Nie spoczniemy
Środa, 18 września 2013 (03:26)Przemówienie przewodniczącego NSZZ „Solidarność” Piotra Dudy podczas manifestacji na placu Zamkowym w Warszawie, 14 września 2013 r.
Szczęść Boże! Witam wszystkich bardzo serdecznie. Moje serce się raduje. Jestem facetem, ale płakać mi się chce ze szczęścia, że wreszcie się obudziliśmy jako Polacy, jako polscy pracownicy. Witam was wszystkich bardzo serdecznie.
Jedno, co mi w tym momencie przychodzi na myśl, to zacytować słowa z pieśni barda „Solidarności” – „Mury”, które dla nas, dla członków „Solidarności”, są bardzo ważne: „Aż zobaczyli, ilu ich, poczuli siłę i czas”. I właśnie nadszedł ten czas i ta siła, którą dzisiaj pokazujemy tutaj, w Warszawie, ale siłę pokojową. Przyjechaliśmy tutaj wykrzyczeć: „Dość lekceważenia polskich pracowników, dość lekceważenia polskiego społeczeństwa.
Chcemy szacunku dla nas, dla obywateli”. Politycy jednak uważają inaczej. Politycy, którzy obecnie sprawują władzę, którzy żyją sami dla siebie, uważają, że mają monopol na władzę, a my mamy być tylko wołami wyborczymi i do pracy w naszym kraju. Na to pozwolić nie możemy, dlatego jesteśmy dzisiaj w Warszawie.
Zniewoleni we własnym kraju
Słyszymy z różnych przekazów, czy to polityków, czy to pana premiera: „O co im chodzi? Przecież wszystko jest w porządku. Ich postulaty kosztowałyby polski budżet 150 mld zł”. Skąd te wyliczenia? Nie wierzcie w to. Jakie 150 mld zł? To jest tylko propaganda tej koalicji polityczno-biznesowej, która chce mieć z nas niewolników w naszym kraju. Na to zgody nie będzie. Czy my chcemy coś szczególnego? Nie.
Czy płaca minimalna na poziomie 1600 zł to jest gwiazdka z nieba? Coraz więcej mamy polskich pracowników, którzy pracują, a są wykluczeni, wykluczeni społecznie, nie mogą związać końca z końcem. To na pewno nie będzie drożej kosztować polskiego budżetu niż wyliczenia pana kłamczucha – ministra Rostowskiego, który tak manipuluje polskim budżetem.
Mówi się z różnych przekazów: „Zapomnijcie już o podwyższeniu wieku emerytalnego. Uciszyło się”. Nic się nie uciszyło. To była dopiero obłuda polityków. Mówili, że to robią dla was, dla społeczeństwa, szczególnie dla kobiet: „Będziecie dłużej pracowały, będziecie miały większą emeryturę”. To jest obłuda, bo widzimy, o co chodziło.
Chodziło o to, byśmy pracowali aż do śmierci albo szybciej umarli z głodu, bo widzicie, co się dzieje z systemem emerytalnym. Mówią, że trzeba dłużej pracować, tylko co się dzieje? Tylko 52 proc. Polaków pracujących, którzy odprowadzają podatek dochodowy, płaci składki emerytalno-rentowe.
Patrzę tu na ludzi młodych, na te tysiące ludzi młodych, które przyjechały. 75 proc. z nich jako absolwenci pierwszą pracę, którą wykonują, ma na umowach śmieciowych, więc jak sobie mają odkładać na emerytury? – pytam. Niech odpowiedzą na to rządzący. Pamiętajcie, nie dajcie sobie wmówić jednego: że lepsza umowa śmieciowa niż w ogóle. Pewne standardy obowiązują. Jesteśmy krajem Unii Europejskiej, przed chwilą mówił zastępca sekretarza generalnego Józef Niemiec: „Standardy europejskie tak jak niemiecki pracownik, tak jak francuski pracownik”.
Wmawiają nam, że elastyczny czas pracy pozwoli na więcej miejsc pracy. Nie, staniemy się pracownikami na rozkaz! Staniemy się niewolnikami we własnym kraju. Popatrzmy na Hiszpanię, Włochy, Grecję, tam jest najbardziej elastyczny czas pracy. I co? Bezrobocie na poziomie 38-40 procent. Także nie dajmy sobie wmówić tych głupstw.
