• Sobota, 4 kwietnia 2026

    imieniny: Wacława, Izydora

Demokracja po indyjsku

Sobota, 19 października 2013 (18:18)

Sierpniowe pogromy w Orisie w 2008 r. ukazały skalę nietolerancji wobec mniejszości chrześcijańskiej w Indiach. W wyniku antychrześcijańskich pogromów zginęło od 40 do 100 osób, 18 tys. zostało rannych, a od 50 do 70 tys. było wysiedlonych.

Akcje nienawiści wywołała plotka, że lider ruchu fanatycznego hinduizmu Swami Lakshmanananda Saraswati został zamordowany przez chrześcijan. Pomimo tego, że do zamachu na jego życie przyznali się maoiści, fanatycy hinduistyczni wzięli odwet na bezbronnych wyznawcach Chrystusa.

Sprawiedliwość hinduistycznych Indii

Władze lokalne, jak widać, nadal nie czytają gazet komunistycznych, w których naksalici dumnie opowiadali o swoim sukcesie. Hinduistyczne sądy mają swoją optykę i logikę. Przy okazji warto zauważyć, że policja i władze lokalne stanu Orisa nie odnalazły dotąd sprawców pogromów. Widocznie zajęte były śledzeniem procesu domniemanych (i właściwie skazanych już na wstępie, bez procesu, który był farsą) zamachowców Saraswatiego.

Jednak najnowsze doniesienia międzynarodowego Dzieła chrześcijańskiego Open Doors z Indii porażają swoim absurdem, i gdyby nie chodziło o życie siedmiu ludzi, można by było uznać to za słaby żart. Niestety, nie jest to dowcip, ale konkretny przykład niesprawiedliwości, złej woli, bezkarności oraz cynizmu „demokratycznych” Indii.

Kościół protestuje: „Oni są niewinni!”

Wyrok na przetrzymywanych od 5 lat chrześcijan właśnie zapadł. Liderzy Kościołów w Indiach zgodnie go potępili, stwierdzając, że skazańcy są niewinni. Siedmiu podejrzanych chrześcijan o zamach na lidera Vishwa Hindu Parishad skazano na dożywocie. Prokuratura domagała się wyroku śmierci, ale sędzia okazał się łaskawy. Ksiądz Charles Irudayam, przewodniczący Sekretariatu ds. Sprawiedliwości, Pokoju i Rozwoju działającego w ramach Konferencji Episkopatu Indii, w oświadczeniu wydanym dla agencji Fides powiedział, że „wyrok jest oczywiście błędny i niesprawiedliwy. Wzywamy do uwolnienia siedmiu niewinnych ludzi, skazanych bez dowodów”. Oprócz chrześcijan skazano także lidera ruchu maoistów (naksalitów) Pulari Rama Rao.

W czasie zamachu w 2008 r. na Swami Saraswatiego tłum 50 uzbrojonych mężczyzn otoczył szkołę, w której przebywał, i otworzył ogień. Razem ze Saraswatim zginęło czterech jego uczniów.

Chociaż policja w swoim śledztwie wykazała źródło zamachu, grupę naksalitów, a sami zainteresowani przyznali się do mordu, sędzia z Phulbani (dystrykt Kandhamal w stanie Orisa) Rajendra Kumar Tosh nie dostrzegł tych faktów. Prawnik skazanych Bijay Mishra zapowiedział apelację do Najwyższego Trybunału w Orisie.

Sajan George, przewodniczący Globalnej Rady Indyjskich Chrześcijan (GCIC), powiedział agencji Fides, że „jest to naprawdę wstrząsająca historia współczesnych Indii. Siedem osób już straciło pięć cennych lat życia w więzieniu, nie mając nawet uczciwego procesu. Tysiące innych chrześcijan, którzy przeżyli najbardziej brutalną falę ataków, żyją nadal w strachu. Prokuratorzy i sędziowie celowo opóźniali proces. Sądownictwo jest podatne na wpływy hinduistycznych nacjonalistów i ekstremistów”.

Na marginesie warto dodać, że ten sam sąd, powołując się na brak dowodów, uniewinnił pięciu oskarżonych o podpalenie domów i uczestnictwo w szerzeniu przemocy wobec chrześcijan w 2008 r., która nastąpiła po zamachu na życie lidera VHP.

Konsekwencje oskarżenia

Oprócz jawnej niesprawiedliwości wyrok skazujący nie tylko zniszczył życie niewinnych ludzi, ale także został wypuszczony w mediany eter. Chrześcijanie znów są stygmatyzowani, oskarżeni, zgnębieni, czego dowodem jest natychmiastowa wzmianka o ich współudziale w zbrodni na angielskojęzycznej Wikipedii. Jak podaje hasło, wprawdzie zamach na Swamiego został dokonany przez grupę skrajnego skrzydła maoistów, ale przy współudziale „chrześcijańskich misjonarzy”.

W ten sposób dokonuje się podwójna niesprawiedliwość. Władze i media, także międzynarodowe, dają kolejny pretekst do pogromów chrześcijan. Przy czym trudno sobie już nawet wyobrazić, czy sytuacja chrześcijan, w największej „demokracji świata”, w Indiach, które za pośrednictwem prawa i fanatyków zredukowały swoich chrześcijańskich współobywateli do drugiej kategorii, może się jeszcze bardziej pogorszyć.

dr Tomasz M. Korczyński