy w dobie, kiedy dawne określenie ’dobrze urodzony’ nabrało nowej treści. Chcemy zaoszczędzić jemu [dziecku – przyp. red.] wszelkich dających się uniknąć trudności porodowych, aby w przyszłości nie było ’trudnym’ dzieckiem obarczonym urazem porodowym. Nazywamy to dobrym porodem. Wszystkie nasze dzieci mają prawo być dobrze urodzone”. Słowa te podkreślające znaczenie naturalnego porodu pochodzą z książki „Rodzi się człowiek” wydanej po raz pierwszy w 1973 roku. Jej autorem był prof. dr hab. n. med. Włodzimierz Fijałkowski, twórca polskiej szkoły psychoprofilaktyki porodowej, inicjator wdrażania naturalnych metod planowania rodziny w Polsce.
Dobrze urodzeni – dziś, gdy antynatalistyczna mentalność z jednej strony, a wygodnictwo i pokrętnie rozumiany estetyzm z drugiej uderzają w godność kobiety i naturalną troskę o dziecko, słowa te niosą za sobą niesłychane bogactwo, a ich właściwe zrozumienie może przynieść radość i spełnienie, pomimo trudów i wysiłku. Warto je podjąć, aby lepiej zrozumieć wielką tajemnicę, jaką są narodziny człowieka.
Paulina Gajkowska