Zamykanie ust
Kochani, to jest dla nas szczególny moment, szczególny dzień, a tak właściwie dni. Przyjechaliśmy tutaj w konkretnym celu, z konkretnymi postulatami. Te, o których mówiliśmy ja i moi przedmówcy. Ale dzisiaj są tutaj nie tylko pracujący, są też pracodawcy, są też przedsiębiorcy, są wszyscy, którzy czują się lekceważeni.
My dzisiaj tutaj jesteśmy także w imieniu polskich przedsiębiorców i pracodawców, tych, którzy mówią: „Panie przewodniczący, my jesteśmy frajerami, bo przegrywamy kolejne przetargi zgodnie z ustawą o zamówieniach publicznych tylko dlatego, że przestrzegamy prawa pracy, ustawy o związkach zawodowych, ustawy o funduszu socjalnym”.
Wygrywają złodziejaszki, podstawione słupy, później zatrudniają pracowników na czarno i rząd nic z tym nie robi. Wszystko się im musi bilansować, nawet by chcieli na bezrobotnym zarobić. Służba zdrowia musi przynosić zyski, w szkołach też muszą być zyski – to są właśnie liberałowie.
Nasi lekarze wspaniali, pielęgniarki, salowe, wszyscy pracownicy służby zdrowia chcą pracować i chcą się opiekować chorymi. Tylko co NFZ mówi? „Nie ma pieniędzy”. Na przyszły rok z budżetu państwa jest o 100 mln zł mniej na służbę zdrowia, ludzie umierają w poczekalniach, kolejki do specjalistów już są zajęte na cały rok 2014. W jakim my kraju żyjemy? W Unii Europejskiej?
Nauczyciele chcą uczyć nasze dzieci, ale z roku na rok zwalnia się ich z pracy. W ubiegłym roku prawie 8 tysięcy, w tym kolejne 7,5 tysiąca nauczycieli wyrzuca się z pracy tylko dlatego, że brakuje pieniędzy na zdrowie, na oświatę, na młodych. Na emerytów nie może brakować pieniędzy, bo to jest najważniejsze dla naszego kraju, dla naszej Ojczyzny.
Mówimy o młodych, pan prezydent Bronisław Komorowski organizuje konferencję za konferencją, rząd pochyla się nad polską demografią. Co zrobić, żeby młodzi ludzie chcieli mieć dzieci albo więcej dzieci? To jest takie proste. Jeżeli młodzi ludzie, młodzi małżonkowie będą mieli bezpieczeństwo socjalne i stabilizację zawodową, to będą chcieli mieć dzieci. Przecież to jest takie proste.
Dziś ci pseudopracodawcy – bo my tu też jesteśmy w imieniu tych porządnych pracodawców – ale ci pseudopracodawcy, ci, którzy nie wypłacają wynagrodzeń polskim pracownikom – za półrocze tego roku tylko te zarejestrowane to już jest 111 mln zł – ci pseudopracodawcy, ci złodzieje zalegają polskim pracownikom. A jak się pracownik upomina o wynagrodzenie, to obcina się mu palce i podcina gardło. Taka jest polska rzeczywistość.
Śmierć w poczekalni
Moi drodzy, to jest dopiero początek naszej drogi. Zdajemy sobie sprawę z tego, ale pokazujemy nasze twarze. Mówimy: „Ten rząd, ta koalicja rządząca nam się nie podoba, bo walczą z pracownikiem, mają chyba we krwi działania antypracownicze”. Potrafimy głośno powiedzieć: nie chcemy takiego rządu, który jest antypracowniczy, który nie widzi pracownika, nie widzi człowieka, tylko widzi nas jako przedmiot w ich grze ekonomicznej.
Pokazujemy nasze twarze do kamery, więc z tego miejsca apeluję do tych wszystkich, którym tak się podoba rządzenie w Polsce pana premiera Tuska, tych wszystkich, którzy wspierają tę koalicję rządzącą: nie bójcie się, pokażcie twarze, wyjdźcie na ulice, zróbcie demonstrację poparcia dla rządu premiera Tuska.
Wyjdźcie na ulice, zobaczymy, ile was będzie. Tak, mówicie tylko na forach internetowych, w różnych stacjach telewizyjnych na paskach, jaki to rząd jest wspaniały, o co chodzi tym pasibrzuchom związkowcom. Wyjdźcie na ulice. Już widzę te tłumy ludzi i te transparenty: „Służba zdrowia jest OK”, „Umów śmieciowych nie ma, bo to jest ściema”; idą służby mundurowe: „My nie chcemy L4, nawet 80 proc., będziemy brali urlopy bezpłatne”; „Wróciliśmy do kraju. Młodzi Polacy”. Już widzę te transparenty i ten entuzjazm. Nie wyjdą, bo to jest wszystko wirtualne, to są wszystko sondaże. Nie poddawajmy się propagandzie sondażowej.
Pomóżcie!
Moi drodzy, i ostatnia, a może najważniejsza sprawa, dla której przyjechaliśmy tu wszyscy, nie tylko pracownicy. Ubiegły rok – 2,5 mln podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie wieku emerytalnego. Prawie pięć milionów podpisów w 2012 roku obywateli naszego kraju pod różnymi inicjatywami obywatelskimi. Milion podpisów rodziców pod sześciolatkami. I politycy wyrzucają to do kosza.
Czas najwyższy, aby także i to zmienić, bo tak mi się wydaje, a właściwie tak jest, że demokracja dla nas, dla zwykłych obywateli, jest raz na cztery lata, jak mamy iść wrzucić kartkę do urny. Mamy być tylko bydłem wyborczym, a później mamy tylko siedzieć cicho i się nie odzywać. Oni mówią: „Wyście nas wybrali i my będziemy decydować, co jest dla was lepsze”.
Tylko że obecna ustawa o referendum tak jest skonstruowana, tak sobie ją uszyli w 1997 roku, żeby nie dawała nam żadnych możliwości, ale o tym, czy się referendum odbędzie, decydują politycy. Dlaczego musi być próg 50 procent? A przy wyborach do parlamentu polityków może wybrać nawet tylko 5 proc. obywateli. To jest właśnie obłuda polityków.
Czas najwyższy to zmienić i musimy wszystko zrobić, aby doszło do zmiany Konstytucji w obszarach o referendum krajowym. O ważnych sprawach mamy prawo jako Polacy się wypowiadać. To jest najlepsza kontrola polityków, innej nie ma.
Moi drodzy, dzisiaj jest także szczególny dzień dla członków „Solidarności”, dzisiaj są urodziny błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki. Ten dzień dla nas jest ważny, ale na pewno dla wszystkich ludzi pracy tak samo, dlatego wspominając ks. Jerzego „Zło dobrem zwyciężaj”, jesteśmy tu, żeby zło dobrem zwyciężyć.
Państwo to my
Moi drodzy! Na zakończenie – uważam, że powinniśmy od dzisiaj rozpocząć zbieranie podpisów pod rozwiązaniem tego parlamentu, bo oni już nic mądrego nie wymyślą. Donald Tusk będzie tylko liczył codziennie głosy, czy mu ktoś odejdzie, czy mu nie odejdzie, i nie będzie zajmował się ważnymi sprawami. A tak właściwie – niech się nie zajmuje, bo czegokolwiek się dotknie, to wszystko jest antypracownicze albo tak źle przygotowane, że później jako związki zawodowe, jako „Solidarność” wygrywamy w Trybunale Konstytucyjnym, bo to są cieniasy legislacyjne i tak trzeba o nich powiedzieć.
Wiem, że już mówię przydługo, ale od serca dziękuję tym wszystkim, którzy już od środy byli w naszym miasteczku przed Sejmem. Trudne warunki, deszcz, a oni tam trwali w naszym, wszystkich, imieniu. Dzisiaj jest nas tutaj 200 tysięcy prawie, mamy ostatnie informacje. To jest nasz sukces, Polski. Ale, moi drodzy, znając tę władzę, będzie się ona trzymała za wszelką cenę u steru, bo ich łączą tylko dwie rzeczy: władza i pieniądze.
Dlatego musimy podejmować kolejne działania i proszę was o to. My jako liderzy związkowi w pojedynkę nic nie zrobimy, wrócimy do domu, ale będziemy się zastanawiać, co dalej, i to w krótkim czasie. Musimy iść za ciosem, bo jeżeli ten rząd w dalszym ciągu będzie tak podchodził z arogancją, z butą do obywatela, to nie możemy poprzestać tylko na tej sobocie.
Moi drodzy, pan minister spraw wewnętrznych Sienkiewicz mówi, że to oni mają monopol na siłę, na rozwiązania siłowe. Panie minister Sienkiewicz, państwo to nie pan, państwo to obywatele, państwo to Naród, a my się brzydzimy przemocą. Przyjechaliśmy tutaj pokojowo wykrzyczeć swoje postulaty. Pański rząd, w którym pan uczestniczy, ma monopol na butę, na arogancję, na hipokryzję i na rozwiązania antypracownicze – z tym się zgodzę i z tym musimy walczyć.
Szczęść wam Boże, dziękuję wam wszystkim.